Napisane przez: futrzak | 22 września 2015

Co tam panie, na starych smieciach slychac?

Pogadalam sobie z moim bylym podopiecznym, ktory nadal w starej firmie robi.
Development zmierza spirala w dol, poniewaz nowy derehtor dzialu eng nie ma o niczym pojecia. Zadowala sie radosnymi raportami, podczas gdy przynajmniej dzial qa nie robi nic, albo udaje, ze robi (tzn. robia – raporty pisza..).
Ignorancja derehtora osiagnela taki poziom, ze najpierw udzielil urlopu flagowemu developerowi, a potem sie zdziwil ale jak to, release sie opoznia i nie ma komu poprawek wprowadzac..? Normalnie jak w komiksie Dilberta…

Nie, zeby mnie to dziwilo. Chlopcy zostali zostawieni sami sobie, a placa im tak gowniane pieniadze, ze B. zameldowal, iz wzial sobie dodatkowa robote – w supermarkecie nocna zmiane na dziale serowo-miesnym. Bo mowi, ze dodatkowe 300 dolarow tygodniowo robi roznice. Ma do zaplacenia osiem tysiecy dolarow zadluzenia na kartach, ktore sie wygenerowaly, jak jego stary samochod wyzional ducha i musial kupic nastepny uzywany, a potem go naprawiac. Oprocz tego jeszcze jeden roomate przestal placic rachunki, no i voila. Poza tym mowi, ze ta siec supermarketow oferuje przynajmniej ubezpieczenie, a R* (firma w ktorej pracowalam) nie….a wlasnie wszedl w wiek taki, ze rodzice nie moga go juz ubezpieczac na siebie. A to kilkaset dolarow miesiecznie samego premium, prawda. A on ma klopoty ze zdrowiem, juz siodmy miesiac sie kula bez diagnozy, za to na kurewsko drogich lekach…

Wot i rzeczywistosc amerykanska…
Oczywiscie z zewnatrz wszystko wyglada ok i nikt sie nie przyzna, ze cos jest nie tak. Keep smiling obowiazuje do momentu, do ktorego firma nie zbankrutuje, a ludzie nie wyladuja na ulicy – a wtedy znikaja z horyzontu, reszta dalej keep smiling.

Ciesze sie, ze juz w tym gownie tkwic nie musze. Z biegiem czasu coraz bardziej dochodze do wniosku, ze wole mniej kasy i mniej stresu, niz na odwrot. A nic tak nie stresuje jak udawanie, ze wszystko jest cudnie, kiedy nie jest, a z geby se trzeba robic dupe…
Nigdy do konca nie opanowalam tej sztuki, chociaz z biegiem czasu oczywiscie coraz wiecej rzeczy zaczelo mi zwisac :)
Ale nie az tak.
Dlatego w obecnej pracy nikt nie jest w stanie pojac, ki diabla z Kalifornii przenioslam sie na zadupie swiata :)
Oni maja ped odwrotny – co druga osoba chcialaby robic kariere w branzy Hi-Tech i wyjechac do Doliny Krzemowej :)))
Kazdemu sie wydaje, ze pana boga za nogi zlapie, jak dostanie sie do ktoregos z gigantow…
A to nie tak. Oni nawet nie rozumieja, co to jest pracoholizm – bo tutaj na ich zadupiu weekendy to rzecz swieta, ktora sie spedza z rodzina, a nie w pracy bo szef zadzwonil….

Tak czy siak, rozmowe zakonczylam z wielka ulga, bo nawet zdalnie i przez czata stres i umeczenie tak bilo z biednego B. ze az i na mnie przeszlo.
Na dodatek tkwi on uwieziony w konserwatywnym stanie (Georgia) wsrod ludzi, ktorzy sa mu co najmniej obcy, jesli nie nienawistni. A zeby sie z tego stanu wydostac, kase odlozyc musi. A tymczasem dlugi do splacenia i dwie roboty, bo z jednej sie nie da rady utrzymac…
I tak to sie toczy…

Advertisements

Responses

  1. Ciekawe kiedy rozsądni Amerykanie zaczna się przerzucać na skutery. Jak ktos nie ma rodziny, dzieci etc. i mieszka w ciepłym stanie to może być rozwiązanie idealne.

  2. @brysio:
    a próbowałeś kiedyś tak sobie skoczyć na skuterze do odległego o 10 mil walmarta i zrobić zakupy na dwa tygodnie dla całej rodziny?
    To może być interesujące doświadczenie, szczególnie gdy pogoda się ekstremalnie w którąś stronę załamie.
    Albo odebrać dzieci ze szkoły?

  3. „wole mniej kasy i mniej stresu, niz na odwrot.”
    ale dziewczyna, zakochałem się ;-)

  4. brysio:
    do tego co napisal Telemach dodam:
    niestety malo kto w USA moze sobie pozwolic na zycie bez samochodu. Skuter, podobnie jak rower, jest dobry na krotkie dystanse i tam, gdzie masz odpowiednia infrastrukture. Bo a autostrade nie wjedziesz, a jak mieszkasz na dalekich przedmiesciach no to te 20-30 mil (co samochodem nie stanowi problemu) w jedna strone zaczyna byc problematyczne.

    Nawet w Dolinie Krzemowej, ktora ma jedna z najwiekszych gestosci zaludnienia w USA, nie jest rozowo.
    W sumie gdy tam mieszkalam rowerem tylko raz moglam jezdzic do pracy – kiedy dystans wynosil 3-5 mil i mialam droge ekspresowa z poboczem.
    USA niestety sa krajem, gdzie w ciagu ostatnich kilku dekad przebudowano wszystko pod dyktando lobby samochodowego i to jest okropne.

  5. Futrzak

    zaraza, zaraz 300$ robi różnice dla gościa który pracuje w IT????
    Toż w PL tyle goście zarabiają w w pare dni.
    Murarz na budowie wyciagałw Chicago 20/h

  6. „IT” to szerokie pojecie, ale faktycznie to chyba jakis mocny odchyl od normy. Nawet mocno sredni programista powinien wyciagac min $60k albo rozgladac sie za nowa praca.

  7. Bolko:
    to 1200 USD/mies. Tez robiloby mi roznice. Czyzby panstwo z Polski takie bogate bylo, ze nie warto schylic sie po tysiac dolcow miesiecznie? Fiu fiu.

    Oraz chcialam powiedziec, ze zarobki z tejze branzy w Polsce programistow znam calkiem niezle. Nikt nie zarabia 1200 USD w pare dni (a jesli nawet, to bynajmniej nie consecutive days, wszystkie dni pracujace w miesiacu).

    Maciej Sinilo:
    czlowiek wspomniany w notce nie jest programista i nie ma skonczonego collegu. W Polsce pewnie w ogole takiej pracy by nie dostal….

  8. Toteż wyraźnie piszę że skuter itp. urządzenie mobilne ;) to rozwiązanie dla samotnej osoby. Rozumiem że też nie dla takiej która ma do pokonania co najmniej 50 km w jedna stronę.

  9. Żona pracuje w HR w IT.
    Jakiś czas temu odszedł gość do innej firmy.
    2 lata po studiach dostał 2000$ na miesiąc na rękę w innej firmie.
    Senior developer dostaje kolejny 1000$ ekstra (ale to już te plus minus 10 lat doświadczenia).
    Ja za 1,5 sypialni w kredyt 400$+czynsz200$
    Wiec nic tylko być singlem :)

  10. Ściemnianie, że wszystko jest ok, to najgorsze co może spotkać. I faktycznie mniej spiny przynosi lepsze efekty w zyciu codziennym.

  11. Po przeanalizowaniu sprawy wyszlo mi, ze najbardziej nienawidze tego kraju za brak ustawowego urlopu, braku szacunku dla czasu wolnego. Nic dziwnego ze rynek posady opiekunki do dziecka rozwinal sie tutaj chyba najlepiej na swiecie.
    Swoja droga ciekawe ze pomimo tego plus jeszcze brak powszechnej/publicznej opieki medycznej Amerykanie maja wiecej dzieci niz Europejczycy.

  12. To jeszcze muisz przeanalizować problemy wychowawcze i kształtowanie młodego względem hierarchi społecznej. Zeby na każdym szczeblu życia zawsze sie znalazł ktoś kto będzie działal na niekorzyść.

  13. Ja niecierpie tego kraju za lewactwo, które sprowadziło na ludzi to, że wiecznie komus podlegają. Nikt nie może być kowalem własnego losu. Mam nadzieje, że to się zmieni.

  14. Zaplusz:
    zawsze komus podlegasz (chyba ze jestes carem albo dykatatorem i masz wladze absolutna) – bo tak sie sklada ze ludzie to istoty stadne.
    Nawet w grupach lowiecko-zbierackich istniala hierarchia. Takze, strzel sobie baranka w sciane i przestan bredzic o lewactwie co ci zabrania byc kowalem wlasnego losu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: