Napisane przez: futrzak | 9 grudnia 2014

Marketingowy scam

Ci, którzy czytają mojego bloga wiedzą, że interesuję się tematyka tiny houses (małe, ekologiczne domki, często off-grid, zużywające minimalną ilość energii lub samowystarczalne).
Sam pomysł jest – zwłaszcza w USA, nastawionym na rozpasaną konsumpcję i McMansion finansowane horrendalnymi kredytami – nader godny uwagi.
Niestety i tutaj pojawiają się obrzydliwe marketingowe przekręty.

Taki sobie hotel, szumnie zwany „PodShare”, z całą słodkopierdzącą otoczką typu „idealny dla samotnego podrożnika, który chce poznawać innych ludzi”.
„I wanted to create a comfortable and safe environment for people to sleep without putting up walls”

Zasadniczo, to taki koncept nazywa się hostel. Jedyna różnica polega na tym, ze mamy większe łóżko, do każdego dołączony telewizor oraz gniazdko nad łóżkiem. To tyle. Ah… zapomniałam o możliwości „personalization” :
Each Podestrian gets a lifetime pod number and a profile is opened for each guest.

I wszystko byłoby ok, są ludzie, którym brak prywatności w ogóle nie przeszkadza (albo tacy, co są w stanie to zaakceptować bo taniej) gdyby… nie cena. $50/noc za małe łóżko, $70/noc za duże łóżko (twin/queen).

Niech mi ktoś powie, czy są jakieś inne powody, oprócz snobistycznej mody, żeby wydać na takie g* więcej niż za samodzielny pokój z łazienką w zwykłym motelu…?

Reklamy

Responses

  1. http://afryka.org/afryka/turystyka-w-slumsach,news/

    To jest dopiero odjazd, żeby nie powiedzieć dosadniej, a nawet wulgarniej. Ale są amatorzy, chyba po to, żeby podbudować swoją nadwyrężoną samoocenę – sam już nie wiem…

  2. nie zawsze sluzy to podbudowaniu samooceny…
    dzieciaki z uprzywilejowanych rodzin warto wywiezc na takie wycieczki – albo nawet do „normalnych” dzielnic w Nicaragua czy Honduras zeby zobaczyli na wlasne oczy jak ludzie zyja i ze nie wszyscy maja tak jak oni.

    jesli to oczywiscie zrozumieja – ale jakis pozytek i tak z tego bedzie

  3. w:
    Turystyka slumsowa jest bardzo kontrowersyjna i trudno sie dziwic. W ogromnej wiekszosci wypadkow zarabiaja na niej zachodnie firmy turystyczne, mieszkancy slumsow nie maja z tego zupelnie nic, na dodatek obdziera sie ich z ludzkiej godnosci fotografujac jak nie przymierzajac małpy w cyrku :-/

    Motywacje tez nie wygladaja wcale rozowo:

    „Curiosity was the most important push factor for the tourists in this study, which did not fit either MacCannell’s or Urry’s prominent motivational theories of rural cultural tourism.
    RTT’s tourists were not primarily motivated by characteristics of either moral or mass tourism, but instead by a combination of the two. They could be described as what Cohen (1998) called diversionary tourists, who were motivated to consume experiences that contrasted from daily
    life, but who were not motivated by self-enlightenment or education.
    Interestingly, the degree to which tourists fell into the diversionary tourist category deferred according to sex, with male tourists more likely to seek fun and excitement, and female tourists more likely to seek learning and an emotionally significant experience. Tourists made clear distinctions between slum residents and the homeless, with slum residents generating
    greater novelty. While many tourists mentioned that part of their motivation for taking the tour was to contribute to the welfare of slum residents, the overwhelming majority did not donate to the homeless back home. ”

    cale opracowanie:
    http://repository.upenn.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1011&context=uhf_2010

    Takze, niestety, motywacje sa jak przy wizycie w zoo czy safari :-/

  4. no tak , zalezy jakie motywacje
    ja kiedy obwozilem dzici po biedniejszej latin america nie jechalem tam jak do zoo – a w kazdym razie nie calkowicie bo do zoo tez mozna isc aby uwrazliwic dzieci na los mieszkancow zoo

    bezposrednich kozysci oprocz kilku dolarow tam zostawionych tez nie bylo – ale posrednie sa spore jako ze dzieciaki wyrosly na wrazliwych i swiadomych obywateli a corka kilkakrotnie byla tam z misja medyczna – a to juz bezposrednia kozysc .

    nie wiadomo tylko czy to dlatego ze byla tam jako teenager – ale moze jakis wplyw jest

  5. @w
    Kiedyś miałem okazję malować mieszkanie pewnej Pani w Chicago.
    Była przestraszone bo jej córka postanowiła lecieć do jakiegoś biednego kraju pomagać tam ludziom.
    Jej argument był że w Chicago też są biedni ludzie.
    I wydanie kilku tysięcy dolarów na to by młoda pojechała na kilka miesięcy pobawić się w samarytanke wg niej jest bez sensu.
    Chociaż z drugiej strony w młodym wieku chce się zmieniać świat tymi rękoma

  6. Bolko:
    w sumie ta babka miala duzo racji. Jesli twoja motywacja jest faktycznie pomaganie potrzebujacym, to w USA jest ich az nadto. Praktycznie w kazdym miescie sa garkuchnie i noclegownie dla bezdomnych ktore z otwartymi rekami przyjmuja wolontariuszy, bo nie smierdza groszem, potrzebujacych duzo, a nie ma im kto pomoc.

    Jesli zas motywacja mlodej osoby jest „ah, Afryka, ah Azja, to bedzie przygoda, a pry okazji pomoge tym biednym glodujacym dzieciom – to jest to racjonalizacja zeby poczuc sie lepiej i za bardzo nic ponadto…

  7. 50$ za noc w dorm room? Wydaje mi się, że nawet jak na USA to jest drogo…

  8. Wojciech:
    no masz racje. Poza duzymi miastami, ponizej tej ceny, mozna wynajac na noc pokoj w motelu, jak pisalam. Pokoj z lazienka, pelna prywatnosc.

  9. Ja bym chyba jednak wolała tradycyjny motel czy nawet hotel.Bo cóż to za snobizm za taką cenę ? Tak jak wspominasz brak prywatności i jakieś dziwactwa?Choć z drugiej strony jadąc na wakacje raczej skupiam się na tym co będę zwiedzać, niż na tym gdzie będę mieszkać,bo w końcu wynajęte mieszkanie jest tylko do spania na chwilę nie na zawsze. A może to kwestia tego,że jak ktoś ma kasę to wydaje na różne dziwactwa bo sam nie wie co zrobić z kasą?

  10. jest to argumentacja dosc czesto spotykana moze jako jako rezultat projection – po co leciec do Afryki pomagac potrzebujacym kiedy mozna w Chicago
    nie wiem jaka jest wasz wiedza o potrzebach i dostepie do opieki medycznej ludzi w Nicaragua czy Honduras – w porownaniau z dostepem w np. slumsach Chicago cay NY.
    Roznica jest jak 0 i 1 – tam dostepu nie ma a tu jest.

    mozna i tu i tam – najlatwiej zreszta nigdzie jak to wiekszosc ludzi robi bez poprawiania sobie samooceny – bo nie za bardzo jest co poprawic.

  11. w:
    pisalam juz o tym nie raz na blogu. Czym innym jest wolontariat konkretnych profesjonalistow (np. organizacja Lekarze Bez Granic) a czym innym studenta, ktory poza dobrymi chęciami nie ma w zasadzie żadnych kwalifikacji. Lepiej te pieniadze wydac na podroz i utrzymanie lekarza, inzyniera czy innyc, ktorzy sa pilnie potrzebni, a nie finansowac studentow, ktorzy dopiero na miejscu beda uczyc sie, jak budowac dom czy wykopac studnie.

    Moja opinia nie jest z ksiezyca wzieta – mowia to wlasciwie wszyscy profesjonalnie zajmujacy sie pomoca w biednych krajach. Wolontariat tez trzeba robic z glowa.

  12. marketing dość wyraźnie daje o sobie znać i to juz nie tylko w sklepach ale wszędzie gdzie jest to tylko możliwe. niby dobrze, niby źle. sam w sumie nie wiem. niby naciąganie ludzi ale też z drugiej strony pokazywanie ciekawych ofert

  13. stosujesz projections – w wypadku mojej corki i jinnych w tych wyprawach sa one dosc dobrze wykfalifikowana do swiadczenia pomocy:)
    Twoja opinia o wolontariacie jest dosc typowa dla osob nie swiadczacych takowego

  14. w:
    przeciez ja W OGOLE nie powiedzialam ani slowa o twojej corce!!!!

    Napisalam:
    „Jesli zas motywacja mlodej osoby jest „ah, Afryka, ah Azja, to bedzie przygoda, a przy okazji pomoge tym biednym glodujacym dzieciom – to jest to racjonalizacja zeby poczuc sie lepiej i za bardzo nic ponadto”

    powyzsze zdanie NIE OZNACZA ze wolontariat nie ma w ogole sensu, ze twoja corka kieruje sie checia przygody, ze wszyscy powinni pomagac w swoim miescie ani tym podobne. Bardzo prosze nie wmawiac mi dziecka w brzuch!

    To bardzo dobrze, ze akurat twoja corka jest wykwalifikowana do wolontariackiej pomocy i inne osoby z zespolu w ktorym byla. Ale nie zawsze tak jest i nie kazdy wolontariat jest dobrze zorganizowany i faktycznie pomaga ludziom na miejscu zamiast przepalac kase na podroze nudzacych sie studentow na drugi kontynent.
    Jak cię kole w zęby takie zdanie wypowiedziane z moich ust jako osoby „nie świadczącej takiego” to moze przeczytaj jeden z licznych wywiadów z Ochojską, bo akurat tutaj mowila to samo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: