Napisane przez: futrzak | 19 lipca 2015

Niespodzianki pracowe

Owoz wyslalam swoje resume na ogloszenie o prace z agencji human resources (zasobow ludzkich? posrednictwa pracy?) urugwajskiej.
Odpowiedz telefoniczna przyszla po 2 godzinach i zabawnie bylo, bo rekruter mowil po angielsku tak ze trzy razy gorzej niz ja, po hiszpansku. No, ale umowilismy sie na rozmowe na dzien nastepny.

Pan okazal sie bardzo mily, a poniewaz oferta dotyczyla kogos, kto operuje „advanced English” no to on sie staral i nie mogl powiedziec, ze jak ja nie mowie po hiszpansku (mowie, ale nie tak dobrze zeby podjac sie calego interwju w tymze jezyku), to nie bedzie rozmowy. W kazdym razie stanelo na tym, ze niech on mowi po hiszpansku, ja bede odpowiadac po angielsku, a w razie niezrozumienia mamy komputer przed nosem ze slownikiem i juz.

Poszlo na tyle dobrze, ze za 2 godziny (po interwju) zadzwonila kobieta z firmy juz bezposrednio zatrudniajacej i chciala sie umowic na rozmowe za 2 godziny.
No nie z nami te numery Brunner – ja sie musze przygotowac i spuscic psy goncze ze smyczy :)
Stanelo na rozmowie nastepnego dnia o jedenastej.

Rozmowa odbyla sie. Bylo milo i w ogole, nie wiedzialam jak dlugo trwalo (po zakonczeniu okazalo sie, ze 2.5 godziny, no ale przeciez nie bede patrzec na srajfona co pol godziny, ktora godzina jest, prawdaz), az w pewnym momencie kobieta (jedna ze wspolzalozycieli firmy) wypalila: so I have a job offer for you, do you agree?
No… szczeka mi opadla, boc przez te 25 lat pracy zawodowej nigdy tak predko nikt mi nie oferowal pracy, prawdaz. Powiedzialam wiec, ze …no nie moge odpowiedziec jak nie wiem jakie sa warunki, kasa etc.
Stanelo na tym, ze przemysle kwestie i dam odpowiedz za pare godzin.

Szczegoly to kasa. Praca bylaby na etat, ze wszystkimi benefitami (urlop, ubezpieczenie, podatki odciagane na fundusz emerytalny etc.), 8 godzin dziennie, poniedzialek-piatek. Firma wlasnie otworzyla biura w Silly Valley i oczywiscie padlo pytanie, czy bylabym chetna pracowac tam znow. NIE. Wyjasnilam w trzech punktach:
– Ogromnie wysokie koszty zycia i taki sobie komfort (stanie w korkach na autostradzie to norma, chyba ze ktos mieszka i pracuje w SFO, ale wtedy bank trzeba rozbic zeby wynajac cos sensownego…)
– pracoholizm (jesli ktos ma umowe full-time to zwykle znajduje sie w niej klauzula, ktora mowi ze jesli „praca bedzie wymagala wiecej godzin niz 40 tygodniowo” to te dodatkowe godziny nie sa dodatkowo platne. To, czy wymaga, czy nie, zalezy od szefostwa i jest to masowo naduzywane).
– koszmarnie drogie ubezpieczenia zdrowotne i koszty leczenia czegokolwiek

Pierwszy argument trafil na podatny grunt – bo ona sama bywa tam co pare miesiecy i jazde na trasie San Francisco – San Jose (i przyleglosci) po stojedynce wspomina jako wielki koszmar. Przy drugim argumencie szybko zapewnila, ze u nich w firmie pracuje sie 40 godzin, a ludzie maja czas na zycie prywatne. Trzeciego argumentu nie zrozumiala, ale powiedzmy sobie, ze nie rozumie tego nikt, kto nie zetknal sie z amerykanska sluzba zdrowia majac cos powazniejszego niz zaziebienie (a przy tym nie majac upasionego federalnego ubezpieczenia).

Anyway… pod koniec dnia wyslalam emaila z odpowiedzia, ze sie zgadzam, ale pod warunkiem, ze jesli sie sobie spodobamy, to po paru miesiach probnych przedyskutujemy kwestie podwyzki.

Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Reklamy

Responses

  1. Gratuluje oferty pracy i nie dziwie Ci sie, ze nie chcesz wracac do USA m.in. z powodow ktore opisalas. A powiedz jakie warunki urlopowe proponuja w Urugwaju? Bo wiadomo ze w stanach z tym zawsze gowniano bez normalnego work-life balance.

  2. Za przepracowany rok przysluguje 20 dni roboczych urlopu ktore mozna wziac ciegiem (wiec wychodzi praktycznie miesiac jak doliczyc weekendy) na raz, albo podzielic na dwa razy.
    Za kazde przepracowane 4 lata przysluguje dodatkowy dzien urlopu.

  3. Gratulacje, dzieki Bogu. Z Twojego postu wynika, ze chociaz rozmowa byla zaaranzowana przez firme zatrudniajaca, to jednak przeprowadzajacy interview ludzie okazali sie byc naturalni i spontaniczni i mam nadzieje, ze elastyczni. W przeciwienstwie np. do brytyjskich pracodawcow, ktorzy sa obstawieni sztabem HR i zaproszenie chocby na rozmowe o prace jest przywilejem. Pani od HR napisze „thanks for your interest but you are not suitable for our company”.

  4. ale będziesz pracować zdalnie, tak?

  5. dees:
    no, I tak I nie :)
    Bede przychodzic do ich biura I stamtad pracowac, albo bezposrednio na miejscu u klienta, albo zdalnie z biura (byc moze z domu tez sie da ale to zobaczymy pozniej) rzy projekcie, na ktorym sa firmy spoza Urugwaju. Bo to jest firma wykonujaca uslugi wszelakie zwiazane z testowaniem – funkcjonalne, stress, performance, szkolenia, maja tez swoj lab ktory za oplata mozna wynajac (wyposazony w smartfony I tablet, w ten rynek celuja – aplikacji mobilnych ze swoimi programami). Oraz, witojcie India – maja jakis project z Hindusami I wlasnie oni sie opozniaja…ta..

  6. Jakis czas temu:
    No, to taka stanbdardowa odzywka jak chca zakomunikowac, ze wola kogos innego.
    Nie wiem jak jest w GB (nigdy na tamtym rynku nie szukalam pracy), natomiast w USA to zalezy po prostu od sytuacji na rynku pracy. Jak jest duze bezrobocie (jak np. w latach 2008-2010) to bedziesz sie odbijac od sciany; jak sytuacja sie odwraca, to nie mozesz sie opedzic od rekruterow, ktorzy ci skrzynke spamuja I wydzwaniaja.
    Natomiast ciekawa jestem, czy w GB jest jakas dyskryminacja ze wzgledu na pochodzenie. W sumie mozna to latwo sprawdzic – wziac to samo resume I porozsylac, ale jedno z brytyjskim nazwiskiem, a drugie z polskim…

  7. Gratuluję. Alleluja i do przodu.

  8. @Jakis czas temu.
    Nie mowia tak, tylko mowia: „dziekujemy, jestesmy pod wielkim wrazeniem, zadzwonimy do pana”. Po czym nigdy nie dzwonia :).
    A dobre prace w UK szuka sie wlasnie przez agencje. Wszyscy tak robia. I na kontrakt i na permanent. I ci co 10 i ci co 100 funtow na godzine czesza. Nie znam nikogo kto by dobra robote dostal wysylajac cv do HR. Najczesciej siedza tam slabo oplacane/i poldebile. Interview przewaznie jest bardzo spontaniczne i atmosfera nawet jak rozmawiasz z dyrektorem, jest wrecz kumpelska, mozna mowic o wszystkim, oczywiscie nie odbiegajac za bardzo od tematu. Potem jak juz cie zatrudnia, to oczywiscie juz tacy kumpelscy nie sa i kto ma byc nadetym bucem to nim jest.

  9. wszystko bedzie zle:

    ciekawe. w Silly Valley najlepsza prace dostaje sie przez kontakty wlasne (z pominieciem agencji, HR etc.), Znajomi Brytyjczycy, ( tez z branzy IT) mowili mniej-wiecej to samo…

  10. W to ze tak opowiadali jestem w stanie uwierzyc, ale to tylko gadanie. Oni lubia pozowac na takich co maja wysoko kontakty i duzo moga zalatwic. Przeciez nikt sie nie przyzna, ze prace mu zalatwila jakas cipcia, ledwo po koledzu, bo headhunterzy to najczesciej nie sa specjalnie umyslowo lotni ludzie.
    Na stolki dyrektorskie to moze i tak jest, ze przy golfie sie takie sprawy zalatwia, ale wiekszosc jedzie przez agencje. W Zjednoczonym Krolestwie jest ok. 8000 zarejestrowanych agencji rekrutacyjnych. I jest to intratny biznes choc niezbyt prestizowy. Oczywiscie te agencje rekrutuja do pracy na calym swiecie, nie tylko w UK. Brytyjczycy pozornie brzydza sie headhunterami i maja ich za pyl. Gdzies pomiedzy hinduskimi taksowkarzami, wlascicielami corner shopow i polskimi malarzami pokojowymi. Jednoczesnie kazdy ma swietne kontakty z przynajmniej kilkoma agentami :). Taka to juz niepojna nacja, ze w jednym momencie chwala sie, ze kupili zgrzewke 48 jogurtow bo byly 5 funtow tansze, ktorych i tak nie zjedza i wyladuja w kuble, zeby za chwile pochwalic sie, ze wydali 400 funtow w jedna noc na alko w jakims klubie nocnym.

  11. Nooo, ciekawie, ciekawie… Kalifornia, te sprawy :-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: