Napisane przez: futrzak | 10 grudnia 2015

Jak ciezko rzucic uzaleznienie od cukru…

Chyba nawet trudniej, niz palenie. Ostatecznie nikt nie powie ci, ze jeden papieros tu i tam jeszcze nikomu nie zaszkodzil. Papierosami nie czestuja na kazdym przyjeciu urodzinowym czy swietowaniu jakiejkolwiek innej okazji.
Papierosow nikt nie rozdaje dzieciom jako nagrody…

…a cukier tak. Obojetne, czy bedzie to slodka czekoladka, deser ze slodka bita smietana, rurki z kremem, kawalek ciastka, batonik czy lody a nawet drink (ah te mojitos…).
Ba, do kategorii owej zalicza sie tez cala masa przetworzonej zywnosci, dosladzanej sztucznie, typu pieczywo, sosy, napoje, zupy….a nawet uchodzace za bardzo zdrowe jogurty…

Ludzie wyewoluowali jako zwierzeta, ktorym cukier smakuje. Konsumpcja cukrow jest jednym z czynnikow stymulujacych wydzielanie serotoniny i endorfin. Nawet doswiadczenia na szczurach pokazuja, ze efekt nagrody po konsumpcji cukru jest silniejszy niz po zazywaniu kokainy..

Poczatki bywaja trudne. Przede wszystkim jedzac duzo (za duzo) cukru (w to wliczaja sie tez inne weglowodany czyli produkty z maki pszennej) jest sie bardzo szybko znowu glodnym – a objawy tego glodu sa upiorne. Drastyczny spadek aktywnosci skutkujacy ciezkim przymuleniem, ospaloscia, a nawet oslabieniem i poczuciem, ze zaraz zemdlejemy.
Zjedzenie batonika albo wypicie puszki slodkiego napoju daje natychmiastowa poprawe – az do nastepnego zjazdu…
Do tego dochodza wahania nastroju. fuj!

Sposoby odstawiania sa rozne. Jesli ktos moze sobie pozwolic na urlopik, to mozna zastosowac metode brute force, czyli rezygnujemy z cukru od razu i kompletnie. Jemy tylko tluszcze i bialka plus warzywa zawierajace niewiele skrobi, takie jak brokuly, szpinak, salata, pomidory.
O ile da sie przetrwac pierwsze 48 do 72 godzin, dalej powinno byc juz latwiej…

… o ile nie jest tak jak u mnie w pracy, gdzie w kuchni sa zawsze ciasteczka i batoniki darmowe dla wszystkich. I chleb tostowy, i dzemik, i cukierki i slodka czekolada….

Advertisements

Responses

  1. Raz udało mi się „rzucić” na całe trzy miesiące. Dziwne to było, to zupełnie wtedy straciłam wrażliwość na wszelkie słodycze, nawet te moje ulubione. Mógł ktoś przede mną postawić nie wiadomo co, a dla mnie ten produkt był zupełnie obojętny, zupełnie jakbym patrzyła na kawałek deski. Nie wiem czemu „spadłam z wagonu”, ale z tym cukrem to binarne jest: albo nie jesz i nie chcesz, albo jesz i chesz, a im więcej jesz, tym więcej chcesz.

    Zupełnie zgadzam się z Twoim podsumowaniem ilości i wszędobylskości trudnych do uniknięcia cukrowych pułapek.

  2. anetacuse:
    a to ciekawe, co mowisz. Jestem drugi tydzien na cukrowym odwyku i jakos niestety widok lodow albo czekolady wzrusza mnie i powoduje slinienie :-/

    Fajnie by bylo, jak by przeszlo….

  3. Pokutuje przekonanie, ze samym miesem sie czlowiek nie naje i musza byc do tego ziemniaki, ryz, albo jakies kluchy. Poza tym dieta oparta glownie na miesie, ale takim dobrej jakosci, jest droga, bo w wiekszosci krajow stejki kosztuja mala fortune, bula czy fryty sa tanie jak barszcz.

  4. Nie jest łatwo wytrzymać bez czegoś, co używaliśmy od niemowlęcia! Nigdy nie kończyłem jeść słodyczy, ale już rok nie jem mięsa po filmiku, pokazującym jak do wyrobów wędliniarskich dodają mięsa z pisków. Tak, był to w Polsce.

  5. Ale trza być twardym nie mientkim 😉
    A na poważnie to z żoną odstawilismy kompletnie węglowodany z początkiem tego roku. Początek to była masakra bo okazywało się że wszystkie posiłki musimy wymyślać na nowo, ale dość prędko można wskoczyć na nowe tory.

    Teraz praktycznie nie jem węglowodanów i zupełnie mnie do słodkiego nie ciągnie. Dodatkowo nie mam napadów głodu i całkiem fajnie się czuje. Tak że trzymam kciuki!

  6. Nadgorliwość jest gorsza niż zbrodnia – podobno ;)

    Nie słodzę napojów od początku liceum. Lubię cole ale kupuję raz w miesiącu lub rzadziej ( czasem przydatna do odtrucia dzieci – odgazowana ! ) Faktycznie większość gotowych posiłków i soków ma absurdalne ilości cukru (i soli ) więc trzeba ich unikać.
    Ale – mieszanie do tego węglowodanów w ( mało przetworzonych !) ziarnach zbóż jest dla mnie absurdalne.
    Po pierwsze – od ich systematycznej uprawy zaczęły się cywilizacje – wszystkie !
    Po drugie – tłuszcze zwierzęce są potrzebne i niesłusznie oskarżane o wiele rzeczy. Ale po pierwsze nie wystarczy ich dla wszystkich 8 mld ludzi ! Po drugie ich nadmierna produkcja odpowiada za większość problemów świata
    http://globalnepoludnie.pl/Przemyslowa-produkcja-miesa-a-glod

    Po trzecie najważniejsze – nie widziałem nikogo grubego kto by jadł sam „chleb” – za nadwagę odpowiada nadmierna „masełko” na tej kromce i popijane”colą”
    Dodam że zboża tak jak większość owoców warzyw itd najwiecej mikroelementów i witamin mają pod skórą – więc najlepsze są otręby oraz mało oczyszczone mąki itp.

    Wracając do cukru polecam

    jest mam też o tym że można go z pożytkiem dla zdrowia zastąpić nawet słodszymi substancjami :)

  7. Zgadzam się z Karroryfer, choć często na początku trzeba odbyć detox, żeby potem żywić się racjonalnie. Nasza reakcja na cukier zawarty w owocach ma głębokie uzasadnienie ewolucyjne – to reakcja układu nagrody na zdobyte wysokoenergetyczne i zawierające dużo witamin pożywienie. Dopiero rafinacja m.in. cukru spowodowała taki przerost reakcji. W niewielkiej ilości węglowodany nie są złe – cukier mocno napędza mózg, stosując z umiarem można regulować aktywność.
    Mi bardzo pomaga picie mate. Futrzaku – trzymam kciuki :)

  8. nikt:
    tez pije mate. Bez tego to w ogole nie daloby rady, bo glod jednak straszny.

    karroryfer:
    to prawda ze od rozwoju rolnictwa zaczely sie jakies bardziej zaawansowane cywilizacje – zaawansowane w sensie ze zostal stworzony aparat panstwowy pobierajacy podatki. Bo ludzie wreszcie zaczeli miec nadwyzki zywnosci i to takiej, ktora dawala sie przechowywac, a wiec mozliwe bylo uniezaleznienie sie od kaprysow pogody i warunkow zewnetrznych.
    ALE.
    Zboza pod wzgledem nutritions sa kiepska grupa pokarmow. Maja wiele skladnikow, ktore sa okreslane mianem „antinutrients” (np. kwas fitowy, lektyny, gluten) i trzeba je zneutralizowac. Dawno temu przed era przemyslowa ludzie wlasciwie to robili (np. proces nazywany maize nixtamalization, fermentacja mlekowa i drozdzowa pszenicy etc.).
    Teraz wlasciwie wszystkie gotowe produkty z pszenicy (i innych zboz) nie sa poddawane takiej obrobce, bo jest zbyt skomplikowana i czasochlonna.
    A w malo przetworzonych ziarnach zboz („whole grains”) masz obledne ilosci kwasu fitowego (phytic acid) oraz lektyn. Sprawdz, czemu to niefajne dla naszego ukladu pokarmowego….
    Od jakiegos czasu panuje moda na whole grains i jest to szkodliwa nad wyraz moda. Nie sa one w niczym lepsze od rafinowanych, a pod pewnymi wzgledami gorsze. Np. bialy ryz nie zawiera nic oprocz czystych weglowodanow. Natomiast dziki ryz z luskami zawiera duzo kwasu fitowego…
    (poczytaj tu http://www.marksdailyapple.com/why-grains-are-unhealthy/#axzz3u1706axt )

    Takie leguminy, wyslawiane jako doskonale zrodlo bialek nie-zwierzecych zawieraja tez kwas fitowy oraz lektyny. Oraz oligosacharydy, ktore sa bardzo ciezkostrawne dla ludzkiego ukladu pokarmowego…

    Owszem, jedzenie niewielkich ilosci i bilansowanie grains innymi pokarmami nie szkodzi na ogol, ale robienie z tego podstawy piramidy zywnosciowej to jakas pomylka.

    Do tluszczow zwierzecych nie mam nic.
    Z tluszczow nie jadam przemyslowych: olejow roslinnych takich jak sojowy, rzepakowy, slonecznikowy i innych podobnych wynalazkow.

    Z grains mam problem rozwiazany – po prostu mam uczulenie na zboza, wiec nie jadam.
    Natomiast nie mam nic przeciwko ziemniakom, slodkim ziemniakom, dyni. Oczywiscie nie jako podstawie diety :)

    Co do ludzi, ktorzy sa grubi na diecie skladajacej sie prawie z samych weglowodanow – oh, jest takich cala masa w USA. Zwlaszcza od czasu, od kiedy potepiono tluszcze zwierzece i pogoniono wszystkich otylych na „superdiete” low-fat (a za to z ogromnymi ilosciami cukru i weglowodanow).

  9. fixed gear:
    no ale mieso czy w ogole jedzenie niskoweglowodanowe nie konczy sie przeciez na stekach…
    Owszem, one sa drogie. Ale oprocz tego sa inne rzeczy…
    Tutaj na przyklad w Urugwaju najtansze mieso to…poledwica wieprzowa.
    Nie narzekam. Nawet kurczak drozszy.
    W miejscach gdzie blisko do oceanu/morza seafood moze byc najtansza.
    W sumie to zalezy do tego, gdzie sie mieszka…

  10. @fixed gear W większości krajów podroby są śmiesznie tanie, jak się rozejrzeć to porównywalne lub tańsze niż pieczywo. Na przykład słyszałem historię o Argentyńczyku, który w Polsce żywił się głownie grasicą, która kupował jako odpad od rzeźnika a tam to w cenie od dobrej wołowiny. A dobrej wołowiny nawet Argentyńczycy tak codziennie to nie jedzą.

  11. Temat szkodliwości gluteny itp pochodnych po wynalazek ostatnich 2 dekak.
    Jakoś nie jestem przekonany ( nie słyszałem też wśród u znajomych poza nawiedzonymi na diety koleżankami ;)
    Choć oczywiście w dużej populacji zdarzają się każde rodzaje problemów.
    Co do mięsa – to być może z punktu widzenia Urugwaju ( czy Argentyny ) wygląda to inaczej. Jednak nawet w PL coraz trudniej kupić „czyste” mięso. ( podobno jesteśmy jedyni w UE gdzie zawartość antybiotyków – o reszcei syfu nawet nie chce wspominać – ciągle jeszcze rośnie).
    To po pierwsze
    Po drugie – myślę że ciężko jednak było by przestawić 4 mld azjatów na nie jedzenie ryżu ( co w zamian ?) . A ponieważ robią(my) to już z 10tyś lat to podejrzewam że nawet jakieś początkowe problemy trawienne zostały już załatwione przez ewolucję.
    A poza tym człowiek jak świnia ( pewnie dlatego część kultur tak ich nie lubi ;) – jest wszystkożerny.

    PS. Najlepiej przyswajalne białko jest w owadach i to podobno jest przyszłosć ;)

    PS2. Oczywiście można być tłuściochem jedząc frytki i inne śmieciowe żarcie ( faktycznie oparte na węglowodanach) . Jednak mnie strasznie drażni stawianie = między bułką w mcdonalds a kawałkiem razowego chleba czy też frytkami a ziemniakiem w mundurkach + zśiadłe mleko …

  12. karroryfer:
    coz, mozesz sobie byc nieprzekonany, ale dla mnie to jest codziennosc. Nie jestem celiakiem, a mam uczulecznie na pszenice, zyto, jeczmien, owies.
    Byc moze nie jest to gluten a co innego – mnie jednak roznicy nie robi zadnej, bo jesli zjem tylko cos z powyzszym, to jestem chora przez 3 dni i to tak, ze ruszac sie nie moge.

    Co do owadow:
    nie mam nic przeciwko. Jadlam juz szarancze – bardzo dobra. Uwielbiam slimaki (to nie owad ale mieczak, powszechnie wystepuje w Polsce a z jakichs wzgledow ludzie uwazaja za wstretne do jedzenia), malze, ostrygi i krewetki.
    Niestety to sa bardzo drogie rarytasy :-/

    We frytkach zrobionych wlasnorecznie z ziemniakow smazonych na porzadnym tluszczu (np. smalcu) nie ma nic zlego. Te moge jesc.
    Ale frytek z McD nie moge, bo w skladzie maja oprocz ziemniakow i osiemnastu innych skladnikow jeszcze hydrolized wheat czyli hydrolizowana pszenice…

    A od razowego chleba tez jestem chora, chociaz objawy musze przyznac sa mniej gwaltowne niz jak zjem cos z pszenica…

  13. Czytałam o różnych dietach, ale tylko tzw. dieta paleo wyklucza zboża całkowicie. Cóż, być może nie jest to szczególnie wartościowy pokarm, ale w rozsądnych ilościach nie szkodzi. Nie rozumiem również tego potępienia dla węglowodanów. Że należy je ograniczyć, to rozumiem, ale żeby całkowicie eliminować z diety? Czy któreś z Was wyrzekło się ich całkowicie i czuje się z tym lepiej?

  14. PS. Przepraszam za ten bełkotliwy język, o tej porze ciężko mi się kleci sensowne zdania.

  15. @Kira
    Calkowite wykluczenie weglowodanow z diety jest trudne i chyba nie ma wiekszego sensu. Jakas ilosc weglowodanow zawsze masz w warzywach, a juz owocach zwlaszcza.
    Trzebaby sie zywic wylacznie bialkiem i tluszczem, a powiedzmy sobie ze na dluzsza mete to taka srednia dieta jest…

    Ja mowie o wykluczeniu cukru i weglowodanow w postaci processed a zawierajacych zboza z glutenem.

  16. Wykluczyłam na jakiś czas węgle (ale nie warzywa, tylko kasze, ryż, ziemniaki, chleb itp.) – super sprawa, jak je włączyłam ponownie do menu to jakbym miała pmsa non stop… nadal jest to trochę eksperyment, ale zdecydowanie bez wegli lepiej… pytanie jak długo?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: