Napisane przez: futrzak | 18 listopada 2014

Kąpieliska w La Balandra…

Jako, że samochód został zakupiony, trzeba było go wypróbować.

Pogoda śliczna, ponad 30 st C, warto gdzieś pojechać poza mury miasta. No i tu zaczal sie dylemat, bo juz wlasciwie wszedzie byliśmy…
Punta Lara odpadła, ponieważ mozna sie tam dostac komunikacja miejska z La Platy, wiec na samą myśl o tłumach, które tam będą, zrobiło mi się słabo.
Chascomus, miłe i przyjemne, jednak trochę za daleko jak na pierwszą podróż starym, używanym samochodem o którym nie wiemy nawet, czy ma wszystko sprawnie działające.

Padło więc na starą wypróbowaną metodę: siadam nad mapą i znajduję miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było, a ktore wydaja sie interesujace. W tenże sposób znalazlam cos nazywające się Balnearios La Balandra.
Że jakieś kąpieliska. Zdjęcia nawet znalazłam na sieci jakies, nie wygladaly zle. Myslę sobie: asfaltowa droga konczy sie ok. 2 km przed tym miejscem, dojazd tylko i wylacznie samochodem… no nie moze byc tam tlumów, nie moze byc tak zle…
Zresztą, zdjęcia na google maps prezentują sie calkiem niezle. Zarosniete brzegi rzeki, spokoj cisza…

No to pojechalim, prawdaż. 84 km w jedna stronę, z czego większość autostradą do La Platy.

IMG_7957

Pampa jaka jest, każdy widzi. Czytaj: płaska, zielona i nudna do obrzygania…urozmaicenie krajobrazu stanowią pasące sie krowy, konie, czasami jakis kanał. Szał ciał!!!

Droga asfaltowa z kazdym kilometrem sie pogarszala, ale moja podejrzliwosc wbudzila dopiero gruntówka. Zakurzona tak, jakby tam sie jakies rodeo odbywalo!!!

IMG_7963

No i kuźwa, odbywalo sie :-/
Po dojechaniu na miejsce zaprezentowal nam sie krajobraz typu Mielno lata 90-te czyli osrodek wypoczynku klasy robotniczej, soli ziemi argentynskiej. Pomiedzy drzewami zaparkowane najrozniejszej masci i stanu samochody, porozkladane dookola nich rodzinki z calym dobytkiem, nie wylaczajac psów, dzieci, mate, parilli i przyleglosci. Kramy. Budy. Parille i NAWET jakis, pozal sie boze, DJ. Z mikrofonem i zespołem typu UMC-UMC-poszly-konie-po-betonie.

IMG_7970

Kible w stanie takim, ze lepiej nie wspominac, oraz duza do nich kolejka. Wszędzie smiecie. Oraz bajorka, glinianki i moskity. Oraz, jeżdzące po tym quady z kierowcami uwalanymi błotem od pięt do czubka głowy. Oraz, kaczki pomykające przez te glinianki. Miejscami kury. I psy.
Cud, miód i malina.

IMG_7974

Ba. Był nawet pan z koniem i doczepionym drewnianym czyms-takim z hakiem, ktore to-coś słuzylo jako zastępnik slipa i jak widać na zdjęciu holował łódź do wody….

IMG_7965

Nie, nie moje klimaty.
Chlop wszedl do wody, poplywal sobie troche, i pojechalismy spowrotem…

IMG_7981

TU wszystkie zdjęcia z opisami.

Advertisements

Responses

  1. Bardzo lubię takie wpisy;)

  2. a czemu? (z ciekawosci pytam)

  3. Skrzywienie zawodowe ;). Pracowałam kiedyś jako pilot wycieczek/rezydent, lubię podróżować, Lubię się dowiadywać się o nowych miejscach. Robisz też niebanalne zdjęcia – miło się je ogląda. No i mam sentyment do Argentyny – może nie aż taki, żeby wybrać się tam w ciągu kilku najbliższych lat, ale przyjemnie popatrzeć na zdjęcia i powspominać.

  4. Jakbyś nie pojechała to byś nie wiedziała, a zdjęcia są super

  5. Kamenari:
    a ktore miejsca wspominasz najlepiej z Argentyny?

    dee4di:
    dzieki. No, teraz w istocie juz wiem :)

  6. A samochód szybki? A ładny? A duży? A ma ogrzewanie? A kto kerowca? A umie kierować? I pozrawiam.

  7. d

  8. samochod jest maly, syfiasty, obrzydliwy, rozlatujacy sie, nieubezpieczony, niezarejestrowany a nam obojgu wyekspirowaly prawa jazdy….

  9. Prezesie, pochwal się wreszcie (bo chyba po to był ten wpis), czym jeździsz, może Audi Q7 z tapicerką ze skóry nosorożca? A swojej pani pozwolisz choć zmienić kanał, czy wolisz, żeby w elektronice lepiej nie grzebała, bo jeszcze coś popsuje?

  10. o rany, samochod w arg to byl mega odjazd, z reklamowka hajsu wybralam sie na flores do kolezki, ktory az podskakiwal,ze znalazl frajerke na swego rzecha.
    I jezdzilam, i naprawialam, i jezdzilam….az go ukradli, co tez bylo niezla historia, kradziez stulecia niemal

    moja stara Tata z roztyrkotana skrzynia biegow dwa razy objechala cala Argentyne, z czego raz zwiedzalismy z kolega warsztaty samochodowe co 100km, nauczylam sie wielu przydatnych slowek :)) .Tata pojechala z nami nawet do chile, co bylo dosyc dziwne, bo teoretycznie (zdaniem celnika) nie mozna tak po rpostu sobie wjechac autem, powiedzialam mu, ze nie widze powodu zebym sobie nie wjechala , i pojechalismy :)

    Z wlasnego doswiadczenia powiem, ze w dalekie trasy nie ruszalam sie bez kanistra paliwa. no ale wtedy byly czesciej ptotesty i braki na stacjach. Najukochansze wypady to zawsze te na północ, niespiesznie, ku salcie i okolicach. „krotkie” u mnie to bylo na ok. 10 dni. nawet najgorsze auto w arg daje wolnosc zatrzymywania sie gdzie sie chce i kiedy sie chce. no i w tacie mozna tez bylo kimac. ale a czemu nie zarejestrowaliscie, przeciez to trwa chwile, daja taki zielony zalaminowany dokumencik i listo? jest taki urzad w centrum, gdzie sie to robi, teraz beda nowe pikne tablice! :) pozdrawiam

  11. @lopez:
    czekamy na wlasciciela az łaskawie zaplaci zalegle mandaty, zeby nam dal papier o niezaleganiu z zadnym dlugiem na tym samochodzie. To wtedy bedzie mozna juz zarejestrowac.

  12. @futrzak: Bardzo subiektywnie:San Telmo W Buenos, El Calafate, i park San Martin w Mendozie. Nie byłam w północnej Argentynie, być może wtedy ta lista wyglądałaby inaczej.

  13. @Lopez
    Co polecasz w Salta. Tak, wiem, atrakcji nie brakuje, ale zawsze lepiej wysłuchać opowieści z podróży

  14. A mnie, jako czytelnika zlomnik.pl
    interesują samochody, za którymi nikt się nie ogląda :-) I nie zadałbym pytania o markę/rocznik/silnik po to, by się chwalić moimi samochodami :-)

    Futrzaku, czym pomykasz, jesli można zapytać? Jak wrażenia z jazdy?
    W zlomniku była Kambodża, była i Boliwia, nie pamiętam czy Argentyna (pewnie zbyt bogaty kraj na ten portal).

    Pozdrawiam

  15. Wojtek:
    fiat 147, 86, silnik benzyna 1.1
    chyba najtanszy jeszcze jezdzacy jakos zabytek :) (no i historie mial sprawdzona do kilkunastu lat wstecz, od kolegi, ktory pracuje na parkingu, gdzie tenze samochod lezakowal….)

    jesli chodzi o Argentyne to dziwadlami samochodowymi nie dorownuje Urugwajowi, ale tez sie zdarzaja, na prowincji zwlaszcza.
    Mam nawet kolekcje zdjec – robione przez chlopa i z zamyslem poslania do zlomnika, ale jakos chlop sie zebrac nie moze…w zasadzie moglabym zrobic oddzielny wpis, ale trzebaby przeryc archiwa zdjeciowe a to troche roboty i nie wiem, czy ktos oprocz ciebie w ogole bylby zainteresowany….

  16. wrazenia z jazdy:
    sprzeglo sie slizga (do zrobienia), poza tym no coz, biegi wchodza ciezko i w ogole ja takim prymitywem nigdy nie jezdzilam, bo w USA co prawda najstarszy samochod co mialam to pochodzil z roku 85, ale to byl Nissan 300ZX, wiec coz….roznica znaczna :)

  17. WOW,

    dzięki za odpowiedzi. Nissan 300 ZX to jedno z moich marzeń, ale takim prymitywnym Fiatem też musi się fajnie jeździć.

    Powodzenia

  18. Wojtek inzynier:
    Nissanem 300 jezdzilo sie fajnie, prawda, jak czlowiek docisnal w gaz to czuc bylo.
    Nie, takim prymitywnym fiatem nie jezdzi sie fajnie (moim zdaniem) ale cel zakupu zgola inny byl.
    Oprocz tego pojazdy ktore mialam i jezdzilam, to byly:
    – mercedes SLK
    – Nissan Pathfinder
    – toyota corolla
    – honda prelude
    Nic specjalnie nadzwyczajnego, ale zawsze stronilam od amerykanskich samochodow (for the reason) a i europejskie mnie nie pociagaly.
    Wieksze BMW odrzucilo mnie (probowalam, a jakze, kumpel mial) bo wrazenia jazdy byly jak z czolgu. Tak, mialo przyspieszenie, ale…
    Porsche Boxter – nie, dziekuje. Komfort jazdy taki, ze po 2 godzinach wysiadlam i poruszalam sie jak po chorobie Heinego-Medina – kregoslup malo co nie odpadl, nogi scierply. Samochod dla masochistow :)
    Porsche Cayenne to w ogole jakas pomylka dziejowa. Ford Mustang podobnie. Czolg, niewygodny i na dodatek drogi sie na zakretach trzymal tak, jak pijany z fura…Corvetta – wiecej halasu o nic…

    Ja zdecydowanie jestem zwolennikiem japonskich samochodow. Ale Lexus odpada. Troche jak manekin. Niby wszystko ok i ladne, ale manekin…

  19. A trzeba było się poradzić jakiegoś Argentyńczyka. Balandra to dość znany synonim plebejskiego plażowania.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: