Napisane przez: futrzak | 24 grudnia 2014

Dlaczego sie wyprowadzamy akurat teraz

Tak się złozylo, ze do konca roku musimy się wynieść z obecnego mieszkania – a właściwie nie musimy, ale nieodwołalnie chcemy.

Wlascicielka oczywiscie widziałaby nas dalej odnajmujących – dla niej nie ma sprawy. Nie jest łatwo o najemców, co zawsze płaca na czas, na nic sie nie skarżą (no, prawie…) na dodatek są w domu wtedy (ja jestem w godzinach pracy zawsze, bo pracuje z domu), kiedy to JEJ jest wygodnie.

Tyle, że nam odeszła nieodwołalnie ochota na mieszkanie tutaj. Czynsz ulega podwyzszeniu (co mozna zrozumiec, bo inflacja), niestety z jej strony nie ma zadnych zachęt. Naprawia tylko to, co absolutnie musi – jak np. ostatnim razem, gdy zapchał się pion wodny w kuchni. Zapchać się w końcu musial, bo rury nie dosc, ze niewlasciwe (za cienkie) to jeszcze zainstalowane kawałkami POZIOMO oraz zakręty pod… kątem prostym. Musielismy czekac prawie tydzien, az glupia krowa zdecydowala sie wreszcie zaplacic komus za pofatygowanie sie i naprawe. Na początku wcale jej sie nie spieszylo…
Albo klimatyzacja. Jest stara, jeszcze na freon, no i ten freon się po prostu ulatnia. Klimy naprawienia zdecydowanie odmowiła, więc musieliśmy to zrobic na własny koszt.

To mieszkanie to w ogole jest porażka budowlana, która już wkrótce zakończy się spektakularna katastrofą, ale nas już na szczescie tu nie bedzie…Lista niedoróbek jest bardzo długa, i nie wynika wcale ze skrajnego sknerstwa na materiałach, tylko z kompletnego dyletanctwa osoby budującej dom, czyli męża właścicielki. Co jest nie tak?

– dom nie trzyma pionu, obserwując pęknięcia na murze można wysnuć wniosek, że zapadają sie fundamenty z jednej strony;
– źle zainstalowane rynny – brak spadu – dzięki czemu dopóki nie zrobiliśmy dziury w jednej rynnie woda lała się przez sufit do pokoju i na korytarz przy każdym większym deszczu;
– ponieważ woda lała się obficie, rozmiękły panele podłogowe – co widzielismy wprowadzając się, ale wtedy uwierzylismy na słowo, ze to poprzedni najemcy „czyscili podloge wodą i gumą” (podloga miala byc oczywiscie naprawiona przed wprowadzka, ale nie zostala naprawiona);
– z powodu wadliwej kostrukcji dachu i rynny po porze deszczowej zaczął sobie radośnie grzybek na ścianach kwitnąć;
– kibel w lazience cieknie, bidet cieknie (niewłaściwe umocowanie do podlogi);
– umywalka w łazience trzyma sie na słowo honoru, bo geniusz właściciel zainstalował ją na płycie wiórowej przyklejając do tejże bardzo drogie i gustowne kafelki, prawdaż. Nie wziął jednak pod uwageę, ze płyta wiórowa rozmięka…
– piec gazowy do podgrzewania wody jest uszkodzony w ten sposob, ze od czasu do czasu woda się zagotowuje i trzeba ją spuszczać… bo jak się nie spuści, to p*nie;
– w mieszkaniu są cztery (!!!) piony wodne, wszystkie źle zainstalowane, co powoduje żałosne ciśnienie wody.
– ponieważ mieszkanie nie trzyma pionu, to i drzwi balkonowe sa krzywo zainstalowane, nie domykają się, a woda radośnie sobie przecieka pod podłogę jeśli deszcz zacina od tej strony;
– klimatyzacja w sypialni została na stałe bezpośrednio podłączona do sieci elektrycznej w taki spośob, ze nie da sie jej odłączyć bez rozwalania wszystkiego, o czym dowiedzieliśmy się, jak się zepsuła i jakiś czujnik piszczał non-stop i chcieliśmy ją wyłączyć..
– wyciąg w kuchni jest zle zainstalowany i nie działa;
– kuchenka gazowa, ponieważ mieszkanie nie trzyma pionu, jest przechylona, wobec czego usmażyć coś na patelni sprawia nie lada problem;
– na kuchence gazowej jest sp* instalacja elektryczna, bo są przebicia;
– zewnętrzna jednostka klimy z salonu została ustawiona na…cegłach cementowych. Które się połamały, bo cement cóż nie jest odporny na drgania, a te powstają, jak klima pracuje…
– płytki na patio zostały „uszczelnione” jakąś farbą, która miała być chyba wodoodporna, ale się złuszczyła po jakichś dwóch miesiącach i sasiadowi woda zaczęła cieknąć przez sufit…

Te wszystkie usterki, jak pisałam wcześniej, nie wynikają ze skąpstwa, ale kompletnego braku wyobraźni i nieznajomości projektowania i budowania domu. Na wiele rzeczy właścicielce zwracaliśmy uwagę, ale włączyła kompletnego ignora. Wychodzi zapewne z założenia, że skoro jeszcze się nie rozpadło, to znaczy, że jest gut i że tak będzie w nieskończoność, a ci jacyś przemądrzali cudzoziemcy to się z choinki urwali i w ogóle nie wiadomo, o co się czepiają…

Niestety, tych wszystkich niedoróbek nie sposób zauważyć, kiedy się ogląda mieszkanie przez 15 minut przed wpłaceniem zaliczki. One wyłażą dopiero po jakimś czasie, jak się konkretna rzecz zepsuje. Tak było z dachem, rynna, pionem wodnym.

Poza tym, oczywiście, mieszkanie na pierwszy rzut oka jest bardzo ładne. Piękny, duzy i prywatny (odgrodzony wysokim murem) taras; Bardzo ładny rozkład całego mieszkania, otwarta kuchnia, drugie patio z wbudowaną parillą, zero ekspensas (opłat na rzecz wspólnoty mieszkaniowej), bardzo dobre umiejscowienie.
Cóż. Daliśmy się na to złapać, teraz już mamy nauczkę. Już rozumiem, dlaczego przeciętny Argentyńczyk woli mieszkanie w nowym bloku. Tak, w starej, zabytkowej, pięknej kamienicy z zeszłego wieku to mogę sobie mieszkać, jak sama zrobię remont – tutaj już nigdy nie zaufam takim wynalazkom.

Następne mieszkanie znaleźlismy w tempie ekspresowym w ciągu tygodnia i rokuje ono duże nadzieje, albowiem cały blok (czteropiętrowy, po dwa mieszkania na piętro) został zaprojektowany przez właścicielkę, która jest architektem i sama mieszka na ostatnim piętrze (hyhyh tam dach napewno nie cieknie :). Budynek ma zaledwie parę lat i na tyle, na ile można ocenić przez pół godziny, został zbudowany tak, jak powinien. Narazie wynajęliśmy na miesiąc, potem się zobaczy…przeprowadzka 30 grudnia.

Opowieść o tym, jak szukaliśmy następnego mieszkania, zasługuje na oddzielny wpis pt. „Dyskretny bandytyzm immobiliarii, czyli jak szukać mieszkania na wynajem w Buenos” :))))

PS: a tymczasem, aby tradycji stało sie za dość, oddalam sie w celu zrobienia sałatki jarzynowej oraz zakupów na jutrzejszą imprezkę świąteczną u znajomej. No.

Reklamy

Responses

  1. Wesolych Swiat I udanej przeprowadzki! Zycze by nowe mieszkanie sie sprawdzilo.

  2. Wam jest pewnie niezbyt wesoło, ale ja poryczałam się ze śmiechu już przy kuchence gazowej :-)
    Wniosek z tego taki, że niektórzy ludzie o pokroju i mentalności właścicieli Waszego lokum, nadal powinni mieszkać na drzewie. Skok ewolucyjny najwyraźniej ich przytłoczył :-)

    Radosnych Świąt i spełnienia marzeń w Nowym Roku. Nie tylko tych o normalnym mieszkaniu :-)

  3. Ja z okazji Świąt życzę Szczęścia i Zdrowia w Nowym Roku. Widoki mieszania i pola będą? To mieszkanie też pewnie nie było wynajęte na miesiąc. Jak sieć i łącza do pracy irozrywki. W takich blokach wi-fi są obowiązkowe?

  4. Dziekuję za życzenia.

    Riannon:
    milo, ze dostarczam swoimi wpisami rozrywki :)
    a to „Skok ewolucyjny najwyraźniej ich przytłoczył” tez ci sie udalo :))))

    prezio:
    o jakim „polu” mowisz? Oraz, o co ci chodzi z tym wi-fi?

  5. Niespecjalnie w temacie, ale może być coś zarzuciła szerzej o świętach w Argentynie, w sensie, np. czy u nich też są te niedorzeczne pocztówki ze śniegiem, choinki, czy coś śpiewają, amerykański przymus kupowania, szał wyprzedaży itp? Tak mnie to zainteresowało jakoś. Chyba, że pisałaś coś w zeszłym roku a ja zapominałam, to perdóname:)

  6. Anna:
    pisalam, o tu https://futrzak.wordpress.com/2012/12/23/wigilia-w-argentynie/ :))

    niedorzecznych pocztowek nie ma, szalu wyprzedazy raczej tez nie (no ja w kazdym razie nie zauwazylam), mjuzakow christmasowych kompletnie brak i dzięka bogu :)

    W sklepie nadchodzace swieta najlatwiej poznac po tym, ze na polki wjezdzaja nieodzowne w takich dniach duze ilosci cydru i szampana oraz tzw. „pan dulce” czyli slodkie ciasto drozdzowe z bakaliami. Szalu prezentow nie ma.

  7. Aaaa no widzisz. Żem zapomniała. Długi rok ;) W każdym razie argentyńskie podejście podoba mi się o wiele bardziej niż brytyjskie. Cieszę się, że już po wszystkim, bo nachalna wszechobecna propaganda wydawania kasy zaczynała budzić we mnie mordercę. A przy okazji, najlepszego w Nowym Roku (i na nowym mieszkaniu), Pani kochana.

  8. Dzieki!

  9. Pole, to w Krakowie dwór. Iśćna pole bawić się z kolegami. W W-wie iść na dwór. Wi-fi to chyba łącze internrtowe (darmowe), u nas w każym autobusie, reklamują.
    HNY.

  10. prezio:
    za wyjasnienie pojęcia „pole” dziękuję (w istocie nigdy go w takim znaczeniu nie uzywalam).
    Natomiast zapytalam „o co ci chodzi z tym wi-fi?” A nie „co to jest wi-fi”.

    Dalej nie wiem, o co ci chodzilo z wi-fi tj. skad wzielo sie twoje pytanie „W takich blokach wi-fi są obowiązkowe?”

    Troche juz swiata zjezdzilam i nie widzialam, zeby gdzies wi-fi bylo obowiązkowe zreszta uhm… kto mialby niby ten obowiazek nakladac – i na kogo? Ustawa panstwowa?
    A moze chodzilo ci o cos innego?

  11. Szczeliłem, bo u nas coś planowali zrobić powszechny dostęp do internetu, a my są 20 lat za afroamerykanami. To pomyślałem o wi-fi. Albo 50. U nas w pracy jest też coś takiego i się okazało, że niechronionrgo, bo łobcy komputer się dostał aż do głównego serwera – i nasi informatycy: to nie możliwe.

  12. jak rura biegnie w poziomie to juz to nie jest „pion wodny” ale poziom :)

  13. w:
    hm… w istocie….tym bardziej, jak biegnie pod calym salunem i kuchnia…

  14. […] – w kazdym razie bardzo sie przejela i zaczela wydzwaniac do administracji. W porownaniu z wlascicielka mieszkania z Buenos, ktora przy laniu sie ciegiem z sufitu poradzila podstawic wiadro – to doprawdy przyjemna […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: