Napisane przez: futrzak | 9 października 2014

Polska polityka prorodzinna

Znajomej (mieszka w Wawie) konczy sie urlop macierzynski i musi wracac do pracy.
Szans na panstwowy żłobek nie ma (235 na liscie, miejsc 20..), na prywatny tez zreszta nie (nie ma miejsc). Zostaje prywatna niańka na pełny etat. Ile rodzin w Polsce stać jest na prywatna niańke (nie mowiac juz o samotnych matkach)? Ile rodzin stać jest utrzymać z jednej pensji niepracującą matke i dziecko (nie mowiac juz, jesli ktos ma więcej…)?

Tymczasem miasto Warszawa likwiduje kilkaset miejsc w żłobkach, bo jak twierdza urzędnicy – są one niepotrzebne. Bo są przeciez roczne urlopy rodzicielskie, prawdaz.

No. A jak sie urlop skonczy, to matka po prostu weźmie na smyczy ze sobą dzieciaczka do pracy, czyż nie? Albo uwiaze za nogę na parkingu pod praca…

Z drugiej strony narzekań na samolubstwo Polek, które „nie chcą rodzic dzieci, bo są za wygodne” to cale mnóstwo. I absolutnie ale to absulutnie nie ma tu nic do rzeczy fakt, ze jak owe Polki wyemigrują i maja lepsza sytuacje finansowa, to dzietność wzrasta…

…ale jest na to lekarstwo. Nalezy pojsc za przykladem słońca narodu rumuńskiego i zakazac absolutnie jakiejkolwiek aborcji, antykoncepcji, a jak to nie pomoze – to wydac edykt o obowiazku urodzenia co najmniej trzech potomkow na chwałę narodu. I będziemy rosnąć w siłę!!

Reklamy

Responses

  1. Chyba ta twoja znajoma w jakiejś innej Warszawie mieszka niż ja. Jeśli naprawdę chce miejsca w żłobku, zapraszam na Wolę, tu bez problemu dostanie. Zamykane są żłobki (o ile w ogóle, bo osobiście nie słyszałam) w dzielnicach, w których rodzi się mniej dzieci i rzeczywiście nie ma chętnych. Wcale nie sądzę, że jest łatwo i przyjemnie w dzisiejszych czasach mieć dzieci ale nie dajmy się zwariować, ani dziś ani kiedyś ani w żadnym państwie nie jest tak, że tylko jest różowo. Całodniowa niania to luksus dla bogatych, ale już sąsiadka, znajoma z dzieckiem w podobnym wieku i chętna do opieki również nad naszym jest rozwiązaniem dużo tańszym i możliwym, trzeba tylko chcieć się zorganizować a nie tylko oczekiwać. Osobiście pomagałam kilku młodym mamom w opiece nad dzieckiem (fakt, że sporadycznie, ale tylko tyle potrzebowały) za talerz placków ziemniaczanych (które uwielbiam), więc wiem, że wystarczy tylko zapytać, a ktoś chętny zwykle się znajdzie. Poza tym prywatne przedszkola przyjmują dzieci już od 2 roku życia, można więc spróbować „przebiedować” jeden rok opiekując się swoim i może właśnie w ramach niewielkiego wynagrodzenia drugim dzieckiem, możliwości jest wiele.
    Nie bronię w tym wszystkim polityki prorodzinnej w Polsce, bo też uważam, że jest nieadekwatna i zupełnie źle skierowana, ale to temat na zupełnie inną notkę. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Akurat żłobek dostałem bez wielkich problemów – mieszkam z żoną i dzieckiem w Warszawie. Jednak syn chorował, więc wynajęlismy nianię.

    Do przedszkola też się dostałem. Wg mnie coś nie jest do końca prawdą w relacji koleżanki Autorki.

    Faktem jest, że w kwietniu można wybrać najbliższą placówkę, w czerwcu (jeśli przespało się rekrutację kwietniową) gorsze lokalizacje, a potem już nie wiem.

    W Polsce jest inny problem – żona po powrocie z rocznego urlopu straciła kierownicze stanowisko, ledwo ocaliła swoje miejsce pracy. Przed porodem, mimo trudności, pracowała do momentu, jak trafiła do szpitala (miesiąc przed terminem, przeleżała jeszcze 3 tygodnie). Teraz, po 3 latach zasuwania także w weekendy boi się kolejnego dziecka, choć oboje chcemy.

    Bezrobocie, lub słabo płatna praca – to jest największy problem w Polsce.

  3. Mam dwóch synów – jeden w pierwszej klasie, a drugi w przedszkolu. W obu przypadkach nie miałem żadnych problemów z dostaniem przydziału w przedszkolu. Może to kwestia lokalizacji? Ja mieszkam w niewielkim mieście, w którym do przedszkola przyjmowane jest każde dziecko pod warunkiem, że zarówno matka i ojciec pracują.

  4. @kiciaszara:
    Poza tym prywatne przedszkola przyjmują dzieci już od 2 roku życia, można więc spróbować „przebiedować” jeden rok opiekując się swoim i może właśnie w ramach niewielkiego wynagrodzenia drugim dzieckiem, możliwości jest wiele

    A przez ten rok zapewne mieszkanie, zarcie, i wszystkie inne oplaty oplaca sie same, tak? Ty w ogole bierzesz pod uwage, ze ludziom pieniadze nie leca jak manna z nieba i ze musza na utrzymanie swoje i dziecka zarobic? Ze ktos moze nie miec dziadkow ani rodzicow zyjacych tudziez mogacych opiekowac sie dzieckiem?
    Samotna matka to co – na sznur ma skoczyc?

    @Wojtek:
    tak z ciekawosci: panstwowy dostales bez problemow?

  5. Nie napisałaś, że to samotna matka, i w takim razie nie ma żadnej kolejki do żłobka dla niej, niech spojrzy w przepisy, ma dostać miejsce w pierwszej kolejności przed wszystkimi. Chyba , że wszystkie dzieci w żłobku są samotnych matek w co nie wierzę. Ktoś ją oszukał i tyle. Jakby co powinna się zwrócić do swojej gminy o wyjaśnienie sytuacji, bo że dostanie ten żłobek bez problemu to wiem na 100%. I to od ręki, bez trzymania się nawet ustawowych terminów. Ostatnio moja sąsiadka została z dnia na dzień „samotną matką”, bo mąż ją z domu wyrzucił, po wysłaniu pisma do sądu o rozwodzie dostała miejsce z dnia na dzień, bo takie są przepisy.
    Trzymam kciuki, by wszystko jej się powiodło.

  6. kiciaszara:
    sama musi utrzymywac siebie i dziecko – mimo tego, ze juz z mezem nie mieszka, ale jeszcze sie nie rozwiodla i nie ma prawnie zasądzonych alimentow.
    Ma wiec tzw. podstawowe punkty w klasyfikacji. Dodatkowe sa za:
    a) rodzeństwo
    b) dziecko niepełnosprawne
    c) opiekę kuratora nad rodziną.

    zadne z powyzszych jej nie dotyczy. Nie sądze, zeby ktos ją oszukal. Dyrektorka zlobka twierdzi, ze tyle samo jest punktow podstawowych zarowno w wypadku samotnej matki jak i pelnej rodziny. Dodatkowe sa tylko za to, co powyzej.

  7. To co napisalas dotyczy – ale przedszkola.

  8. ale jak to, jakie 20 miejsc w żłobku publicznym?! jako pracownik Zespołu powiem, że w znakomitej wiekszości żłobków jest co najmniej 22 dzieci w grupie; są też grupy po 32 dzieci! wszystko zależy od warunków lokalowych, bo ileś tam metrów musi przypadać na jedno dziecko.
    likwidowane sa np. sypialnie, żeby stworzyć dodatkowe grupy.
    Nie ma mowy o zmniejszaniu miejsc w żłobkach, wręcz przeciwnie. Podniesiony jest wiek – 12 miesięcy – w związku z tym rocznym urlopem wychowawczym. Czyli – tyle samo miejsc, ale dzieci starsze.
    poza tym zakładane są wciąż nowe żłobki z dotatcji unijnych, np. na Ursynowie. Powstają też filie – np. na Dąbrowskiego będzie nowa filia od stycznia.
    Zakładane są też miniżłobki, no i opiekun dzienny zaczyna funkcjonować, tzn. opiekunka, rodzic i pięcioro dzieci.
    Najwięcej miejsc jest zaś w starych żłobkach – Wola, Śródmieście, Mokotów – największe budynki, duże ogrody. Najmniej miejsc jest w nowych żłobkach, które obliczone są na małe grupy.
    Co do samotnych matek, to cóż – prawie wszystkie matki są teraz samotne. To nie ułatwia.
    Poza tym warto zajrzeć do innych żłobków, skoro lokalny jest zapchany, zawsze w ciągu roku zwalniają się miejsca, bo dzieci chorują (choć gwarancji nie ma).

  9. P.S. 22 lub 32 dzieci w grupie, ale grup jest zwykle kilka, np. dwie jedynki – lub trzy, dwie dwójki, dwie trójki, dwie czwórki.
    chyba że jest to mini złobek, to faktycznie, po jednej grupie z każdej grupy wiekowej, a mini złobek to w ogóle mieszkanie w bloku.
    ale w wymienionych przeze mnie dzielnicach nie ma problemu z dostaniem się, trzeba troszeczkę poczekać czasem, numer na liście rezerwowej to tylko numer. ja bym się nie poddawała.
    a znajoma ma smutną sytuacje rodzinną i finansową, to fakt. ani z niej samotna matka, ani mężatka. bardzo mozliwe, że jest to działka jeszcze nie „zagospodarowana” socjalnie. luka w systemie.

  10. Odpowiadam z opóźnieniem – tak miejsca dostałem w żłobku, a potem przedszkolu publicznym, czyli państwowym.

    Co więcej, w żłobkach brakowało miejsc, więc miasto zapłaciło za mojego syna w żłobku prywatnym. Płaciłem miesięcznie około 350 zł, zamiast 1300 zł.

    Podstawa, złożyć wniosek wtedy, gdy się go składa (przez internet, potem zanieść wydrukowane podanie do placówki). I płacić podatki w Warszawie, ale to oczywiste.

  11. na prywatny tez zreszta nie (nie ma miejsc). Zos
    —————————————————————–
    To by sie zgadzalo z przecietnym obrazem wspolczesnego Polaka. Cierpiacego na syndrom chlopa panszczyznianego. Rynek jest, praca nie specjalnie kwalifikowana, mnostwo bezrobotnych, mogacych i zastartowac prywatne przedszkole, i podjac w nim prace, przy dzieciach, w kuchni, itp.
    Ale wszytkie stoja z otwartym pyskiem, i nie wiedza, co tu zrobic… I wrzeszcza, ze ich Niemcy i Amerykanie oszukuja i okradaja. Z czego, niby??


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: