Napisane przez: futrzak | 1 grudnia 2015

Bo zycie sklada sie z kompromisow

Ucielam sobie dzis pogawedke z kumplem z Doliny Krzemowej, z ktorym nie rozmawialam jakos ze dwa lata.
Jest programista od OSa, firmware, driverow etc. z ponad dwudziestoletnim doswiadczeniem.
Po kilkuletnim bujaniu sie w roznych startupach, z ktorych jednakze zaden nie wyrosl na gwiazde gieldy i Internetu, wrocil do pracy w Apple. Jak mowi zajmuje sie tym, co go kreci i bardzo dobrze mu za to placa. Ale….

Ale nie ma rozy bez kolcow. Mieszka na stale z zona w Sacramento (zona odziedziczyla dom po matce, credit-free) i… codziennie dojezdza do Cupertino do pracy autobusem. Autobus luksusowy, ma WiFi na pokladzie ale co z tego, skoro jazda w jedna strone zajmuje…. 3 godziny.
Tak wiec w tygodniu jego zycie wyglada tak: 3 godziny w autobusie, 8 godzin pracy (w tym lunch), 3 godziny w autobusie. I tak razy piec.
Na pytanie, czy nie moze pracowac zdalnie przynajmniej kilka dni w tygodniu odpowiedzial, ze nie bardzo. Bo mu sie szef zmienil, nowy jest „mlody gniewny” i bardzo podoba mu sie fakt, ze R. jest osiagalny 8 godzin w biurze plus 6 godzin autobusu.
Na pytanie, czy nie mysli o zmianie pracy odpowiedzial, ze nie bardzo, bo dzieki temu ze w Apple dostaje kupe kasy to moga sobie pozwolic na szybsze splacanie domu w gorach (w Truckee w Sierra Nevada).

Bylam w tym domu w gorach. Tak, jest swietny i w cudnym miejscu i nie dziwie sie, ze chca go miec na wlasnosc bez obciazenia kredytem. Ale….

Ale co to za zycie?

Zadne.
Ja kiedys tez tak mialam: dojezdzalam z Lodzi codziennie do Warszawy do pracy, 2.5 godziny w jedna strone. Wychodzilam o 6.15, wracalam o 22.00
Po 3 miesiacach nie wiedzialam, jak sie nazywam i w ogole o so chodzi?
Tyle, ze ja wtedy nie mialam wyjscia… (w pracy nie placono mi wystarczajaco, zebym byla w stanie wynajac mieszkanie w Wawie, a w Lodzi mieszkalam na przyczepke w mieszkaniu znajomych).
On ma wyjscie…

Powiem tak: coz, wole zarabiac mniej kasy, ale miec wiecej czasu dla siebie.
Teraz zarabiam niewielkie pieniadze, ale na normalne zycie, bez ekscesow, starcza. Pracuje w odleglosci 200 metrow od chalupy. Na lunch przychodze do domu, jestem w domu 2 minuty po osiemnastej. Pracuje dokladnie 8 godzin i zadnych weekendow. Plaze mam o 4 ulice od domu…do tego nie musze sie martwic o ubezpieczenie, kredyty i tym podobne wynalazki rozwinietego swiata…
Tak jest lepiej…

Reklamy

Responses

  1. Nie, tak nie jest lepiej, bo nie możesz posłać znajomym w Kraju zdjęcia na tle super-samochodu, zaparkowanego przy szykownym domku. I oni nie mają czego Ci zazdrościć, a jak nikt Ci niczego nie zazdrości, to co to za życie?

  2. Nie pisałaś czy kolega ma dzieci. Progenitura bardzo zmienia priorytety i widzenie świata…Nagle warto dojeżdżać daleko do pracy bo dobrze płacą i można zafundować dziecięciu francuską nianię. Albo domek nad morzem, bo sasiedzi maja dzieci w podobnym wieku. Czy warto tak tyrać, życie pokaże, ale faktowi, że rodzicielstwo we wczesnej [!!!] fazie, jest cudowne, trudno zaprzeczyć…

  3. andsol:
    cos w tym jest – przynajmniej sadzac po aktywnosci pewnych znajomych na facebook….wydaje sie, ze sensem ich zycia jest publikowac co maja, gdzie mieszkaja i co zjedli. I tak w kolko ;)

    Karuzela:
    tak, progenitura zmienia cala sytuacje, masz racje.
    Kazde normalne dziecko woli bowiem miec na codzien ojca, niz francuska nianie czy domek nad morzem. Dziecko chce ojca, ktory bedzie sie z nim bawil, pokazywal i objasnial swiat, ktory zagra z nim w pilke i zakresli jasne granice, co wolno a co nie.
    Tego niestety domek nad morzem, ani nawet w gorach, nie jest w stanie zastapic…

    I smuci jedynie, ze te priorytety u dzieci i wspolczesnych rodzicow tak strasznie rozmijaja sie….

  4. Młody lekarz po studiach miesięcznie pracuje 300+ godzin.
    Powód ja też chce mieć SUV-a rok po stazu.

    Pani 67 lat prowadząca działalność gospodarczą bierze pożyczkę z Banku francuskiego na kilka mln euro (Polskie nie chcą dać)
    i w przyszłym roku chce otworzyć firmę produkującą zdrową żywność.
    Powód ja to lubię

  5. Bolko:
    z tymi lekarzami po studiach to nie wiem skad owa informacje wyciagnales.

    Tutaj moze cos blizszego polskim realiom:

    Rezydent to w rozumieniu prawa lekarz z prawem wykonywania zawodu. Z podstawowego etatu ma 1800 zł netto. W niektórych świetnie zarządzanych jednostkach lecznictwa pracuje w systemie równoważnym pracy. Tak wygląda praca w większości klinik w Łodzi w tym kliniki nr.1 im Barlickiego.
    A więc rezydent po 7 latach nauki przez 5-6 lat zarabia 1800 zł w trybie równoważnym pracy i ani złotówki więcej.
    To co ty tutaj na forum tak promujesz, a więc dyżurowanie-dorabianie to jest jakaś paranoja.
    OK, jesteś anestezjologiem, ciężka to robota i dyżuruje się wcale nie mało. Nie zazdroszczę. Ja jestem prawie kardiologiem i jakoś te wspaniałe dyżury mnie nie kręcą.
    Po prostu chce tak jak większość moich kolegów po fachu przyjść do roboty i pracując od 8 do 16 zarabiać odpowiednią sumę a te DYŻURY traktować jako formę EWENTUALNEGO dorabiania.
    Dla mnie jest to obraźliwe, gdy ktoś mówi mi że zarabiam dużo podczas gdy z jednego etatu w szpitalu klinicznym zarabiam 1800 zł.
    Takich jak ja rezydujacych lekarzy i nie tylko rezydujacych, takze doktorantów i etatowcow jest o wiele wiecej. Problem ich polega wlasnie na tym ze maja super specjalizacje:
    okulistyka, kardiologia, ginekologia, dermatologia i chodzą niewyspani, bo musza DORABIAC na tych zachwalanych przez ciebie dyzurach.
    Czlowieku wrzuc na luz i nie wpajaj dzieciakom takich bajek o dyzurach, bo to nie dowartosciowuje tylko pogrąza.
    Beda musieli tyrac po kilka dyzurow w miesiacu, kilka w tygodniu aby moc sie pochwalic tymi 5-6 tysiakami, a gdzie czas dla rodziny, kursy, na realizacje marzen?

    Czyli: te obledne ilosci godzin dyzurow bynajmniej nie pozwalaja na zarobienie w rok tyle, zeby sobie SUVa kupic. Zarobki 5-6 tys miesiecznie to jest…to jest zalosc za prace prawie na okraglo na dobe, i to prace tak odpowiedzialna, gdzie popelnisz blad i ktos moze ducha wyzionac.

    W zadnym normalnym kraju tak nie ma, bo lekarze z prawem wykonywania zawodu za etat w szpitalu dostaja znacznie, znacznie wiecej, a miesiecznie jak wezma raptem kilka dyzurow (za ktore im placi sie 3 razy tyle co za godziny etatowe) to jest bardzo duzo..

  6. A ja mam pytanie do Pani feministki. Co Pani sądzi o tym i o wielu, wielu innych przykładach. Fake czy co?

  7. Lola:
    a nie mozesz napisac dokladnie wprost, o co ci chodzi? I co ma do tego feminizm? Siedze w pracy i nie mam warunkow na ogladanie filmikow na youtube.

  8. ..oraz mozesz napisac, jak to sie ma do tematu notki?

  9. Nie marnuj czasu po powrocie do domu, Nino, na oglądanie tego, wystarczy, że ja kiedyś zmarnowałem. Facet się przystawia, dziewczyna mówi „nie”, facet wraca w przebraniu i grając bogatego, dziewczyna chętna, więc z jakiejś zainscenizowanej bzdurki faceci podpisujący się jako „lole” chcą wyciągnąć wniosek, że kobiety to kurwy. I gdybyś pisała tylko o kuchni to typ by Ci się nie wciskał z kretyństwami, ale że na Twoim blogu mówi się o rzeczach bardziej złożonych niż mielony z kapustą, to wyzywa Cię od „feministki”. A jak się rozeźli to może jeszcze usłyszysz, że jesteś genderówka albo lewaczka.

  10. Krótki czas dojazdów sobię bardzo cenię, ale akurat rozumiem kolegę. IT to taka branża że strasznie ciężko utrzymać się na rynku w pewnym momencie życia, więc w jakiś sposób ma sens że stara się wyrwać z tego co ma teraz, ile się da. Weekendy ma wolne w końcu;-)

  11. O wypraszam sobie! Od lewaków będę was wyzywał gdy pojawią się słowa aprobaty dla syjonistycznych pomysłów typu multikulti.
    Oczywiście zapomniałem dopisać, że to OT, ale dzięki uprzejmości andsolbr, wiesz już mniej więcej o co chodzi. Co do pytanie to nie mam kontaktu z inną feministką, dlatego chciałem dowiedzieć się co o tym sądzisz. Twoje „koleżanki” obarczają płeć przeciwna (chodzi o male jak by co) o całe zło i m. in. przedmiotowe traktowanie płci pięknej (ja dla mnie, female). A tu paczpani, takie rzeczy ludzie nagrywają. O swoich doświadczeniach nie będę pisał, bo może mam pecha i takie mi się trafiały. Reasumując, chciałbym poznać twoje zdanie, bo doznaje dysonansu poznawczego ;)

  12. gszczepa:
    ale on ma w okolicach piecdziesiatki i biorac pod uwage stan zdrowia to moze ehm… niespecjalnie doczekac fruktow owej ciezkiej pracy..lagodnie mowiac…

    Lola:
    A ja sobie wypraszam taka retoryke na moim blogu.
    Nie dosc, ze off topic, to jeszcze sformulowania na poziomie ciezko ideologicznie nawiedzonej osoby lub trolla (co czesto na jedno zresztw wychodzi…)

    Co sklania cie do myslenia, ze bedzie mi sie chcialo odpowiadac na tak sformulowane pytania?
    Masz za malo emocjonujace i rozrywkowe zycie w realu, az przebierasz lapkami na jakis sieciowy flejm?
    To zly adres. Szukaj gdzie indziej.

  13. @futrzak,
    Może tak być, ale następnej (zwłaszcza tak dobrej) pracy może też już nie mieć. Skoryguj mnie jeśli się mylę, ale w USA z opieką zdrowotną też chyba lepiej jak się ma sensowną pracę….

  14. gszczepa:
    a bo ja wiem.
    On nie jest za noge uwiazany do USA, bo ma obywatelstwo niemieckie…

  15. W życiu jak to w życiu, raz się narzeka innym razem jest się zadowolonym. Czyli standard i nie piszę tego licząc na to, że zmienię czyjeś poglądy, a zwłaszcza w taki sposób. Po prostu ja lubię zaczepiać i podśmiewać się z lewaków :) Jeśli chodzi zaś o bluzgi to ja jeszcze nigdy tutaj tego nie uskuteczniałem i nie mam zamiaru, co najwyżej jakieś „szturchanko”. W każdym razie dziękuję za odp. pani kierownik, ale… strzeżcie się! Bo na rasizm w stosunku do białej rasy i chore ideologie będę reagował ;)

  16. Falszywa dychotomia. Wybor nie sprowadza sie na szczescie do ekstremow pomiedzy 3h dojazdem do pracy a wyprowadzka na pampe. Akurat jezeli chodzi o sektor IT, to bardzo sie to poprawilo w ostatnich 10 latach. Kiedys propozycja pracy zdalnej byla zbywana poblazliwym usmiechem, dzisiaj to w zasadzie norma.

  17. Maciej Sinilo:
    norma powiadasz? to ja poprosze o te ogloszenia, gdzie moge CALKOWICIE zdalnie pracowac. Tak sie sklada, ze bardzo dobrze znam temat, bo przez ostatnie pare lat tak wlasnie pracowalam i wiem, jak trudno jest znalezc taka oferte.
    Z checia zaplikuje. Dasz linki?
    (przy czym nie mowimy tutaj o ofertach typu 2-3 dni w tygodniu w biurze, pare miesiecy w biurze, on-demand w biurze).

    A tak poza tym….
    Ja nigdzie nie pisalam, ze musi wybrac emigracje czy zycie na pampie…
    inna prace da rade znalezc, ale byc moze nie za tak duza kase, ot co.

  18. Prosze bardzo: https://news.ycombinator.com/item?id=10492086 (szukaj „REMOTE”).

  19. Oh please.
    Mowilam, ze praca calkowicie remote, a nie na zasadzie na interview to my musimy osobiscie porozmawiac, x razy w roku trzeba sie stawic w biurze.
    Plus, dla QA to tylko jedna oferte jak narazie tam znalazlam. Cala reszta dla programistow i tez zycza sobie raczej takich co to owszem, remote, ale z terenu USA.

    To, ze w ogloszeniu napisane
    onsite/remote znaczy w wiekszosci wypadkow tyle, ze „jako bonus pozwalamy pracowac z domu”. Albo: mamy calkowicie remote team w kraju trzeciego swiata za 1/4 tego, co musielibysmy placic na miejscu.

    Nie mowie, ze takich ofert nie da sie znalezc, ale sa bardzo, bardzo rzadkie. Ciagle. Jeszcze.

  20. Myslalem bardziej pod katem Twojego znajomego (podobno i programista i z USA). Pisze tez z osobistego doswiadczenia (programista), ofert jest _duzo_ wiecej niz kilka lat temu. QA traktowane jest czesto troche po macoszemu, wiec pewnie jest trudniej.

  21. Jesli chodzi o mojego znajomego to jak pisalam wyzej – prace zdalna oczywiscie znalazlby, ale nie za taka kase.
    Owszem, ofert jest wiecej niz kilka lat temu. Im wieksze ssanie na rynku, tym bardziej pracodawcy jednak sie lamia – zwlaszcza, jesli wiadomo, ze budzet ograniczony, a jednak zatrudnic kogos trzeba.

  22. Jako boatman wytrzymałem osiem miesięcy i dojazdy nie były głównym, choć jednym z powodów dania sobie luzu. Ale są boat people, którzy uprawiają ten desant dzień w dzień przez lata, nawet pomimo blisko dziesięcioletniej rozpierduchy na linii ŁDZ-WAW, czasów przejazdu w okolicy 2-2.5h w jedną stronę i takiego przestawiania rozkładu jazdy, by wygasić tę linię. Po prostu życie ich zmusza.

  23. nocman:
    no wlasnie i tego „zycie ich zmusza” rozciagnietego na lata, nie rozumiem.

    Tak, tez takich ludzi spotkalam i znam jak najbardziej. Ale jesli to sie rozciaga na lata to tak na prawde sprowadza sie do faktu, ze nie szukaja innych rozwiazan i mozliwosci.
    „Zycie zmusza” to np. moja znajoma (do takiego a nie innego zycia), ktora cierpi na bardzo rzadka i ciezka chorobe genetyczna. Zeby nie wiem jak sie wysilala i co robila, tego nie przeskoczy i nie zmieni. Cala reszta ludzi, jesli bedzie wystarczajaco „persistent” i bedzie kombinowac, to w koncu to zmieni.
    Ci, co juz przestali, nie zmienia.

  24. Też sprzed doobrych paru lat… Po pół roku jeżdżenia trasą męki łodzian się zbuntowałem, a że charakter pracy na to pozwalał, a szef był moim starym znajomym, stwierdziłem że chcę home office albo szukam czegoś innego. W końcu po paru latach i tak znalazłem coś innego, ale to zupełnie różna historia… Tylko ilu sobie mogło na to pozwolić (pytanie retoryczne)?

  25. Antydogmatyk:
    w sumie odpowiedz bylaby ciekawa.

    rozmawialam tez kilka dni temu z innym znajomym – tez programista,z Polski.
    Znow okazuje sie, ze niby ofert umozliwiajacych prace zdalna sporo ale…
    wlasnie sa te mniej-wiecej takie same jak w USA.
    Zdalnie owszem, ale tak z raz albo dwa w tygodniu, i stawianie sie w biurze na zyczenie.
    Co powiedzmy dla kogos, kto ma mieszkanie w Wawie (i jeszcze nie daj boze rodzine albo partnera/ke pracujaca na miejscu) a stawiac sie ma w biurze w Berlinie albo Londynie… to troche nie teges.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: