Napisane przez: futrzak | 20 marca 2015

Co to jest bucera

A tymczasem rzeczywistość jakże pięknie uzupełnia różne takie rozważania..

Oto gwiazda TVN, znany dziennikarz, miłośnik pozdróży, zdradza w wywiadzie sposób na tanie podróże z dzieckiem po całym świecie:

Podróże są fantastyczne dla dzieci. Widzę, jak Zośka reaguje na wszystko, co nowe. Na ludzi, jedzenie. Na podróż z dzieckiem wcale nie jest trudno się spakować, nie trzeba brać wanienek, krzesełek i bóg wie czego jeszcze. Fotelik samochodowy? Nie ma sensu – stwierdził. – Do Kanady i USA nie braliśmy żadnych gadżetów. Pojechaliśmy do Walmartu, kupiliśmy wszystko, co było nam potrzebne, a pod koniec podróży wszystko oddaliśmy, mówiąc, że nam nie pasowało.

Oczywiście, wyjeżdzając zagramanicę ów cwany podróżnik „szuka miejsc, które nie są naznaczone Polakami.

Ta….
Może jeszcze potem sie dziwi, że po ujawnieniu swojej narodowości ktoś nieprzyjemnie reaguje?

Owszem, spotkalam sie juz z backpakersami o podobnej mentalnosci. Jedzenie? A po co wydawac pieniadze na jezenie? Idzie sie do hostelu, poznym wieczorem otwiera wspólną lodówkę i bierze, co jest. Za darmo. Potrzeba ci sprzetu? Stary, idz to REI, kup co trzeba a potem wracasz i oddajesz. Tylko pamietaj, ze po miesiącu to juz nie przyjmuja zwrotów no i nie podrzyj namiotu i nie wybrudź spiwora, a wszystko będzie ok.

Cóż. Widocznie w tej cudnej, działającej na rynkowych zasadach komercyjnej stacji nie płacą wystarczająco dużo, zeby odżalować te kilkadziesiąt dolarów i kupic w Walmarcie plastikową wanienkę, krzesełko czy nocnik. A jeżeli jednak dobrze mu płacą, to tym gorzej. I takie coś mieni się być obytym w świecie, Ważnym i Znanym dziennikarzem.

O tempora. O mores…

Advertisements

Responses

  1. No ale o tych miejscach nie naznaczonych Polakami to wyrwalas z kontekstu, bo on to powiedzial w kontekscire swojej popularnosci i zwyczajnie ludzie nie daja mu spokoju, czy nie? Ja od Polakow tez stronie. Przez 9 lat pobytu w GB nie spotkalem jednej wyluzowanej osoby, ktora mialaby cos ciekawego do powiedzenia. Wszyscy chca sie od razu porownywac, kto do czego doszedl, jaka ma prace i jak wysoki mortgage splaca, i generalnie wyscig szczurow na calego, a ja zwyczajnie zawsz chcialem sie wybrac na dobre AIPA i jak juz gadac to o czyms totalnie nie zwiazanym z codziennoscia, no ale sie nie da. Brytole sa zreszta tak samo nudni i powtarzalni do zarzygania. Generalnie przy wyjazdach wakacyjnych mam podobne podejscie do Kuzniara, z tego co zrozumialem i unikam kontaktu z ludzmi. Cwaniactwem jednak gardze i tu masz racje, ze to wiocha jest na calego, jak ktos kto jest przy kasie tak sepi.

  2. 1. Zupełnie nie rozumiem tej mody na unikanie Polaków, ludzie jak inni, a nawet, o dziwo, czasem łatwiej się z nimi dogadać jak z niepolskojęzycznymi;)
    2. „Oszczędzanie” JK – bez komentarza…

  3. Jack Hammer:
    Wszyscy chca sie od razu porownywac, kto do czego doszedl, jaka ma prace i jak wysoki mortgage splaca, i generalnie wyscig szczurow na calego

    Owszem, jest sporo takich ludzi, nie tylko wsrod Polakow zreszta.

    a ja zwyczajnie zawsz chcialem sie wybrac na dobre AIPA i jak juz gadac to o czyms totalnie nie zwiazanym z codziennoscia, no ale sie nie da.

    Da sie, da, tylko trzeba znalezc odpowiednich ludzi. Zręczam ci, ze sa tacy i wsrod Polakow i Brytyjczykow i Amerykanow (oraz innych nacji). Tylko trzeba po prostu ich umiec znalezc. Byc moze bedzie to wymagalo wyjscia poza swoja zwykla codzienna rutyne i strefe komfortu, a juz napewno bedzie wymagalo nawiazania rozmowy z nieznajomymi, prawdaz. Jesli jak piszesz unikasz kontaktu z ludzmi (na wyjazdach, czy na codzien z obcymi tez?) to nie dziwie sie…

    umiarkowany:
    nie wiem, czy to moda, czy nie…. ale powiem tak: jak po 10 latach przyjechalam do kraju i zetknelam sie z rodakami en mass to ….uciekalam w drugi kąt lotniska. Bo mnie wiąchy przekleństw i burczenie i chamstwo odrzuciły.
    Gdybym zauwazyla taką mocną zwarta grupe gdzies w plenerze wakacyjnym, reakcja moja bylaby taka sama. Nie, ze to jakies uprzedzenia narodowosciowe – gdybym trafila na podobna „scianę” ale skladajaca sie z amerykanskich redneków zachwujacych sie podobnie – tez bym zrobila odwrot.
    Tylko, ze zdaje sie pan Wazny Dziennikarz unika rodaków chyba z innych powodow…

  4. Ja Ci powiem czym pewna polska „Amerykanka” sie jakis czas temu chwalila na glos. W Stanach mozna zwrocic kosmetyki, jesli Ci nie pasuja. Wiec po co wydawac duza kase na kulki Guerlain, kiedy mozna „kupic” jedno opakowanie, wyjac dwie kulki, oddac reszte do sklepu, powtorzyc kilka razy. W innych sklepach, rzecz jasna. Gotowe. Tylko frajer kupowalby pelne opakowanie, jak mowila.
    Widac znany pan dziennikarz tej samej etyki sie kiedys w szkole uczyl. A potem nie dziwota, ze ludzie patrza na Polakow tak, a nie inaczej.

  5. Byłem kiedyś na wakacjach w pewnych egzotycznym kraju,
    Przewodniki polecały pewną „restaurację” która jak pierwszy
    raz tam byłem to się trochę przestraszyłem.
    Ale po chwili już było fajnie bo do naszego stolika dosiadł się Hiszpan.
    Na następny dzień my dosiedliśmy się do Niemca.
    I całego pobytu najmilej wspominam właśnie te posiłki w restauracji że za każdym razem był ktoś inny z innej części świata.
    I każdy miał coś ciekawego do powiedzenia i to było najfajniejsze.

    I z innej strony kiedyś byłem na odpuście w Częstochowie gdzie było duuużo ludzi.

    Parę lat póżniej pojechałem w spokojniejszym okresie. Ale to już nie było to samo.

    Nie twierdzę że jestem miłośnikiem tłumów.
    Ale to ludzie tworzą „klimat”.

  6. 2cats:
    Widac znany pan dziennikarz tej samej etyki sie kiedys w szkole uczyl. A potem nie dziwota, ze ludzie patrza na Polakow tak, a nie inaczej.

    Niestety :-/

  7. Polacy po prostu mają korporacyjne podejście do życia.

  8. Zastanawiam się, czy on przypadkiem nie chciał pokazać, że równy z niego chłop, nie żaden tam pan z telewizji, i zabrzmieć jak „zwykły” backpacker, który na ogół ma ograniczony budżet i kombinuje, żeby dotrzeć jak najdalej, niosąc na plecach jak najmniej. No, tylko że mu nie wyszło zupełnie. O ile jestem zwolenniczką ułatwiania sobie życia w drodze, o tyle takie chwyty trącą niefajnym cwaniactwem.
    Co do unikania Polaków natomiast – jeżeli to wynika z tęsknoty za świętym spokojem, bez bycia nagabywanym na plaży, wtedy nawet mogę to zrozumieć. Jeśli natomiast bierze się to ze zwykłego poczucia, że Polak zagranico to chodząca żenada (każdy poza nami, oczywiście), to jeszcze bardziej przykro się robi. Owszem, jak lecę Ruinairem do Londynu o 6 rano i część pasażerów jest nawalona jak messerschmitty, to mi też wstyd, ale takich ludzi jednak spotykam coraz mniej.

  9. Mi się wydaje, że jak ktoś zobaczył, że tak można i to działa to czemu z tego nie skorzystać. Pewnie nie chodzi tu o oszczedzanie tylko jest to sposób na przygodę ;)A to , że ktoś jest w miarę znany to nie oznacza, że nie może korzystać z takich rozwiązań ;o)A co rodaków za granicą to zależy na kogo się trafi, ale lepiej na nich nie trafiać…

  10. Sposób na przygodę to jedno, a takie oddawanie użytego przedmiotu to drugie… No bo taki produkt przecież potem wraca na półkę. A ktoś go kupi, może po 3 czy 5 oddaniu bo „nie pasował” i ma się cieszyć nówką sztuką, nieśmiganą? Eeee, trzeba mieć jakiś honor i nie grać cwaniaka… (ps. za których przecież nas mają, czy nie słusznie po tym co u góry napisane?)

  11. Reblogged this on Karroryfer's Blog and commented:
    mocne


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: