Napisane przez: futrzak | 18 grudnia 2014

Czy filozofia uczy myślenia

Zadawno mi to pytanie wielokrotnie, po usłyszeniu jakie studia skonczyłam.
Temat spokojnie zasługuje na książkę, a i habilitację dałoby się z tego zrobić :)

Ja ograniczę się do wniosków końcowych, wieńczących długoletnie rozmyślania w temacie.

Tak, uczciwie prowadzone studia filozoficzne wyrabiają w studentach (niestety nie wszystkich) nawyk krytycznego myślenia, rozumianego jako metodologię stosowaną do analizy/obróbki i ewaluacji informacji napływającej do nas z otaczającego świata.

NATOMIAST nie da się nikogo „nauczyć” ciekawości świata. To drugi składnik absolutnie niezbędny do jakiejkolwiek działalności intelektualno-naukowej. To on odróżnia „zwykłych” ludzi od „tytanów intelektu”. Reszta to praca, praca, praca i praca – ale wiedziona ciekawością, a nie koniecznością.

W gruncie rzeczy całą filozofię można streścić do… próby odpowiedzi na zagadkę świata :)

Jest jednak smutna rzecz w tym wszystkim: każde ludzkie dziecko w momencie przyjścia na ten świat ma wrodzoną jego ciekawość. To jest ta magiczna motywacja pchająca dziecko do stawiania pierwszych kroków, dotykania wszystkiego, pchania do buzi, a potem zadawania ciągów niekończących się pytań, zaczynających się od sakramentalnego „dlaczego..?” Pytań, które tak irytują bardzo wielu dorosłych.
Dziecko poznaje świat poprzez eksperyment, robienie błędów i zadawanie pytań.

Niestety… potem system szkolny i dorośli z otoczenia dziecka robią wszystko, żeby tę ciekawość stłumić, zniszczyć, a wolę podporządkować sobie. W efekcie nastolatki, a później osoby dwudziestokilkuletnie są zamarznięte umysłowo….(że zacytuję za Dukajem). Ich horyzont zdarzeń kończy się na najbliższym otoczeniu oraz…
– ale nie jesteś ciekawy, jak to jest gdzie indziej? Jak to działa?
– nie. Coś będę z tego miał? Nie? To co mnie to obchodzi, to tylko strata czasu.

I tak to się dalej toczy. Takimi ludźmi łatwo jest manipulować, nie umieją oni uczestniczyć w dialogu (to wymaga słuchania ze zrozumieniem adwersarza), ani też poddawać ewaluacji cudzych narracji. Przyjmują je całościowo, albo wcale. Przy czym narracja musi być spójna, zawierać elementy atrakcyjne emocjonalnie (zapewniające lepsze samopoczucie obojętnie jakim kosztem) i zapewniać łatwą identyfikację.

To dlatego wszelakie ideologie zyskują tylu zwolenników. Religie zresztą też. To są wszystko gotowe narracje pozwalające oswajać zewnętrzny świat – oswajać, ale nie rozumieć.

Próba rozumienia czegokolwiek oznacza dla przeciętnego człowieka wyjście z tzw. comfort zone, a to jest nieprzyjemne. Rodzi niepewność, a więc lęk i frustrację, więc po co? Co będę z tego miał? To tylko strata czasu przecież.

I tak żyją. Przeczesując palcami dostępne na wyciągnięcie ręki narracje, wybierając najbardziej modną/pasująca w danej chwili i wpisując się w jej rytm.
Dlatego tak łatwo w rozmowie stwierdzić, czy ktoś jest zamarznięty czy nie. Czy potrafi mysleć krytycznie, czy tylko odtwarza cudzą narrację. Czy słucha, o co go pytasz, czy wyrzuca ze siebie cudze, ale przyjęte jako swoje, monologi…

I tylko jedno mnie ciągle nurtuje. Czy dorosłą, zamarzniętą osobę da się odmrozić, czyli spowodować na nowo jej zaciekawienie światem i podążanie ścieżką krytycznego myślenia? Jeśli tak, to jak?

Advertisements

Responses

  1. Być może da się rozmrozić za pomocą poczciwej, starej piramidy Masłowa. Zapełnić fundamenty, żeby nie trzeba się martwić o pracę, o kredyty, o przetrwanie – sądzę, że wielu zamrożonych zaczęłoby zapełniać sobie czas poszukiwaniami sensu. Oczywiście nie wszyscy, część jest chyba bezpowrotnie wkręcona w wyścig szczurów, przestaliby jedynie dochodząc do końca i widząc, że dalej już nie ma dokąd gonić. A może nie?

  2. Da sie odmrozic.
    Jest sporo takich metod, ale nie na wszystkich i rownie dobrze dzialaja.
    Najczesciej sa to swego rodzaju „otwierace oczu”… np wyslij kogos wychowanego w europie na kilka miesiecy jako wolontariusza do absolutnie bidnego rejonu… ale mieszkanie w warunkach podobnych do tych jak miejscowi…
    Inne, mialem okazje porozmawiac z kilkoma zolnierzami, ktorzy byli w Afganistanie (paroma polskimi i jednym amerykaninem). Dla nich to byly takie „otwieracze oczu” i impulsy do szukania odpowiedzi „jak to jest?” i „dlaczego tak jest?”. Tym niemniej te same osoby przyznaly, ze znaja wiele jednostek absolutnie berefleksyjnych, ktorych nic nie potrafi z tego letargu wybudzic…

    Czytajac Twoj poprzedni artykul o KK w PL mialem wrazenie, ze nie do konca roumiesz co sprawia, ze ta czy inny religia w danym spoleczenstwie jest obecna i uzywana przez rzadzacych… tutaj jednak widze, ze nasz doskonale zrozumienie zjawiska :-) a mimo wszystko sie dziwisz sytuacji w PL? Ciekawe, dlaczego?

  3. Bishop:
    moje doswiadczenia, z USA zwlaszcza, niestety nie potwierdzaja twojej tezy.

    PawelW:
    tak, doswiadczenia graniczne potrafia pelnic role kamienia. No ale niestety nie da sie wszystkich wyslac na front albo do pracy w ramach wolontariatu.

    Sytuacji w PL dziwie sie na tyle, ze czynniki w/w wymienione (taki a nie inny system edukacji i naciski spoleczne) nie wystepuja tylko w Polsce, bynajmniej, w innych krajach tez. Niemniej, Polska ma jeden z najnizszych wsrod badanych krajow poziom zaufania spolecznego, co praktycznie blokuje jakiekolwiek akcje spoleczne i jakiekolwiek zmiany i ma ogromny wplyw na stopien zamrozenia mozgow…

  4. „wyslac […] do wolontariatu”

    Perełka logiki :)

  5. Polska jest terenem bardzo agresywnej wojny informacyjnej czynnikow zewnetrznych. Powodem jest nasze polozenie geograficzne. Jakikolwiek wzrost poziomu zaufania spolecznego i wspolpracy spoleczenstwa mialby efekt jak za czasow IRP (zwlaszcza poczatkow czyli 16 wiek i przelom 16/17w), kiedy bogactwo przecietnego obywatela bylo najwyzsze Europie a i sila polityczna panstwa rowniez. A to zbyt wielu aktorom w obecnej europie nie odpowiadaloby… coz za wiele wysilku wlozono, aby zniszczyc to co bylo.

    Nie wiem co bylo powodem, ze nie udalo sie spoleczenstwa polskiego calkiem zniszczyc… religia?… jezyk?… specyficzna kultura?… moze wspaniala historia?… jednak jest cos co trzyma ten narod
    Szkoci i irlandczycy dali sie zanglizowac… Panstwa Balkanskie, Polska i kilka innych krajow utrzymalo swoja tozsamosc… dlaczego? nie, wiem, ale religia jest jednym z narzedzi…

  6. Mietek Podnietek:
    zwykly błąd jezykowy. Ale czy oprocz wytykania błędów w złośliwy sposób masz coś konkretnego do powiedzenia w tej dyskusji?

  7. PawelW:

    nie wiem, czy dobrze zrozumialam – uwazasz, ze poprzez przyjecie jezyka angielskiego Irlandczycy lub Szkoci wyrzekli sie swojej panstwowosci, narodowosci i kultury?
    Ok, Szkocja jest w „unii” z Anglia, ale zapytaj sie ich, co sami sądzą na ten temat bo hm…zarzucanie im, ze zatracili swoja „tożsamość” to jest gruba przesada imho. Bardzo gruba.

  8. @PawełW: Czesi, jeden z najbardziej zlaicyzowanych narodów świata, maleńki w dodatku, o równie niekorzystnym jak nasz położeniu geograficznym, mają bardzo silną tożsamość narodową/kulturową. Nie należy więc chyba przeceniać roli religii jako spoiwa. Na pewno może taką rolę odgrywać, ale bez niej – jak widać – też można się obejść.

  9. @Futrzak: Tak, uwazam ze Szkoci i Irlandczycy wyrzekli sie swojej tozsamosci, jezyka i kultury. Z wygody. :-)
    Owszem Szkoci, Irlandczycy mowia teraz jacy to oni inni od anglikow sa… Tak samo tez Bawarczycy w niemczech. Ale co z tego. Skoro sa czescia tego samego organizmu politycznego, uzywaja jezyka „wroga” jako wlasnego. I duzo mowia a nie robia nic…Widze to caly czas w Bawari. Caly czas tak „akcentuja” swoja odrebnosc. Ale jak przychodzi co do czego to sie wszyscy z Niemcami przede wszystkim identyfikuja. A u Szkotow referendum pokazalo jak bardzo zachowali swoja odrebnosc :-) Wygodnictwo. Natomiast partie separatystyczne najprawdopodobniej byly/sa finansowane przez sily zewnetrzne :-)
    Jakby Polacy mowili wszyscy po rosyjsku i a terytorium nalezaloby do panstwa rosyjskiego… wzglednie do niemieckiego z jezykiem niemieckim… to co? Bylaby to taka sytuacja jak serboluzyczan w niemczech lub mniejszosci nierosyjskich w rosji albo kaszubow w Polsce ;-). Ale cos spowodowalo, ze mamy terytorium jednolite etnicznie i jezykowo. Nie wiem co bylo/jest glownym mechanizmem obronnym.

    @Tomek Surdel: Masz racje. Jak pisalem religia jest tylko jednym z wielu narzedzi utrzymania jednosci danej spolecznosci. Niekoniecznie najwazniejszym. Swoja droga Czesi faktycznie wykonali potezna prace, poniewaz im elity narodowe wymordowano wieki temu i dopiero warstwy chlopskie musialy wyksztalcic swoje wlasne nowe elity.

  10. PawelW:
    nie wiem czy zauwazyles, ale Irlandia jest samodzielnym panstwem. Podobnie Austria – mowia co prawda po niemiecku, ale powiedz Austriakowi, ze jest Niemcem. Takze jesli juz chcesz porownywac z kims Irlandzykow, to z Austriakami albo Szwajcarami (niemiecki jest tam jednym z oficjalnych jezykow) a nie z Bawarczykami.

    Ale cos spowodowalo, ze mamy terytorium jednolite etnicznie i jezykowo

    To cos to sie nazywa II WW i pozniejsze „wyzwolenie” Polski, gdzieki ktoremu Polska zostala pozbawiona terenow wschodnich. Bo wiesz, przed II WW Polska nie byla krajem ani jednolitym etnicznie, ani jezykowo, ani religijnie. No to jakby o czym Ty mowisz?

  11. @PawelW
    Z tym językiem to tez bardzo różnie bywa. Np. Czeczeni obecnie mówią prawie wyłącznie po rosyjsku. A nazwij ich Rosjanami

  12. @Maczeta: Dziękuję za zwrócenie uwagi na Czeczenię :-). Ten przykład bardzo dobrze pasuje do tego o czym piszę. Lud ten pomimo wielowiekowej opresji ze strony o wiele silniejszego oprawcy zachował swoją religię i swój język. Bo tak się składa, że Czeczeńcy posługują się obok rosyjskiego również – a raczej przede wszystkim – czeczeńskim. Co wiem z dwóch źródeł. Sporadycznych kontaktów z Czeczenami w przemyskim ośrodku dla uchodźców lata temu i np. Wikipedii :-)

    @Futrzak: Dzięki, że zwróciłaś mi uwagę iś wyraziłem się nieprecyzyjnie. :-)
    Zacznę od tego że porównianie z Austrią/Szwajcarią nie jest lepsze a wręcz gorsze. Austria (Österreich – Rzesza Wschodnia – http://en.wikipedia.org/wiki/Name_of_Austria) od 1000 lat jest osobnym bytem politycznym i kulturowym. Rządzona przez Habsburgów skutecznie przez stulecia konkurowała z Branderburgią (późniejszymi Prusami/Niemcami) rządzoną przez Hohenzollernów o wpływ w świecie germańskim. Ostatecznie konkurencję geopolitycznie przegrali, ale poza przypadkiem z Adolfem nigdy nie zostali przez Prusów podbici. A właśnie religia katolicka odróżniała ich od protestanckich Prus. Szwajcarzy również od wieków są bytem samodzielnym i niezależnym.
    Bawaria natomiast (starsza nawet od Austrii) została podporządkowana Prusom/Niemcom i się coraz bardziej niemczą dzięki m.in. rozmyciu religi katolickiej przez napływowych protestanckich niemieckich wysiedleńców z http://pl.wikipedia.org/wiki/By%C5%82e_wschodnie_tereny_Rzeszy_Niemieckiej .
    Jeżeli mamy porównywać to najlepiej Irlandię Północną z Bawarią oraz Irlandię z Czechami.
    Irlandia podobnie jak Czechy została pozbawiona niezależności politycznej. Elity zostały wybite, dosłownie tu i tu. Rodzimy język był rugowany. Coś, nie wiem co, sprawiło że Czesi wyszli z tych historycznych zawirowań w lepszej kondycji aniżeli Irlandczycy. Irlandczycy pozbyli się języka i nietęgo idzie im z jego ponownym wprowadzeniem. http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_irlandzki Proponuję zadawać inne pytania Irlandczykom: Czy znasz Irlandzki? Czy Twoje dzieci uczą się irlandzkiego? Co robisz aby wesprzeć odrodzenie Irlandzkiej kultury, języka? Odpowiedzi powalają :-) Podobnie ma się w przypadku Bawarczyków. Gdyby nie odrębność religijna zarówno Bawarczyków jak i Irlandczyków, to ich asymilacja najprawdopodobniej byłaby już na poziomie Kaszubów w Polsce czy Serbołużyczan w Niemczech.
    Podtrzymuję swoją tezę, że Szkoci, Irlandczycy a nawet Bawarczycy pomimo robienia wielkiego halo wyrzekli się swojej odrębności i powoli dają się anglizować czy też niemczyć. Procesy te są spowalniane przez odrębność religijną. Ale ponieważ religia odgrywa w dniach dzisiejszych coraz mniejszą rolę, jej wpływ na zachowanie wspólnoty maleje. Społeczności muzłmańskie trzymają się natomiast świetnie :-)
    To, że mamy terytorium jednolite etnicznie było też celem części polityków przed 1WŚ. To, że te zamierzenia zostały zrealizowane dopiero po 2WŚ… cóż procesy historyczne potrzebują czasu i narodziny często zachodzą w bólach.

  13. Mój syn 4 latek zapytał mnie ostatnio:
    Gdzie byli ludzie ja ich nie było? po tym jak babcia czytała mu Biblie.
    A ja sobie pomyślałem Kurcze znam całą teorię co będzie PO.
    Ale jak było PRZED? Nigdy do głowy nie przyszło mi o to zapytać.
    A potem człowiek dorasta i się „zamraża”.
    Dlaczego?
    Bo to by znaczyło że każdego ranka musiał(a)byś patrzeć na świat oczami takiego 4 latka. I dziwić się spadającym liściom i pytać ciągle pytać.
    A to jest baaaaaaaaaardzo irytujące :))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: