Napisane przez: futrzak | 7 czerwca 2015

Odrabiamy zaległości zdjęciowe – Tango Porteno

Tadaaaaam! Tak więc nadeszła wielkopomna chwila i właśnie po 4 miesiącach (ma się ten refleks szachisty, nie?) zrzucilam wreszcie z aparatu na dysk zdjecia, oraz nawet je obrobilam!

Będziemy iść od początku, tj. od końca :) czyli od najstarszych.

Sam show opisałam już dawno, teraz można obejrzec kilka moich skromnych zdjęć.

Pierwsze dwa pochodzą ze zwykłej milongi – za wjazd placi sie kilkadziesiat peso, przychodzą Argentyńczycy potańczyć sobie tango. Mozna zamówić wino, napoje i chyba jakieś przekąski, ale nie ma to znaczenia, bo zasadniczo przychodzi się tam tańczyć, a nie jeść :)

Oprócz tego trochę różności – zdjęcia z jazdy Buenos – Montevideo i z okien pierwszego mieszkania.

Reklamy

Responses

  1. „wiekopomna” jak juz co, i nie „nadeszla” tylko „nadeeejszla” ;).

  2. Ładne zdjęcia.
    Kiedyś miałem okazje przejechać stany w Chicago Kalifornia.
    I jak zobaczyłem te pagórki tak tęsknić mi się zaczęło za jakimś dłuższym wyjazdem. (wsiaść do pociągu byle jakiego…).
    Ale na razie chłopaki muszę się usamodzielnić.
    Sprawdziłem w gogle maps trase.
    Z Buenos do Montevideo jechaliście cały czas drogą lądową czy coś promem?

    Nie wiem gdzie mieszkasz w Montevideo ale natym 10 piętrze nie wieje od morza znaczy oceanu ???

    Szkoda że tak mało „drewnianych” tyłków widać na zdjęciach ;).

    ps
    Masz jakiś system na zdjęcia. Bo ja jeszcze z USA sprzed 10 lat mam zdjęcia na kompie i tak nie wiem jak się do tego zabrać?

  3. Bolko:
    no, mieszkajac w Polsce (czy Europie) to mozesz sobie wsiąść do pociagu, bo są :)
    Tutaj w Urugwaju nie ma :))) (dwie linie podmiejskie i wiecej nic…)

    Z Buenos do Montevideo przejechalismy cala trasę lądem. Najpierw wyjazd autostrada na Rosario, potem wdluz rzeki Rio Uruguay droga 12 i 14, przez Gualeguaychu (to po argentynskiej stronie), przez most – ktorego na google maps nie ma :) i przejscie przez kontrole graniczna we Fray Bentos. Pozniej droga nr 2 i 1 do Montevideo. Sama podroz opisywalam juz tu https://futrzak.wordpress.com/2015/03/30/podroz/ chociaz prawda, ze nie kilometr po kilometrze no i bez zdjec wtedy bylo…

    Na 10 piętrze wialo tak, ze malo łba nie ukręcilo :) (to bylo tez mieszkanie narozne) wialo zewszad, od morza tez :)

    Odnosnie zdjec:
    wraz z uplywem lat zmienialo sie, teraz ustabilizowalam sobie procedure. Po pierwsze, zdjecia umieszczam na flickr. W ramach darmowych maja wystarczajaco duzo miejsca na dysku, wygodna tez jest obsluga. Na win i makówę mozna sobie zgrac aplikacje do masowego uploadu wiekszej ilosci.

    Przygotowanie: zdjecia trzeba posegregowac wg jakiegos klucza (ja zwykle robie to wydarzeniami lub tematycznie). Potem robie katalog o takiejż nazwie i wrzucam tam zdjecia (kiedys mialam picasę na dysku ale odkąd google wrowadzil „ulepszenia” i powiazanie z G+ wypieprzylam to). Potem ide katalog po katalogu obrabiajac je (w tej chwili uzywam GIMPa ktory jest darmowy na win i macOS). Jak juz zdjecia sa obrobione, to wrzucam na flickr do albumu o tej samej nazwie co nazwa katalogu bedaca zarazem slowem-kluczem. Juz po uploadzie na flickr robie tam podpisy.
    Potem wracam do kompa i katalog po katalogu zdjecia (ktore sa juz na flickr online) wrzucam do archiwum na pendrajwa zewnetrznego.
    Koniec procedury :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: