Napisane przez: futrzak | 26 stycznia 2015

Modowy reality show….

Wydawaloby sie, ze nic bardziej glupszego i jałowego, prawda?

A jednak mozna inaczej. Oto bowiem najwieksza norweska gazeta, Aftenposten, postanowila wyslac do stolicy Kambodzy trzech mlodych blogerów modowych. Nie, nie na wakacje a do fabryki, gdzie są produkowane ciuchy, którymi się zachwycają.

Do fabryki. Popracować. Na miesiąc….
Na poczatku jest niezle. Jørgensen w pierwszym odcinku określa życie robotników jako „just okay; they have a job!”.

Z wolna, jak poznaja dokładniej warunki mieszkaniowe robotników, ich płace oraz życie, zaczyna im się zmieniać perspektywa. Noc spędzona na betonie, potem zmiana w fabryce i dzienny urobek – 3 dolary na osobę – otwierają oczy. Przecież za to nie da się wyżyc…a co dopiero utrzymac rodzine?

Palce powoli wyciągają się w stronę takich koncernów, jak H&M. Dlaczego nie płacą living wages, skoro mogą? A podobnie skandaliczne warunki pracy i płacy są też i w Bangladeszu, Pakistanie, Indiach…

Wszystkich tych, którzy pieprzą o dobrodziejstwach liberalizmu, outsourcingu, znoszeniu płacy minimalnej, przyciaganiu kapitału etc. nalezaloby wysłac na taką wycieczkę i kazac przeżyc miesiąc pracując w fabryce tekstylii w Phnom Penh. Albo w Bangladeszu. Albo na farmie w Kalifornii za 3 dolary na godzinę. A potem – przecież są wolni. Niech się doszkalają, podnosza kwalifikacje, ucza języków, niech ciężką pracą dojdą do stanowiska managera a potem zakładają własny biznes. Jak już to zrobią, niech zaniosą dobrą nowine i instrukcje tej szwaczce, która od 15 lat szyje ten sam szew w bluzce i której dziecko zmarlo, bo nie bylo jej stac na lekarza…(jaka publiczna sluzba zdrowia, przeciez kazdy sam sobie placi, nie?).

TU mozna obejrzeć wszystkie epizody z angielskimi napisami.

Reklamy

Responses

  1. Witam,

    Zgadzam się. Rozumiem, biznes jest biznes, właściciele (czy też rada nadzorcza) to nie dobroczyńcy, ale bez przesady. Ciągłe „cięcie kosztów” już dawno zaczęło ocierać się o niewolnictwo. Czy postępowałbym tak samo będąc Prezesem czy udziałowcem? Nie. I tyle. Ludzie to nie cytryny, które można wycisnąć i wyrzucić…

    A’propos Norwegii (gdzie aktualnie przebywam) i tutejszego rynku pracy. Rząd zaproponował wprowadzenie możliwości zatrudniania na umowy „tymczasowe” – od 9 do 12 msc. Umowy te miałyby mieć szereg obostrzeń, m.in.:
    – po zakończeniu umowy nie można zatrudnić ponownie tego samego pracowniaka na umowę tymczasową związaną z wykonywaniem tej samej pracy,
    – nie można zatrudnić INNEGO pracownika (zaraz po tym, jak się skończy umowa tego pierwszego) na umowę dot. tej samej pracy (okres karencji między takimi umowami w przypadku pracodawcy to 9-12 msc!) itp.

    Mimo tego, że umowy tymczasowe nie byłyby nawet ZBLIŻONE do umów śmieciowych rodem z naszego ojczystego kraju, pojawił się spory społeczny opór. Przykładowo, na dzisiejsze popołudnie został zaplanowany strajk ostrzegawczy na kolei (pociągi w całym kraju staną na 2 godziny, między 14 a 16). Można tłumaczyć to „socjalistycznym skandynawskim rozpasaniem”, przywyknięciem do państwa opiekuńczego (pardon, czy nie taka powinna być jego jedna z ról?). Ja jednak uważam, że tutejsze społeczeństwo jest na tyle świadome, że potrafi dostrzegać ew. zagrożenia. Nawet te wprowadzane po cichu, krok po kroczku i przesłaniane najnowszym sezonem „Żony dla rolnika”…

    Pozdrawiam
    PiotrH

  2. Sorry, ale jak im tak źle pracując za 3 dolary dziennie, to dlaczego tam pracują?
    Tak na marginesie, to 3 dolary dziennie, to także płaca na Ukrainie w podobnych zawodach i jakoś nikt nie jęczy, że jest wyzyskiwany, tylko cieszy się, że ma pracę.

  3. Na początek. czołem!
    Czytam Twój blog prawie od samego początku.
    Wciągnietym na tyle, że trafił do czytnika RRS.
    Często rozmawiam ze znajomymi na podobne tematy i przeraża mnie binarny rozkład przekonań.
    I zero chęci do pogłębiania danej kwestii.
    Opinie swą ma (czesto wyczytaną lub zasłyszaną) i tyle.
    Im młodszy petent tym bardziej radykalne odchyły (co najdziwniejsze nie zmieniają się z upływem czasu).
    Duża część to wyznawcy skrajnego liberalizmu ala Korwin. (ze statusem PL klasy średniej odziedziczonym po rodzicach wzbogaconych na przemianach ustrojowych)
    I to własnie im najchętniej zafundował bym taką pracę na farmie za 3$, a potem po pracy zagnał do podnoszenia kwalifikacji i do walki o polepszenie swego statusu.
    Pewnikiem po miesiącu płakali by jak to sarniookie norweskie dziewczę.
    Przyznam że po obejrzeniu 3 pierwszych odcinków me uczulenie na bananową młodzież wzmogło się znacznie.
    Eh…. dzięki za powiew normalności

  4. A może warto zadać sobie pytanie dlaczego w Kambodży średnia płaca to 100-150 dolarów miesięcznie, a tuż obok – w Tajlandii – 300$ i więcej? Albo dlaczego w Chinach wielu roboli wyciąga 1000$?

    Kapitalizm? Wyzysk? Srutupierdutu? Może warto sobie zadać pytanie CO KSZTAŁTUJE WYNAGRODZENIA zamiast ciamkać o złych kapitalistach? Więc wróćmy do podstaw: dobre prawo + wolność gospodarcza = wiele firm = wiele fabryk = duża konkurencja = walka o pracownika. I w drugą stronę: gówniane prawo + korupcja + etatyzm/socjalizm = mało firm = mało fabryk = biznes robią cwaniaki = pracownik jest dymany.

    Dlaczego tylu Polaków ruchanych przez III RP nie miało problemu z odnalezieniem się w np. UK, założeniem firm i rozkręceniem biznesów? Ci sami ludzie a jakże inne możliwości i zarobki.

    Tak więc za syf w Kambodży, Bangladeszu czy innym wygwizdowie nie odpowiadają źli kapitaliści, tylko mafia rządząca danym krajem. W przypadku Kambodży to są Wietnamczycy. Bo Kambodża jest kolonią komuchów z Wietnamu, i kasa płynie do czerwonych świń.

  5. A to zadanie z 9 dolarami na posiłek dla 10 osób… to jednak pokazało, że bohaterowie to typowe głąby. Za wspomniane 9$ spokojnie da się zrobić sensowne jedzenie w Azji (np. 2 kg kurczaka = 4$, 3kg ziemniaków = 3,5$, mleko kokosowe = 1$, przyprawa = 0,5$ = i masz massaman curry dla 10 osób). No ale wydźwięk filmu miał być wiadomy – więc 6$ rozpieprzyli w drogim markecie a później prosili Kambodżankę o pomoc. A na końcu scena jedzenia jakiejś wodnitej brei #lolcontent

  6. Przy czym massaman to i tak jedzenie na wypasie. Bo można zrobić zajebista zupę na warzywach, z kurczakiem i makaronem ryżowym. Całość – dla 10 osób – pewnie zamknęłaby się w kwocie 5 dolarów.

  7. @zapłacili
    Rożnica w zarobkach jest. Wynika po prostu z historii, infrastruktury, poziomu ogólnej wiedzy technicznej, drenażu gospodarki przez obcy kapitał i paru innych rzeczy. Na przykład dlaczego jest taka różnica pomiędzy Polską, Niemcami i Ukrainą czy Białorusia? W końcu podobne klimatycznie kraje.

  8. @maczeta

    Singapur = kiedyś zadupie, a teraz?
    Korea Południowa = kiedyś zadupie, a teraz?
    Chiny = kiedyś zadupie, a teraz?

    i to wszystko w czasie 1 pokolenia

    na wielkie korpo (typu producenci ubrań) konsumenci powinni naciskać (i płacić wyższe ceny za ubrania) ale za większość problemów danego państwa odpowiada rządząca sitwa a nie spisek kapitalistów.

  9. @PiotrH:
    A tak z ciekawosci: jak w Norwegii wyglada sprawa zwolnienia pracownika – przynajmniej wg kodeksu pracy i jak sa te kodeksy przestrzegane?

    @Zbigniew L:
    taka szwaczka ma do wyboru:
    – pracowac za 3 dolary dziennie w fabryce
    – wyjsc na ulice i pracowac za niewiadoma kwote jako prostytutka, narazajac sie na pobicie przez alfonsa, jesli akurat miala malo klientow danego dnia (wiekszosci swoich zarobkow i tak nigdy nie zobaczy bo sa jej natychmiast odbierane, o reszcie ryzyka zwiazanego z „zawodem” nawet juz nie wspomne)
    – umrzec z glodu.

    Co wybierasz i jakie masz perspektywy na przyszlosc?

    @Jura:
    witam nowego komentujacego :)
    Tak, roznica miedzy teoria a praktyka jest uderzajaca, co wlasnie swietnie bylo pokazane w tym reality show…Ja jestem zdania, ze kazdego polityka, postulujacego „optymalizacje kosztow” i „uwolnienie rynku” nalezaloby odeslac na przymusowy, trzymiesieczny kurs na zderzenie z rzeczywistoscia czyli praca i zycie za minimalna.

    @zaplacilimiwszeklach:
    A to zadanie z 9 dolarami na posiłek dla 10 osób… to jednak pokazało, że bohaterowie to typowe głąby. Za wspomniane 9$ spokojnie da się zrobić sensowne jedzenie w Azji (np. 2 kg kurczaka = 4$, 3kg ziemniaków = 3,5$, mleko kokosowe = 1$, przyprawa = 0,5$ = i masz massaman curry dla 10 osób)

    Kolega widze kucharz-teoretyk specjalizujacy sie w daniach polskich.
    2 kg to wazy sredniej (a raczej mniejszy) wielkosci kurczak. 3 kg ziemniakow to ilosc mniej-wiecej na 6 doroslych osób (notabene uhm nie wiem skad kolega wezmie ziemniaki w Kambodzy, przeciez tam nie rosna, a importowane o ile mozna dostac, to nie za taka cene???). Na 10 malutkich porcji pewnie starczy, ale…to zarcie jeszcze trzeba zrobic.
    Wiec trzeba miec kuchenke jakas, a do niej paliwo (tego przypominam, za darmo nie rozdaja). W „apartamencie” wielkosci wiekszej szafy, bez wentylacji, w temperaturze 35 st C i wilgotnosci siegajacej 90%. Po 12 godzinnym dniu pracy, kiedy pada się na pysk na pysk ze zmęczenia. Pomijam juz tutaj kwestie, gdzie i kiedy zrobic owe zakupy no i jak zrobic, zeby ten kurczak przez caly dzien nie zepsul sie (bo przeciez nie ma lodowki).

    Proponuje, zebys zrobil eksperyment. Poczekaj, az w Polsce bedzie fala upalow tak ponad 30 stopni i wtedy prosze zabierz sie za robienie obiadu dla dziesieciu osob, przy zamknietych oknach, skladajacego sie z kurczaka i ziemniakow. A potem pogadamy, o ile wczesniej kolega nie skonczy w szpitalu z udarem cieplnym.

  10. Generalnie większość tych którzy atakują liberalizm (lub to co im się wydaje liberalizmem) najczęściej pokazują przykłady państw które za chuja nie maja nic wspólnego z liberalizmem. I tak jest w przypadku Kambodży. Biurokracja, nepotyzm, korupcja, socjalizm. I tylko 101 dni na założenie swojego biznesu, buahaha…

    http://www.doingbusiness.org/data/exploreeconomies/cambodia/
    http://www.doingbusiness.org/data/exploreeconomies/cambodia/starting-a-business/

  11. @Futrzak

    w Azji bez problemu można kupić udka z kurczaka, o ziemniakach nie wspominając. Oczywiście najtaniej byłoby po prostu zrobić ryż z jakimś sosem curry i warzywami. A gotować można na zewnątrz pokoju. Na piecyku pożyczonym od sąsiada, albo kupionym z sąsiadami na spółkę.

    No ale nie ważne.

    Najlepiej atakować liberalizm i wolność gospodarczą w państwie w którym nie ma ani liberalizmu ani wolności gospodarczej. Za to od groma jest czerwonych świń z Wietnamu.

  12. @zaplacilimiwszeklach:
    a powiedz, czy wg. Ciebie w USA w XIX wieku byl liberalizm i wolnosc gospodarcza?

  13. @futrzak

    nie wiem, nie byłem w XIX wiecznym USA. I nie jestem Korwinem-Mikke :) Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie abyś się wgłębiła w prawodawstwo i realia współczesnej Kambodży, zanim zaczniesz podnosić temat „liberalizmu” w tym państwie.

  14. Starałem się uważnie przeczytać ten wpis Niny i nie znalazłem odniesień do liberalizmu (z cudzysłowem czy bez) w owym kraju. Nina pisze drwiąco o „dobrodziejstwach liberalizmu” – o zjawisku, które ma nowe szaty teoretyczne, ale w działaniach w świecie ujawnia stare cielsko kolonializmu.

    Zaczynając od zabawnych cyklów równości („wiele firm = wiele fabryk = duża konkurencja = walka o pracownika”), ujawniających siłę przekonań odwrotnie proporcjonalną do znajomości realnego świata, nieuchronnie przechodzi się do pouczania autorki, bo przecież jako kobieta nie może ona mieć głębokiej wiedzy z ekonomii, nieprawdaż? Ech, ci zdumiewający ludzie nadęci swoją niewiedzą, nafaszerowani niemądrymi hasłami…

  15. @zaplacilimiwszeklach:

    Jesli nie wiesz, jak to bylo w XIX-wiecznych USA bo tam nie byles, to wnioskuje, ze skoro wypowiadasz sie tak pewnie i z przekonaniem o Kambodzy, zapewne zyles w tym kraju pare lat i znasz bardzo dobrze realia codziennego zycia robotnikow, prawodawstwo i rząd? Czy moglbys sie podzielic swoimi informacjami? Z chęcia wyslucham w ktorym miejscu autorzy podlinkowanego reality show wyssali sobie i co z palca?

    Co do reszty, to tak jak andsol napisal: gdzie ja niby twierdze, ze Kambodza to jest sztandarowy przyklad panstwa liberalnego? Dlaczego on bez problemu zrozumial o co mi chodzilo, a Ty nie?

  16. Witam
    Każdy kraj skarży się na płacę. Szukamy w około a przecież w Polsce nie jest inaczej, praca na umowę zlecenie , stawka 9,10 zł za godzinę pracy brutto to jest jakaś kpina. Najpierw powinniśmy się zająć swoim krajem i to zmieniać aby było nam dobrze i starczało. Wyjeżdżamy z kraju zamiast walczyć o zmianę.Pozdrawiam

  17. @futrzak

    Nie mogę zbyt wiele powiedzieć nt. zwolnień w Norwegii (na szczęście udało mi się ich uniknąć ;)), otwarcie informuję, że żaden ze mnie ekspert.

    Jeśli człowiek zarobił daną pulę pieniędzy, co oznacza, że „ileśtam” wpompował do systemu, to po zwolnieniu przysługuje mu zasiłek dla bezrobotnych. Wysokość i długość trwania tego zasiłku jest różna, ale moim zdaniem da się spokojnie przeżyć (jest tylko nieco mniej niż na słabej wypłacie). Dodatkowo pracodawca wypłaca zaległe „feriepenger” (coś a’la urlopowe). Więcej info, po polsku, można znaleźć na stronie NAV – tutejszego Urzedu Pracy (m.in.): https://www.nav.no/en/Home/Benefits+and+services/Relatert+informasjon/Zasilek+dla+bezrobotnych.154915.cms

    Jeśli zaś chodzi o same zwolnienia, to szczegółów nie znam. Nie słyszałem, jednak aby ktoś kogoś „wyrolował”. No może z wyjątkiem jednego szefa Polaka (naprawdę, staram się nie generalizować), którzy zatrudnia swoich pracowników (też Polaków) na tygodniowe umowy, na czarno. Nie słyszałem również aby ktoś komuś zagroził wylotem z pracy. Generalnie jest tak, że jak już pracę dostaniesz to już sobie w niej siedzisz (i to niekoniecznie w budżetówce, bo tam jesteś praktycznie nieusuwalny ;)). Ale to na pewno dzięki temu, że jest tu „wiele firm, wiele fabryk, dużą konkurencję i walkę o pracownika”, jak to zgrabnie wyłożył nam @zaplacilimiwszeklach ;)

    Wyjątkiem są może rozdmuchane do granic możliwości firmy związane z sektorem olejowym. Były kontrakty to przyjmowali jak leci, ropa poszłą w dół, więc redukują koszty. Ale i nawet wtedy zwalniani pracownicy nie przymierają głodem ze względu na bardzo konkretne odprawy.

  18. @zaplacilimiwszeklach: „Tak więc za syf w Kambodży, Bangladeszu czy innym wygwizdowie nie odpowiadają źli kapitaliści, tylko mafia rządząca danym krajem.”
    Naprawdę rządzący krajem odpowiadają za to, że koncern, który ma gigantyczne przychody nie ma tyle przyzwoitości, żeby przynajmniej zamontować tym ludziom wentylator pod sufitem?

    Powalił mnie komentarz H&M w ostatnim odcinku.

  19. @Kamenari:
    bezczelnosc H&M az zatyka, tak :-/

  20. Krzysztof:
    No to zajmujcie sie i walczcie o zmiane. Jakos nie widze tysiecznych protestow na ulicach w sprawie ograniczenia smieciowek i podniesienia placy minimalnej – a ci, ktorzy sie burza (gornicy, nauczyciele czy jakikolwiek inny istniejacy jeszcze zwiazek zawodowy) są wyzywani od roszceniowcow, darmozjadow etc.
    Dopoki ta menalnosc wsrod Polakow mieszkajacych w Polsce sie nie zmieni to czarno widze…

  21. SZACH MAT LEWAKI

    to co, wolicie pozbawić biedną dziewczynę 3 dolarów dziennie i zmusić ją do prostytucji? Bo innej pracy NIET w okręgu kilkunastu kilometrów?

  22. ciekawe jaka jest opinia o pracy w fabryce ubrań pracowników tam zatrudnionych czy wolą szyć ubrania czy pracować na roli. Chiny też zaczynały od zera a skok jaki wykonały przez te kilkadziesiąt lat jest wręcz niewyobrażalny od państwa które nie było wstanie wykarmić swoich obywateli do gospodarczego mocarstwa prześcigającego w niektórych statystykach USA.

    Mieszkam wlasnie we Phnom Penh i wiekszosc ludzi zarabia mniej niz 100$ miesiecznie.
    Skoro Ci ludzie pracuja w tej fabryce, to najwyrazniej musi im sie to oplacac, bo uwiezcie mi, oni maja duzo alternatyw:
    – jesli chcesz handlowac na ulicy to bierzesz se wozek, kupujesz trzcine cukrowa, wyciskasz sok i sprzedajesz go ludziom na ulicy po zloty pisiont
    – jak chcesz otworzyc se stacje benzynowa, to po prostu wystawiasz wozek z benzyna w butelkach od coca coli i sprzedajesz motocyklistom, nikt sie nie czepia
    – jak lubisz gotowac to robisz zarcie ludziom na ulicy i nikt sie nie czepia

    Najwyrazniej te szwaczki wolaly pensje w fabryce niz niepewny dochod z ulicy.

  23. @MłotNaLewactwo:
    1. Fabryki naleza do koncenow europejskich/amerykanskich i jako takie maja obowiazek przestrzegac pewnych norm wypracowanych w spoleczenstwach zachodnich. Kropka. Inaczej to jest kolonializm w nowym wydaniu.
    Niewolnictwo (rowniez to platne http://en.wikipedia.org/wiki/Wage_slavery) nie jest w koncu tym na co sie jako spoleczenstwo zgadzamy.

    2. Nie porownuj Chin do innych panstw azjatyckich (poza moze Indiami). Nie ta skala, nie ta sila polityczna oraz nie te same mozliwosci planowania/wykonania duzych projektow. Chiny Maja tradycje starsze anizeli Europa bycia poteznym i dobrze zorganizowanym panstwem . Pozostale kraje azjatyckie (poza moze Indiami jakies 2 tys lat temu) nigdy nie utworzyly rownie duzego i stabilnego panstwa.

    3. Podobnie jak Ty nie darze lewactwa zadnym pozytywnym uczuciem, ale kwestie spoleczne zostaly dosyc dobre gdzie indziej rozwiazane:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rerum_novarum

  24. @MłotNaLewactwo:
    Mieszkam wlasnie we Phnom Penh

    Czyzby? Twoj adres IP i provider wskazuje na Tajlandię. Ładnie to tak klamac?

  25. „Szach mat lewaki”?? Za czasów, gdy bawiły mnie gry towarzyskie, gry w bambuko nie kończyło się okrzykiem „szach mat”. „Lewak” to po prostu wyzwisko, a nie określenie poglądów adwersarza. A swoboda, z jaką narrator filmiku prowadzi wywód, że jak coś nie jest białe, to jest czarne, po polsku nazywa się hucpą, po biblijnemu miedzianym czołem, ale najlepsze jest określenie w portugalskim: „cara de pau” czyli drewniana gęba.

  26. @futrzak

    lot z PP do BKK to nie taki straszny pinionc

    @andsolbr

    jeśli tak łatwo wyzykiwać III-świat, to załóż własny sweatshop w Kambodży, ale płać szwaczkom nie 100$ tylko 300$ miesięcznie. I tak będziesz na plusie. Ktoś Ci broni?

  27. @PawelW

    „Według Rerum novarum obowiązkiem państwa jest ochrona pracownika poprzez zapewnienie mu niedzielnego odpoczynku, minimalnej płacy, a także trwałości zatrudnienia. Dokument papieski poruszył także kwestię katolickich związków pracowniczych, podkreślił znaczenie własności prywatnej i jako „magna carta” katolickiej etyki społecznej ukonstytuował się jako chrześcijańska alternatywa między „bezbożnym socjalizmem” a „krwiożerczym liberalizmem.” Rerum novarum piętnuje niepohamowany pęd za zyskiem kosztem innych, potępia wszelkie przejawy gospodarczego imperializmu, ale jednocześnie ostrzega katolików przed pozornymi podobieństwami między chrześcijaństwem, a tzw. socjalizmem.”

    wszystko OK ale ktoś najpierw musiałby „zmienić” autorytarny rząd Kambodży. Bo demokracji to tu nie ma.

  28. @MłotNaLewactwo:

    Nie ma znaczenia, ile kosztuje lot z Phnom Penh do Bangkoku i z powrotem. Chodzi o to, ze usilowales uwiarygodnic swoja pseudoargumentację w dyskusji ordynarnie kłamiąc. Tak rozmawiać to u mnie na blogu nie będziemy.

    Argument „jak ci się nie podoba to zaloz sobie wlasna fabryke” jest czystą kazuistyką i nie ma nic wspolnego z realnoscia.

  29. @futrzak

    mieszkając w Kambodży nie mogę podróżować do Tajlandii, Wietnamu czy Malezji? No chyba faktycznie moje przykłady z życia wzięte są zbyt trudne do obalenia.

  30. @MłotNaLewactwo:
    Powtorzę raz jeszcze: Chodzi o to, ze usilowales uwiarygodnic swoja pseudoargumentację w dyskusji ordynarnie kłamiąc. Tak rozmawiać to u mnie na blogu nie będziemy.
    DALEJ KŁAMIESZ, bo nie mieszkasz w Kambodży.
    Przy czym jestes kompletnym ignorantem bo nie wiesz, że twoj IP jest dla mnie widoczny i łatwy do sprawdzenia. Dawno nie spotkałam się z taką ignorancją i bezczelnością.

    Przeczytaj raz jeszcze to, co napisalam, ze zrozumieniem, przetraw, a potem zastanów sie nad nastepną odpowiedzią, bo kłamstwa i trollowanie będzie moderowane. Czy to jasne?

  31. @MłotNaLewactwo:
    I to jest wlasnie to o czym napisalem. Firmy otwierajace te fabryki sa ZAKORZENIONE i ZAKOTWICZONE w swiecie zachodnim i tam przestrzegaja pewnych zasad w stosunku do obywateli wlasnych panstw.

    Dlaczego nagle tych zasad nie przestrzegaja kiedy wchodza z inwestycjami do krajow azjatyckich? Bez wzgledu na korupcje w danym kraju.

  32. Witam serdecznie i ślę pozdrowienia.
    Cóż, słyszałem o tym show modowym. Ale nie chce mi się wierzyć, że blogerzy nie zdają sobie sprawy, że nawet najdroższe ubrania szyte są przez osoby zarabiające kilkanaście do kilkudzisięciu dolarów miesięcznie. A niektórzy pracują nawet jedynie za jedzenie i marne schronienie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: