Napisane przez: futrzak | 22 czerwca 2015

Skąd się biorą tyrani


Wiadomo dzisiaj, że mózg człowieka w momencie narodzin nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Maltretowanie lub zaniedbywanie dziecka powoduje, że jego mózg, poddany ciągłemu działaniu hormonu stresu, doznaje uszkodzeń i zasklepia się w kalekiej formie nie rozwijając pewnych partii m.in. odpowiedzialnych za wyższe emocje, takie jak współczucie czy altruizm. U dzieci maltretowanych części mózgu zawiadujące tymi emocjami są nawet o jedną trzecią mniejsze niż u pozostałych. Doświadczenia na małpach wykazały, że zwierzęta pozbawione we wczesnym dzieciństwie troskliwej opieki stawały się agresywne i skłonne do zabijania przedstawicieli swego gatunku. U dzieci brak ciepła fizycznego i emocjonalnego kontaktu z opiekunem oraz przemoc wiodą do podobnych skutków.

[….]
Aby przetrwać nieludzkie traktowanie – tłumaczy Miller- dziecko musi wyrobić w sobie mechanizm obronny. Musi wyprzeć się swego bólu, a maltretowanie uznać za normę. Dlatego poniżanie i przemoc, przy braku jakiejkolwiek pomocy, alternatywy czy możliwości ucieczki, mogą wpoić ofierze podziw dla okrucieństwa i przekonanie, że bicie jest nieszkodliwe, a kary cielesne usprawiedliwione. Przekonanie to, zakodowane w podświadomości, może dojść do głosu wiele lat później, ponieważ dzieci brutalnie traktowane często nie wykazują natychmiastowych objawów zadanego im gwałtu. Zawsze jednak, wcześniej czy później, najczęściej wówczas, kiedy dręczone dzieci same zostają rodzicami, dochodzi do powtórzenia rodzinnej tragedii. Jako dorośli czynią swym dzieciom dokładnie to, czego doświadczyli od własnych rodziców.

[…]
Małe dziecko narażone na przemoc ze strony najbliższych nie może ani obronić się, ani uciec. Porównując jego sytuację z położeniem więźnia obozu koncentracyjnego Miller twierdzi, że jest ona w pewnym sensie gorsza. Dorosły więzień obozu jest w pełni świadom wyrządzanego mu zła, odczuwa nienawiść do oprawców, może o swych odczuciach porozmawiać z towarzyszami niedoli, może w swej rozpaczy obwiniać ludzi, Boga lub los. Dziecko nie ma żadnej z tych możliwości. Wobec braku wcześniejszych doświadczeń nie wie, że znęcanie się nad nim jest wynaturzeniem, więc choć cierpi, przyjmuje to za coś naturalnego. Pomimo zadawanego mu bólu kocha rodziców, gdyż miłość ta jest mu niezbędna do życia. Nienawiść do nich jest wypierana ze świadomości tym bardziej, że jest ona zakazana
kulturowo. Dziecko nie ma zwykle komu zwierzyć się ze swoich uczuć – tym trudniejszych do wyrażenia, że nie zawsze uświadomionych, zawsze natomiast bardzo skomplikowanych. Według Miller nie tyle samo cierpienie, co niemożność jego wyrażenia staje się przyczyną psychicznej patologii.
Zdławione reakcje znajdują więc ujście dopiero po latach w aktach samo estrukcji (nerwica, uzależnienie od narkotyków, samobójstwa, choroby psychiczne) albo w agresji skierowanej przeciw słabszym (w tym własnym dzieciom) lub przeciw mniejszościom. Obiekty nienawiści różnią się w różnych krajach i kulturach, ale mechanizm jest ten sam. Dziecięce fantazje o zemście znajdują zastępcze ofiary i budują zastępcze ideologie nienawiści, by uzasadnić swą paranoję.

Wpis dedykuję wszystkim rodzicom, którzy uważają bicie za niezbędną „metodę wychowawczą”.
Zanim podniosą znowu rękę na swoje dziecko, zanim znowu je upokorzą, niech przeczytają całość wywiadu z Alice Miller i zastanowią się nad tym, co robią.

Advertisements

Responses

  1. Trudno tu cokolwiek innego napisać, by nie być „pożartym” jako tyran domowy. Tak się jednak układa, że przed rewolucją Antonio Gramsci’ego, która dotarła w ostatnich latach do naszego wesołego kraiku, jakoś nie słyszało się o zabijaniu dzieci, czy katowaniu dzieci. Obecnie to jest epidemia, szczególnie w tak zwanych rodzinach konkubenckich. I pomyśleć, że zaczęło się to opublikowaniem kodeksu praw ucznia w Polsce. A przecież uczeń ma prawo właściwie jedno; uczyć się.

  2. Bronek:
    przeczytaj podlinkowany tekst. Pruskie metody wychowawcze nie dotyczyly „rodzin konkubenckich”.

    Oraz trudno zeby bylo „slychac” o znęcaniu sie nad dziecmi, jesli caly kraj (a do dzis niestety tez zbyt wielu takich ludzi) uwazal bicie za wlasciwa metode wychowawcza i dotyczylo to tez nauczycieli.

  3. Spodziewałem się ostrej reakcji czytelników bloga po moim wpisie.
    Właśnie po przeczytaniu tego linka odważyłem się zabrać głos na ten drażliwy temat. Trudno się nie zgodzić z Alice Miller i jej argumentami co do oceny zbrodniczego charakteru przywódców III Rzeszy. Ale zgodnie z wyświechtaną zasadą, że nie ma reguły bez wyjątków, gdybyśmy wszystkich Niemców osądzali jako potencjalnych zbrodniarzy, którzy ten charakter mają przez nadmierne używanie paska i rózgi, to dokonalibyśmy przegięcia w drugą stronę.

  4. Na pewno przeczytales ze zrozumieniem?

    Dlaczego niby oceniac wszystkich tak, samo, skoro Miller wyraznie mowi:

    „Nie tylko Hitler miał traumatyczne relacje z ojcem. Podobnie było z Brunonem Schultzem albo Franzem Kafką. Co decyduje, czy cierpienie dziecka przetworzy się na literaturę, na zadawanie cierpienia innym czy na akty autodestrukcji? Czy ten decydujący moment też sytuuje Pani w dzieciństwie?

    – Jeżeli w domu dziecko pozna coś innego niż okrucieństwo, to nie stanie się Hitlerem. Wystarczy, że będzie ktoś, kogo nazywam świadkiem pomocnym albo pomocnikiem ” to może być starsza siostra, brat, babcia, ktoś, kto lubi dziecko ” by nie stało się zbrodniarzem. Także dorosłym pomóc może poznanie człowieka oświeconego, przyjaznego. Kafka miał bardzo ciężkie dzieciństwo, ale w wieku dojrzewania nawiązał serdeczny kontakt z siostrą, która go kochała, rozumiała, popierała. Dlatego nie stał się zbrodniarzem.”

  5. Chyba większość rodziców bije, ale się nie znęca. Zarówno niebijący wcale, jak i kaci są w mniejszości. Co do mnie, to chyba znajdę się w tej – również potępianej – większości.

    Jednak psychika ludzka to skomplikowana rzecz. Mnie też bił ojciec i odkrywam w sobie po latach lęki związane ze strachem przed potencjalną przemocą. Ale przypominam sobie tylko tę przemoc, której doświadczyłam jako osoba DOROSŁA (mój ojczulek to biedny, znerwicowany i skądinąd dobry człowiek, któremu po prostu parę razy odp…iło). I teraz muszę w sobie zwalczyć to poczucie strachu, wzmacniane paranoicznymi myślami. Tak jak TRZEBA wyjść z traumy po gwałcie, pobiciu czy najgorszym nawet upokorzeniu, tak też koniecznie trzeba dojść do ładu ze swoją pokiereszowaną psychiką.

    Mnie pomaga przeświadczenie, że przemoc, choć niedobra, jest jednak jak najbardziej naturalną częścią naszego życia. Doświadczymy jej nieraz, głównie pod postacią obelg, szantażu emocjonalnego, psychicznego znęcania się, odrzucenia, wyśmiania, ale być może i fizycznej agresji. I jeśli wytworzymy w swoim umyśle obraz samego siebie jako osoby słabej, przegranej, pozbawionej godności, żałosnej, jeśli cały czas będziemy oczekiwali ciosu, to w zasadzie przegraliśmy życie. Spójrzmy, jak wiele osób ma o sobie wyjątkowo niskie mniemanie, jak wiele osób skupia się na tym, jacy są beznadziejni. Dlatego ja rekomenduję wyjście poza swój wizerunek (lub wręcz odrzucenie budowania takowego) i skupienie się na konkretnych działaniach: na podjęciu konkretnych kroków w celu przeciwdziałania znęcaniu się, na olaniu przytyków, na czerpaniu radości z życia, wreszcie – na spojrzeniu na ewentualnych oprawców nie jak na nadludzi, lecz jak na biedne, durne zwierzęta, które należy powstrzymać i ukarać, ale których nie należy ich nienawidzić. Zresztą, to właśnie DZIAŁANIE prowadzące do likwidacji zła (czy będzie to doniesienie na brutala, czy wykiwanie go, czy ukaranie samodzielnie) przyniosą poczucie siły – byleby nie było ono okraszone negatywnymi emocjami, gdyż zamieni się wówczas w zemstę.

  6. Powiem Ci ze masz wiele racji w tym co piszesz. Ja akurat staram sie wybić z tyrani. Stopa dostałam jak mnie raz poniosło w stosunku do własnego dziecka gdy mój mąż mi powiedzial ze zrobię sie jak mój ojciec jak tak dalej pójdzie. Powiem Ci ze dalo kopa. Podniosę glos ale nie krzyczę.
    Ojciec niestety byl tyranem i zaszczepił we mnie ten schemat. Wyrwanie z tego dużo kosztuje. Gdy się zdenerwuję mysle o ojcu i zaczynam mówić i uspokajać własne dziecko. Mam nadzieje ze zapomni albo zatra mu się te wspomnienia i będzie lepszym człowiekiem.
    Aby nie być tyranem naprawde trzeba bardzo sie w sobie zaprzec aby nie popełniać błędów własnych rodziców.
    Pozdrawiam i dziękuję ze potrafisz pisac o takich kwestiach.

  7. Kiedyś to nauczyciel miał szacunek wśród uczniaków. Obecnie nauczyciel i duchowny to najgorsze ”zawody” pod słońcem. Pomału do tych dwu dołączają Rodzice. Wg mnie bić nie trzeba, ale sam na swojej skórze doświadczyłem, że lepiej mieć przetrzepany tyłek, niż szlaban np na piłkę. Generalnie, kara lub nagroda ma sens, jeżeli jest stosowana natychmiast. Nie mam czasu na głębszą analizę problemu karania, ale jeżeli ktoś może odpowiedzieć na następujące pytanie: czy mordercy Rodziców spod Białej Podlaskiej byli bici w dzieciństwie wiele by to wyjaśniło.

  8. Bardzo Ci dziękuję za ten artykuł. Potwierdza on to, co zawsze przeczuwałam, ale na co ta wspaniała psycholog zebrała dostatecznie dużo dowodów, żeby swoją teorię nimi podeprzeć. Wierzę mocno, że skrzywdzone dziecko pozostaje skrzywdzone na całe życie. I w to, że jest w gorszej sytuacji od więźnia obozu koncentracyjnego, bo nie ma najmniejszego oparcia.
    W nikim.
    pozdrowienia

  9. Przecież wszystko w temacie zostało juz dawno wyjaśnione:

  10. Ewa:
    zmiana samego siebie zawsze jest trudna. Ale jestes na najlepszej drodze – zdajesz sobie z tego sprawe i cos probujesz robic, a to juz cos.

    Kira:
    a jaka jest roznica między biciem a znęcaniem sie? Gdzie przebiega granica? na polamanych kosciach?

    iwnowa:
    dzięki. Doceniam glosy jak twoj, bo przy poprzednim wpisie o przemocy ( https://futrzak.wordpress.com/2013/08/15/niewinny-klaps/ ) w komentarzach okazalo sie, ze bicie to normalna metoda wychowawcza dla wiekszosci polskich rodzicow…

  11. @ Futrzak

    Jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy klapsem a znęcaniem się, to nie będziesz również widziała różnicy pomiędzy upokarzaniem dziecka a zabranianiem mu czegoś.

  12. Kira:

    zabranianie:
    „Uderzyles siostre, wiesz, ze tak nie wolno i ze ją to boli. Za kare nie pojdziesz dzisiaj bawic sie do Janka.”

    Upokarzanie:
    „ty smarkaczu, mowilam ci ze nie wolno bic siostry!!! Do niczego sie nie nadajesz, wyladujesz na ulicy, gnoju jeden”.

    Prosze podaj mi roznice miedzy biciem a znęcaniem sie.

  13. ”zabranianie:
    „Uderzyles siostre, wiesz, ze tak nie wolno i ze ją to boli. Za kare nie pojdziesz dzisiaj bawic sie do Janka.” Takie zabranianie działa do pewnego wieku. A potem?

  14. @ Futrzak

    Znęcanie się oznacza fizyczną lub werbalną agresję dla samej agresji, wyżywanie się na dziecku dla przyjemności, z nienawiści do niego, etc. Klapsem można dzieciaka odstraszyć od niepożądanej czynności.

  15. Dziękuję za ten wpis – natchnął mnie do stworzenia mojego :)

    Nigdy nie ukarałem syna fizycznie, to znaczy uderzając bądź zabraniając czegoś. Raz mu dałem klapsa w tyłek, po czym cierpiałem strasznie (aż do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć tej hitlerowskiej postawy). W momencie postanowienia nie stosowania kar cielesnych, względnie obostrzeń („Nie ma gier komputerowych przez tydzień!”; „Nie pójdziesz na imprezę!” itd.), życie samo podyktowało rozwiązania, które pomnożę we własnej publikacji.

    Za zabazgranie ściany pisakiem, musiał wymyć ścianę. Bez krzyków, grożenia pięściami, wytykania głupoty: o, pomalowana ściana, wobec tego trzeba zmazać – tutaj jest ściereczka, proszę bardzo. Za spóźnienie w rezerwacji biletu lotniczego (przez co cena wzrosła trzykrotnie) musiał pojechać autobusem (16 godzin). Zamiast wytykać straty materialne (czy zmarnowany czas) raczej mówiłem mu, co czuję (smutek, frustrację, zażenowanie itd.). Zamiast straszyć konsekwencjami po jego fiasku („To i tamto ciebie spotka!”), dawałem opcje („Możesz teraz zrobić 1, 2 lub 3” – przy czym „3” było jedynym rozsądnym rozwiązaniem, aczkolwiek nie zmuszałem bezpośrednio do żadnego; taka podstępna gra). Jednocześnie odsłaniałem wszelkie swoje problemy, aby znał granice (o co może poprosić) oraz czuł współodpowiedzialność za losy naszej dwójki. Nigdy nie kryłem też osobistych słabostek, aby ich przypadkiem nie wyhodował.

    Ktoś może powiedzieć, że miałem szczęście. Ktoś inny zasugeruje, że nie wiem wszystkiego o własnym synu. Nie zgadzam się. Powyższe postępowanie czyni cuda, zaś uderzenie i dla niego, i dla mnie, to absurd – kompletnie nieefektywna, głupia, prymitywna metoda wychowawcza, niszcząca ufność i przyjaźń. Gdybym go uderzył dzisiaj, to chyba pomyślałby, że to dla żartu (prawdopodobnie, też dla hecy, uderzyłby i mnie w odwet mniemając, że to taka męska zabawa) – do takiego stopnia przemoc fizyczna wyparowała z naszego współistnienia. (Co nie oznacza, że nie umiemy unieszkodliwić opryszka, jeżeli taki nas napadnie.)

    Pozdrawiam z Kapsztadu!

  16. Chciałabym być taką matką, jak Ty ojcem…

  17. Bronek:
    konsekwentne zakreslanie granic, tlumaczenie, a z drugiej strony wsparcie i milosc dzialaja na dluzsza mete w przeciwienstwie do bicia, upokarzania i straszenia.

    Kira:
    Jesli faktycznie chcesz byc dobra matka, to zacznij zmiany. Polecam zaczęcie od przyjecia clou wypowiedzi Grzesia Polaka czyli uderzenie i dla niego, i dla mnie, to absurd – kompletnie nieefektywna, głupia, prymitywna metoda wychowawcza, niszcząca ufność i przyjaźń.

  18. Kira:
    To wielki komplement – aż się zaczerwieniłem. Tak się złożyło, że musiałem być obojgiem (matką i ojcem). Poza tym odosobnienie od rodziny i kraju robi swoje, tzn. mamy tylko siebie – może dlatego stosunki pomiędzy nami ułożyły się nie dobrze, a wyśmienicie. Wyjazd z dzieckiem na dłużej, w odosobnioniony zakątek (gdzie trzeba wytrzymać we wzajemnym towarzystwie), przestraja nastawienie :)

  19. Grzesio Polak:
    a przy okazji, witam nowego czytelnika, fiu fiu, az z RPA…

  20. @ Futrzak

    Napisałam, że chciałabym, a nie, że będę. To ideał, ale pewnie się do niego nie zbliżę.

  21. Try not. Do… or do not. There is no try. — Yoda.

  22. Sorry, Futrzak, ja nie mam do rodziców pretensji o należne mi klapsy (a wręcz wspominając parę swoich wybryków żałuję, że nie dostałam w tyłek), tylko o durnotę i niesprawiedliwą agresję. To raz. Dwa – wychowując własne dziecko kierowałabym się raczej własnym wyczuciem, nie cudzymi radami.

  23. Kira :
    wlasnie o tym pisala Miller. Kazdy dorosly, ktory jako dziecko byl bity, racjonalizuje sobie to. I bedzie powtarzal schemat na wlasnych dzieciach – kierujac sie, jak to ujelas „wlasnym wyczuciem”.

    Na tym wlasne polega tragedia. Potwierdzasz tylko to, co Miller i wielu przed nia i po niej, opisywalo. To wręcz fascynujace (niestety, w sposob niezdrowy) obserwowac, jak starannie oddzielasz „dobre klapsy” od „durnoty i niesprawiedliwej agresji”. Ale nie dziwie sie – przyznanie, ze to jedno i to samo spowodowaloby zawalenie sie twojej starannie pielegnowanej wizji swiata. A to cholernie niemile.

  24. @ Futrzak

    Nie, ja jestem gotowa zawsze przyznać, że nie mam racji, tak więc o pielęgnowaniu jakiejś swojej „wizji” nie ma mowy. Widzę błędy rodziców, także te w kwestii nadmiernej pobłażliwości. Czy mogłabyś zatem udowodnić, że klaps jest znęcaniem się nad dzieckiem? Bez odsyłania do lektur.

  25. Kira:
    Absolutnie, klapsy nie są żadnym znęcaniem się! Drobny klaps w pupkę koleżanki w pracy też wcale nic nie sugeruje – ot, taki sobie klapsio. Przecież jej nie gwałcę, no nie?! No, to mogę dalej, od czasu do czasu, tak ją łupnąć w tyłek, hej! :)

    Chodzi o intencje, które zawsze można odczytać i odczuć. Tak mi się wydaje. Inaczej drobna kradzież nie będzie przestępstwem. Poza tym, „lekki klapsio” dla różnych ludzi to różne rzeczy. Najlepiej, jak klapsy znikną! (Tak by powiedziały wszystkie dzieci).

  26. Kira:
    ja jestem gotowa zawsze przyznać, że nie mam racji z rozmowy z toba wynika cos dokladnie przeciwnego.

    Nie, nie moge udowodnic ze klaps jest znęcaniem sie, bo przemoc fizyczna to nie jest twierdzenie matematyczne, ktore mozna udowodnic.

    Jesli nie przekonuja cie dziesiątki prac psychologów, lata badan, wypowiedzi doroslych juz dzieci o przemocy z dziecinstwa – to nic chyba nie jest cie w stanie przekonac.

  27. @ Grzesio Polak

    Koleżanka z pracy nic złego Ci nie zrobiła. :) A gdybyś zauważył, że jeden dorosły bije drugiego i mógł agresora powstrzymać PRZEMOCĄ – nie zrobiłbyś tego? Ja – owszem.

    Naturalnie zdaję sobie sprawę, iż niektórzy nie widzą żadnej różnicy pomiędzy atakiem a obroną. Z tego powodu skretyniałe nauczycielki w szkole, w której uczyłam, beształy TAK SAMO zarówno agresora, jak i jego ofiarę. Ale Ciebie o to nie podejrzewam.

    Dzieci powiedziałyby wiele rzeczy, niekoniecznie mądrych. Podziwiam Cię za umiejętność prawidłowego wychowania dziecka bez (niemal) jednego klapsa. Ja bym pewnie nie dała rady.

    @ Futrzak

    Rzecz w tym, że Ty akceptujesz wyłącznie te wypowiedzi, które Ci pasują. Te, które Ci nie pasują, traktujesz jako niechęć do uznania jedynie słusznej wizji wychowania dzieci. Notabene nie jest to zła wizja, wręcz przeciwnie, lecz nie każdy jej sprosta. Jeśli tego nie rozumiesz – trudno.

  28. PS. @ Futrzak

    Tragedią dzisiejszego świata jest – między innymi – WYNATURZENIE dobra. To, że nie należy się znęcać nad dzieckiem, jest czymś oczywistym. Ale jeśli w jakimś kraju odbiera się dzieci za parę klapsów, to nie można tego nazwać inaczej niż KARYKATURĄ szlachetności i mądrości.

  29. Wiesz co ja się pogubiłam juz w sobie. Młodemu mojemu owszem nie przeczę dalam mocno w dupe i nawrzeszczałam.
    Czyli podpadam pod znęcanie.
    Uświadomienie przez męża ze robie kolo( mój ojciec znecal sie nade mną fizycznie i psychicznie) dało mi dużo do zrozumienia i myślenia.
    Na chwile obecna rozmawiam i tlumacze i jak maly sie zwstresuje to mowie żeby oddychał i sie uspokoił i wtedy tlumacze na nowo.
    Pytanie czy nadal podpadam pod matkę znecajaca sie?
    Pozdrawiam Cie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: