Napisane przez: futrzak | 23 września 2015

Ekonomia rynkowa w natarciu

czyli jak wysiudac klase srednia z Doliny Krzemowej.

Ano tak.

Co z tego bowiem, ze praca tamze jest i zatrudnienie wzrasta, skoro zeby cokolwiek wynajac zarabiac trzeba fortune? W tej chwili przecietny, dwusypialniowy apartment w hrabstwie San Mateo kosztuje 2,884 USD/mies, 2,552 USD w Santa Clara County i 2,172 w Alameda County (a to juz jest zadupie East Bay). Ceny wynajmu od 2010 roku poszly w gore o 50%….niestety, zarobki nie rosna w takim tempie, wiec….A landlordzi nie dosc, ze chca historie kredytowa, to jeszcze zarobki roczne trzykrotnie wieksze od wysokosci wynajmu. Czyli, zeby sobie pozwolic na apartamencik dwupokojowy w Santa Clara, trzeba zarabiac rocznie 90 000 USD.

Co robia mieszkancy? Staraja sie przeforsowac rent control. Ale to kiepsko dziala, bo duzi developerzy zawsze znajda pretekst (np. wysiedla wszystkich z powodu generalnego remontu a po remoncie ceny podniosa o 100%..), a indywidualni wlasciciele, jak juz lease sie konczy, moga przeciez zrobic co chca i prawde mowiac trudno, zeby bylo inaczej.

Brak jest kompleksowych rozwiazan czyli po prostu jakiejs formy mieszkan komunalnych. W postaci najprostszej mozna to zrobic szybko i tanio – wystarczy przeznaczyc tereny bedace wlasnoscia hrabstwa pod mobile parks….owszem, jest potrzebna jakas minimalna infrastruktura, ale zrobienie tejze to pryszcz w porownaniu z budowaniem calego osiedla budynkow, prawda?

Advertisements

Responses

  1. No a gdzie ta słynna niewidzialna ręka rynku, równowaga popytu i podaży ???

  2. Ale ktoś płaci te czynsze prawda?
    I te mieszkania nie stoją puste?

  3. bo to jest równowaga popytu i podaży tylko czy taki świat jest rzeczywiście rozwijający. Zostaną sami VC i ufundowane przez nich dupki od kolejnego startupu ze streamingiem hiphopu. pytanie czy w tak homogenicznym środowisku w ogóle jakaś innowacja jest możliwa. Skąd ma się brać twórczy ferment? A i tak już od kilku lat ta cała SV to jednak hype.

  4. Tak mi się przypomniało.
    Kiedyś spotkałem gościa w Chicago na budowie który kupił sobie nissana super truper. Modelu nie pamiętam,
    Jego prawo.
    Tylko że płacił za niego 1100$ za miesiąc a zarabiał jakieś 2000$.
    Tylko że ładny to on nie był :) więc go trochę rozumiałem.
    I teraz pytanie moje brzmi czy trzeba wynajmować w tych hrabstwach mieszkania?
    Czy raczej tylko wypada mieszkać bo wszyscy w pracy mają widok na ocean z domu.
    To ja teź chce
    A że nigdy tego oceanu nie widzą bo noc wygoni i noc przygoni to już inna sprawa

  5. chyba taniej wyjdzie samochód kempingowy w US

  6. Gdzie mieszkasz i z kim sie asocjujesz wplywa na twoja psychike. DK jest ektremalnie trudnym miejscem do zycia. Jest niewatpliwie intelektualna stolica swiata; gdzie kazdy uwaza sie za elitarna sterylna jednostka z intelektem odizolowana i nastawiona na sukces. Owszem jest tam troche tworczych talentow ale wiekszosc to „sweatshops workers” Ale mentalnosc panuje taka: jesli bede pracowac ciezej i dluzej to w koncu wygram kompetycje z innymi, smutnie tak myslac przegrywaja wlasne zycie. Perfekcyjny obrazek tego swiata oddaje to krotkie video

  7. Czyż człowiek, który dla podniesienia swojego ego wynajmuje mieszkanko za katorżniczą pracę od rana do nocy jest normalny? Czy nie lepiej jest mieszkać sobie „na luziku” nawet w gorszych warunkach ale bez obciążeń nagłego telefonu w środku nocy od szefa?

  8. @bronek a telefon jaki masz?:)

  9. D:
    tylko ze wiesz, ja mieszkalam w Silly Valley 15 lat i tak jakby troche mnie smieszy to twoje podsumowanie :)

    siu:
    masz na mysli RV tudziez campervana?
    No oczywiscie ze wyjdzie taniej – ale problem jest z legalnym zaparkowniem go.
    W wiekszosci hrabstw w SV masz zakaz parkowania takich – NAWET gdybys chcial go postawic na prywatnej cudzej posesji. Minicipalities sobie pouchwalaly zakaz i tyle. Gdyby tych zakazow nie bylo, mysle ze dziesiatki tysiecy ludzi by juz mieszkaly w takich. Narazie to sa setki, parkujace nielegalnie i bunrujace sie przed policja…

    Bolko:
    oczywiscie, nie trzeba, ale czy chcialbys dojezdzac do roboty 2 godziny w jedna strone? Bo do tego to sie sprowadza…ci, ktorzy moga, pracuja przez wiekszosc tygodnia zdalnie i mieszkaja dalej, a w biurze pojawiaja sie np raz w tygodniu. Znam tez takich, co chalupy maja w Central Valley, do pracy na 4 dni przyjezdzaja do Silly Valley i spia te kilka dni w motelu…

    Bronek:
    lepiej, lepiej, ale jesli jestes z branzy Hi-Tech i chcesz cos osiagnac, to wlasnie tam jest entrum tego biznesu. A tak poza tym to Amerykanie w ogole i ogolnie sa nacja pracoholikow, to sa ludzie, ktorzy sie definiuja przez prace, wiec…

    ALL:
    odnosze wrazenie, ze nie zdajecie sobie sprawy z realiow Doliny Krzemowej tj. odleglosci, mozliwosci komunikacyjnych oraz mozliwosci znalezienia pracy gdzie indziej.
    Bo tak poza wszystkim to DC nie sklada sie z samych geekow i biznesow IT. Bylo nie bylo to miejsce, gdzie zyje dwadziescia kilka milionow ludzi i nie wszyscy z nich sa w IT.

  10. Ciekawe choć z perspektywy polskiej jestem jeszcze bardziej ciekaw ile landlordzi w tej doinie płacą podatków – ktoś się orientuje ?

    PS. W takim klimacie jak tam to aż się prosi zapytać – czemu ludzie płacą aż tyle ze dom skoro ( bez dzieci zwłaszcza ) spokojnie można pomieszkać parę lat w kamperze np. ? Jak ktoś buli 8 tyś za mieszkanie rocznie to przecież za 5-10 lat ma na pól domu w gotówce bez wysiłku.

  11. Ok drugie pytanie wycofuje bo wlasnie sie doczytałem o zakazie. Ale i tak jeśli ( jak czytałem) średnia temperatura jest 21*C to można spać 4 dni ( pn/wt/sr/cz) w dowolnym amerykańskim SUV zostaje jogging i prysznic z rana. A na weekendzik nad ocean czy w góry. Pewnie rozwiazanie na krócej ale i tak 100 razy lepsze niż dorabianie nocą w markecie ( imho )

  12. karroryfer:
    w tej chwili jest to zdaje sie 1.25%.
    Sposob obliczania jest ehm (jak zwykle) dosc skomplikowany, generalnie za podstawe przyjmuje sie rynkowa cene nieruchomosci, ktora jest szacowana na podstawie past records i publikowana 1 stycznia kazdego roku.
    Wysokosc podatku moze byc adjusted w srodku roku (tak sie na przyklad stalo w czasie pekniecia banki na nieruchomosciach).

    Wiekszosc landlordow podatek placi rozlozony na miesieczne raty, razem ze splata kredytu.
    Tutaj konkretny dokument (aczkolwiek zeby sie przez to przebic trzeba miec kupe czasu i znac ustawodawstwo Kalifornii):

    https://www.sccgov.org/sites/fin/Controller-Treasurer%20Department/Property%20Tax%20Apportionment/Documents/Tax%20Rate%20Book%202014-2015.pdf

    Co do zycia w SUV.
    Wiesz. 21 st C to jest sredna temperatura ROCZNA. W miesiacach zimowych (ktore zwykle bywaly pora deszczowa, teraz to uhm susza…) temperatura jest nizsza, zwlaszcza w nocy. I tak, jesli nie pada, to w dzien jest kilkanascie stopni, dwadziescia pare. Ale w nocy spada do kilku celsjusza, i jest naprawde ZIMNO. W ogole, w lecie tez wahania dobowe temperatury sa spore – bo to jest obszar polpustynny w zasadzie.
    Oczywiscie, zyc sie w samochodzie da, i nawet sporo ludzi tak zyje, bo po prostu nie maja za bardzo innego wyjscia.
    Tylko, ze to jest ch*we zycie. Bo oczywiscie spanie w samochodzie tez legalne nie jest, wiec ludzie musza sie bunkrowac przed policja. A z drugiej strony – to nie to samo, co kamper, ktory jednak jakies podstawowe wygody (chociazby kibel i prysznic oraz kuchenke do zagotowania wody) ma.

    Zrob kiedys eksperyment. Wyjedz na weekend i spij w samochodzie. Zdaj relacje :)

  13. dosc paskudna sytuacje mieszkaniowa – z dawnych czasow mam kilku znajomych tam , na szczescie oni juz dawno zakorzenieni ale oczywisty problem jest z przyciagnieciem pracownikow do uslug czy nawet tradycyjnie middle class jobs – pielegniarki, nauczyciele , policja itp.

    podobna sytuacje mieja miejsce w boom towns w ND czy TX – tylko zanim to naprawde sie rozwinelo to boom towns napedzane ropa i gazem sie juz zwijaja…

  14. w:
    nawet ci, co sa zakorzenieni, zaczynaja wyjezdzac. Zwykli emeryci sprzedaja domy i wynosza sie gdzie indziej – bo wysokosc emerytury jest stala, a podatek od nieruchomosci szybuje wraz z cenami w kosmos i przestaje ich byc stac tam mieszkac.
    Podobnie z ludzmi, ktorzy nadal splacaja kredyty – place (poza wasko wyspecjalizowanym sektorem IT) nie rosna, a koszty zycia tak.

  15. @kaloryfer

    ja pare lat temu spałem w Nisanie jakimś tam (duzy był) w maju między Pensylwanią a Chicago.
    1) Zimno w nocy a gorąco w dzień
    2) Pleeeeeeeeeeeecy dla mnie to było o wiele gorsze.

    @futrzak
    Tłumaczył mi kiedyś ktoś że zaletą Doliny jest to że:
    Jesteś developerem i masz problem w robocie.
    Idziesz na plaze spotykasz 5 innych developerów z innych firm.
    Rozmawiacie bez wchodzenia szczegóły (tajemnica form).
    Woooow wpadasz na pomysł jak rozwiązać problem.
    Wracasz do firmy.
    Firma zarabia kolejne miliony. :)

    Tylko że
    Jak do najbliższego fryzjera masz godzine.
    Policjantów prawie nie ma.
    Lekarz życzy sobie 200$ za wizyte.
    Hamburger kosztuje 10$
    itd. itd.

    To przestaje być kraj dla zwykłych ludzi.

    Detroit mi się przypomniało.
    Przecież kiedyś to była perła USA.
    Coś jak dolina teraz.
    I jak skończył Detroit?

    Myślę że to kwestia czasu gdy z DK będzie to samo

  16. Bolko:
    no, pominawszy uproszczenia, to faktycznie tak mniej-wiecej wyglada. Z tym, ze nie idziesz na plaze (przypominam – plaza jest daleko, ze srodka Doliny, np takiego Mountain View to ponad godzina jazdy..bo trzeba przez gory Santa Cruz przejechac, a wogole plaza CALY ROK jest zimna jak jasna cholera bo przez cale wybrzeze Kalifornii plynie zimny prad z Alaski, i woda jest lodowata oraz przez caly rok temperatura nizsza o dobre 5-10 st C niz w srodku doliny….).
    Na ogol ludzie zbieraja sie w swoich ulubionych knajpach – ale poza tym, to wlasnie tak.
    Zaleta owego miejsca ze masz na wyciagniecie reki dziesiatki tysiecy sobie podobnych. Wada koszty zycia oraz to, ze nie ma sprawnie dzialajacej komunikacji publicznej (poza San Francisco ale tam ceny wynajmu to juz w ogole kosmos calkowity).
    No bo jak ktos dojezdza wiecej niz 3-4 mile to musi sie ladowac na autostrade. Tych w kierunku polnoc-poludnie (San Francisco-San Jose) sa dwie, a z jednego brzegu zatoki na drugi raptem 3 mosty. Wiec stoi sie ciagle w wiecznych korkach.
    Ja na przyklad jezdzilam raptem 11 mil z Mountain View do Palo Alto i rano zajmowal mi przejazd 40 min, a powrot z pracy prawie godzine.

    W srodku nocy – pare minut….

    Mysle, ze dopoki kasa z VC nie wyniesie sie gdzie indziej, to Silly Valley bedzie trwac.

  17. Futrzaku pytałem bo spałem ( i to w małym a nie SUV :( ) – i masz rację chu… życie.
    Ale z uporem maniaka twierdzę że i tak lepsze niż pracować na drugim etacie aby starczyło na czynsz …

  18. A z drugiej strony w kwesti wynajmu mieszkań (z dwoma sypialniami itp amerykańskie standardy ) to aż się prosi zapytać dlaczego ludzie dla któych jest to za drogie nie wynajmują ( w opisywanym wypadku ) takiego lokum na spółkę. W takim Londynie to dosyć powszechna praktyka (wśród Polskiej mniejszości przynajmniej ;)

    Moim zdaniem to imanie się drugiego etatu w markecie to może ma sens jak dla kogoś jest już za późno na wyjazd z miejsca w którym jest źle ( = miasto powiatowe w PL ) trzeba utrzymać dużą rodzinę. Nie rozumiem natomiast po co to robić jadąc w miejsce gdzie trzeba robić karierę ( czyli też pracować naście godzin w jednej pracy )

  19. Karroryfer:
    nie no na dluzsza mete to bez sensu, oczywiscie.

    A z tym wynajmem.
    Oczywiscie, ze ludzie wynajmuja na spolke. Bo nawet zeby wynajac glupia kawalerke to trzeba co najmniej 1500 USD, wiec jesli ktos zarabia te 30 000 USD rocznie, to nie bardzo.

    Tylko, ze z wynajmem na spolke to jest niefajnie. W Kalifornii wlasciwie nie ma domow murowanych – wszystko jest budowane w technologii szkieletu drewnianego i plyty pazdziezowe/dry wall. Zero izolacji. Takze akustyke masz przewspaniala – slyszysz wszystko, co sasiad robi w sasiednim pokoju. Oraz do tego dochodzi problem ze scian sobie polkami nie obwiesisz w celu zaoszczedzenia miejsca. Tj. polki mozesz oczywiscie przymocowac do studs (drewnianych belek nosnych konstrukcji), ale na to trzeba miec pozwolenie landlorda, a zwykle tego pozwolenia nie ma.
    Do tego dochodza radosci wspolnej kuchni i lazienki – koszmar, jak mieszkasz z balaganiarzem. A wiekszosc Amerykanow z mlodego pokolenia wlasnie taka jest…

    Ja na przyklad wolalabym mieszkac w kamperze a nie w kilkusypialniowym mieszkaniu dzielonym z kims.

  20. No popatrz dopiero blogerka z Urugwaju powiedziała jak naprawę się nazywa „tubjfor” który żeby było śmieszniej jest o wymiarach 1,75×3,5 chociaż podobno ktoś kiedyś rozbierał dom w którym były prawdziwe 2×4.
    Z innej bajki kolega kiedyś malował budynek 4 piętrowy w których nie było kuchni.
    A ludzie tam wynajmowali mieszkania po kilka lat.

    Jeżeli można pociągnąć temat.

    Kiedyś miałem okazje zmoczyć tyłek w Pacyfiku w okolicach Sanata Barbara w czerwcu, no powiedzmy w pierwszych dniach czerwca.
    Ojjjj było zimno. Ważne że mam zaliczone.:)
    Ale to wychodzi na to że tam też dochodzi ten zimny prąd z Alaski.
    Czyli słoneczny patrol i te sprawy to ściema???????
    Szkoda :)

  21. Tylko co to ma wspólnego z klasą średnią ? Przykładem klasy średniej ma być chłopak z Georgii, który nawet nie skończył jakiejś szkoły wyższej ? Dla mnie klasą średnią jest moja koleżanka ze studiów, która w Polsce była tak tępa, że drugiego roku na studiach przez cztery lata nie przebrnęła, a teraz w tej Kalifornii i studia skończyła i w szeroko pojętym IT pracuje i dwójkę dzieciaków kształci. Szału może nie ma, ale w porównaniu z tym co by w Polsce osiągnęła, to jednak narzekać nie ma co.

    Wszystko to co opisujesz, zdarzało się, zdarza i będzie zdarzało wszędzie na świecie, gdzie są pieniądze. W średniowieczu poza wysoko kwalifikowaną kadrą rzemieślniczą, dla której zawsze było miejsce w grodach, pchali się tam masowo różni obwiesie ze wsi, w nadziei że gdzieś się zaczepią. Gnieździli się w podgrodziach, czasem im się udawało zaczepić na dłużej, a czasem nie.

  22. Bolko:
    w zyciu nie slyszalam okreslenia tubjfor…

    Jesli chodzi o zimny prad plynacy od Alaski – coz, zakreca dopiero za Baja California, zobacz na mapie.. to dobre kilkaset km na poludnie od LA.
    Na plazach w okolicach LA owszem, ludzie w lecie po plazach laza, opalaja sie, ale do wody wchodza tylko desperaci albo surferzy w piankach…
    BTW: najcieplejsza woda przy wybrzezach Kalifornii jest we wrzesniu-pazdzierniku.

    zaz:
    nie wiem czy zauwazyles, ale w bogatych krajach rozwinietych do klasy sredniej zaliczaja sie ludzie nie dlatego, ze skonczyli studia wyzsze ale dlatego, ze maja stala prace i disposable income. A tych w USA przez dekady bylo bardzo duzo BEZ UKONCZONYCH STUDIOW.
    Myslisz ze policjanci, strazacy, szefowie zmian w fabrykach, pracownicy administracji to mieli studia wyzsze pokonczone??? To tylko w Polsce od jakiegos czasu panuje moda, ze byle przewracacz hamburgerow czy recepcjonsta albo sprzedawca musi miec wyzsze studia.. bo inaczej nikt go nie zatrudni. To jakis obled. Zreszta, poza kilkoma uczelniami w kraju cala reszta ma taki poziom, ze tym papierkiem z mgr mozna sobie tylek wytrzec. Ludzie koncza niby studia humanistyczne, a nie potrafia bez bledu eseju napisac – ba – nie potrafia skladnie i poprawnie w ogole sie na pismie wyrazac :-/
    Albo inzynier, co ma problemy z liczeniem procentow skladanych tudziez ktos po kierunku science, co nie zna podstaw metodologii naukowej.

  23. BTW:
    w IT w USA jest MNOSTWO ludzi bez skonczonych studiow wyzszych a to dlatego, ze byla to jedna z niewielu dzialek, gdzie na wejsciu liczylo sie to, co umiesz a nie to, co masz na papierku.
    Dzisiaj tez w wymaganiach w open reqs stoi jak byk: „BA in CS or EE OR EQUIVALENT working 5 years in the industry”.

  24. W europejskim sensie „stałej pracy” (znaczy Kodeksu Pracy) to w USA nigdy klasy średniej nie było. Pracę i zarobki w USA gwarantowało do niedawna niskie bezrobocie. Obecnie, gdy brudną robotę outsurcowano do Chin i okolic, bezrobocie wzrosło i się skończył raj. No ale zapobiec temu praktycznie już nie można. Amerykanin nie będzie robił za miskę ryżu, nie będzie się też gnieździł we czterech w jednym pokoju. A Chińczyk owszem.

    Co do papierka, to dalej się nie liczy. Formalne wymagania formalnymi ale moje dzieci nie mają papierków, a z robotą w zasadzie (bo starszy trochę przelicytował i całe 1.5 miesiąca szukał roboty na miarę swoich aspiracji) nie było problemów. Ale czy ten chłopak w Georgii rzeczywiście jest na tyle dobry ?

  25. zaz:
    alez byla byla taka praca – dopoki byly zwiazki zawodowe – do czasow Reagana.
    On zabral sie za rozmontowywanie i zwiazkow zawodowych i otworzyl mozliwosci otsourcingu i zmienil regulacje finansowe i podatki….i zaczela sie bonanza dla ultrarich kosztem klasy sredniej. Ten proces przyspieszyl kilkukrotnie od czasu ostatniej recesji.
    Produktywnosc pracownikow w USA rosla przez ostatnie dekady, ale pensje (inflation adjusted) nie. Nadwyzke zjadal 1%.

  26. Związki zawodowe istnieją tam wciąż. Vide Detroit i rola związków w duszeniu amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego. Zresztą, ja sam byłem związkowcem i teraz w bajki nie wierzę. Na własne oczy widziałem, że związki są z władzą zblatowane lub błyskawicznie zniszczone.
    Klasa średnia zaś nie może istnieć bez zamożnej klasy niższej. To na niej się przecież pasie. A skoro klasa niższa jest bezrobotna, bo produkcja przeniosła się na wschód, to i klasa średnia zdycha.

  27. ” Na własne oczy widziałem, że związki są z władzą zblatowane lub błyskawicznie zniszczone.”

    Patrz w PL kopalnie na ślasku
    lub Detroit w USA
    lub VW w niemczech

  28. Amerykański przemysł samochodowy udusił się sam, przez nieprawdopodobnie długie trzymanie się przestarzałych konstrukcji i koncepcji, żądanie absurdalnych kwot za marną jakość, etc. Francuskie fabryki z silnymi związkami i szerokim socjałem jakoś produkowały Peugeota 504 i 505, w USA w tym czasie trzeba było zapłacić kompletnie absurdalne pieniądze za porównywalny komfort, za to zużycia paliwa, jakości prowadzenia i trwałości porównać nie można. Fiaty 127 i 128, który to poziom technologiczny Detroit osiągnęło może z 20 lat później? Próba zrobienia samochodu na poziomie lat 70-tych skończyła się Fordem Pinto. Dopiero import technologii z Japonii w latach 80-tych coś zaczął powoli zmieniać.
    To wszystko nie miało żadnego związku z ZZ, miało za to dużo z niekompetentnym zarządem, nieudolnością inżynierska i sprawnym PR, dzięki któremu zarządy mogły zarabiać coraz więcej za swoją ciężka pracę, a ZZ można było rozbić.

  29. Mówisz, że wysokie koszty nie maja nic wspólnego z wysokimi płacami ? Mówisz, że fatalna jakość nie ma nic wspólnego z niemożliwością zwolnienia pracownika (nieważne czy inżynier, czy robotnik, grunt że związkowiec) z dwoma lewymi rączkami ? Mówisz, że USA musiało technologię importować z Japonii ? Kraj który już w latach 70tych produkował samoloty o parametrach niedoścignionych do dzisiaj przez innych ? Jedyne co zaimportowali z Japonii to organizację pracy w fabrykach, w których udało się wystraszyć załogę zamknięciem, dzięki dumpingowym cenom Toyoty.

  30. @zaz
    Gdyby było tak jak mówisz, to problemy by występowały na poziomie niedbałego montażu, niezgodnego z normami i olewackiego wykonania podzespołów, itp. Z grubsza rzecz biorąc FSO 1500. A było inaczej. To były w sporej części dość ładne samochody, od robotniczej strony poprawnie wykonane, z poprawnymi projektami poszczególnych elementów. Tylko były one prymitywne w swych założeniach technicznych. Za które odpowiadały zarządy, nikt inny.
    Ceny podobnych samochodów były zawsze zbliżone, po ustabilizowaniu się japończyków na rynku nawet te z Detroit były zwykle tańsze. Nic nie pomogło, bo technicznie nie za dużo różniły się od tych z lat 50-tych.
    Naprawdę, związki nie miały z tym wiele wspólnego. Kultura organizacyjna nakazująca tłuczenie tego samego od zawsze i unikania innowacji- to jest wizytówka Detroit, a nie ZZ.

  31. W związkach zawodowych byłem, w Detroit nie. Na podstawie mojej wiedzy, każda nowość w produkcie to zagrożenie dla ZZ, ponieważ jest to okazja do zgodnego z prawem likwidowania stanowisk pracy i tworzenia innych. Czyli jest to jedyna z niewielu możliwości pozbycia się dwuleworęcznych z plecami.
    Czyli w interesie ZZ też było hamowanie zmian.

    Natomiast czy rzeczywiście Detroit robiło gorsze samochody ? Robiło większe, cięższe, paliwożerne, niespełniające nagle wymyślonych norm ekologicznych… . Ale takich właśnie chcieli Amerykanie, dopóki nie nadszedł kryzys paliwowy. Europejczycy i Japończycy mieli wtedy paroletni handicap, bo od zawsze robili popierdułki.

  32. @zaz
    Związki w polskiej sytuacji- przemysłu w latach 90 tych częściowo przestarzałego, zawsze niedokapitalizowanego, wokół którego krążyło stado sepów szukających okazji do złodziejskiej prywatyzacji broniły status quo, często bez dobrego rozeznania sytuacji. To była bardzo specyficzna sytuacja. W USA sytuacja była mniej lub bardziej stabilna, firmy przed złodziejami bronić nie trzeba było. Do zarządzania i tak nie mogły się wtrącać- sprawa zupełnie inna i z perspektywy III RP IMO nie można robić analogii.
    Za to zapytaj się w USA jaki samochód by chciał. W latach 70-tych Mercedesa i może jeszcze Cadillaca, 80-tych Mercedesa, BMW, potem Audi 90-tych Lexusa. A jakie kupowali? Hondę i Toyotę. A jak naprawdę nie miał pieniędzy, albo z przyzwyczajenie to dopiero Forda, GM i Chryslera.
    Powiedzenie, że amerykanie „chcieli” samochody z Detroit bo je kupowali, to tak jak powiedzieć, że w PRL wszyscy chcieli mieć Syreny, 126p i FSO 1500. Tak samo- to był złom, ale nic innego nie było.
    A normy ekologiczne wzięły się z katastrofalnej sytuacji smogowej. I zostały tak skonstruowane, aby krajowym producentom było łatwiej. Zresztą zderzeniowe też zostały zrobione w celu wycięcia zagranicznej konkurencji. Daleko nie szukając,w UE robiono to w ten sam sposób.

  33. Tak właśnie przypadkiem wpadłem dziś na artykuł potwierdzający że jednak można i że nie byłem zupełnym fantastą
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19063933,pracownik-google-zamieszkal-w-ciezarowce-oszczedza-90-proc.html#Czolka3Img

    Oczywiście nie sądzę aby to było uniwersalne rozwiązanie – jednak jeśli ceny pewnych dóbr ( w tym wypadku wynajmu i kupna ) odlatują w kosmos to zawsze znajdzie się jakieś obejście …

  34. karroryfer:
    na takie cos moga sobie pozwolic ludzie mlodzi, single bez rodziny ai to nie wszyscy – bo w Moutnain View jak i w wiekszosci miast Doliny Krzemowej jest zakaz nocnego parkowania camperami. NAWET na terenie prywatnej posesji.
    Tez mialam ten pomysl w 2009 jak mi bank chalupe zabral – ale z powodow tychze wlasnie pomysl porzucilam. Nie kazdy pracuje w google i moze sobie postawic bude w miejscu, gdzie go nie pogonia…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: