Napisane przez: futrzak | 28 Maj 2015

O stałości zatrudnienia

Kilka notek temu pisałam o amerykanskim sposobie robienia czegokolwiek: get the plan and stick with it.

No mozna se planować, a życie sobie. Oto bowiem wczoraj oznajmiono mi, ze od jutra nie pracuję w firmie, w ktorej pracowałam 2 lata. Ot, uroki zatrudnienia na kontrakcie i „at will” – czytaj firma może ci wypowiedzieć umowe z dnia na dzień i nic im nie zrobisz.

Nie do konca wiem, o co chodzi.
Oficjalny powód to oczywiście słynny reorg. Zawsze tak się mowi.
Tutaj ponoć wlasciciel i CEO wpadli na pomysl reorganizacji takiej, zeby ulepszyć dział QA. W ramach tego ulepszania zwolnić QA managera, a szeregowych testerów przenieść do działu programistów i kazać im raportować bezpośrednio do dev leads.

Owszem, pracowałam kiedyś w firmach, w ktorych struktura była płaska: programiści mieli swoich dev leads, testerzy swoich qa leads. Jedni i drudzy raportowali bezpośrednio do director of engineering. To ma szansę działać, o ile w rolach leads obsadzeni są doświadczeni ludzie, wykonujący oprócz swojej zwykłej roboty (programowanie, testowanie) też pracę zarządzającą (czyli project managera).

Niestety, w tejże firmie tak nie jest. Z pięciu osób, którymi zarządzałam (team w Indiach na szczescie raportowal do kogo innego…) tylko jeden jest bardziej doświadczony (pracuje w firmie od początku czyli od dziesieciu lat). Ale on jest na wylocie, bo wreszcie skończyl szkołę i juz nawet obwieścił, ze odchodzi, bo znalazl pracę admina etc.
Pozostałe osoby to co prawda inteligentni i ciężko pracujący testerzy, ale naturszczyki. Zaden nie ma wyksztalcenia kierunkowego czy nawet zblizonego, zostali awansowani z działu supportu rok temu. Produkt znają doskonale, ale jeszcze trochę im brakuje, żeby udźwignąć ogarnianie projektów, szacowanie ryzyka, obmyślanie strategii testowania przy ograniczonym czasie i środkach, komunikację z resztą działów etc. Nie mówiąc o tym, że żaden nie zna unixa (3/4 produktów firmy działa na serwerach linuxowych i tutaj to ja im testkejsy pisalam krok po kroku, zeby jakos to szło). Z kolei chłopak robiący automatyzację nie jest zainteresowany niczym więcej, jak skryptami i ich pisaniem..

Także, czarno widzę.
Nie sądzę, aby powodem zwolnienia był mój własny performance – w takiej sytuacji byłyby znaki ostrzegawcze oraz szef nie oferowałby się, że mi zapewni referencje.
O co więc chodzi?
Koncepcje mam dwie.
1. Kasa.
Zbliza sie koniec roku finansowego, a wraz ze mna wypowiedzenia dostaly jeszcze 3 osoby. Moze te pensje brakowały do zamknięcia bilansu, cholera wie.
2. Maja kogoś na moje miejsce.
Nowo zatrudniony director of eng przyszedl z firmy, z którą odnowiono niedawno więzy biznesowe, stamtąd przyszedł też CEO. Bardzo możliwe, ze chcą stamtąd ściągnąć i qa managera, więc trzeba było dla niego zrobić miejsce…
3. Ktoś upadł na głowę…

Jak było, dowiem się może za jakiś czas. Kontakty pozostają, a ludzie rozmawiają.

Tak więc szukam znowu pracy. Jeśli ktoś-coś, to proszę o kontakt.

Reklamy

Responses

  1. No to powodzenia!
    Dobrze, że masz taki zawód.!

  2. Współczun

  3. No niestety, ja staram się nie planować, bo życie już tyle razy zrobiło mi „niespodzianki” (nie koniecznie przyjemne), że miałam wrażenie że ja pięknie, wszystko ułożone a los mi mówi „takiego ch…”..
    Powodzenia w szukaniu pracy.

  4. No nie wiem, czy Twój szef zna Polski. Ale jeśli ma google tłumacza a przetłumaczył Twojego posta, to… Musiał Cię nie kochać. Jak tego posta czytałem, już się martwiłem, że tak piszesz publicznie.o prywatnej a nawet służbowej sprawie. Trzymaj się.

  5. prezio:
    Zastanawialam sie, czy pisac. Doszlam jednak do wniosku ze nie mam ochoty byc zastraszonym szczurem. Ostatecznie bowiem sytuacja wyglada tak:
    – nie podpisywalam zadnej lojalki ani umowy o top secret czy zakazie rozmow o firmie z kimkolwiek
    – nie ujawniam nazwy firmy ani niczyich nazwisk
    – nie polecial tu zaden hejt, wyzwiska etc. tylko dosc trzezwo zastanawiam sie nad sytuacja
    – byc moze gdybym byla zatrudniona na etacie/umowie o prace sprawa wygladalaby inaczej

    ale tak? Wystawialam fakture na okreslone uslugi, na zasadzie DG (odpowiednika polskiej dzialalnosci gospodarczej). Firma zrezygnowala z moich uslug z dnia na dzien – wiec mam pelne prawo miec wlasne zdanie. Nie wiaze mnie teraz z nia zadna umowa ani stosunek biznesowy.

    Courtessy? Gdyby firma zachowywala sie bardziej profesjonalnie (i tutaj juz bynajmniej nie mowie o sobie, ale o innych dosc niechlubnych rzeczach majacych miejsce od czasu zmiany szefostwa) to i ja pewnie nie mialabym potrzeby zastanawiac sie nad tym co powyzej.

    A jesli ten wpis przeczyta potencjalny pracodawca i zniecheci sie do mej osoby? Bardzo dobrze. Nie chce pracowac dla kogos, kto nie szanuje pracy swoich podwladnych/pracownikow/contractorow.

  6. wiesz Futrzak myśle że to jest naturalny proces
    nowy szef nie ufa starym ludziom
    ja to przerabiałem dwa razy
    moja żona w tym momencie ma to samo

    nawet jeśli to DG to nie mogli tak miesiąc wcześniej powiedzieć???
    dać szanse pozamykać pewne sprawy

    ps
    powodzenia w szukaniu

  7. Bolko:
    mhm…czy naturalny…. częsty – to i owszem.
    Ale, nie zawsze tak bywa. Poprzedni szef, ktory na tym stanowisku przetrzymal rok, nie wykazywal checi zwalniania kogokolwiek i zastepowania wlasnymi ludzmi.

    Ze mogli wczesniej – pewnie. Ale widocznie ktos uznal, trzymanie ludzi w nieswiadomosci przynosi lepsze efekty….

  8. Futrzaku – zastanów się, kogo za dużo nauczyłaś

  9. wspolczyje straty pracy – zawsze to boli niezaleznie od okolicznosci i winy czy jej braku
    powyzesze stwierdzenie dobre :) – o nauczaniu…

    w wiekszosci obecnych nie ma ludzi niezastapionych – tak jest praca zorgnizowana ze ludzxie sa wymienni ale dzieki temu i proces nauczania w nowej firmie nie tra dlugo
    to oczywiscie ogolnik – ale 20 lat temu bylo troche innaczej , ludzie mieli szerszy mniej typowy i mniej wyspecjalizowany zakres obowiazkow i trudniej ich bylo zastapic

  10. Saudyjski Wielbląd:
    sluszna uwaga.

  11. I tam słuszna. Słuszna to by była w krainie logiki. IRL najpierw się zwalnia, a potem kombinuje jak załatać dziurę. Związek stabilności z niezastąpionością jest raczej luźny.

  12. Darek-
    hm. Ale sa w korporacjach ludzie, ktorzy potrafia kwitnac w jednej i 10 lat. Jakie twoim zdaniem cechy decyduja o tym, ze nie sa brani pod uwage przy kolejnych layoffs?
    Z moich obserwacji wynika, ze sa to najczesciej ludzie super posluszni, nigdy nie zglaszajacy zadnych problemow, usprawnienien, nie pytajacy i niczym sie nie wyrozniajacy. Tacy dokladnie „mediocre”.

  13. […] półtora miesiąca odkąd poprzednia firma nie przedluzyla mi umowy. Zastanawiałam się wtedy o co chodzi. Dzis ucielam sobie dluzsza pogawędkę z dwoma osobami, które tam nadal pracują i pewne rzeczy […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: