Napisane przez: futrzak | 2 kwietnia 2015

I co dalej w Urugwaju..

Znalezienie mieszkania w czasie, ktory okresla sie tutaj jako „semana santa” (swiety tydzien) okazalo sie praca herkulesowa. Ogloszenia na urugwajskim mercadolibre oczywiwiscie wisza, ale ciagle te same. Zmienia sie moze kilka… to, ze wisza nie znaczy, ze mieszkanie jest dostepne, do dyspozycji i do wynajecia.
Niestety pod kazde jedno trzeba zadzwonic i sie wypytac. Co kosztuje czas i pieniadze, bo sie kupuje karte pre-paid.

W kazdym razie po 3 dobach w hotelu udalo nam sie znalezc cos: studio, calkiem ladne, na 10-tym pietrze w centrum, oszalamiajace widoki ale….
– malutka kuchnia z kuchenka elektryczna (a za prad sie tutaj dodatkowo placi, bo drozszy znacznie niz w Argentynie i nie wlicza sie do oplaty wynajmu)
– drogie (tysiac dolcow za miesiac)
– BEZ INTERNETU

To ostatnie bylo najbardziej dotkliwe. Wlascicielka po wielkich dyskusjach udostepnila Internet mobilny czyli modem taki, jak w Polsce Play.
Dziala …

No to wynajelismy, perspektywa placenia 2300 usd za hotel za miesiac (wliczajac parking) zrobila swoje.

ALE. Dzis sie okazalo, ze ten modemik-sremik ma tak zalosna predkosc, ze oprogramowanie do konferencji online nie da rady pociagnac.
No i mam problem. Umowa podpisana na miesiac, a ja mam raz w tygodniu meeting, ktory jest obligatoryjny (z reszty jakos sie moge wykpic). Na dodatek laptop sie wylozyl totalnie, uzywam assus transformer 10 inch, gdzie niestety sluchawki sobie wepne, ale mikrofonu juz nie.
I dupa.
Od czwartku do poniedzialku miasta nie ma, wszyscy wyjechani i wszystko pozamykane. Takie sa „uroki” prowincjonalnego miasta – przy czym uwaga, to prowicjonalne miasto ma wiecej ludnosci, niz Wawa i przedmiescia… co zawsze sobie przypominam jak slysze, kiedy Polacy narzekaja, jakie to zadupie.
No, ale to tak na marginesie.

Z pozytywow: kraj wyglada na znacznie lepiej zorganizowany, niz Argentyna. Drogi lepiej oznakowane, mniej chaosu.
Sa tutaj biedni ludzie, chalupy wrecz sie rozwalajace – ale mniej syfu. Zwlaszcza w stolicy. Jakos albo ludzie bardziej o to dbaja, albo sa lepsze sluzby sprzatajace, albo nie wiem co – ale takiego syfu, jak w Buenos I na przedmiesciach nie ma. Cartoneros tez jakos sie nie rzucaja w oczy.

Jakosc jedzenia co najmniej o 3 klasy lepsza. Ok, to tylko 4 dni, supermarket i przypadkowe restauracje, ale roznice widac. Sery o jakies 30% tansze niz w Argentynie. Pieczywo znacznie lepsze (tak twierdzi Chlop, bo ja oczywiscie nie moge tego jadac). Benzyna drozsza (ok. 1.65 USD/litr). Prad drozszy. Internet lepszy (tam, gdzie jest, ale nawet mobilny jest bardziej dostepny i chyba tanszy).
O bankach nie wspomne, bo maja godziny urzedowania 13.00-18.00 . Spuscimy tutaj zaslone milczenia…

Zdjec nie bedzie, bo assus nie ma odpowiedniego wejscia na karte od aparatu (zbyt staropierdawna jest), a ze nie mamy tu WiFi, to nawet zdjec ze srajfona nie mam jak wrzucic nigdzie. No chyba, ze znajdziemy jakis otwarty przybytek dzis po pracy, co wcale nie jest pewne. Wczorajsza wycieczka wieczorna na stare miasto byla nieco przygnebiajaca. Wszystko wyludnione, otwarty tylko McD i Burger King. Trzeba sie chyba bedzie przejsc na Pocitos – jest tam duzo ekspatow, moze bedzie cos otwarte…

Reklamy

Responses

  1. No to поздравляю вас из за переселения в новое место жительства !!!

    Czy próbowałaś może „zaprzynależeć” do BeWelcome.org?
    Coś mi się po pacynce tłucze, że zacnych, niezmanierowanych ludzi kolega poznał w MV przez owe .org

  2. Rafal:
    nie probowalam. Zaraz zobacze, co to.

  3. Ok, sprawdzilam. No ale to jest serwis couch surfing…a my ani z cudzej korzystac nie bedziemy, ani narazie nie mamy warunkow, zeby do siebie innych zapraszac…

  4. Przez Couch Surfing możesz się spotkać z lokalesami, są bardzo pomocni, pomogą Ci się zaaklimatyzować w nowym miejscu…

    Sam tak 2 razy robiłem

  5. no ale co, umawiasz sie z nimi poprzez website na zasadzie ze hej, chcialem sie spotkac gdzies na miescie?

  6. Tak, tak.. hospex’y idą w strone tworzenia silnych społeczności lokalnych.
    Nie musisz na razie gościć.
    Mi właśnie chodziło o to dotarcie do lokalsów, bo IMHO to jest to co było by wam teraz pomocne.
    Ja wolę beWelcome, gdyż nie jest one takie „pop” & Imho daje lepszy „targeting”. Kategoria ludzi poznawanych jest jakby nie tak „freeloadersowata”
    W BW jest mniej członków, ale imho bardziej zangażowanych.
    nie moge sie skontaktowac z koolegą włoczykijem (siedzi gdzies nieosiagalny w Nepalu) bo – pamietam z opowiesci – przez BW trafił na przefajnych ludzi w MV.

  7. proszę bardzo:
    wszystkei grupy w MV:
    https://www.couchsurfing.com/groups/search?utf8=%E2%9C%93&search_type=group&search_query=montevideo&latitude=&longitude=

  8. My tu w naszym PL zaścianku często spotykamy się np. razem coś ugotować.

  9. Prepaid wymagający rejestracji z papierów, czy tak jak w Polsce, kupujesz i hulaj dusza?

    Benzyna… a mówią że w Polsce jest TAKA DROGA…

  10. nocman:
    przy zakupie prepaidowej karty mobile Internet (takiej jak Play) w salonie trzeba pokazac dokument tozsamosci.
    Przy zakupie karty (SIMa) do mobile telefonu w kiosku – nie.

    Benzyna w Urugwaju faktycznie droga. Wez jednak pod uwage, ze oni wlasnej nie maja, musza kupowac na swiatowych rynkach, a ze to kraj na koncu swiata to I transport sporo kosztuje. Plus, jednak zarobki sa tu wyzsze niz w Polsce. W ogole Urugwaj w porownaniu do Boliwii, Peru czy nawet Argentyny jest relatywnie drogi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: