Napisane przez: futrzak | 17 marca 2015

Ubóstwo w Polsce

Licząc wg unijnych standardów ubóstwa: nędzarzem jest osoba, która zarabia poniżej 60% mediany zarobków w danym kraju.

W Polsce ostatnia znana mediana (pazdziernik 2012, GUS podal te informacje pod koniec 2013 roku) – 3115,11 zł brutto, czyli 2237,11 zł netto.
Sześćdziesiąt procent tej kwoty to 1869 zł brutto, czyli 1368 zł. netto.
Tylko troszkę więcej niż minimalna krajowa, która w tej chwili wynosi 1680 zł brutto.

Nalezy też pamietać, że mediana nie bierze pod uwagę zarobków z firm zatrudniających mniej niż dziesięć osób, w tym wszystkich samozatrudnionych. Uwzględniane są zarobki jedynie osób na etacie. Gdy ktoś traci etat, znika ze statystyk GUS.

Z powyższego wynika, że nikt nie jest w stanie podać dokładnej czy nawet przybliżonej liczby osób zarabiających netto w okolicach minimalnej krajowej, czyli zarobkowo znajdujących się w obszarze biedy.

Wg Eurostatu Polska jest w czołówce krajów z największą biedą:
The highest poverty rates were recorded in Romania and Bulgaria (41%), Latvia (38%), Lithuania (33%), Hungary (30%), Poland (27.8%) and Greece (27, 7%).

Teraz uwaga: jak oficjalnie definiuje się biedę/ubóstwo w Polsce?
W/g Instytut Pracy i Spraw Socjalnych ubodzy to ci, którzy żyją za mniej niż 466 złotych miesięcznie i takich ludzi jest w Polsce 2 miliony.
Tylko, że te 466 PLN to jest MINIMUM egzystencji, czyli uwzględnia jedynie żywność i potrzebę mieszkaniową. Tacy ludzie są wykluczeni ze społeczeństwa.

Dla porównania: jak to wygląda w Argentynie – kraju o zblizonej liczbie ludnosci (41.5 mln). Przypomnijmy, że Argentyna w 2001 r przeszła spektakulatne bankructwo, będące zwieńczeniem neoliberalnych rządów Menema, po którym aż 54% ludności popadło w nędzę (poverty); Argentyna posiada również obszary endemicznej biedy – głównie na północy kraju, gdzie zamieszkują indianie.

W/g INDEC (argentyński odpowiednik GUS) odsetek obywateli żyjących w nędzy wynosił w 2013 roku 4.7% populacji.
W/g centrali związków zawodowych ten procent wyniósł 18.8%.

Sposób liczenia granicy biedy w Argentynie opiera się na „minimo vital y movil” – koszyku wydatków gospodarstwa domowego – i na rok 2014 tenże koszyk wynosi 4400 ARS netto. Jest to zarazem automatycznie poziom płacy minimalnej (na etat) w kraju. Różnice między oficjalnym i związkowym poziomem biedy biorą się z rożnych wartości przyjętych za podstawę, czyli minimo vital y movil.

To, co wchodzi w skład koszyka jest regulowane ustawą (Ley de Contrato de Trabajo): dla pojedyńczego człowieka bez rodziny ma pokrywać podstawowe wydatki na mieszkanie, żywnośc, ubrania, edukację, służbę zdrowia, transport i wakacje.
Przy obecnych cenach oczywiście nie pokrywa – o wakacjach można zapomnieć, o jedzeniu 3 razy w tygodniu dobrej wołowiny też; niemniej, małą kawalerkę w normalnej dzielnicy (fakt, ze o niskim standardzie) da się wynając za 2000 ARS na kontrakt długoterminowy; edukacja, nawet wyższa, jest za darmo, podobnie państwowa sieć szpitali (prawda, że z dostępnością do nich na prowincji poza miastami jest kiepsko, ze względu na ogromne odległości i słabe zaludnienie); komunikacja miejska jest dotowana (pociągi zwłaszcza są śmiesznie tanie, podobnie autobusy miejskie) – gdy sie sprężyć, da się przeżyć bez wykluczenia społecznego, chociaż faktycznie bardzo skromnie i będzie to trudne.

Reklamy

Responses

  1. No i różnice klimatyczne – najostrzej odczuwane w ubraniu i obuwiu oraz potrzebie cieplejszej pościeli…

  2. andsolbr:
    o tym juz nawet nie wspominam, aczkolwiek tak, robi roznice ogromna. Pal diabli ubrania – powiedzmy, ze taka rodzina dostaje z pomocy/darów etc.
    Ale, co zrobic z ogrzewaniem przez te pare miesiecy w roku???

  3. Przyznam, że te dane są strasznie i smutne zarazem… Zdałem sobie dziś sprawę, że spory czas byłem takim statystycznym „nędzarzem”…
    Przyznam, że spodziewałby się prędzej, że wyższy wskaźnik biedy będzie w Argentynie niż w Polsce. A lądujemy na jednym stopniu z krajami ze wschodniej Europy (pomijając Grecję).

  4. a tu, jak wyglada zycie rodziny z pensji kasjerki i robot dorywczych:
    http://www.tvn24.pl/wielodzietna-rodzina-opusci-mieszkanie-komunalne,525224,s.html

  5. Argentyna nie miała wojen, nie miała komunizmu. Mają natomiast od zawsze kapitalizm, w którym się bogacą. My gospodarki rynkowej mamy zaledwie 25lat, więc trochę nieuprawnione jest porównywanie Argentyny z Polską.
    Bardziej uczciwe byłoby porównanie Argentyny z USA, bo mają podobną historię, podobne szanse przed tymi krajami były.
    Dla Polski kraje z którymi możemy się mierzyć, to kraje z naszego regionu, choć żaden z nich nie był aż tak tragicznie doświadczony przez najnowszą historię jak Polska.
    Co do meritum, czyli biedy, owszem zjawisko nadal występuje, ale nie zapominajmy jak wielką drogę przeszliśmy przez ostatnie dekady. Czy już nikt nie pamięta biedy PRL? Ohydnych mieszkań, w których gnieździły się całe rodziny, pustych półek w sklepach, a co z tym szło również lodówek. Czy ludzie nie pamiętają, że samochód był luksusem, że na 2 samochody, do tego motocykl, czy inny jeszcze pojazd mogły sobie pozwolić tylko najbogatsze rodziny komuchów, a teraz jest to dostępne dla klasy średniej? Nie pamiętają ludzie, że wczasy w Bułgarii były luksusem, a większość tłukła się pociągami nad morze do obskurnych pensjonatów? Proszę sobie porównać jak wyglądały wsie za komuny, a jak wyglądają teraz. Rozpadające się klocki zostały zastąpione przez całe osiedla pięknych willi. Tak samo z drogami, przez 45lat PRL powstało 100km autostrady, teraz kończymy budować sieć dróg ekspresowych i autostrad w całym kraju.
    Polacy by chyba oczekiwali, że w Polsce po 25 latach istnienia niezależnego państwa ktoś im da dobrobyt jak w Szwajcarii, a jeszcze pewnie i tak by narzekali.

  6. artur xxxx:

    Alez pamietam „biedę PRL”. Puste polki, kartki – to byl stan wojenny i rządy Jaruzela, ktory rozpieprzyl wszystko w drobny mak.

    Przedtem nie bylo zle. Podam ci przyklad mojej rodziny.
    XX miedzywojenne – babcia z dziadkiem i 6 dzieci zyli w jednoizbowym domu na wsi, z klepiskiem zamiast podlogi, slomianym dachem, bez elektrycznosci, bez wody biezacej (studnia na podworzu), bez kanalizacji (slawojka).

    Za komuny ta 6 dzieci zdobyla wyksztalcenie (2 osoby nawet wyzsze), przeniosla sie do miasta, do tych „ohydnych” mieszkan w blokach albo komunalnych. Z kanalizacja, biezaca woda, prądem i ogrzewaniem. Ze male i ciasne – prawda. No ale sorry, w porownaniu z ośmioma osobami w jednej izbie z klepiskiem to byl Wersal :)
    Takich rodzin, jak moja, byly w Polsce setki tysiecy. Prawie 70% ludnosci zylo na wsiach, w takich wlasnie warunkach.

    Za komuny w szkole byla dentystka, higienistka i dyzurujaca lekarka (i to na takim zadupiu jak 10-tysieczne miasteczko gdzies na lubelszczyznie). Za ich uslugi nie trzeba bylo dodatkowo placic. Podobnie jak za szpital. Dzieki temu ja i moje rodzenstwo mielismy zrobione zęby i generalnie doroslismy w dobrym zdrowiu.

    Moja rodzina – rodzice z pensji urzedniczej odchowali trojke dzieci. Dwoje zdobylo wyksztalcenie wyzsze (dziekujemy za stypendia socjalne i akademiki za grosze). Bylo biednie, ale nikt nie glodowal i nie bylo wykluczenia spolecznego. Za oszczednosci kupiono samochod – malego fiata.

    A teraz powiedz mi, czy za 1500 PLN da sie dzisiaj wynajac mieszkanie, utrzymac rodzine chociazby z jednym dzieckiem, poslac to dziecko do szkoly, dentysty, na studia?
    POLOWA ludzi (pracujacych na etatach..) w Polsce zarabia ponizej 2200 PLN (netto). Czy z tego da sie kupic i utrzymac samochod albo pojechac na wczasy za granice albo wybudowac sobie dom? No nie zartuj.

    Oczywiscie nikt nikomu nic nie da, ale ze przez 25 lat mozna zrobic znacznie wiecej, majac mądre rządy pokazuje przyklad Korei Pd. Po wojnie zniszczone, jedno z najbiedniejszych panstw na swiecie – start mieli jeszcze gorszy, bo ZERO jakiegokolwiek przemyslu czy infrastruktury (Polska miala o niebo lepsza pozycje startowa). Gdzie byli po 25 latach?

  7. artur xxx:
    co do sytuacji w USA, pisalam juz o tym wczesniej: https://futrzak.wordpress.com/2014/03/27/jak-biednieje-ameryka/

  8. Alez pamietam „biedę PRL”. Puste polki, kartki – to byl stan wojenny i rządy Jaruzela, ktory rozpieprzyl wszystko w drobny mak.

    futrzaku nie rób propagandy.
    Gierek wprowadził kartki na cukier w 1976.
    A Wałęsa wałęsówkę, resztę kartek i puste półki w 1980. Jaruzel go za to na wczasy. Zaczynałem pracę w PRL w 1979 roku. Studia w 1972 i goloneczki w barku na przewiązce, w Krakowie. Bieda piszczała golonkami.
    Pięknie się wpisujesz. Zapraszam do IPN-u.

  9. Kartki na cukier to był żart, a nie żadna reglamentacja. Przecież przydział był na 2 kilo miesięcznie na osobę!!!
    To ty robisz propagandę. Jeszcze Wałęsa rządził w 1980 roku i wprowadził reglamentację, już prawdziwą na resztę towarów. Słabo mi.
    A jak najbardziej IPN polecam. Dowiedziałbyś się na przykład, że to zwłaszcza rząd Jaruzela przed stanem wojennym świadomie magazynował a nawet niszczył produkty konsumpcyjne aby robić wrażenie braków towarów i zwalać na strajki, Solidarność, itp.
    Gratuluje nabrania się na tak ordynarny numer. Swoją drogą wierzyć i powtarzać po 30 latach to trochę wstyd, nieprawdaż?

  10. Proponuję, zamiast przepychanek popatrzeć na statystykę…
    O:

    Stąd: http://www.prawica.net/39574

    Albo to: http://www.prawica.net/35613
    Prawda, że ciekawe?

    A tu o wirtualu w którym żyjemy:
    http://www.prawica.net/40797
    http://www.prawica.net/39882

  11. artur, Twoja wiedza o Argentynie jest jak na mój gust niezmiernie dziwna, ale niech kto inny zajmie się podsuwaniem Ci źródeł informacji. Dodam tylko parę słów na to, co masz za „uczciwsze” porównania (nie rozumiem zresztą czemu uczciwość została tu wyeksponowana i czemu – jak się wydaje – za kluczowe masz porównywanie głównie okresu „gospodarki rynkowej” czyli zapewne kapitalizmu. Więc myślę, że wcale nie mniejszym nieszczęściem dla Argentyny (porównując z polską władzą ciemniaków) były rządy dyktatury wojskowej i tego, co po niej przyszło i przy takim ujęciu staje się zupełnie sensowne krajów, w których mentalność nie rozwijała się tak, by wśród walorów u góry stały te, które cenione są na przykład w krajach pod wpływem odmian religii protestanckiej. Natomiast zaskakujący wydaje się postulat porównywania Argentyny i USA, bo kraje kolonizowane mają wiele cech podobnych, natomiast kolonizowany i kolonizujący mniej (nieistotne tu jest, że kolonizowaniem Argentyny zajmowało się Zjednoczone Królestwo a nie Stany Zjednoczone).

    Przy okazji, PRL jest Ci bodaj krajem jeszcze bardziej egzotycznym niż Argentyna.

  12. No przecież strajków nie było, Wręcz Jaruzel z Urbanem namawiali, strajkujcie. A jak Ci słabo, weź snikersa. Zwłaszcza rząd Jaruzela magazynował, czy niszczył, żeby obrzydzić Solidarność – 10 mln ludzi, czy może system. Jakaś wymyślona głupota. Magazynować mógł, bo przecież na kartki musiało być, a gro ludzi dostawało wypłatę określonego dnia. No patrz pan jest ktoś kto wierzy tym historykom, co piszą hitorię od nowa.

  13. @Prezio
    Sam wspomniałeś o IPN i historii. Jedna rzecz to była propaganda DTV, Trybuny Ludu i całej reszty, która miała służyć władzy, to robiła i nikt nie ma co do tego wątpliwości. A druga to są normalne badania naukowców, z warsztatem naukowym, na podstawie dokumentów starający się opisać prawdziwą historię.
    Jak chcesz powtarzać to co serwowała prosowiecka propaganda, to oczywiście twoja sprawa. Ale naprawdę dezawuowanie pracy naukowej przez powtarzanie bredni komunistycznej propagandy jest żałosne, było i będzie. Choć się oczywiście zdarza.

  14. Wiecie, był PRL i PRL. Ja w życiu nie byłem na kolonii, moi rodzice pojechali z nami raz na wczasy pracownicze (bo tylko raz dostali przydział), mięso widywało się raz w tygodniu (to i tak dobrze), ale potem spotkałem na studiach (1985 rok) kolegę, który jeździł co roku na wczasy do Bułgarii, znał już komputery (poznał na obozach młodzieżowych), zadowolonego z życia w systemie. A różnica była taka, że ja byłem synem dwóch robotników, a on – synem „towarzysza”. Bo były dwa PRL-e…

  15. Taka tylko uwaga:
    – bez samochodu można było się obyć bo nawet najmniejsze wioseczki były obsługiwane przez komunikację PKS
    – mnóstwo miasteczek było obsługiwanych przez PKP
    Teraz: chcąc wrócić ok 22 z Torunia do Ciechocinka trzeba wynająć taksówkę lub mieć własne auto.

    A tabela spożycia: zdrowo to wygląda w sumie, szkoda tylko, że mało warzyw :)

  16. Prawda, ze PKS dojezdzaly wszędzie, PKP tez obslugiwalo kawal Polski.
    Wszyscy narzekali na standard i psy wieszali, ale dojechac sie dalo za niewielkie pieniadze bez wiekszych problemow gdzie sie chcialo….

  17. @Mirosław M. Mączka

    Ta tabela pokazuje o ile lepiej żyje się dziś w Polsce i jak bardzo rząd dba o nasze zdrowie. Dzięki naszym „mondrym przyfutcom” dieta przeciętnego Polaka jest uboższa w zły cholesterol ;-)

  18. Widzenie PRL jest różne zależnie od tego z jak głębokie prowincji ktoś pochodził. Umówmy się że to był system który miał swoje ( nawet wiele ) zalet – ale po prostu był nie do utrzymania na dłuższą metę (chyba że wariant chiński zresztą po części – gorszej – go mamy bo komuna się jak najbardziej uwłaszczyła)
    Natomiast dokonania 25 lecia są żałosne – biorąc pod uwagę fakt jak korzystne mieliśmy warunki ( w porónaniu do II RP chociażby)

  19. […] niedawno o ubóstwie w Polsce na podstawie wskaźników unijnych, a dziś będzie na podstawie GUS-u, ponieważ albowiem takie dane ukazały się za rok […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: