Napisane przez: futrzak | 15 października 2014

IRS – kolejna runda

I nadszedl wreszcie ten dzien, kiedy musialam wyslac zeznanie podatkowe za rok 2013 na rzecz Wuja Sama.
Dla niezorientowanych: obywatele hamerykańscy, nawet jak rezydują za granica, zarabiają za granica, to do końca życia musza wysyłać zeznania podatkowe co roku do Wujaszka Sama. A jak przekroczą magiczna barierę 97 000 USD/rok brutto, to musza i od nadwyzki zarobionej podatek zaplacic, prawdaz. USA ma podpisane umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z kilkudziesieciu krajami, ale ponieważ kraju mojej obecnej rezydencji (Argentyny) nie ma na liście, to trzeba było odwalić obowiązek.

Oczywiscie, zaczełam wtedy, kiedy ustawa nakazuje, tj. ostatniego dnia dozwolonego na rozliczenie, czyli 15 kwietnia (jak zwykle, od kilkunastu juz lat, prawdaż…). No i okazalo się, ze firma mi papierka nie przyslala. Mlodszy Ksiegowy albowiem (tu w roli wystepuje Hindus, ha ha – zgadłam po nazwisku…) nie wpadl na to, ze bede potrzebować. Albowiem rozliczył najpierw nie-obywateli, więc. No ale upomnialam sie, a to za godzinę nie bedzie gotowe, wiec trzeba bylo zrobić unik pod tytułem „file extension”. Czyli kupić sobie zapas czasu na nastepne pół roku. A potem, oczywiscie, zapomniec na te pół roku.

Po wgryzieniu sie w ustawy-srawy na stronach IRS wiedzialam już, ze kwalifikuję się na „foreign earned income exclusion”. Nie, zeby język tego gówna był zrozumiały dla normalnych ludzi, o nie. W kazdym razie doszłam do wniosku, że ja podatku płacić nie muszę, bo kwalifikuję sie na zwolnienie od.

I wszystko k* pięknie ładnie, ale… program przesławny do podatków, co to go używam od lat ładnych kilku (odkąd będąc jeszcze w USA, zrezygnowałam z księgowego człowiekowatego) – TurboTax – zaparł się był, że podatek płacić MUSZĘ.

Następne 4 godziny dziś spędziłam kombinując jak koń pod góre i zmieniając to, co myślałam, ze POWINNO wreszcie zmusić ten program do prawidlowego policzenia mi podatku. Ale nie.
Atmosfera zgęstniała, latały siekiery, k*wy i co tylko – Chłopa na szczęście nie było, więc uniknął – w końcu się poddałam.

I powiem państwu, ze kocham Internet. Albowiem znalazły się były podobne owieczki zbłakane, jak ja. Co to też miały problem taki. I cóż, ah cóż poradzili doświadczeni koledzy? (dodam złosliwie i zajadle: na FAQ TurboTaxa k***** tej informacji nie bylo!!!) Że ten p*** dochód trzeba wpisac w takiej rubryczce „other uncommon income” – a potem, potem, skarbiec z nową ścieżką otwiera się…

No w kazdym razie po pojściu owąż ścieżką było już z górki, wysłałam.

Aha. Dla obywateli amerykanskich ekspatow info: darujcie sobie uzywanie TurboTaxa jak nie macie jakiegos adresu z USA do wpisania: zarejestrowac sie nie mozna, jak adres nie jest amerykanski. To tyle w temacie.

Oczywiscie, nie musze chyba dodawac, ze mam ochote przynajmniej przydzwonic w przyrodzenie temu geniuszowi, co robil GUI design TurboTaxa? Prawdaz?

Reklamy

Responses

  1. Dobrze, ze sobie poradzilas :)

    A tak a’props, to firma Twoja (jesli jest to firma amerykanska) ma OBOWIAZEK wyslac ci zaswiadczenie o zarobkach do 31stycznia roku podatkowego, w ktorym sie naleza podatki. Tak wiec w przyszlym roku jak nie dostaniesz nic w tym terminie mozesz zaczac bic na alarm i sie im odgrazac konsekwencjami.

  2. a’propos

  3. zarabiasz >97 000 USD a na blogu chwalisz się że u chińczyka kilka % coś się udało kupić taniej niż w markecie :D

  4. @franek
    Abstrahując od tego ile zarabia, myślisz, że jak ktoś zarabia dużo to już nie ma prawa się cieszyć z faktu, że coś taniej mu się udało kupić? Aleś wymyślił… Na dobry początek proponuję się zaznajomić z biografią Warrena Buffetta, albo jeszcze lepiej – twojego imiennika z Asyżu.

  5. franek:
    widze, ze u Wacpana cos kiepsko z umiejetnoscia czytania ze zrozumieniem, za to latwo z wsadzaniem szpil zwanych dla niepoznaki „żartami”.

    HINT:
    przeczytaj raz jeszcze te dwa zdania:
    „A jak przekroczą magiczna barierę 97 000 USD/rok brutto, to musza i od nadwyzki zarobionej podatek zaplacic, prawdaz.” oraz:
    „Po wgryzieniu sie w ustawy-srawy na stronach IRS wiedzialam już, ze kwalifikuję się na „foreign earned income exclusion”. Nie, zeby język tego gówna był zrozumiały dla normalnych ludzi, o nie. W kazdym razie doszłam do wniosku, że ja podatku płacić nie muszę, bo kwalifikuję sie na zwolnienie od.”

    Co do reszty miodzio juz napisal…

    @monsun:
    napewno bede sie domagac. W tym roku nie domagalam sie po 31 stycznia bo Mlodszy Ksiegowy przekonal mnie, ze nie maja takiego obowiazku a mnie nie bedzie to do niczego potrzebne…. wot ksiegowy..dobrze, ze zatrudnili w miedzyczasie Starszego, ktory juz byl kumaty.

  6. Niestety kwestie rozliczania podatków chyba wszędzie są tak trudne – jak widać nie tylko u nas w Polsce ale i za granicą. Rok rocznie mam z tym ogromne problemy a złozenie zeznania zawsze uprzeda droga przez mękę

  7. Przemyslaw:
    no nie wszedzie, bo sa np. kraje w ktorych nie ma podatku dochodowego :)

    A tak poza tym stopien skomplikowania zalezy imho od 2 rzeczy:
    – samej ustawy podatkowej
    – jezyka, jakim jest napisana

    Wbrew pozorom to, co wprowadza komplikacje to nie sa same progi podatkowe, ale co uwaza sie za dochod i jakie sa „ulgi” i „odliczenia”. Praktycznie co roku te rzeczy ulegaja zmianie, zaden normalny czlowiek nie czyta calej ustawy, nie ma na to czasu.
    Druga rzecz to jezyk, jakim sa napisane te ustawy. W gruncie rzeczy wszystko, co robi taki program komputerowy do rozliczania podatkow to przeklada toto na „ludzki” jezyk.

  8. może to specjalnie tak zaprojektowane, żeby mniej odporne jednostki poddały się i zechciały zapłacić?

  9. miss:
    chyba (mam nadzieje) ze nie.
    Program trzyma sie logiki tzw. „state diagram” – czyli wybor opcji A powoduje uruchomienie workflow (potoku???) XYZ, wybor opcji B workflow ERT i tak dalej.

    No i teraz: logicznym wydawalo mi sie, ze worflow dla „foreign earned income” powinien determinowac STALY ADRES czyli twoja rezydencja podatkowa, tak? No bo skoro przebywasz za granica?
    Ale tu sie okazalo, ze nie. Tenze workflow jest uruchamiany przez wpisanie twoich dochodow (a moga byc przeciez uzyskane na formularzach, ktore byly wymienione wyzej do wpisania) w odpowiednia rubryke RODZAJU dochodu.

    Czyli, ze twoj dochod w postaci W-4, MISC-1099 MISC- etc. – a to sa JUZ RODZAJE DOCHODU – nie trzeba wpisac w tak dokadnie nazwane rybryczki, nie, tylko w „other uncommon income”. Szalenie proste i intuicyjne, prawdaz?

    Ze to do bani to wiem bo zauwazylam ile ludzi mialo z tym taki sam problem jak i ja.

  10. Wczesniej pisalas ze nie jestes etatowym pracownikiem i wystawiasz firmie fakture czyli rozumiem ze sprzedajesz swoje uslugi cos w stylu samozatrudnienia wiec dochod powinno sie wyliczyc na podstawie faktur bez koniecznosci papierka z firmy kupujacej twoje uslugi. Rozumiem ze wystawiasz fakture amerykanska dla amerykanskiej firmy bez wzgledu na to gdzie przebywasz, bo ustawa o podwojnym opodatkowaniu nawet jesli obejmowalaby Argentyne w twoim przypadku nic nie zmienia. – chyba ze masz rezydencje i firme zarejestrowana w Argentynie. Dobrze rozumiem?

  11. portena:
    dobrze rozumiesz aczkolwiek z punktu widzenia IRS firma ma obowiazek mi ten papier wydac, a ja mam obowiazek go posiadac w razie kontroli.

  12. Ja nie wiem dlaczego, ale zawsze kiedy nadchodzi czas rozliczania się z Urzędem Skarbowym to tak bardzo się denerwuję. W sumie robię wszystko zawsze uczciwie, ale jakoś ten czas to powód dla mnie do niepokoju. Ostatnio dostałęm zwrot pieniędzy, ponieważ zrobiłęm nadpłatę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: