Napisane przez: futrzak | 1 marca 2015

Uber w Buenos Aires?

Poszła taka wieśc w eter. Nie, żeby oficjalnie, nie – po prostu ktoś zauważył ogloszenie online o poszukiwaniu kogos do rozwijania biznesu w BA.
Związki zawodowe taksówkarzy od razu zwarly szeregi i zaczely debatowac nad tym, jak nie dopuscic Ubera do stolicy. Najpierw będą składać petycje do burmistrza Macriego, a jak to nie pomoże, to strajk generalny.

Powiedzmy sobie: z palcem w tyłku zablokują kompletnie capital – bo jest ich ok. 38 000 właścicieli taksówek, plus 30 000 kierowców taksówek, plus 6000 personelu pracującego w uslugach radio taxi.

Licencja taksówkarska jest bardzo droga, taksówkarze i ich kierowcy przechodzą regularne inspekcje, płacą roczną opłatę, nie moga kasować sobie za kurs tyle, na ile akurat jakiś pasażer „wygląda”. Nie zdarzają się wypadki takie jak na Manhattanie, ze samochód brudny, taksówkarz śmierdzi czyms-tam i nie mówi po hiszpańsku… Wsiadając tutaj do taksówki nie muszę się bać, że ktoś mnie zgwałci albo obrabuje (co niestety miało miejsce w wypadku kierowców Ubera w Indiach).

Z punktu widzenia komunikacji, Buenos nie potrzebuje żadnych dodatkowych middle-man.
Jest metro, jest duża sieć autobusów jeżdzących dosłownie wszędzie. Jest ciągle rozbudowujący się metrobus, jeżdzący po wyznaczonych pasach (w szczycie to zaprawdę błogosławieństwo).
Sa taksówki – jeździ ich tyle, że praktycznie wszędzie wystarczy wyjść na róg i najdalej po 5 minutach już jedziemy – nawet w środku nocy.
Są remisy (też podlegające licencjonowaniu i kontroli) oraz małe busiki – te jeżdzą też poza kapital.

Nie ma miejsca ani potrzeby na Ubera – porównując opisy dzialania firmy z innych miast, tutaj taksówki sa szybsze i pewniejsze, poza tym jeszcze mają tą zaletę, że nie wymagają posiadania smartfona…

Po co psuć coś, co działa dobrze? Uber być może ma sens w Dolinie Krzemowej i wielu miastach USA, gdzie transport publiczny jest mierny lub wcale go nie ma, a taksówek tez nie za wiele. Ale tu? Rynek transportowy jest wysycony; pieniądze z licencji i działania taksówek, remisów i busików idą do lokalnego budżetu. Zagraniczna corpo raz, że pozbawi tysiace taksówkarzy pracy, dwa, nadwyżkę zgarnie sobie i nie trafi z tego nic do lokalnego budżetu. Na co to komu?
Oczywiście, jakaś część klasy wyższej będzie się mogła pochwalić, że maja taki cool serwis jak w USA i innych miastach na świecie – o, klikasz panie w aplikacyjkę i przyjeżdza samochód…

Reklamy

Responses

  1. Polac jej bo dobrze godo…

  2. Ze znanych mi miast (w kilkunastu krajach), najlepiej rozwiązane usługi taksówek są właśnie w BA. No, ale jak się nie wpuści jakiegoś przyjezdnego drapieżnika, to nawet w Polsce będą gardłować o argentyńskich komunizujacych socjalistach (by użyć poetyki Twego gościa).

  3. Dorzucę jeszcze ciekawostkę: w zasadzie Rio de Janeiro oraz São Paulo jako aglomeracje (wliczając zintegrowane z nimi municípios) są tego rzędu co wielkie BA i niezbyt odmienne są ilości taksówek — po 30 tys, ale tu (zdaniem taksówkarzy) powiększone o 10-15% pojazdów wypełniających tę funkcję nielegalnie. A co do poziomu kultury taksówkarzy, najniżej oceniam tych z Rio (parę razy wydali mi się pijani czy na haju, jeżdżą jak idioci), znacznie lepiej jest w SP i o niebo lepiej w BA — u Ciebie to po prostu dobrze wychowani fachowcy.

  4. @Andsol
    Te ok. 30 tys w BA to jest sam Capital, czyli 3 mln centralna część aglomeracji. Taksówki z C. nie mogą normalnie oferować usług poza C.
    W każdej gminie są kolejne taksówki, choć na prowincji raczej dominują remisy (czyli samochody do wynajęcia z kierowcą). Czyli ogólna liczba jest jeszcze dużo większa niż te podane przez Futrzaka.

  5. No, ale tak czy siak i taksowki poza kapitalem i remisy sa regulowane i rzeczywiscie nie ma tak, ze byle kto byle czym sobie moze jezdzic.

    Z mojego punktu widzenia te pare czy nawet parenaście peso nie robi wielkiej roznicy, a w zamian mam za to gwarantowany serwis na okreslonym poziomie.

  6. andsolbr:
    ewenualnie bedzie jeszcze gardlowanie o terrorze okropnych zwiazkow zawodowych co to dlawia wolny rynek…

  7. maczetaockhama — jak się dobrze zastanowić to chyba i w RJ i w SP obowiązuje podobna zasada, przecież to wszystko dookoła to niby osobne miasta.

  8. Jeśli ktoś chce przywoływać sobie taksówkę klikaniem w smartfona, może to w Buenos robić już od kilku lat. Służy do tego (pochodząca z Brazylii bodajże) aplikacja EasyTaxi – działa naprawdę świetnie, polecam.

    PS. Z tymi ocham-i-achami nad taksówkami w kapitalu bym jednak nie przesadzał. Jest dobrze, bez dwóch zdań, ale zdarzają się czarne owce. Oszukiwania, zwłaszcza turystów, wydawanie reszty w fałszywych banknotach – to też się dzieje i wcale nie tak rzadko.
    Zdarzają się też, i to całkiem regularnie, taksówki potwornie śmierdzące. Nie „czymś tam”, ale konkretnie papierosami. Nie lubię jeździć w popielniczkach.

  9. Coz, przeciwko Easy Taxi nikt nie protestowal, bo firma wspolpracuje z indywidualnymi taksowkarzami i calymi firmami taksowkarskimi… a Uber ma dosc bandycka polityke „zatrudniania” polegajaca z grubsza na tym, ze „my bierzemy 20%, ty sie martwisz o cala reszte, a w razie problemów umywamy ręce”. Ostatnio wielu zreszta kierowcow jezdzacych dla Ubera zrezygnowalo po tym, jak zastosowali metode wyciagania prywatnych brudów i sledzenia dziennikarzy, ktorzy krytykowali firme…

  10. Wiem jak działa EasyTaxi i nie było moim zamiarem porównywanie go do Ubera. Wspomniałem o tej aplikacji jedynie z myślą o tych, którzy – jak to ładnie ujęłaś, chcą mieć cool service typu „klikasz panie w aplikacyjkę i przyjeżdza samochód…” To już jest. Funkcjonuje i w Buenos i w bardzo wielu latynoamerykańskich metropoliach.

    EasyTaxi może w Buenos nie oferuje jakiejś szczególnej wartości dodanej, ale w takim Caracas, gdzie wizualnie zazwyczaj nie można odróżnić „dzikiej” taksówki od legalnej i gdzie taksówkarze mają niechlubną historię okradania i porywania pasażerów, aplikację sobie bardzo cenię. Dzięki niej wiem z góry wiem kto po mnie przyjedzie – mam personalia i zdjęcie kierowcy, model i kolor samochodu, jego numer rejestracyjny. 100 proc. gwarancji bezpieczeństwa nigdy nie ma, ale zawsze to o wiele pewniejsze niż branie taksówki „z ulicy”. Zresztą w wenezuelskiej stolicy już samo stanie na ulicy wiąże się z ryzykiem.

  11. Uber ma tyle sensu co cała ekonomia „współdzielenia”, która cofa świat do XIXw.

  12. @nocman
    Dlaczego sądzisz, że „ekonomia współdzielenia” cofa świat do XIX w.? Po prostu nie rozumiem.

  13. nocman:
    i znowu pies pogrzebany w szczegolach tj. wszystko zalezy od tego co, jak gdzie i kiedy.
    Taki Uber w miescie jak Buenos nie ma sensu. Plus ich sposob kalkulowania stawek kierowcow jest lagodnie mowiac bandycki.
    Airbnb w miastach takich jak Paryz prowadzi do ciezkiego deficytu zwyklych mieszkan na wynajem dla mieszkancow miasta. Ale juz np. etsy.com jest bardzo fajna sprawa albo serwis kojarzacy ludzi, ktorzy chca uprawiac carpooling.

  14. Fajnie że Uber powoli zaczyna działać u nas bo to na prawdę wygodna alternatywa. Zdecydowanie tańsza od „zwykłej” taksówki. Miałam okazję skorzystać z ich oferty w Warszawie i szczerze polecam.

  15. Dlatego że model „sprzedam ci na kredyt środki pracy, przeniosę całą odpowiedzialność na ciebie, będę dyktował ci stawki za twoją pracę i ustalał swoją prowizję (oczywiście tak, abyś nie mógł się ode mnie łatwo uwolnić)” już był przerabiany właśnie w XIXw. Np w kopalniach, gdzie górnik w sklepie należącym do właściciela kopalni kupował narzędzia czy dynamit (odpowiednio drogo) i sprzedawał urobek (odpowiednio tanio).

    Z blablacarami jest np. taki problem, że podwożący bierze na siebie odpowiedzialność za następstwa ewentualnego wypadku, których ubezpieczyciel nie będzie chciał finansować, podczas gdy blablacary twierdzą, że takiego ryzyka nie ma. Niestety w razie czego blablacary są czyste, bo nie są stroną.

    Airbnb i s-ka podkopują małe, legalne biznesy hotelarsko-hostelowe, ubery wypychają taksówkarzy z rynku za pomocą dorabiaczy po właściwym etacie czy stachanowców jeżdżących grubo ponad 8 godzin, żeby wyjść na swoje. Całość kończy się na wypieraniu etatowców przez samozatrudnionych, którzy muszą o wszystko sami zadbać (BHP, ubezpieczenie zdrowotne, emerytalne, brak prawa do urlopu, brak jakiejkolwiek pewności, że jutro będą mieli jakiś zarobek). Czyli mniej więcej to samo gówno, które ma teraz miejsce w Polsce i nazywa się „uelastycznienie rynku pracy”.

    Nina, czy Etsy ustala Ci ceny Twoich wyrobów?

    Czytanki do poduchy:

    http://www.slate.com/articles/business/moneybox/2014/10/uber_driver_salary_the_ride_sharing_company_says_its_drivers_make_great.html

    http://www.fastcompany.com/3027355/pixel-and-dimed-on-not-getting-by-in-the-gig-economy

  16. nocman:
    blablacara nie znam, wiec nie wiem.

    co do etsy – nie, nie ustala mi ceny moich wyrobow. tam place za wystawienie kazdego (to sa centy) i odpowiednio wiecej jesli sprzedam. Byc moze podniesli ceny, ale byli mocno konkurencyjni w stosunku do Ebaya jak tam sprzedawalam.

    dzieki za linki.

  17. No to wyobraź sobie, że Etsy każe Ci sprzedawać pipsztong do klapsztonga za $9.99, bierze od tego %25, a Tobie zrobienie pipsztonga do klapsztonga zajmuje godzinę. I chętnie byś się od nich uwolniła, gdyby nie to, że masz do spłacenia pipsztongownicę, którą Esty Ci sprzedało za jedyne $5000.

    (a w materiałach propagandowych dla nowych frajerów twierdzi, że wykonanie pipsztonga trwa tylko piętnaście minut, choć później okazuje się, że ten kwadrans trwa przygotowanie części, a przez pozostałe trzy pipsztongownica rychtuje jednego pipsztonga).

    Blablacar to właśnie carpooling, który twierdzi że skoro Twój pasażer zwraca Ci tylko koszty, to nie świadczysz usługi i nie będziesz mieć problemów z ubezpieczeniem. Tylko weź teraz udowadniaj ubezpieczycielowi, że nie jesteś wielbłądem (bo przecie jasnym jest, że przewóz osób ma inne stawki ubezpieczeniowe i to nie bez przyczyny, a ubezpieczyciel chwyci się każdej sposobności by nie wypłacić odszkodowania).

  18. nocman:
    przeczytalam linki.
    Chyba zmieniam zdanie.

    Ale tez jesli tak wyglada owa shared economy i opieraja sie owe firmy teraz glownie o VC money, to dopiero rosnie niezla bania i będzie zabawnie, jak trzasnie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: