Napisane przez: futrzak | 21 listopada 2014

Czas jest rzeczą względną

Zwlaszcza w Ameryce Południowej a Argentyna nie jest tu wyjątkiem. Pewni amerykańscy ekspaci tak to określili:

In the U.S., we’re accustomed to initiating an action and getting a response. Many Argentines, to put it gently, don’t adhere to that approach. You have to continually pursue them for a response or answer. They say, „Yes, yes, yes,” but nothing will happen until, by sheer persistence, you finally get the answer or the problem is resolved.
Our style is to continually call, push to completion and be gracious when something actually gets done. Threats or loss of patience won’t move Argentines. They move at their own pace, and nothing is so important to them that it speeds up that pace

Nic dodać, nic ująć. Argentyńczycy nie działają w/g schematu dziś polecenie, dziś zrobione. Żyją swoim własnym rytmem, jak ktoś naciska, to przytakują, ale dalej robią swoje. Krzyki, straszenie, grożenie nie robią na nich żadnego wrażenia. To widać zwlaszcza na prowincji, a tak na prawdę to wszędzie poza Buenos. Z punktu widzenia Amerykanów takie coś jest nie do przyjęcia. Z punktu widzenia miejscowych: a po co sie tak spieszyć? Czy te dziesięć minut spowoduje, ze świat się zawali? Co jest ważniejsze, jakiś miotający się ekspat, czy moja własna rodzina i uświęcona tradycją parilla?

Przyznać trzeba, że to wyluzowanie i brak pośpiechu udziela się. I dlatego niespecjalnie się przejęłam, kiedy poprzedni własciciel nie dostarczyl wczoraj papieru potrzebnego do rejestracji samochodu. Pracuje na nocną zmianę a w dzień odsypia i zaspał – nie zdążyl na czas do urzędu. A następne 3 dni to dlugi weekend, wiec juz zdażył wyjechać..wszystko w swoim tempie. Bez tego papieru mozemy i tak jezdzic, gorsze jest sprzęgło.
Zapisani jesteśmy na środę do lokalnego mechanika (adres dostalismy od zaprzyjaźnionego Ukraińca, właściciela warzywniaka) – cena jaką chce, jest ceną normalną. Kwestia tylko tego, czy aby na pewno wyrobi się w środę…
Troche nam zależy, bo najblizszy czwartek to jest Thanksgiving w USA, mam więc 2 dni wolne i chcielibysmy gdzies sie wybrac w podróż. No ale jeśli się wybierzemy dzień albo dwa poźniej, to też przecież koniec świata nie nastąpi…

No i tak to.
Za to wczoraj nasz sąsiad, który zamieszkuje ciemne pasillo, uprawiał intensywne życie rodzinne na dachu. Asado, basenik indesit (sezon się zaczął), a potem… gra w piłkę z dzieckiem :)
Liczyłam na jakieś atrakcje typu wybita szyba albo co, ale nie. Widocznie profesjonaliści.
Ukradkiem, telefonem i metodą „strzału z biodra” udało mi się udokumentować to dziwne zjawisko :)

Pilka_na_dachu

Reklamy

Responses

  1. „They say, „Yes, yes, yes,” but nothing will happen until, by sheer persistence, you finally get the answer or the problem is resolved.
    Our style is to continually call, push to completion and be gracious when something actually gets done.”
    O, to mniej więcej podobnie jak z supportem urządzeń niektórych producentów sprzętu telco/storage w USA ;-) Wypisz, wymaluj ..
    W ogóle dziękuję za ciekawego bloga, czytam regularnie i pozdrawiam ciepło z zimnej Polski

  2. Szymon:
    a pewnys, ze ten support to czasem wlasnie nie siedzi w jakiejs Am Pd albo Indiach….?

  3. Nie ma reguły, hindusi z pierwszej linii potrafią być czasem bardziej ogarnięci niż Ci z trzeciej w USA. Rzadko ale jednak. Ogólnie nie w tym rzecz, rzecz w tym że porządnie i często nękać trzeba zarówno Johna jak i człowieka-o-indyjskim-imieniu, żeby w sensownym terminie uzyskać to co o co ich prosisz. Podejście obydwóch jest dokładnie takie samo. Przynajmniej tak to wygląda z tak odległego landu jak Polska, może im bliżej macierzy tym lepiej.

  4. hm… chyba w kazdej firmie jest tak, ze sa klienci wazniejsi i mniej wazni.
    To sie bezposrednio przelicza na pieniadze – ile stracimy, jak stracimy tego a nie innego klienta.
    No i wg tego rozklada sie szybkosc supportu…

  5. Czy to już slumsy czy prawie?
    I Ty tam mieszkasz????
    Antoni

  6. Any comments?
    http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,16999130,Brazylia_wstrzasa_gigantyczna_afera_korupcyjna.html


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: