Napisane przez: futrzak | 30 marca 2015

Podroz

Jak zwykle, wszystko sie opoznilo. Najpierw pakowanie. Trzeba bylo dobrze ponad godziny, zeby Chlop sie poddal i przyznal ze nie, nie zmiesci sie wszystko do wnetrza samochodu, trzeba instalowac bagaznik na dach oraz popylac do sklepu po pasy mocujace (dlaczego faceci sa tak oslo uparci???).

W efekcie ruszylismy spod domu dopiero ok. 11 rano, nastepna godzine zajelo przebicie sie przez miasto. Na autostradzie okazalo sie, ze nie da sie jechac z walizami i gumami do spania na dachu szybciej, niz jakies 80 km/h…

Do przejscia granicznego na Rio Uruguay w Gualeguaychu dotarlismy ok. 16.00…celnicy zdziwili sie, ze nie mielismy waznej wizy pobytowej w Argentynie, do tego jakos ciezko im szlo trawienie niestandardowego zestawu dokumentow. W koncu jakis starszy ranga wyjasnil, ze samochod kupiony i zarejestrowany w Argentynie nie potrzebuje zadnych dodatkowych pozwolen, licencji etc.
Poinformowano nas, ze z tytulu niewaznej wizy, jesli nastepnym razem chcemy znowu przekroczyc granice argentynska, to bedziemy musieli zaplacic kare: 300 ARS, oplaty dokonuje sie online, za pomoca karty kredytowej, potem trzeba wydrukowac sobie dowod, ze sie oplacilo i to pokazac na granicy, bo inaczej nas nie wpuszcza…(prawda, jaka malo skomplikowana procedura?).
Celnik o malo co, a zakosilby nam dowod rejestracyjny – dobrze, ze wykazalam sie czujnoscia czekisty i po prostu zauwazylam, ze wsrod pliku dokumentow, ktore nam zwrocil, tego akurat nie bylo…
Potem jeszcze tylko kontrola samochodu. Ograniczyla sie do otwarcia bagaznika i pytania, czy mamy jakas zywnosc (nie mielismy, konfiskuja jesli sie ma), pokazania papierka od poprzedniego celnika – i juz.
W sumie byla to najmniej skomplikowana odprawa graniczna samochodowa jaka przechodzilam. Gdybysmy nie mieli wyekspirowanych wiz trwalaby zreszta 10 razy krocej…

Krajobraz po przekroczeniu rzeki zmienil sie dosc znacznie. Po pierwsze – nareszcie gorki i pagorki!!! Po drugie, inna szata roslinna, taka bardziej podobna do europejskiej – oczywiscie jesli pominac palmy i plantacje eukaliptusow.
Te ostatnie zreszta pachnialy oszalamiajaco…
Poza tym, lepsze oznakowanie drog i znacznie mniej chaosu.. oraz jakos czysciej.

Pierwszego dnia nie udalo nam sie dojechac do Montevideo. Zatrzymalismy sie w jakiejs 10-cio tysiecznej miescince, ktora miala hotel. Standard owego hotelu to byly zniszczone lata 70-te, wielkosc pokoju mniej-wiecej pudelka od zapalek (jak jedna osoba lezala na lozku z wyciagnietymi nogami, to druga juz nie przeszla do lazienki…), grzyb i odpadajacy tynk w lazience. Z zalet mozna wymienic dzialajaca instalacje lazienkowa, ciepla wode oraz…WiFi. Za to wszystko trzeba bylo zaplacic 52 USD. Rozboj w bialy dzien, ale coz bylo robic…

WiFi i to szybki, byl na kazdej stacji benzynowej i lokalu, ktore napotykalismy po drodze. Roznica w porownaniu z Argentyna mocno na plus.

Do Montevideo dojechalismy okolo poludnia dnia nastepnego i…spedzili godzine na szukaniu hotelu. No, bo jak sie nie ma mapy, to jednak w miescie dwumilionowym (razem z przedmiesciami) na rympal ciezko znalezc jakas ulice….

W kazdym razie mission accomplished, hotel Ibis ma parking podziemny (za dodatkowe 5 USD), a za dzien pokoj dwojke kasuja 75 USD. Widoki na Ramble, czyli nadmorski bulwar. Przyjemnie i spokojnie nawet wieczorem, w poblizu ambasada amerykanska – niestety – bo supermarket pod hotelem z tych najdrozszych (siec Disco, znana tez w Argentynie), okoliczne sklepy/knajpy tez.
No ale chociaz widoczek z okna przyjemny…

photo

photo (1)

Advertisements

Responses

  1. To trzymam kciuki ,by to miejsce okazało się bardzo dobre- do momentu w którym znów cię gdzieś nie poniesie :) Ja jestem z tych właśnie co to w dużych miastach czują ,że żyją.Tu gdzie mieszkam fajnie by było przyjeżdżać na wakacje, a to i tak pewnie za dużo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: