Napisane przez: futrzak | 8 października 2015

Co funduje firma

w ktorej pracuje…

Dodajmy, ze nie jest to jakas specjalnie bogata firma, ani duza. W tej chwili pracuje w niej kilkadziesiat osob.

– woda (kupowana w baniakach i instalowana w specjalnym dozowniku, kazdy pewnie zna);
– kawa, herbata i oczywiscie mate w dwoch rodzajach: jeden zwykly, a drugi para nerviosos :) – jest to po prostu slabsza mate z domieszka jakichs innych ziol; jest tez specjalny czajnik do gotowania mate.
– owoce. Zawsze sa pomarancze, jablka i banany, okazjonalnie w sezonie inne (niedawno byly truskawki); dostarczane zawsze w poniedzialek przez umowionego rolnika;
– sol, pieprz, oliwa (znakomita extra virgen!!! oczywiscie lokalna…), majonez, ketchup, musztarda.

Co bywa w duzej corpo? Jako ze w zeszlym tygodniu jezdzilam do tzw. Zona America (strefa wolnoclowa, w ktorej mieszcza sie zagraniczne corpo; wyglada toto i jest zorganizowane jak przecietny kampus w Dolinie Krzemowej) to moglam sobie zobaczyc.
Wlasciwie za darmo jest tylko woda z dyspensera. Kawe nabywa sie w maszynie za zetony, stoi tez automat z napojami typu coca-cola, sprite etc. gdzie tez trzeba placic. Niektore firmy maja rowniez owoce dostarczane na miejsce, ale ilosc raczej niewielka i po godzinie-dwoch niz juz nie ma.

Jesli chodzi o picie mate sa dwie szkoly w biurze: falenicka i otwocka :)
A tak serio: jedni maja ta sama matere i termos i nosza ze soba maniacko wszedzie. Drudzy w biurze maja drugi komplecik (pierwszy w domu). Ja sama po kilku dniach noszenia przeszlam do frakcji drugiej: nabylam druga matere i termos – tak jest wygodniej.
I po prawdzie, dzien zawsze zaczynam od zrobienia mate. Najpierw pije w domu do sniadania (ktore coraz bardziej zaczyna przypominac tutejsze sniadanie…), a potem w pracy caly dzien. Dzien bez mate to dzien stracony :))))

Advertisements

Responses

  1. Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga. Bardzo lubię wpisy o kulturze, czy codzienności urugwajczyków. We wrześniu byłam w Urugwaju i chwilę w Argentynie. Zakochałam się w tych krajach! :)

    Byłam pełna podziwu widząc ludzi chodzących po mieście, popijających mate. Wykonywali wiele czynności jedną ręką, bo w drugiej trzymali materę, a pod pachą termos. Wszystko bardzo naturalne i widać, że mieli już w tym dużą wprawę. Jak dla mnie, to niezła akrobatyka. Co do mate – uzależnia. Naprawdę :)
    Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy!

  2. Patyczak:
    a wizyta turystyczna czy innej natury? Montevideo, czy gdzies poza?
    Od kiedy pijasz mate? Just curious…

  3. Wizyta sercowo-turystyczna ;)
    Trip od Colonia del Sacramento i Montevideo wzdłuż wybrzeża, aż pod brazylijska granicę (Atlantyda, Piriapolis, Punta del Este, La Paloma, Punta del Diablo, Chuy).
    Mate pijam już od kilku lat. Z różną częstotliwością, ale zawsze do niej wracam :)

  4. Mieszkasz gdzies w poblizu tj. w Am Pd, czy lecialas prosto z Polski/EU?

  5. Leciałam z Europy

  6. Z doświadczeń w PL kilkadziesiąt osób w firmie to najlepiej zaopatrzona kuchnia, słabiej jest w małych firmach, a najgorzej w korpo.

  7. Przylaczam sie do pijacych mate:) Wiem, ze ludzie sa rozni, ale czekam na posta ukazujacego/ porownujacego Urugwajczykow (do reszty EU/USA) pod wzgledem wdziecznosci, prawdomownosci, otwartosci, szczerosci. Jesli mozna… Milego dnia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: