Napisane przez: futrzak | 27 czerwca 2015

Wyprawa do Fortu Artigasa

czyli do Fortaleza del Cerro.

Przyroda sama zadbala o idealne umiejscowienie: najwyzsze wzgórze w departamencie Montevideo (ha ha, cale 134 metry…) tuż przy zatoce Montevideo i wejściu do portu. Nic, tylko zbudować fortecę, obsadzić ją armatami i port będzie nie do zdobycia…tak tez sie stalo: w 1839 roku zakonczono budowę.

Dziś w forcie jest muzeum – dostępne dla wszystkich, jednakże jak większość tego typu przybytków w stolicy – w godzinach mocno niewiadomych. Tj. zgodnie z przybitą tabliczką na drzwiach powinno byc otwarte gdy przybyliśmy, ale nie było. No trudno.

Ale zacznę może od początku.
Na wzgórze nie dojeżdza żaden autobus komunikacji miejskiej, wybraliśmy się więc byli samochodem.
Samochód miał coraz większe problemy z wspinaniem sie po krętych uliczkach, kasłał, czkał aż…. wreszcie sobie stanął. TADAAAAm! Benzyna sie skonczyła.
Tyle lat jeżdze samochodem, a nigdy nie zdarzyl mi sie podobny „wypadek przy pracy”… no ale coz, prawda jest, ze nigdy nie jezdzilam takim zabytkiem motoryzacji, ktory mialby wiekszosc czujników i kontrolek zepsutych.

Co robi sie w Urugwaju w podobnych sytuacjach? Ano dyma na piechotę na najblizsza stację benzynowa (na szczescie byla niedaleko) i kupuje benzynę w… worku! Worek wygląda tak:

IMG_8234

Uprzejmy pan ze stacji dodał do kompletu rurkę (za darmo, bo sam worek kosztuje 20 peso urugwajskich czyli 0.7 USD) – do zwrotu…

Dojechanie na sama górę nie jest trywialne, bo co prawda sam Fort widac, ale uliczki nie maja zadnego oznaczenia ani drogowskazów, a ciagną sie przez….slumsy. Mimo, ze okolica wygladala malo ciekawie, to jednak nic sie nam nie stalo oraz nikt nie wykazywal wrogich zamiarów. Droga na szczyt jak i same okolice fortu mocno zaniedbane..ale widoki powalają na kolana.

Sami zresztą zobaczcie…

Reklamy

Responses

  1. Jak chcesz, żeby Cię obrabowano to idź do banku.

  2. andsol:
    zdaje sie, ze w Urugwaju (podobnie jak w Argentynie) oficjalne media sieja propagande strachu. W newsach caly czas, ze tu strzelali, tu rabunek, tu okradli i w ogole lepiej z domu nie wychodzic, a juz zapuszczac sie w TAKIE okolice jak pod tym fortem – apage!

    Tymczasem poza tym, ze bylo biednie i niektore budy faktycznie jak na zdjeciu – z blachy falistej – to w miare spokojnie. Tu jakies dzieciaki sie gonia i drą, tam graja w pilke na srodku ulicy, a pod chalupa siedza starzy i sączą mate przy parilli na chodniku. Wszystko spowija wszechobecny zapach marychy (wszak mozna sobie hodowac samemu na potrzeby wlasne) i to wlasnie najlepiej rokuje – jeszcze nie spotkalam kogos napalonego, zeby byl agresywny….

  3. A tak generalnie jak z tą marychą w Urugwaju jest? Ćpają na potęgę, czy tylko niektórzy, ci, co ćpali dawniej?

  4. Bronek:
    nie mam takich danych, nie mieszkalam tez w Urugwaju w czasach sprzed zakazu – wiec nie wiem.
    Ale tak „na oko” obserwujac ludzi i ulice – charakterystycznego zapaszku nie jest wcale wiecej jak w Kalifornii czy Argentynie. Autentycznych ćpunów narazie tu nie widzialam – no w kazdym razie nie takich narkomanow jadących na paco jak w Buenos…bo jednak palenie trawy ciezko narkomanstwem nazwac. Siedzi ktos na lawce czy na rambli i pali skreta – gdyby nie zapach nie wpadlbys na to, czy pali zwyklego papierosa czy z marychy…bo ani wygladem ani zachowaniem sie nie od roznia od innych.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: