Napisane przez: futrzak | 16 października 2015

Signum temporis cd…

Strasznie to zabawne, jak ludzie majacy jednoosobowa dzialalnosc gospodarcza zarejestrowana w Pcimiu Dolnym wypisuja sobie w Internetsach tytuly: Owner at X tudziez Chief Executive Officer i tem podobne. Przy czym owo X zaczyna sie od „Europejskie Biuro Tego-i-Owego tudziez Europejski-Instytut-Bolka-i-Lolka….

Drodzy moi. Jak juz tak sie reklamujecie w Internetsach to wiedzcie, ze owe Internetsy oferuja takze mozliwosc sprawdzenia, czym w zasadzie wasza firma jest.

Cheers and have a good night…

PS: douczenie sie jezyka Szekspira, skoro sie go uzywa na swojej stronie www, tez na dobre wam wyjdzie…A jak nie macie czasu, to przynajmniej zaplaccie porzadnemu tlumaczowi, bo google translate potrafi niezle psikusy robic…

Reklamy

Responses

  1. Czytałaś „Czterogodzinny tydzień pracy” (org. The 4-Hour Workweek) Tima Ferrissa? To jest popularna i dość skuteczna metoda na sukces, nawet jeśli wydaje się śmieszna. Bo co z tego, że firma jednoosobowa, jeśli dostarcza usługi i produkty zgodnie z obietnicą i jest popyt. To po prostu kolejna firma i nie ma znaczenia, że CEO to także AA, CFO, HR, goniec i woźny/a. Książka swoją drogą jest dość ciekawa, w porywach irytująca, ale pokazuje ciekawe podejście do wielu zagadnień.

  2. Czytalam.
    Po skonczonej lekturze zastanowilam sie, i to mocno.

    O ile niektore obserwacje Ferrisa sa trafne i pewne rzeczy mozna zastosowac o tyle… ogolne przeslanie ksiazki jest przerazajace. Do czegoz bowiem sprowadza sie ono w wydaniu autora? Otoz, znajduje on we wszystkim najkrotsza i najszybsza droge do osiagniecia sukcesu, a sukcesu miara jest jakas metryczka.
    O ile takie podejscie zastosowane w pracy salesmana ma sens – w koncu ma on sprzedawac produkty/uslugi firmy – o tyle zastosowanie go do calego zycia jest juz jakas pomylka.
    Co bowiem mamy? Tim wygrywa konkurs tanga. Czy w czasie mega-szybkim, nakrotszym mozliwym staje sie mistrzem? NIE. Wygrywa po prostu jakis konkurs, stosujac najrozniejsze kruczki. Podobnie w zawodach w (bodajze, nie pamietam juz dokladnie) w tajskim boksie.
    I z tych rzeczy jest dumny….Ciekawe, czy ta sama metodyke stosuje do nawiazywania i podtrzymawania relacji miedzyludzkich tak waznych w naszm zyciu jak przyjazn i milosc? Tez idzie na skroty, wyznacza sobie metrczyki a potem odfajkowuje „o zdobylem kolejnego przyjaciela”?

    Dla mnie to jakies ciezkie nieporozumienie. Zyc po to, zeby sobie i innym udowodnic, ze wygrywa sie jakis konkurs???? To chyba tylko w glowie Amerykanina mogla zalegnac sie taka idea :-/
    Dla mnie (i zapewne wielu, wielu innych ludzi) zycie nie polega na ciaglym sciganiu sie i udowadnianiu czegokolwiek.

    Wracajac jednak do tych firm- krzaczkow.
    Gdyby FAKTYCZNIE dostarczaly uslugi i produkty zgodnie z obietnica, to nie byloby zle. Tak jednak nie jest. Od strony reklamowej to co najmniej Sorbona, a jak przychodzi co do czego, na stronie www az roi sie od bledow. Do tego dochodza bardzo zle opinie klientow (ktore rowniez mozna w Internecie znalezc….)
    Zenua.

    Z drugiej strony. Takie bledy nie przeszkadzaja na stronie np. kogos z Indii czy Wietnamu, ktory zrobil sobie profil na Etsy i wysyla swoje produkty do USA.
    Ok. Uczy sie, doskonali, zaczyna biznes od zera.W tym kontekscie owe bledy mozna zrozumiec i wybaczyc.

    Problem jednak w tym, co opisalam w notce, sprowadza sie ze tak powiem do krotkiego a tresciwego „Wyzej sra, niz d* ma”.

  3. Zgadzam się z Twoim podsumowaniem Ferrissa: jego podejście na szerszą skalę wydało mi się nieetyczne i na skróty, co nie znaczy, że nie miał kilku fajnych obserwacji, rozwiązań i pomysłów.

    Co do takich małych firm: myślę, że internet wszystko z czasem wyrówna. Z możliwością recenzji online, albo będzie się dobrym i będzie się pływać, albo się utonie.

  4. Recenzje online nie rozwiazuja wszystkich problemow, niestety. No bo jaki problem zaplacic ludziom za komentarze… to sie zreszta juz dzieje.
    Pol biedy, jak firma placi za pochwalne pienia pod wlasnym adresem (zjawisko dosc czesto spotykane na Amazonie na przyklad). Gorzej, jak placi za pograzanie konkurencji.
    Albo wezmy taki yelp….na koncie maja zagrywki typu blokowanie pozytywnych komentarzy w celu zwiekszenia przychodow z reklam od malych biznesow…albo nie publikowanie negatywnych, bo im ktos zaplacil….

    W Internecie, podobnie jak w realnym zyciu, pojedynczy ludzie i male prywatne biznesiki nie maja szans z bogatymi korporacjami :-/
    Zauwaz, ze Yelp, Uber i podobne rosna jak balony przed fiesta, rozdymane wlasnie podejsciem ferrysowym i nakierowaniem na zysk tylko i wylacznie.

    Internet od swoich poczatkow bardzo, ale to bardzo sie zmienil. Coraz mniej kluczowej infrastruktury jest publiczna domena… a przeciez gdyby nie publiczne pieniadze i badania, nie byloby Internetu ani WWW.
    No ale to temat na inna dyskusje…

  5. chyba czas się przyzwyczaić do takich firm. Dzięki łątwiejszemu dostępowi do informacji middleman czyli korporacja jest coraz mniej potrzebna i coraz mniej możliwa. Ty masz takie podejście że firma krzaczek a chińczycy że „lepiej być głową psa niz ogonem lwa”. Europejskie Centra wk…ją mnie bez względu ile osób tam pracuje bo po prostu ich oferta jest tak samo zbędna światu pomniejszonemu o zbiór krewnych i znajomych królika żyjących z owego Europejskiego Centrum. Co najgorsze za pieniądze z EU powstają bzdety zatykające dostęp małym biznesom do świata. Kiedy ktoś startuje z 2000pln to nie ma szans z frajerem który na same pozycjonowanie dostał grant w wysokości 10 000pln.
    Co do Ferrisa to ciekawym aspektem jest tu zastosowanie mierzalności w życiu prywatnym. Tj chcębyć dobry w …czymśtam. A co to oznacza konkretnie? Wygranie konkursu tanga to znaczy że już jestem dobry czy nie? i tylko od nas zależy jake milestony wybierzemy. Że ferris jako amerykaniec jest po prostu nieudanym dzieckiem autokreacji? Żal mi go ale z drugiej strony pewnie takim kimś chciał zostać. Jego horyzonty nie pozwalają na marzenia czy dążenia ciut nawet większe. Niech będzie szczęśliwy. 4hww było fajną lekko napisaną książką którą się miło czytało- i mimo wszystko sprzedawał tam zupełnie inny styl zycia niż nam społeczeństwo narzuca. Niech żyje różnorodność.
    A czym Cię tak Europejskie centra tego i owego akurat ukłuły?

  6. Jego horyzonty nie pozwalają na marzenia czy dążenia ciut nawet większe.

    Jakiś czas do Krakowa przyjechała młoda Amerykanka < 30 lat.
    Była naprawdę przerażona mimo chęci polskich koleżanek.
    Jadła w McDonald i jeździła taksówki :) bo autentycznie się bała.

    I była też wielka szyszka z Brazylii która w Krakowie pierwszy raz jechała autobusem bo w Brazylii się nie godzi Wielkiej Szyszce jeździć autobusem.

    A dotacje z UE dla firm zrobiły dużo złego. Bo teraz właściciele pokupowali sprzet i teraz żeby nie oddawać tej dotacji to robią po kosztach i w ten sposób psują rynek

    Ale Futrzak jest i dobra wiadomość

    http://www.wykop.pl/ramka/2807609/nedza-w-usa-najmniejsza-od-59-lat/

    Bawi mnie też dodawanie tytułu mgr przed nazwiskiem który 20 lat temu o czymś świadczył a teraz to tylko papier.
    No i magia nazwy sprawia HR Biznes Partner brzmi lepiej niż Kadrowa u cioci na imieninach.

    Kiedyś pracowałem w polskiej firmie w której prawie byli sami dyrektorzy
    No albo chociaż managerzy czy kierownicy. Dopiero później doszło do mnie że taniej jest zrobić z kogoś kierownika z zespołem 0 osób niż dać mu 500 zł podwyżki.

  7. tataniewraca
    Dzięki łątwiejszemu dostępowi do informacji middleman czyli korporacja jest coraz mniej potrzebna i coraz mniej możliwa.

    Ehm? Jakos nie zauwazylam. W USA korporacje maja sie znakomicie (i nie tylko tam) dzieki uchwalanemu pod siebie prawu.
    Z perspektywy Polski owszem latwiej dzis zalozyc firme, latwo sobie zrobic strone www firmowa ale to by bylo na tyle. Bo juz za hosting placisz corpo, podobnie jak chcesz sobie wlasny sklep online zrobic – placisz komus za gotowe rozwiazanie,no chyba ze sam jestes programista. Ale nawet w takim wypadku domene musisz sobie oplacic i zarejestrowac i zaplacic komus za dostep do lacza. Cala infrastruktura Internetu jest w rekach gigantow.

    Co do sensownosci europejskich centrow finansowanych z pieniedzy unijnych mamy takie samo zdanie :)

    Mnie zwlaszcza wkurzaja takie psychologia-samorozwoj-holistyka-homeopatia-akupunktura i podobne szamanstwa.

  8. „Dzięki łątwiejszemu dostępowi do informacji middleman czyli korporacja jest coraz mniej potrzebna i coraz mniej możliwa.”

    Nieprawda. Najwyżej pośrednictwo wchodzi na nowy, bardziej szkodliwy poziom. Patrz np Uber.

  9. Tak z innej bajki

    (…)homeopatia(…)

    Oj Futrzak też byłem Twojego zdania.

    Ale
    Przez ostatnie dwie zimy mój syn (teraz 5 lat) chorował na zapalenie ucha.
    I takie tydzień w domu tydzień w przedszkolu.
    W tym roku to samo.
    Najpierw poszliśmy do „normalnego” dał antybiotyki.
    Ale pomyśleliśmy: znowu robić to samo=efekt ten sam.
    Poszliśmy do LEKARZA który sprzedaje cukier znaczy homeopatie.
    Przepisał robiliśmy co kazał.
    Po tygodniu poszliśmy do normalnego lekarza. ucho zdrowe.

    Inna historia
    Rok temu dostałem rwy kulszowej.
    Krótko: bolało ale przeszło
    Tydzień temu znowu zaczęło.
    Pomyślałem co mi zaszkodzi.
    Poszedłem dostałem recepte kupiłem „cukier’ i na razie przeszło.
    Druga powoła się ze mnie śmieje że kiedyś się z tego śmiałem a teraz sam biorę.

    Cholera sam nie wiem co o tym myśleć

    ps
    Co do reszty..
    Myślę że za 5 lat jak skończą się pieniądze z uni będzie można dużo sprzęt
    u za pół darmo kupić.

  10. Bolko:
    jednostkowe przypadki nie swiadcza o niczym.
    Sek w tym, ze jesli chodzi o homeopatie, akupunkture i pare innych rzeczy zrobiono szereg badan o solidnej metodologii (randomized, double blind trial) i zadne nie wykazaly nic, oprocz skutecznosci na poziomie placebo.
    Rownie dobrze moglbys zazyc slodzona herbatke, taniej by wyszla….

  11. szereg badan o solidnej metodologii (…)

    I to mnie właśnie denerwuje

  12. Bolko:
    dlaczego cie denerwuje?

  13. @Bolko
    Ale tego szeregu badań homeopatii o solidnej metodologii naukowej nie ma, bo by udowodniły, ze tak naprawde owe cukierki nic nie dają. Tzn., zarabia na tym producent i tyle.

    Rzadko które schorzenia są tak naprawdę w 100% śmiertelne. Zazwyczaj z wielu z nich organizm potrafi się wyleczyć sam, potrzeba tylko czasu. Szansa, ze dziecko w wieku przedszkolnym wyjdzie z zapalenia ucha bez interwencji lekarza jest spora. I na to liczą sprzedawcy homeopatii.

    Dlatego masz cukrowe tabletki od wszystkiego, tylko nie chorób naprawdę śmiertelnych. Bo szansa, ze dziecko bez leczenia wyjdzie z np. wścieklizny (gdzie nieleczona ma śmiertelność praktycznie 100%) jest na granicy cudu. I dopiero w takich przypadkach widać, dlaczego jedynie medycyna oparta na badaniach naukowych jest coś warta.

  14. @Futrzak
    Co mnie denerwuje?

    AUTORYTETY twierdzą że ‚cukier’ nie działa.
    Moje plecy coraz mniej bolą.
    Więc może AUTORYTETY się mylą?
    Może
    – globalne ocieplenie to fikcja
    – smoleńsk to zamach
    – repitlianie żyją wśród nas :)

    wiec zaczyna mnie denerwować fakt że może ja żyje w jakiejś bańce
    w której AUTORYTETY mówią co mam robić myśleć i mówić.
    Dla mnie jest to przerażające.

  15. Bolko:
    chyba nie rozumiesz, na czym polega metodologia science (nauk scislych).
    Autorytety nie maja tu nic do rzeczy. KAZDY (kto ma odpowiednie warunki) moze powtorzyc badania wg okreslonej metodologii.

    Wiesz na czym polega randomized control trial, double blind experiment?
    Bierze sie grupe ludzi, dzieli na dwie podgrupy i jednej podaje lek, drugiej cukierka, przy czym nikt nie wie, kto otrzymal co – wlacznie z naukowcem prowadzacym eksperyment. Robi sie tak w cel wykluczenia tzw bias czyli uprzedzen. Ludzi sie obserwuje, bada a potem analizuje wyniki.

    Tak przeprowadzone badania nie wykazaly skutecznosci homeopatii ani akupunktury w stopniu wiekszym, niz wystepowanie efektu placebo.

    Nie rozumiem, co w takiej metodologii jest przerazajacego????

    A moze to przerazenie wynika po prostu z faktu, ze ludzie nie maja pojecia co to jest eksperyment, jakie sa jego rygory, na czym polegaja badania kliniczne i stad uwazaja, ze to „autrytety” za ktorymi nic nie stoi.

    Albo, ludzie wyciagaja wnioski na zasadzie Julek mial zapalenie pluc, przedwczoraj zjadl ogorki i popatrz – dzis juz mu przeszlo! Ogorki lecza zapalenie pluc!!

    Ty popelniles dokladnie ten sam blad w rozumowaniu.

    PS: to, co napisalam powyzej absolutnie nie wyklucza, ze mogles trafic na lekarza, ktory jest kiepskim leakarzem i np. postawil niewlasciwa diagnoze albo przepisal niewlasciwe leki.

  16. @karolina
    Jeśli większość chorób i tak przechodzi to po co brać leki?

    Syn dwa lata listopad-maj chorował na ucho.
    U laryngologów byliśmy różnych. (Trzeci migdał jes ok)
    W tym roku szkolnym pierwsze zapalenie we wrześniu.
    Poszliśmy Pani wyleczyła cukrem/Sam się wyleczyło.
    Syn jest do przodu bo nie musi brać antybiotyków.

  17. Bolko:
    czy Ty w ogole przeczytales moj ostatni komentarz ze zrozumieniem ??

  18. Tak przeczytałem ze zrozumieniem :)
    Trochę mi się spieszyło i nie dopisałem najważniejszego.

    Zobaczymy co czas pokaże.

    A co do Twojego ostatniego posta.
    W normalnych sytuacjach lekarskich chodzimy do pewnej pani doktor.
    Legendy na placu zabaw.
    Ta Pani doktor już była stara jak leczyła niektóre mamy z placu zabaw.
    Kiedyś rozmawialiśmy o szczepionkach uodporniających.
    I powiedziała mi coś takiego:
    Panie Sławku jak byłam na szkoleniu półroku temu
    to prof. X mówił że na podstawie badań te leki nie działają
    jak byłam na szkoleniu miesiąc temu
    to prof Y mówił że te leki działają.
    Proszę decydować samemu

  19. Bolko:
    no i od czego zaczalbys doinformowanie sie w temacie, czy te leki dzialaja, czy nie?
    Podaj mi nazwe, zrobie research a potem porownamy rezultaty twoje i moje (ja oczywiscie podam uzasadnienie do moich wnioskow). Ok?

  20. Futrzak
    Dla przypomnienia
    W tamtym roku miałem rwe kulszową taką że *&^*&%*&%&%(
    I tak ciągnie się od listopada.
    Tabletki
    Zastrzyki
    Fizykoterpia.
    Jak babcia emerytka

    W wakacje już było OK.
    Pod koniec sierpnia zrobiłem sobie rezonas.
    Wyszlo że wszystko jest OK.
    Więc w ramach żeby było lepiej postanowiłem pójść na fitness
    taki delikatny dla starszych panów….
    Po dwóch tygodniach miałem problem wsiąść do samochodu.
    Znowu poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu.
    Po dłuższej rozmowie lekarka zaproponowała:

    Rhus toxicodendron
    Arnica montana

    Pod dwóch dniach było lepiej stanowczo.
    Ale że Futrzak wszedł mi na ambicje
    to poszedłem jeszcze do jednego specjalisty traumatologa-ortopeda.
    Wtedy ,mnie nie bolało bardzo raczej dyskomfort czułem(zaznaczam).

    Diagnoza jestem zdrowy wziąć tylko ibuprofen.
    Pomyślałem a co mi tam.
    Po pierwszej tabletce….
    Krótko bolało bardzo.
    Teraz jest trzeci dzień i czuje się jak po „cukrze” znaczy po homeopatii.

    Futrzak
    I naprawdę nie musisz mnie przekonywać że tam jest tylko „cukier”
    Tylko dlaczego nie boli jak biore cukier?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: