Napisane przez: futrzak | 12 listopada 2014

W czym amerykańska służba zdrowia jest najlepsza na świecie?

Tak, jest taka konkurencja! American healthcare okazuje się, jest najlepsza w doprowadzaniu ludzi do bankructwa.

W 2007 roku rachunki medyczne i choroby były przyczyną 2/3 prywatnych bankructw i to mimo tego, że większość pacjentów była ubezpieczona.

Że nie znasz człowieku dnia ani godziny, pokazuje przypadek pani Rothbauer. Doznała ona nagłego zatrzymania krążenia, w wyniku czego popadła w śpiączkę. Ratownicy z karetki, która po nią przyjechała nie mieli czasu sprawdzać jej karty ubezpieczeniowej i zawieźli ją do najbliższego szpitala. Niestety, szpital ów nie znajdował się w zasięgu jej insurance network (inny, o kilka przecznic dalej, już tak), więc jej ubezpieczyciel odmówił uznania claim (rachunku) opiewającego na 50 tys. USD. wobec czego kobieta musiała wystąpić do sądu o wszczęcie procedury bankructwa.

Wiele razy w dyskusjach o niewydolnosci polskiej sluzby zdrowia wysuwa sie argument, że gdyby była prywatna, to działałaby znakomicie.
Przykład USA pokazuje, że nie. Pierwszym interesem prywatnej firmy ubezpieczeniowej jest bowiem zarabianie pieniędzy i płacenie dywidend udziałowcom – jak to w wypadku każdej prywatnej firmy. W związku z tym opłaca sie im tak konstruować umowy ubezpieczeniowe, żeby odrzucać jak największą liczbę claims. Opłaca się też zatrudniać „specjalistów” których premia jest uzależniona od liczby (i wysokości roszczen) odrzuconych claims, w wypadku których poszkodowany nie poszedł do sądu. Opłaca się też organizowanie oligopoli. Opłaca się podtrzymywanie systemu, w którym pacjent nie wie, ile będzie kosztować zaordynowana usługa bądź lek i w którym przypisuje sie ogromną ilość diagnostyki i drogich zabiegów/operacji. Bo na tym zyskuje ubezpieczyciel. Proszę też zauważyć, że pacjent zdrowy, to brak zysku. Nie maja więc sensu żadne tanie działania prewencyjne.

I nie, Obamacare nie adresuje żadnego z powyższych problemów. Zaadresował jedynie problem „preexisting condition” co zresztą (jak już opisywałam wiele razy) pociągneło za sobą windowanie w górę cen usług i ubezpieczeń.

No a potem niektórzy ze znajomych dziwią mię się, czemu jednym z poważnych argumentów za wyjazdem z USA był właśnie niedziałający healthcare…
Jak kiedyś zaliczyłam wypadek na zboczu w górach podczas snowbordu i odwieźli mnie na miejscowe emergency, to rachunek dostałam na 500 USD, plus następne 500 USD rehabilitacja. Byłam wtedy ubezpieczona i w/g umowy ubezpieczyciel miał psi obowiązek zrefundować mi w 80% te koszty. Nie zrefundował nic, odrzucił claim. I co? c****ko, że tak brzydko powiem. Na szczęscie te pieniądze miałam, wiec zapłacilam. A gdybym nie miała? Zaden prawnik nie podejmie się pracy za contingency fee przy takim przypadku, bo figę z tego dostanie. Co dalej? A ubezpieczyciel sprzedaje dług do collecting agency i…..zaczyna sie spirala w dół. Albo zapłacisz, albo bankructwo.

A to był mały, głupi wypadek. A co, gdyby potrącił mnie samochód i musiałabym w szpitalu spędzić jakiś czas? Albo złamała sobie nogę? Albo wyrostek musieliby mi wyciąć? Strach się bać.

PS: w ramach pierwszej pomocy w tymże wypadku obejrzał mnie lekarz, zrobiono mi prześwietlenie dłoni (zaliczyłam tzw. skier’s thumb), dano środki przeciwbólowe i pognano precz. I za to chciano 500 USD a było to parę lat temu…

Reklamy

Responses

  1. Daleko od noszy, od noszy najdalej – omijaj, omijaj szpitale – jak brzmią słowa piosenki. Nadmienię jedynie, że znajomi od kilkunastu lat siedzą w Norwegii, a na wszystkie poważniejsze zabiegi przyjeżdżają do Polski. Dlaczego? Są lekarzami, w Polsce wciąż mają znajomości i wiedzą, że zostaną dobrze obsłużeni, czego w Norge nie są do końca pewni – tak przynajmniej mówią.

  2. Ogólnie nie ma co porównywać amerykańskiej służby zdrowia do polskiej bo to są dwa różne światy. Osobiście gdybym zachorował (odpukać) bądź ktoś z mojej rodziny na jakąś ciężką chorobę to szukałbym pomocy właśnie tam. Lepszy sprzęt i bardziej profesjonalni lekarze.

  3. Pewnie jak w kazdej kwestii kazdy ma swoje zdanie, ja o sluzbie zdrowia w USA nie mam mojej własnej opinii, ale o tej drozyznie usług i pomocy zdrowotnej w Stanach slyszalam wielokrotnie od tesciowej. Ona sama wlasnie planuje kolejny przylot na medyczny tour z Miami do Polski i trwa goraczkowe robienie listy badan do wykonania i lekarzy do odwiedzenia (ostatnio zrobiła wszystkie zeby-w tym dwie koronki, 2x okulary z badaniami cisnienia wewnatrzgalkowego i jakies inne okulistyczne sprawy, markery nowotworowe i cala mase innych wyników z krwi, mammografię, dwa rodzaje usg i kilka konsultacji lekarskich.byla zachwycona cenami i lekarzami ). Powiedziala mi,ze bardziej sie jej oplaca kupic bilet za okolo 650usd i przy okazji nas odwiedzic niz probowac sie leczyc w usa. Opowiada tez,ze generalnie znajomi -latynosi jak ona- zazwyczaj latajja sie leczyc do swoich krajow. Ona wybrala Polske, bo uwaza,ze jest duzo lepsza jakosc niz w jej rodzinnym kraju, do ktorego lot wynioslby ja niewiele taniej.
    [zaznaczam,ze tesciowa mieszka w Usa juz niemal dwie dekady, legalna jest i ma ubezpieczenie. ]

    Zgadzam się z Tobą Futrzaku w 100%, ze nie powinno się calkowicie zmieniac systemu sluzby zdrowia na prywatny.

    Chyba nie ma systemu na 100% idealnego. Na wlasnych doswiadczeniach widze, ze i w prywatnym i publicznym sa dobre i zle strony.

    Odpowiadał mi bardzo sposob w jaki mialam swiadczone serwisy medyczne w argentynie- mialam obras sociales, ktore placilam sobie jako monotributista (i liste specjalistow i miejsc, do skorzystania w ramach obras) ale rownolegle placilam sobie tez plan de salud w h.italiano, bo akurat odpowiadal mi bardzo ten szpital, jego renoma i fakt, ze wszytsko czego potrzebowalam bylo praktycznie w tym samym miejscu. Wtedy to kosztowalo sensownie, wiem ze teraz te plany sa drozsze.

    Teraz juz w pl tez mamy cos w rodzaju plan de salud i w sumie bardzo tanie. Za 250 pln za cala rodzine nieograniczony dostep do potrzebnych nam lekarzy (dla nas najwazniejszy ortopeda, alergolog, pediatra, endokrynolog i internista, ale sa tez inni w pakiecie) i usług, lacznie z rehabilitacja. Czego nie ma w pakiecie mozna naprawde tanio dokupic. Slaboscia tej opcji jest to,ze nie ma w tym hospitalizacji (tzn jest prywatny szpital tej firmy, ale trzeba dodatkowo dopłacić ,choc sa zniżki) . Czyli sam prywatny system nie wystarczylby. Ma swoje dobre strony: zadnego czekania miesiacami, zadnego stresu, ale brakuje taniech uslug szpitalnych, jak leczenia onkologiczne, wieksze chirurgiczne zabiegi czy porody.
    Dlatego oprocz tego mamy normalne ubezpieczenie ZUS dzieki któremu sa szpitale gratis (Nat jest srednio raz w miesiącu na diagnozach 3-4 dniowych -a to immunologia ,a to b.genetyczne, a to pulmonologia z alergologia – tak to jest przy chorym dziecku) oraz dosc duzo zajec terapeutycznych dla autystki i raz w roku grtis turnus logopedyczny bardzo dobry. Ogolnie na sluzbe zdrowia nie narzekamy. Na cala rodzine miesiecznie (lacznie z tym , co placi pracodawca na skladki) wydawane jest okolo 1000 pln. A niektore badania i świadczenia Natalii są warte więcej przez miesiąc, więc wiemy za co płacimy, i jest fair. Mysle,ze system publiczny jest czyms bardzo dobrym i zdecydownaie nie powinien byc likwidowany.
    Przepraszam,ze sie rozpisalam! dobrego dnia

  4. Kamil:
    domyslam sie, ze masz spokojnie na zbyciu ponad 100 tys dolarow na zaplacenie za (przecietnej) trudnosci operacje oraz pobyt w szpitalu? Bo wiesz. Nawet jakbys chcial sobie wyciac wyrostek to kilkadziesiat tysiecy dolarow, in total bys musial zaplacic.

  5. oczywiscie to porabany system ale nie masz zupelnie racji piszac ze ACA nie USILUJE promowac prewencji
    pczytaj o medical homes i indeksach jakosci opieki za ktore sie placi – dosc dobrze pomyslane, gorzej wykonywane ale poczatek jest

    oczywiscie nie musisz tego wiedziec – sam ACA jest kompeltnie nieczytelny i tylko ludzie w tym siedzacy moga sie w tym orientowac – i to nie do konca

  6. @Futrzak

    Jak to wygladalo historycznie?Kiedys czytalem ze do bodaj 1973 sluzba zdrowia w USA dzialala na podobnych zasadach jak w Europie-prawda to?

    Piotr34

  7. w:
    nie nie, wyrazilam sie niejasno (teraz widze czytajac raz jeszcze).
    Piszac, ze nie ma sensu tania prewencja mialam na mysli to, ze z punktu widzenia firm ubezpieczeniowych nie ma ona sensu.

    I masz racje, ze ten system jest nieczytelny. Zapytam wiec tak: jakie mechanizmy sa tam wpisane, zeby wymusic na ubezpieczycielach stosowanie dzialan prewencyjnych?

  8. piotr34:
    w ujeciu historycznym jak to bylo to musze doczytac, ale na szybkiego:
    – w USA nigdy nie bylo healthcare finansowanej calkowicie z podatkow i obowiazku ubezpieczen dla kazdego
    – ubezpieczyciele zawsze byli prywatni
    – nie bylo systemu single payer

    „na podobnych zasadach jak w Europie” – czyli gdzie? Bo przeciez systemy sa rozne w roznych krajach.

    Medicare i medicaid zostaly wprowadzone w 1965 roku i objely uslugami medycznymi grupy ludzi, ktore byly calkowicie poza systemem ubezpieczen (zadni prywatni nie chcieli ich ubezpieczec) tj. low income, disabled i starszych.

  9. Notabene i medicare i medicaid, a reszta prywatni ubezpieczyciele, to jest piekny przyklad na prywatyzacje zyskow a socjalizacje strat: medicare i medicaid kosztuja bardzo duzo bo obejmuja ludzi, ktorzy najbardziej obciazaja system, a sa finansowane z podatku FICA, ktory musi placic kazdy pracujacy.

  10. insurers musza i chca placic za to ze provider osiagnie pewne wyznaczniki – np ze 100% pacjentow z nadwaga (czyli 100% wszystkich pacjento ha ha) jest konsultowana na temat cukrzycy, ma plan zrzucenia wagi i jest POSLANA do dietetyka – to nie znacxzy ze do tego dietetyka dotrze

    ta jest tylko jedna przykladowa interpretacja jednego przepisu – wiem ze kazdy duzy provider zawiera inne umowy z insurers ale „duch” ustawy musi byc zachowany – promocja medical homes i preventive care indices

    wbrew pozormo insurer najlepiej zarabia na bardzo zdrowym pacjencie – a szpitale na bardzo chorym , ale zgadnij kto te przepychanke wygra, na pewno nie pacjent :)

  11. nawiasem mowic nikt od dawna nie twierdzi ze amerykanska sluzba zdrowia jest najlepsza – moze najbardziej kosztowna ale wedlug powszechnie uznawanych miar jakosc miesci sie gdzies w trzeciej dziesiatce krajow rozwinietych

  12. w:
    no wlasnie. Placa za to, ze pacjent sie skonsultuje, ze pojdzie do dietetyka. To sa pieniazki. A czemu nikt nie pomyslal, zeby zrobic tak jak w Japonii gdzie placi sie pracownikom za ZRZUCENIE wagi? Za efekt? A nie za bieganie po lekarzach? Jak dla mnie to jest odwrocenie kota ogonem.
    Promowac to sobie mozna w duchu, ale dopoki nie beda premiowane konkretne efekty, bedzie to kolejne wyrzucanie kasy w bloto.

    Nie jestem lekarzem, ale jak wytlumaczyc to, ze normy „bezpiecznego poziomu” cholesterolu w USA sa duzo nizsze niz gdzie indziej na swiecie – czy nie dlatego, zeby wiekszej ilosci pacjentow wcisnąć statyny? Ktore to statyny powoduja szereg skutkow ubocznych, ktore to skutki znow trzeba leczyc? Czemu w Japonii ludzie, ktorzy dozywaja setki maja co najmniej 2 razy wyzszy poziom cholesterolu, zyja sobie w dobrej kondycji i nikt nie probuje im wciskac statyn?
    Takich przykladow jest mnostwo. w USA kryteria diagnostyczne sa takie, ze ludziom uznawanym za zdrowych w innych czesciach swiata diagnozuje sie najrozniejsze choroby i wciska leki na nie. To nie jest normalne.

    Co do drugiej czesci wypowiedzi – ze nikt nie twierdzi – uhm…korwinowcy i neoliberalowie w Polsce twierdza, jak najbardziej – tutaj probka takiej dyskusji, pod sam koniec komentarzy:
    https://www.blogger.com/comment.g?blogID=1743641552469198017&postID=4878177410239872764

    po czesci wlasnie ta dyskusja zainspirowala moj wpis…

  13. A na czym zarabia sie w amerykanskiej healthcare ladnie pokazuje tez przyklad korporacji GlaxoSmithKline, ktora przyznala sie do winy i zgodzila zaplacic 3 miliardy w ramach ugody zawartej z oskarzeniem z paragrafów karnych jak i cywilnych.

    Dokladnie zas chodzi o:
    – korporacja promowała (prowadzac kampanie marketingowe i reklamowe) na rynku amerykanskim antydepresant paxil niepelnoletnim, podczas gdy zostal zatwierdzony do uzytku tylko dla doroslych;
    – promowala wellbutrin jako lek na otylosc (utate wagi) oraz seksualne dysfunkcje, podczas gdy zostal zatwierdzony do czego innego;
    – nie dostarczyla USDA danych na temat skutków ubocznych (safety data) dotyczacych leku przeciwko cukrzycy avandia.

    Jak okreslili prokuratorzy „misconduct” (bo to nie jest klasyfikowane jako felony) trwal w latach 1990-2007.

  14. @piotr34
    Relatywnie niedawno, bo jeszcze w 1920, ponad jedna czwarta wszystkich dorosłych Amerykan była członkami stowarzyszeń braterskich. (W Wielkiej Brytanii i Australii ta liczba była jeszcze wyższa.) Stowarzyszenia były szczególnie popularne wśród czarnych i imigrantów…
    Szczególnie imponujący był niski koszt tych usług. Na przełomie wieków, średni koszt „praktyki lożowej” dla pojedynczego członka mieścił się między jednym a dwoma dolarami rocznie. Dzienna płaca mogła opłacić opiekę zdrowotną na rok. Dla porównania: średni koszt usług lekarskich na regularnym rynku wynosił od jednego do dwóch dolarów za wizytę.
    http://mises.pl/blog/2011/04/20/long-jak-panstwo-rozwiazalo-kryzys-sluzby-zdrowia/

  15. pharma rzadzi sluzba zdrowia to fakt, ale nie ma jednego obowiazkowego poziomu choloeerolu – na szczescie

    sa badania , publikacjie, nawet rekomendacje – ale ostateczna decyzja czy brac statyny czy nie nalezy do ciebie i do lekarza – no i od kilku innych faktow o twoim zdrowiu niz ich poziom we krwi.

    na statynach zreszta juz malo kto zarabia duzo(sa wyjatki) – walmart i generics polozyly temu dosc skutecznie kres kilka lat temu

    pharma przezucila sie juz na inne rzeczy i nadal robi takie pieniadze ze innym sie nawet nie sni – nawet bankom.

    ci co zachwalaja amerykanski model sluzby zdrowia w polsce najoczywisciej go nie znaja – a moze maja nadzieje ze moga skopiowac tylko to dobre bez tego zlego.
    moze moga – ale szanse tego sa nikle

    sa pewne elementy ktore mozna naslaoac a przynajmiej ocenic – reszta niestety – wg mnie – do polski nie pasuje

  16. Służba zdrowia to jest najważniejszy ( może poza policją jeszcze i wojskiem ) przykład dziedziny która nie może być całkowicie prywatna – a to dlatego że nie mamy tutaj nigdy stanu równowagi – i popyt ( na dłuższe i lepsze życie ) będzie zawsze większy niż podaż.
    Dlatego system amerykański nawet teoretycznie nie może być dobry – przy czym faktem jest że państwowa służba zdrowia nie powinna obejmować np. przypadków zmniejszania żołądka czy też występowania lekarzy w roli darmowych psychoanalityków dla staruszek.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: