Napisane przez: futrzak | 12 września 2015

Z cyklu dziwne obyczaje tubylcow

Parilla.
W sklepach (w tym supermarketach) mozna kupic wszystko do urzadzenia parilli.
Mamy wiec drewno (zwykle i eukaliptusowe), zapalki, benzynke na rozpalke i …. worki z szyszkami.
Doprawdy, takiego dziwa nie widzialam nigdzie. Wielkie wory z kilkoma kilogramami szyszek…

Imprezy.
Dajmy na to, ze zaanonsowana jest na 20.00. Pierwsi goscie zaczynaja sie schodzic o 21.00 a w ogole to nic nie jest przygotowane – goscie razem z gospodarzami sie tym zajmuja. Dla nich to normalne – dziwili sie bardzo, ze w Polsce przychodzi sie juz na gotowe no i jak to tak…

Urodziny w pracy.
Nie przynosi sie tortu, ale tzw. masitas. Czyli malutkie ciasteczka z roznym nadzieniem/dekoracja etc. (czekolada, dulce de leche, owoce, galaretki i inne slodkosci). Mozna je dostac w kazdej ciastkarni, trzeba tylko zaznaczyc, jaka ilosc. Imho to bardzo praktyczne rozwiazanie, bo nie trzeba sie p* z talerzami, widelcami etc. a po zjedzeniu wywala sie tylko tekturowe pudlo i po klopocie…..no i mozna wybrac ciasteczko, ktore sie lubi :)

Ubior.
Na codzien zasadniczo kazdy ma w tej kwestii wylane. W pracy (w mojej firmie) chodza w jeansach i podkoszulkach albo sweterkach po ktorych widac, ze duzo przezyly. Wygodne spodnie od dresu i crocsy nie sa wcale wyjatkiem. Kobiety zero makijazu, bizuterii, zero obcasow i tym podobnych. Z wygladu moga sprawiac flejowate wrazenie, ale kazdy jest wymyty i pachnacy. Doslownie. Z zamknietymi oczami zidentyfikowalabym dzis – po miesiacu pracy – po zapachu kazdego. Jak pies :)
Od tej strony czuje sie jak w Dolinie Krzemowej w jej zlotych latach, czyli drugiej polowie dziewiecdziesiatych. Luz totalny a dodajmy, ze ludzie z ktorymi pracuje, do biednych nie naleza. Po prostu nie maja parcia na robienie show-off…

Teraz zreszta dopiero rozumiem styl zycia Mujicy. Zaslynal jak wiadomo na caly swiat tym, ze wiekszosc swojej prezydenckiej pensji oddawal na cele charytatywne, jezdzil (i nadal jezdzi) starym Garbusem i generalnie ma w powazaniu dobra materialne tego swiata. Urugwajczycy dziwia sie, skad ten zachwyt swiata i co w ogole w tym nadzwyczajnego? No, bo wlasnie wiekszosc z nich ma tez takie podejscie do zycia. Na codzien sa bardzo skromni, nie obnosza sie z tym co maja, nie przejawiaja zapedow typu ja-czyli-wielki-pepek-swiata.
Oczywiscie, probke mam raczej malutka, ale z drugiej strony nie spotkalam jeszcze company founders tak normalnych i skromnych jak tych z obecnej firmy.
W porownaniu z mentalnoscia typowego porteno to jest (dla mnie przynajmniej bo moze komus to przeszkadzac, nie wiem) jak ozywcza bryza morska. Porteno bowiem charakteryzuje sie rozbujalym ego i przepotworna autoreklama :)

Reklamy

Responses

  1. Hmm… interesujące – są już w Polsce (osobiście znam kilka firm, ale głównie w Warszawie) – wiem to od innych osób podobne firmy. Pracuje się w nich znakomicie, koleżeńsko, wszyscy jesteśmy po imieniu i nikt się nie sadzi, aby wyglądać szałowo w pracy. Też wszyscy jesteśmy czyścioszki :) Niestety to jeszcze u nas rzadkość. Zwłaszcza w urzędach… ach te kolczyki, bransoletki, makijaże, fryzurki… ach…

  2. Co do przygotowywania imprezy razem to uważam to za genialne posuniecie. gospodarze nie sa uwikłani na długie godziny i zmęczeni jak psy, a ludzie mają czas się razem posocjalizować inaczej niż siedzac na przeciwko siebie przy stole.
    Sami tak czynimy. I jest to miłe gdy wszyscy razem coś przygotowują. Ba coraz częsciej spotykamy sie ze znajomymi by napic sie wina a przy okazji robimy pierogi do podizału czy inny przecier pomidorowy.
    A co do syszek, to cudowna wiadomość; paliwo pozyskiwane lokalnie. vivat.
    A z tym opisem zachowania nie-pępka-świata to po prostu cudna wiadaomosc. balem sie tylko ze to tylko słuchy i taka forma nie czesta. a tu nie. made my day. Quisiera vivir en Uruguay.

  3. jakiś czas temu była propozycja Pokojowej Nagrody Nobla dla Prezydenta Mujiki… niestety nie przeszło, choć należało się… niestety, polityka, proszę państwa, polityka… i tak to jest…
    http://www.spliff.pl/prawo/item/1011-nobel-za-legalizacje-w-urugwaju

  4. Rafal:
    a skad slyszales wczesniej o mentalnosci Urugwajczykow? Tak z ciekawosci pytam…bo w Polsce o tym kraju wlasciwie nikt nic nie wie, poza wlasnie Mujica..

    pkanalia:
    nie no ale nie przesadzajmy. Marihuana jest legalna w kilku innych miejscach na swiecie (nie wylaczajac kilku stanow USA).
    Aczkolwiek musze przyznac, ze Mujicy imho nagroda owa bardziej nalezalaby sie (za caloksztalt) niz Obamie…

  5. Ugh! Jam z tego plemienia dziwaków, które interesuje się światem i zmianami w nim zachodzącymi (i to chetnej tym Euro-USA-centrycznym).
    Mały to krąg wariatów więc chcąc nie chcąc spotyka się ludzi o podobnych zainteresowaniach i sposobie bycia – stąd informacje.
    Kolega nawet w radiu Wnet opowiadał o czasie spędzonym Paragwaju i urugwaju i chyba na Krakowskich travenaliach coś slajdowo referowo-powiadał.
    Chyba juz ci gdzieś kiedys w komentarzach (tych bodajze o poszukiwania mieszkania) wspomnałem, że spotkał fantastycznych ludzi w Monte (przez HC , BeWelcome czy też inne Couchsurfing)

    BTW. Tak mnie frapuje czy Maczeta O. to ten twój chłop czasami wzmiankowany w postach?

  6. errata:
    „miało być: (i to chetnej tymnie Euro-USA-centrycznym).

  7. Rafal:
    zgaduj :)

  8. W Australii z ciastem na urodziny jest jeszcze lepiej, bo solenizant nic nie musi przynosic – ciasto kupuje firma :)

  9. @Futrzak…
    owszem, jest to pewna przesada… nie sądzę, by autor artykułu wierzył wtedy w powodzenie całej akcji… ja to raczej odbieram jako wyraz uznania dla osoby, która potrafiła przedłożyć zdrowy rozsądek ponad ciasne myślenie w temacie polityki narkotykowej /obejmującej też taki paranarkotyk, jak MJ/, które wciąż na świecie dominuje, zaś w Polsce w szczególności… poza tym to był /o ile dobrze pamiętam/ rok w którym w kilku miejscach na świecie zrobiło się normalniej, pozytywniej /np. w stanie Colorado, USA/, jeśli chodzi o prawo… stąd taki klimat sprzyjający różnym przesadom :)…
    ale tak swoją drogą, gdyby komuś w końcu udało się przełamać dominacje kulturową alkoholu, narkotyku „pro-violence”, na korzyść dominacji MJ, paranarkotyku „pacyfistycznego” to zasługiwałby nawet na trzy Noble :)…

  10. alicja2a:
    mnie osobiscie cudzy wyglad zwisa, dopoki nie zaczyna przeszkadzac w pracy albo nie zaczyna byc powodem do traktowania innych z gory.
    Pazury, bransoletki – toz to przeszkadza w klepaniu w klawiature i prawde mowac nie widzialam jeszcze zadnej programistki, adminki czy innej kobiety, na serio siedzacej w tej branzy, zeby miala szpony.
    Za to panie w urzedach, stukajace w klawisze dwoma pazurami – zmora. Wklepanie jednego akapitu zajmuje im 10 min :-/

  11. Taka myśl powstała dzięki temu, że w jednym czasie nadawaliscie z BA a potem zaczeliscie nadawac z Monte. :) więc zgaduję :-).
    Na jego bloga zas trafilem dawno temu dzieki wlasnie zainteresowaniom alternatywnym opisem rzeczywistosci, na Twego popadłem z zainteresowania opisami krajow innymi niz te w typu been there done that w blogosferze backpackerskiej miedzdynarodówki.
    Entonces Dierżyjties tam cher kamraden :-)

    aha! jeszcze mnie ciekawi po ile jest jednostka masy szyszek

  12. @rafał

    Oj nie tylko Ty jesteś ciekaw. Myśle że każdy kto czyta tego bloga czasami zadaje sobie to pytanie.
    Podobnie jak każdy widz z Archiwum X zastanawiał się czy Moulder ze Scally ten tego…. .
    Ale chyba na tym urok tego filmu jak i tego bloga polega
    BTW
    Kiedyś maczeta napisał w którymś wpisie o Argentynie „Koleżanka Futrzak(…)”
    :)

  13. Rafal:
    zgadles :)

    Co do szyszek musze sie przyjrzec cenom.

  14. troche nie na temat – ogladalem wlasnie niedawno House Hunters z Punta del Diablo niedaleko granicy z Brazylia. Piekne wybrzeze i ceny ziemi bardzo rozsadne.

  15. w:
    tak. Tylko ze to jest dopiero zadupie….ponad 3 godziny jazdy od Montevideo…

  16. pojecie zadupia zniknie za 20 lat – 80% ludzi bedzie pracowala remotely

  17. w:
    jakos ciezko mi w to uwierzyc. Owszem, prace „za komputerem”, ale w wypadku uslug zdalnie chleba nie upieczesz, nie obetniesz wlosow, kablem zakupow nie przeslesz anie tez zdalnie domu nie zbudujesz…

  18. no oczywiscie – ale skoro praca komputerowa bedzie z domu to takie miejsca jak punta del diablo czy Butte MT (na przyklad) beda pelne takich remote workers i w zwiazku z tym nie beda juz zadupiami ale bedzie lekarz albo (albo punkt telemedycyny gdzie cie zdiagnozuje i zoperuje remotely :) , fryzjer i wiecej niz jeden sklep.
    tak na prawde fryzjer tez moze byc „przez internet” – jak mozna juz operowac na sercu z odleglosci to czemu nie scinac wlosow…

    tak przynajmniej niektorzy futurysci twierdza – ja mysle ze moze tak sie stac

  19. Ja te wieszczenia, jak to juz-juz wiekszosc bedzie pracowac zdalnie, slysze od 2 dekad. I jakos nie widac, aby tak mialo byc.
    Mozliwosci techniczne to jedno, ale na przeszkodzie stoi przede wszystkim natura ludzka.
    Po pierwsze, nawet w branzy komputerowej, niewielu jest ludzi, ktorym socjalizacja nie jest do niczego potrzebna. Wiekszosc woli przychodzic do biura po to, zeby sie spotkac ze wspolpracownikami, pogadac etc.
    Poza tym niewielu potrafi sie sprawnie i precyzyjnie komunikowac na pismie.
    Caly czas jest multum ludzi, ktorzy musza ci stac nad glowa i POKAZAC PALUCHEM na komputerze, co i jak – bo inaczej nie umieja po prostu wytlumaczyc. Do tego dochodza managerowie, ktrzy czuja sie chorzy jak nie patrza ci na rece i ktorym wydaje sie, ze jak pracujesz z domu, to nic nie robisz i sie obijasz.

    Wszystko powyzsze mowie na podstawie branzy IT gdzie faktycznie 90% moze spokojnie od jutra pracowac zdalnie, ale nie pracuje.

    Do tego nalezy doliczyc jeszcze jedno: bardzo wielu ludzi nie ma ochoty przeprowadzac sie na zadupie, bo miasto oferuje mnostwo rozrywek, zycia kulturalnego i socjalnego. Trzeba miec specyficzna psychike, zeby dobrze sie czuc w gluszy i zeby nie przeszkadzalo, iz codzien widzi sie tych samych 10 twarzy…

  20. Przylacze sie do opinii @futrzak. Co zauwazylam jeszcze w IT odchodzi sie juz od 40-godzinnego tygodnia pracy, a pracodawcy nawet lepiej patrza na tych co oprocz pracy w firmie maja wlasna dzialanosc (nie jakas super-konkurencje:) i pracuja w firmie np.3-4 dni. Mysle, ze to kwestia czasu, aby pracodawcy zobaczyli, jak wazna dla pracownika (i dla firmy) jest higiena pracy (dla innych rowniez wlasnie wlasny, prywatny projekt-poczucie bezpieczenstwa, stabilnosci, rozwoju).
    Czy zdalna praca rozciagnie sie to na inne branze? Te dziedziny projektowe (projektowanie w budownictwie) na pewno, ale musi wymrzec pare pokolen tradycjonalistow. Co sie juz sropniowo dokonuje.
    Na uslugi typu fryzjer, kosmetyczna – na pewno byloby to ciekawe! Dajmy 100 lat.
    Co to grillowania… to ciekawe, bo osobiscie tez jakos nie wyobrazam podstawiania gosciom wszystkiego gotowego pod nos. Przeciez wszystko lepiej smakuje jak sie zrobi wspolnie, prawda?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: