Napisane przez: futrzak | 1 czerwca 2015

We can do it!

Amerykanie – a przynajmniej feministki – być może słyszeli o Margaret Hamilton, ale w Polsce ta programistka-naukowiec jest kompletnie nieznana, a szkoda.

To dzięki jej pracy udało się uratować misję lądowania na księżycu Apollo. Margaret wraz ze swoim zespołem (była wtedy dyrektorem Instrumentation Laboratory w MIT) napisała oprogramowanie do komputera umieszczonego w module orbitującym dookoła księżyca i na samym lądowniku.
Tzw. rendezvous radar (używany do naprowadzenia kapsuły lądownika w celu połączenia z modułem orbitalnym) i komputerowy system naprowadzający lądownik miały niekompatybilne źródła zasilania. Radar w którymś momencie zaczął wysyłać do komputera tony danych będących zwykłym szumem. To zeżarło zbyt wiele zasobów obliczeniowych komputera i groziło brakiem mocy obliczeniowych potrzebnych do wykonania poprawnego lądowania.
Margaret przewidziała podobną sytuację i wymyśliła koncept asynchronous executive polegający na priorytyzacji procesów wykonywanych przez CPU. Dodatkowo maszyna była zaprogramowana tak, zeby sie zrebootować i uwalić w ten sposób śmiecące procesy [flush out unimportant tasks].

Tak, wiem, dziś to jest trywiał. Kazdy unix ma polecenie renice, a reboot jako remedium na wiszące, osierocone czy zrące (zasoby) child processes jest oczywiste, jak to, że słońce wschodzi na wschodzie…

Wtedy jednak nie było i to ona je wymyśliła w postaci konceptu teoretycznego, zanim praktyka pokazała, że to w ogóle może mieć jakiekolwiek znaczenie.

Czy studenci kończący informatykę dziś, słyszeli coś o Margaret Hamilton? Nie. I to jest smutne, ale nie dziwne. Rose Eveleth wyjaśnia, dlaczego:

To nie tak, ze dawno temu szefowie doceniali kobiety bardziej, niż dziś. Nie. Po prostu wtedy uważano programowanie za trywialną pracę. Coś jak pisanie na maszynie albo wypełnianie formularzy. Pisanie oprogramowania było mniej ważne niż rozwijanie hardwaru. Z tego powodu to kobiety pisały programy i radziły swoim kolegom jak budować lepszy sprzęt.

Reklamy

Responses

  1. cos w tym jest – tzn w orginalny artykule o tym jak i dlaczego sie to zmienilo.
    zawsze dizwila mnie mala korelacja wyksztalcenia software engineers z 80% zadan jakich sie od nich wymaga.

    a wymaga sie organizacji, dokumentacji, crossing t’s and dotting i’s – a nie konceptow matematyki abstracyjnej gdzie mezczyzni z takich czy innych powodow moga miec przewage – przynajmniej mieli historycznie

    nie to ze to sie nie przydaje jak sie wymysla nowa algorytm szukania w google – ale nie jak sie pisze intrface z jednego EMR do drugiego

  2. w:
    prawda?
    Od siebie dodam, ze spotkalam sie z firmami, gdzie brak dokumentacji uwazany jest za zalete, bo ponoc w ten sposob „mozna wiecej zrobic” oraz „nie tracimy czasu na zbedne rzeczy”….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: