Napisane przez: futrzak | 12 kwietnia 2015

Plusy, fusy i minusy

czyli obserwacje dnia codziennego w nowym kraju.

1. Jedzenie faktycznie jest o kilka klas lepsze, niz w Argentynie. Wyroby mięsne (witamy spowrotem świetne wędliny!!!), przetwory mleczne a nawet pieczywo. Można tu dostać świetne bułki z siemieniem lnianym oraz żytni pumpernikel. Ten ostatni nie jest tani, bo jedzą go chyba tylko emigranci z Europy północnej, ale jest.

2. Są śledzie!!!! Co prawda importowane tylko (oczywiście, wszak w poludniowym Atlantyku nie plywaja, prawda?), ale są! Łosoś chilijski tańszy niż w Argentynie, podobnie małże.

3. Banki otwarte w godzinach chorych tj. 13.00 – 18.00

4. Do parilli wykorzystuje się na ogoł drewno eukaliptusa, którego plantacji jest sporo (dofinansowanie rządu w celu wygenerowania towaru eksportowego). Smak mięsa z takiej parilli – bezcenny.

5. Jest prepaidowy, mobilny Internet. Sposób ładowania – niespotykany chyba nigdzie indziej na świecie. Otoż, nie ma tak, że pójdzie człowiek doładować kartę i voila – działa. Nie….. doładowanie to tylko doładowanie. A potem trzeba jeszcze oddzielnie wykupić sobie konkretną usługę, wysyłając SMSa….ta…tak jakby doładowanie mozna bylo zuzyc na zagotowanie sobie wody na kawę, no nie?

6. W większości stolicy oraz ważniejszych miastach jest Internet po światłowodach. Dziekujemy państwowemu monopolowi telefonicznemu, który działa w interesie mieszkańców kraju, a nie udziałowców. W ogole Urugwaj ma najlepsza w calej Am Pd infrastrukture i tym zachwyca się caly tzw. cywilizowany świat. O ironio milczy ów świat o źródłach tejże infrastruktury i sposobach jej finansowania.

7. Styl imprezowania podobny jak w Argentynie: do klubów wychodzi się późno w noc, baluje do rana. Niedzielny ranek to najbardziej opustoszala pora pod wględem aktywności ludzkiej. Wszyscy odsypiaja :)

8. Mate piją wszyscy i wszędzie. Po ulicach chodzą ludzie z termosem pod pachą i materą w ręku. Przeciętna matera ma znacznie większy rozmiar niż w Argentynie.

Jose-Mujica-bebiendo-mate

(zdjęcie z www.taringa.net

Reklamy

Responses

  1. Z tego co na razie przeczytałam i obejrzałam, całkiem do rzeczy. A ten internet na tyle sensowny, że możesz już pracować? A czy dla Twojego pracodawcy ma jakiekolwiek znaczenie, w którym kraju mieszkasz? Z punktu widzenia np. podatków?

  2. Narazie tak, jest bardzo do rzeczy :)
    Chociaz jak na polskie wyobrazenia kraju latynoskiego, zwlaszcza odnosnie cen, to zdecydowanie nie to. Z polskiej sredniej pensji nie za bardzo da sie tu wyzyc, chyba ze ktos sie zdecyduje osiedlic w srodku interioru, gdzie ceny wszystkiego sa znaczaco nizsze.

    Urugwaj to maly kraik, bez wlasnego przemyslu, a to znaczy ze prawie wszystko jest importowane. Ten import trzeba dowiesc, wiec te same rzeczy – elektronika, agd, ciuchy, buty etc sa drozsze niz np w USA albo EU.

    Z modemem prepaidowym pracuje, ale jest to niezmiernie upierdliwe, bo jednak w godzinach wysycenia sieci (a mieszkamy w centrum w okolicy biurowcow, wiec w godzinach pracy siec komorkowa zapchana) ciagle zrywa i spada predkosc polaczenia :-/
    Szukamy nastepnego mieszkania, tym razem warunek konieczny to swiatlowod. Bez tego na dluzsza mete sie nie da.

    Mojemu pracodawcy wszystko jedno – pod warunkiem, ze nie bede mieszkac w Kalifornii, hahah :) Bo podpisujac umowe z kims z Kalifornii musieliby jakis dodatkowy podatek placic czy cos podobnego (aczkolwiek nie znam szczegolow).

  3. A czy Ty w takiej sytuacji jesteś np. zobowiązana do płacenia podatków w kraju zamieszkania? A jak jest z ubezpieczeniem zdrowotnym przy takim rodzaju pracy, rozumiem, że płaci się jakąś prywatną składkę, czy coś.. sorki, że tak się wypytuję, ale mnie to bardzo zaciekawiło.

  4. Anna:
    dopoki nie zrobie sobie rezydencji i nie zarejestruje firmy tutaj, to nie musze placic podatkow dochodowych, bo niby z jakiej racji?
    Co do ubezpieczenia: mozna sobie miesiecznie placic jakas skladke na ubezpieczenie prywatne (i to sa smieszne pieniadze w porownaniu z tym, co musialabym placic w USA czy nawet ZUS w Polsce), a mozna nie placic nic i korzystac z panstwowych szpitali, ktore sa dla wszystkich – ale na jakim sa poziomie i jak to wyglada, to jeszcze nie wiem.

  5. Dzięki :)
    Powodzenia z mieszkaniem i oby internet śmigał. Będę czekać na następne wpisy o Urugwaju, nie wiem dlaczego, ale mnie ten mały kraik jakoś pociąga.

  6. Spróbuj koniecznie urugwajskiej kaszanki, oczywiście jeśli morcillę jadasz. W tym kraju jest w dwóch wersjach – na słono i na słodko. Zaskakujące kulinarne doświadczenie.
    P.S. Śledzie są też do kupienia w Buenos Aires, ale – fakt – trzeba wiedzieć gdzie ich szukać.

  7. Tomek Surdel:
    kaszanke slodka juz probowalam, moja ulubiona to z orzechami, skorkami pomaranczy, rodzynkami i jakims tam jeszcze owocem. Rewelacja :)
    Ta na slono z serem (i inne wersje) jakos niespecjalnie mi smakuje.

    Odnosnie sledzi w Buenos – mowisz o importowanych konserwach z Europy czy czyms, co mozna dostac w sklepie rybnym juz wyfiletowane i zamarynowane w occie, co wyglada jak sledz? Bo jesli to ostatnie, to jest to lacha a nie sledz.

  8. @futrzak: lacha to jedno, importowany arenque to drugie. Niektóre dobre sklepy rybne miewają też właśnie to drugie. Czasem już marynowane, częściej surowe filety w soli.

  9. sledzie solone kupuje raz w tygodniu w Buenos Mares. Z innej beczki ale Ty dla swojego pracodawcy przeciez mieszkasz w Kaliforni prawda? Pisalas ze masz dzialalnosc i fakturujesz swoja prace a to przeciez chyba w stanach robisz, bo dla Stanow przeciez Ty nadal jestes Kalifornijka tylko na turystycznym wyjezdzie. Zgadza sie? Podatki tam placisz?

  10. Zazdraszczam plazy i dojscia do morza:)

  11. kaja:
    nie, nie zgadza sie. Myslisz kategoriami przeniesionymi z innego kraju. Ja dla mojego pracodawcy mieszkam tam, gdzie mu powiem, ze mieszkam.
    W USA nie ma debilnych obowiazkow meldunku (jak np. w Polsce), a dopoki twoja firma nie jest incorporated, to z punktu widzenia podatkow nie ma to znaczenia. No chyba, ze ktos jest zatrudniony na etat, to wtedy stosuja sie prawa stanowe (aczkolwiek 100% tego pewna nie jestem).

  12. moze z przeniesionymi ale przeciez Ty fakturujesz wiec chyba podajesz jakies dane? nie jestes rezydentem zadnego innego kraju jestes turysta na wakacjach, cos namieszalas sporo w tym temacie.

  13. kaja:
    powtorze raz jeszcze, ze myslisz kategoriami kraju, gdzie meldunek/rezydencja/faktura to sa dokumenty swięte.

    Mojego pracodawcy nie obchodzi, jaki mam adres na fakturze. Rowniez ma daleko w tyle to, gdzie jestem rezydentem. Adres moge sobie na fakturze wpisac z wysp Hulu-Gula i tez bedzie dobrze (o ile nie sa to wyspy objete embargiem USA…).
    In fact, to nie jest moj pracodawca, ale firma, ktorej swiadcze okreslone uslugi. Wystawiam fakture, firma mi przelewa pieniadze na konto w banku i szlus. O podatki martwie sie ja, oni nie maja nic do tego.

    HINT – to NIE JEST faktura taka, jak w Polsce ani Argentynie, gdzie trzeba miec gazylion numerkow, NIPow, CUITow, srytow i innych, a jak nie masz, to cie beda scigac.
    Czy wreszcie rozumiesz, czy nadal bedziesz mi wmawiac, ze jestem wielbłądem?

  14. A co ty taka bojowa i agresywna jestes:) ja tam nie wiem czy ty wielblada przypominasz czy nie. Dla mnie ciekawy temat a tu nic nie lapie z tego co piszesz, bo tak jak wrocisz do posta o podatkach to odnosilas sie do obowiazku podatkowego w Stanach dla rezydentow mieszkajacych poza USA (ciebie to nie dotyczy ) zapytalam wtedy czy masz dzialalnosc i fakturujesz – odpisalas ze tak. No to logiczne dla mnie jest , ze ta firme czy cokolwiek masz otworzylas w Stanach i wystawiasz amerykanska fakture – dla Amerykanow jestes na wakacjach ale nadal zarobkujesz w Stanach – prawda? Nie znam fakrur amerykanskich ale na chlopski rozum w jakims celu ja wystawiasz wiec Twoj pracodawca czy kto tam potrzebuje ja w celach rozliczeniowych, i tam chyba jakies dane sa, ze ty z Kaliforni? I dla Twojego pracodawcy ty nie jestes rezydentem jakiegos kraju, ty przeciez nadal jestes osoba z Kalifornii na wakacjach. Moze ja mysle kategriami przeniesionymi ale nie tylko w Polsce czy Argentynie osoba fakturujaca czyli prowadzaca dzialanosc gospodarcza ( a tak sama napisalas) rozlicza sie w jakiejkolwiek formie z urzedami czy to placac ryczalt czy ogolne zasady. Moze w Stanach to wyglada inaczej.
    Ale nie sadze aby przykladowy mieszkaniec Kalifornii wyjechal np. na wakacje do Egiptu na miesiac , nadal by dogladal zdalnie swoich interesow i ten wakacyjny czas oznaczal , ze nie jest mieszkancem Kalifornii. A taki warunek daje Twoj pracodawca.

  15. kaja:

    odnosilas sie do obowiazku podatkowego w Stanach dla rezydentow mieszkajacych poza USA (ciebie to nie dotyczy )

    Odnosilam sie do obowiazku podatkowego w USA dla OBYWATELI USA mieszkajacych poza USA. Tak, to mnie dotyczy.

    „Dzialalnosc” w USA nie implikuje, ze musisz zakladac jakakolwiek firme. Jesli twoj status jest „independant contractor” to zmienia sie tylko TWOJ sposob rozliczania sie z urzedem skarbowym. W tym celu nie musisz zakladac zadnej firmy, dostawac zadnych dodatkowych numerkow, udowadniac rezydencji. Wysylasz do IRS (amerkanski urzad podatkowy) odpowiedni formularz podatkowy, na nim widnieje twoj SSN (social security number – hint – zanim zaczniesz snuc przypuszczenia na chlopski rozum do czego sluzy SSN, radze sobie przegooglowac to haslo).

    Nie znam fakrur amerykanskich ale na chlopski rozum w jakims celu ja wystawiasz wiec Twoj pracodawca czy kto tam potrzebuje ja w celach rozliczeniowych, i tam chyba jakies dane sa, ze ty z Kaliforni?

    Nie znam sie, ale sie wypowiem :-/
    Nie, nie ma tam zadnych danych, ze jestem z Kalifornii. Jest tam wpisany moj obecny adres zamieszkania, a zeby go wpisac nie musze nikomu udowadniac ze posiadam dokument potwierdzajacy oficjalna rezydencje w Urugwaju. Oraz nie musze pokazywac zadnego dokumentu poswiadczajacego moja rezydencje z Kalifornii. Shocking!!

    Nie jestem bojowa i agresywna, ale bardzo mnie irytuja ludzie, ktorzy NIC NIE WIEDZA na konkretny temat (tu: prawo podatkowe dla obywateli USA), myli im sie USA permanent residency z rezydencja dotyczaca konkretnego stanu, nie wiedza co to jest dzialanosc na 1099, sposob rozliczania, nie widzialy faktury wystawianej w USA – ALE WIEDZA LEPIEJ PO PRZECIEZ NA ZDROWY ROZUM, NA LOGIKE. No ręce opadają.

    Ale po co przeczytac ze zrozumiem to, co ktos mowi w owym temacie? Ktos, kto sie od lat rozlicza z podatkow w USA? Ja nie wiem, ale wiem lepiej, no bo to niemozliwe!

    Wiesz, podobna postawe mialas, gdy opisywalam perypetie z rejestracja samochodu w Argentynie. Twierdzilas, ze bez CUIT NIC SIE NIE DA ZROBIC. Popatrz, dalo sie, a samochod zostal zarejestrowany. NO ALE JA WIEM LEPIEJ. Nadal twierdzisz, ze bez CUIT nie da sie zarejestrowac samochodu w Argentynie?

    Nadal bedziesz mi wmawiac, co mam miec na fakturze i jakie warunki daje mi moj pracodawca, bo inaczej to niemozliwe?

  16. […] Autorka bloga zmieniła adres z boskiego Buenos na Montevideo w Urugwaju.  Najnowszy wpis „plusy, fusy i minusy” w 8 treściwych punktach podsumowuje różnice między oboma krajami. Nas zaintrygował pierwszy […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: