Napisane przez: futrzak | 5 stycznia 2015

Obiad w stylu argentyńskim…

Obiad w stylu argentyńskim: zaczynamy od otworzenia butelki wina, niech sobie poodycha.
Potem idziemy rozpalac parillę (a tutaj są wszędzie, na balkonach, patio, dachach wiezowcow, a biedota mieszkająca w oficynie na parterze urządza je… na chodniku). Jak juz rozpalimy, nalewamy sobie wina, rozsiadamy się wygodnie z przyjaciółmi i zabawiamy sie rozmowa podlewaną winem.

IMG_0598

Po pierwszej butelce można juz mięso przetransportowac na ruszt.
Po drugiej sprawdzamy, czy trzeba przewrocic na drugą stronę. Po trzeciej można zacząć konsumpcje.
Na zakąskę mamy sałatę z pomidorem i cebula, podlane oliwą.

Konsumpcja trwa kilka godzin, pod koniec wszyscy są tak wyluzowani i zadowoleni, że nawet najgorsze rodzinne waśnie idą precz….

Czyż to nie piękne?

Advertisements

Responses

  1. Super, sama chętnie poddałabym się takiej konsumpcji:)

  2. tak, wino tu znakomite :-)
    (a pisze to mendozy..)

  3. marta:
    o, a na stale jestes tam zamieszkana, czy turystycznie/przejazdem?

  4. ile kosztuje wino w porownaniu do podobnego wina w USA?
    Np. $10 Malbec – ile kosztuje takowe wino u zrodla czyli u Was?

  5. Na przyklad to wino http://en.wikipedia.org/wiki/Trapiche_%28winery%29 — bardzo dobre, znane i eksportowane na caly swiat w sklepie kosztuje (w zaleznosci od rodzaju) 33-60 peso czyli 3.5-7 dolarow za butelke.

    A sa tansze i calkiem ok, np Vasco Viejo, za 20 peso za butelke…

  6. to zauwazylem juz gdzie indziej ze dobra wartos mozna znalesc lokalnie tylko w mniejszych a raczej nieznanych i lokalnych markach – te ktore sa exportowane na swiat kosztuja tyle co gdzie indziej – Trapiche mozna w binnys kupic za $7-$12

    tylko trzeba je znac – zdarzylo mi sie na takie cuda Francji lub Chile trafic starajac sie eksperymentowac ze wszystko trzeba bylo wylac…

  7. Owszem, przemawia :)

  8. Co by się działo po beczce wina? Najlepiej grzanego. Zna ktoś odpowiedź?

  9. prezio:
    zalezy gdzie. W Polsce to pewnie towarzystwo by sie uchlalo, padlo, zarzygalo, a na drugi dzien szukalo beczki.
    Tutaj wypiliby tyle, co zwykle, reszte schowali na nastepne asado za tydzien…

  10. futrzak:
    kilka miesiecy, ktore dobiegaja juz konca niestety, ale wroce, wroce.
    w trapiche bylam osobiscie (co w mendozie nie jest trudne, winnice stoja otworem) i faktycznie – ich wina sa swietne!
    a komentarz o wypiciu beczki wina trafiony w dziesiatke. Przez te miesiace tu (a bylam na wielu imprezach, w tym na weselu) nie widzialam pijanego argentynczyka. A przeciez uwielbiaja wino, piwo i fernet ;)
    pozdrawiam!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: