Napisane przez: futrzak | 9 października 2014

Dlaczego klasa średnia została wyrolowana

Pozwoliłam sobie przetłumaczyć ponizszy tekst, bo uważam go za bardzo ważny. Opisany tam problem, mimo ze odnosi się do Amerykanów, zaczyna dotykać też Polaków. Ten sposób myślenia dotarł nad Wisłe wraz z popularnościa pozyczek hipotecznych i prędzej czy poźniej zakończy się podobnie, jak w USA.

Jeśli ktoś zna angielski, polecam przeczytanie w oryginale – tekst jest slangowo-poetycki i prawie na pewno nie udało mi się oddać wszystkich niuansów…

——————————

„Za każdą wielką fortuną stoi wielka zbrodnia” – Honoré de Balzac.

Najblizej zachowywania sie jak bogaty czlowiek zdarzylo mi się być, gdy sprzedalem na short sale* swój dom. Byłbym w stanie go nadal spłacać, ale strategiczny defaut uczynił moje życie łatwiejszym. Byłem winny bankowi 400 000 USD za dom, który wart był w momencie sprzedaży 150 000 USD. Bank stracił ponad ćwierć miliona dolarów, ja straciłem co najmniej 80 000 USD w postaci wkładu własnego oraz kosztów remontu. Bank w short sale zgadza się umorzyć część długu, sprzedający zaś nie dostaje nic, jest za to „ukarany” niemoznością zaciągania następnych pożyczek przez okres co najmniej dwóch lat (zasady mogą być tutaj różne).

Czas, w którym zachowałem się jak bogacz nastąpił w momencie, gdy kupiłem następny dom, zanim jeszcze sprzedałem na short sale poprzedni. Zrobiłem tak, aby uniknąć reperkusji wiążących się z short sale.
Gdy kilka lat temu rynek nieruchomości poszedł na dno, rząd uratował każdy bank i biznes (nawet przeklętą firmę ubezpieczeniową), ignorując wszystkich innych. Zdałem sobie sprawę, że gra była fatalnie ustawiona, więc nie skończyłem jej w stylu typowym dla klasy średniej. Zamiast tego użyłem całego dostępnego mi sprytu i cwaniactwa (dość zresztą ograniczonego), aby nabyć nowy dom, przed pozbyciem się starego. Wykorzystałem niskie ceny będące efektem pęknięcia bańki na nieruchomościach oraz wyjątkowo niskie oprocentowanie pożyczek. Największą przeszkodą w pozyskaniu dobrego dilu była jednak obezwładniająca potrzeba zachowania się jak typowy frajer z klasy średniej.

Zostałem wychowany tak, aby „dotrzymywać słowa” i wpojono mi przekonanie, ze uściśnięcie dłoni „coś znaczy”. Jednakże, biznesmeni i bogacze podejmują decyzje znacznie mniej moralne niż jakaś short sale. Ci ludzie zakładają korporacje w celu uniknięcia odpowiedzialności prawnej za swoje czyny. Działa to znakomicie. Możesz zablokować wierzycieli, zadeklarować bankructwo, zatruwać codziennie środowisko, kraść z uposażenia emerytalnego i wzbogacać w ten sposób członków zarządu. Jeśli to wszystko zawiedzie, co często zadarzało się Donaldowi Trumpowi, zawsze możesz zatrzymać swoje prywatne posiadłości i fortunę. To nie przypadek, że najlepiej opłacany CEO w Ameryce nigdy nie zarobił na rzecz firmy nawet centa.
Gdyby normalni Amerykanie zachowywali się tak, jak korporacje i klasa wyższa, nasz kraj upadłby w tydzień z powodu systemowego złodziejstwa, korupcji i chciwości.

Zawsze wiedziałem, że biznes nieuczciwie mnie wykorzystywał, ale nigdy nie zdawałem sobie sprawy do jakiego stopnia, dopóki nie zacząłem sie przygotowywać do short sale. Najpierw nauczyłem się wszystkiego, co mogłem, w temacie finansowania zakupu domu. Skontaktowałem się z grupą inwestorów o wątpliwej reputacji i bardzo szczegółowo wypytałem. Nie użyłem ich, ale byli bardzo bezpośredni, pouczający, a wstyd był im obcy.

„Któż płaciłby 11 procent od kredytu hipotecznego?” – zapytałem.

„Bogaci” – odpowiedział Bill, pracownik z legalnej firmy lichwiarskiej – „bogaci mają fatalną zdolnośc kredytową”.

Bogaci = zły kredyt (bad credit). Niech ta informacja zapadnie wam w pamięć.

Bill w sposób oględny wyjaśnił mi, że bogaci nigdy nie zapłacą żadnego rachunku, jeśli istnieje sposób na uniknięcie płacenia. Jeśli coś idzie źle w inwestycji czy ich biznesie, zawsze najpierw chronią swoją prywatną własnośc.
Pewnie wszyscy słyszeli też stereotyp, że bogaci dają kiepskie napiwki.

Większość Amerykanów nie ma zielonego pojęcia o biznesie i finansach. Zamiast tego jesteśmy kastą klientów. Jesteśmy odbiorcami krótkoterminowych lichwiarskich pożyczek, pożyczek edukacyjnych nigdy nie przedawniających się, horrendalnie drogich kredytów hipotecznych, zdzierczo oprocentowanych kart kredytowych, smieciowego żarcia i samochodów z zawyżonymi cenami.
„Inwestujemy” w najprostsze konta emerytalne, piramidy finansowe i przygotowania na wypadek końca świata. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zyskujemy czy tracimy – klasa inwestorów zawsze na tym zarabia.

W czasie pięciu czy sześciu lat, kiedy wartość mojego domu spadała na pysk, straciłem również dziesiątki tysięcy dolarów z kont emerytalnych. W tym samym czasie mój „doradca finansowy” dostawał swoja prowizję, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. Ponieważ jest dilerem giełdy pędzonej narkotycznym amokiem, dostawał kasę niezależnie od wyników portfolio klientów.

Amerykanie z klasy średniej to nie jest ten sam gatunek ludzki co bogacze, my nawet odmawiamy dyskusji na temat problemów klasowych w Ameryce. „Klasa społeczna” to coś charakterystycznego dla Brytyjczyków, mimo tego, ze Zjednoczone Królestwo ma teraz wiekszą mobilność społeczną niz my. Jest wiele doskonałych esejów i filmów o paralelnym a nierównym systemie kapitalistycznym w USA. Mamy do czynienia z bizantyjskich rozmiarów labiryntem prywatnych i korporacyjnych benefitów, którymi mogą cieszyć się bogacze i inwestorzy, a które są nieczytelne i niedostępne dla zwykłych ludzi.

Płacimy bankom za przywilej pasożytowania na nas – to stało się oczywiste wraz z rosnącym kawałem korporacyjnych profitów generowanych przez sektor finansowy. Poziom zatrudnienia w sektorze finansowym waha się w granicach 5 procent wszystkich zatrudnionych w USA, podczas gdy zgarniają oni jedną trzecią wszystkich zysków korporacji. Nic nie produkują i nie stwarzają żadnej wartości dodanej – w istocie ogromny kawał ich profitów składa się z opłat za „obsługę”.

Zanim zostanę oskarżony o krytykanctwo wynikające z zazdroszczenia bogaczom, pozwólcie mi coś wyjaśnic.
Zyję stylem życia, który kiedyś był typowy dla klasy średniej. Wyjeżdzamy z rodziną na wakacje każdego roku, mamy dom w miłej dzielnicy. W pracy nie brudzę sobie rąk. Oczywiście, to wszystko jutro może się zawalić, ale w tej chwili jestem pewnego rodzaju wygranym. Dlatego, że osiągnąłem jakis poziom finansowej stabilności, miałem czas aby rozejrzeć się dookoła siebie i zauważyć, jak kompletnie niedzialający ten system stał się dla większości ludzi.

Zycie stylem klasy średniej jest przeszkodą w osiagnieciu znaczących zmian.
Uczy się nas, że mamy wszystko, czego odważymy się oczekiwać, i że kapitalizm nam to zapewnił. Ludzie z klasy średniej są też nakłaniani do tego aby nienawidzić biednych i tych, ktorzy nie mogą, bądź nie będą pracować. To sa ci „inni”, klasa żebraków. To biedni winni są temu, że nie dostałeś podwyżki przez ostatnie pięć lat, że twój dom jest bezwartościowy, czy że twoja firma daje ci tylko tydzień urlopu na rok. Ci, którzy coś mają, nienawidzą tych, co nie mają nic.
Pozwalamy bogaczom pasożytować na Ameryce, a swój gniew obracamy przeciwko biednym.

Po przemysleniu tematu okazuje się, że nie mozna winić bogaczy za to, ze stalismy sie oligarchia czy tez czyms, co coraz bardziej przypomina powrót czarnych czasów feudalizmu. Wina lezy raczej po stronie leniwych „średniaków”, którzy głosują na polityków i ustawy faworyzujące inwestowanie i bogactwo, a nie pracę zwykłych ludzi. Amerykanie z klasy średniej ubolewają i samobiczują się własnym brakiem bogactwa, tak jakby była to jakaś poważna wada charakteru. W tym samym czasie ulegają złudzeniu, że każdy może być bogaty, podczas gdy oczywiście większości ludzi brak jest odpowiednich znajomości, edukacji i zwykłego szcześcia, zeby chociaż zbliżyc sie do bogactwa.

Jestem w stanie odkryć predyspozycje kazdej osoby do stania sie bogatym stosujac prosty test: jesli Amway (lub inny multi-level marketing) oznacza dla ciebie mozliwosc biznesową, to nigdy nie będziesz bogaty. Albo: czy myślisz, że masz szansę wygrania na loterii? Jeśli odpowiedz brzmi tak, to najprawdopodobniej umrzesz biedniejszy, niz jestes w tej chwili.

Przez cale swoje zycie obserwowalem rodzine i przyjaciol angazujacych sie w biznesy typu „jak szybko się wzbogacić”. Sam też łapałem się nie raz na podobnej dzialnosci. Wszystkie one konczą sie klapą, bez wyjątku. W tym samym czasie – przynajmniej w moim wlasnym otoczeniu – ci sami ludzie głosują na partię republikańską. Zauważam odwrotnie proporcjonalna zależnośc pomiedzy
prawdopodobieństwem zostania bogatym, a angazowaniem sie w popieranie partii republikanskiej.
Ci ludzie betonują w ten sposób instytucjonalne przewagi elity biznesowej, do ktorej nigdy przenigdy nie będą należec.

Jako publiczną przysługę dla każdego członka spolecznosci „zostać-szybko-bogatym” oferuję to: nigdy nie zostaniecie milionerami. Nie poprzez zapewnienie sobie dostępu do działki z żyłą złota [gold claim], albo stworzenie gigantycznej sieci dystrybucji Amwaya. Ani z systemem liczenia kart w Blackjacku tudzież bogatym wujkiem na skraju śmierci. Błagam, dla wlasnego rozsądku i dobrostanu, przestańcie głosować na rozwiązania dające coraz więcej benefitów klasie rentierskiej popijającej martini. Nie obchodzicie ich – wasze rodziny, zycie i smierć są im doskonale obojętne.
Oni mają już wystarczająco dużo, więc przestańcie ich wzbogacać swoim własnym kosztem.

Na początek, mam rozwiązanie i zaczyna sie ono z krytycznym spojrzeniem na siebie Ameryki. Jako ludzie jesteśmy do bani w temacie samokrytycyzmu, jednakowóż zadajmy sobie to pytanie: dlaczego istnieje społeczeństwo? Czy każdy człowiek za jedyny cel życia ma wzbogacanie najmniejszego ułamka gatunku? Czy uwazamy bogatych ludzi za lepszych od nas? A moze powinnismy spróbowac dostarczyc największe dobra największej liczbie ludzi, nie rezygnując równocześnie z popierania innowacji i konkurencji?

Wraz ze swoją short sale wpłynąłem na wody finansowych rekinów lichwy. Była to od strony etycznej najgorsza decyzja, ale od strony biznesowej wysoce wyrafinowana i zyskowna. Pouczające i zmieniające mnie doświadczenie. Ludzie za bardzo wahają się dyskutować o takich transakcjach, zwłaszcza, ze na codzien podejmują fatalne finansowe decyzje (jak ja). Tyle, ze ta wstydliwość utrwala ogólny finansowy analfabetyzm.

Jako gatunek, człowiek amerykański nie lubi dyskutować na temat swoich finansowych niepowodzeń i ciągłego bycia ofiarą bezdusznych korporacji. Co więcej – nasza źle ulokowana „etyka”, dotycząca wielkiego biznesu, a więc grupy pozbawionej jakiejkolwiek moralności – szkodzi zwykłym ludziom i społeczeństwu.

Gdybym był w stanie legalnie wyrolować bank, zrobiłbym to bez wahania.
Instytucje finansowe wyrolowałyby mnie sześc razy na okrętke w ciągu tygodnia, gdyby tylko mogly zaoszczedzic w ten sposob kilka centów. Jedyne, co mogę zrobić, to odwdzięczyć sie tym samym. Szkoda, że nie mam więcej domów na sprzedaż w short-sale…
———————

* short sale – w języku prawniczym oznacza sprzedaż nieruchomości poniżej wysokości obciążenia hipotecznego, ze zwolnieniem z wierzytelności zabezpieczonej hipoteką.

Reklamy

Responses

  1. Mam taką samą obserwację, także siebie samego.

    Gdy zarabiałem na czarno minimalną pensję (praca na studiach, choć już w zawodzie), głosowałem na UPR, choć coś mi nie grało, że za 2 miesiące pracy z kolegą dostaliśmy do podziału 6 000 zł, a na fakturze było 120 000 zł.

    Zajęło mi prawie 10 lat odkrycie prawdy o otaczającym nas świecie. Polecam „23 rzeczy, których nie mówią Ci o kapitaliźmie”, jest epub na chomiku :-)

  2. Ten fragment przez Polaków nie zostanie zrozumiany:
    „Jesteśmy odbiorcami (…) samochodów z zawyżonymi cenami”
    Najnowsze wieści: właśnie miała miejsce premiera Lexusa RCF. W USA od 61 000 USD, w Polsce od 380 000 zł…

    Zawsze mnie zastanawiało jak to możliwe, że w biednym kraju samochody są dwukrotnie droższe niż w jednym z najbogatszych państw świata?

  3. Łukasz:
    A gdzie te lexusy sa produkowane? Przeciez nie w Polsce.

    Sprawdz, jaka cześć ceny stanowi clo, podatek i jaka marze maja dilerzy z salonu.

    Lexusów po Polsce niewiele jezdzi a ci, co je kupuja, traktuja zapewne ten samochod jako demonstracje statusu. Z racji niewielkiej liczby nabywcow cena koncowa jest wywindowana zeby sie tą małą ilość egzemplarzy w ogole oplacalo sprowadzic…

  4. Trudno znaleźć auto produkowane w Polsce i sprzedawane w USA.
    To samo dotyczy modeli mniejszych. Na Corolli różnica wynosi ok. 10 000 zł na korzyść USA. A jeżeli my płacimy więcej z powodu podatków (VAT), które następnie mają zasilić ubogich, to współczuję Ameryce jeśli pójdzie naszą drogą ;-)

  5. Trudno znaleźć auto produkowane w Polsce i sprzedawane w USA

    A co to ma do rzeczy bo nie rozumiem?

    Na Corolli różnica wynosi ok. 10 000 zł na korzyść USA

    Spytaj sie dealera jaka ma marze na jednym samochodzie i ile sprzedaje miesiecznie oraz jakie z tego koszty musi oplacic.

    Bez wnikniecia w struktury cen te rozwazania nie maja zbyt wiele sensu. Toyota Corolla to jeden z najpopularniejszych sedanów w USA, ma bardzo dobra wartosc w odsprzedazy. Nie mam dokladnych liczb, ale nawet patrzac na ulice Polski widac, ze to nie jest najpopularniejszy samochod.
    Dealer sprzedajacy kilka samochodow dziennie a kilka miesiecznie bedzie mial na pewno rozne marże. Im mniejszy volume, tym wieksza marza – ta regula obowiazuje na calym swiecie.

  6. @łukasz
    Zagadka. Jeden diler sprzedaje 10 samochodów/komputerow/czegokolwiek a drugi jeden. Który z nich jest Amerykaninem a który polakiem i co ztego wynika?

  7. Co do samochodów:
    1) Kiedyś miałem okazję na Chicago Motor Showwejść do kilku samochodów. Wszystkie na pewno były duże, ale tak w środku to wyglądały jak fiat w najtańszej wersji.
    2) Wg Amerykańskich związków zawodowych Toyota Corolla jest najbardziej amerykańskim autem czyli że najwięcej robi przy niej amerykański robotnik.

  8. 1998-2004 pracowałem jako sprzedawca w salonie Toyota. Marża wynosiła 4%. Jeśli diler wykonał plan sprzedaży dostawał od importera bonus: dodatkowe 4% wykonanej sprzedaży. To zapobiegało konkurencji cenowej pomiędzy dilerami. Cena w całym kraju była taka sama ale czasem w ramach targowania klient dostawał jakiś gratis (marża spadała). Nie sądzę, żeby w USA marża dilera była mniejsza. Ale po drodze jest jeszcze importer organizujący ogólnopolską kamapnię reklamową, strategię sprzedaży oto. Może tam jest główny ośrodek kosztów? W każdym razie akurat na ceny samochodów Amerykanin narzekać nie powinien. Przeglądając oferty używanych aut z USA, kosztowne może być utrzymanie auta, bo małolitrażowych samochodów brak. Mmoże ubezpieczenie? Wszak USA to ojczyzna procesów o gigantyczne odszkodowania co musi wpływać na wys. składek.)

  9. Państwo polskie kroi obywateli z hajsu ile się da. Np. nowe Mitsubishi Pajero w Dubaju (gdzie nie jest produkowane) kosztuje 98 tys.dirhamów czyli w przeliczeniu na złotówki ok.90 tys.PLN. Natomiast ten sam model w Polszy już kosztuje w salonie w promocji :-) tylko 186 tys.PLN. Czy koszt transportu tego statkiem aż tak wzrośnie żeby auto kosztowało prawie 100% drożej. Nie sądzę. Państwo nas łoi po kieszeni ile wlezie.

  10. Tak w sumie troche szkoda, ze komentujacy zauwazyli na ile ich „panstwo” kroi w temacie cen samochodow a… pomineli zupelnie cala reszte wpisu. Ktora jest znacznie bardziej wazniejsza…

  11. @ futrzak
    Autor chwali się że przechytrzył system bo zanim sprzedał „drogi” dom to kupił „tani” dom wcześniej i w ten sposób wykorzystał system.
    Narzeka na warstwę TOP w Ameryce że nie dotrzymuje słowa (zysk mój, strata nasza) oraz na klasę średnią że chce szybko zarobić a później i tak się kończy jak zawsze czyli stratą.
    I na koniec: Jak bym mógł to też bym robił jak warstwa TOP. Ale możliwości nie te.

    Czy czegoś nie doczytałem?

  12. Co w tym artykule jest takiego odkrywczego że poświeciłaś swój czas żeby go przetłumaczyć?

  13. Bolko:
    naprawde tylko tyle zarejestrowales z tego tekstu? Nic wiecej?

  14. Prawdę mówiąc też nie mam pojęcia, skąd pomysł tłumaczenia tego tekstu (znałem go wcześniej). Zakładam sensowność w USA, ale w PL?

  15. gszczepa:
    do Polski tez juz dotarla ta mentalnosc. Miliony daly sobie wmowic, ze kupno domu na kredyt hipoteczny ze zmiennym oprocentowaniem to swietny interes i trzeba bylo „łapać okazję, bo ceny przeciez ciągle idą w góre”. Ba, ilez to osob uznalo, ze zrobia swietny interes zaciagajac kredyt we frankach!!! Ogromna wiekszosc z tych ludzi interesowala sie tylko tym, ile beda wynosic pierwsze raty. Nie maja pojecia, jakimi oplatami karnymi oblozy ich bank gdy beda spozniac sie z placeniem. Nie wiedza, od czego zalezy zmiana tego oprocentowania.

    I ci ludzie dalej ida grzecznie i jak durnie glosuja na kolesi, ktorzy ich łupią w tyłek ile wlezie i ktorzy nie maja skrupułów przy uchwalaniu kupionych ustaw.
    Wystarczy im pomachac jakims krzyzem przed nosem i juz w te pędy lecą „glosowac na mniejsze zlo”.

    Ta sama mentalnosc… ta sama.

  16. Mam wrazenie ze nawet 100 takich tekstow nie pomoze nic zmienic.
    Teksty Kochanowskiego nie uratowaly IRP przed upadkiem i ppodzialem miedzy zaborcow

  17. PawelW:
    Zjawisko alienacji elit i dzialania na szkode reszty obywateli i kraju nie jest nowe. Jednak zeby doszlo do upadku, podtrzeba zawsze biernosci i nic nie robienia zwyklych ludzi. Wtedy szlachta byla zajeta kłóceniem sie miedzy soba o zagrody i inne takie; dzis przecietny Kowalski czy Smith zajeci sa wgapianiem sie w durne programy telewizji i dopoki moga sobie raz na tydzien zrobic grilla i wypic piwko, uwazaja ze wszystko jest w porzadku.

    Moze Polska jako panstwo zniknie znow z mapy swiata, a moze nie. Jedno wszak jest pewne: kazda zmiana zaczyna sie od zmiany mentalnosci i uwierzenia, ze MOZNA COS ZMIENIC.

  18. Futrzak mam kuzyna doktor nauk medycznych więc – wydaje się nie głupi człowiek, prawda?
    Chce kupić większe mieszkanie, proponuje mu że już za 2500 zł można w Krakowie wynająć DUŻE mieszkanie.
    Odpowiedź: eee bez sensu tyle co rata kredytu.
    Żeby było śmieszniej ma teraz kredyt we frankach na obecne – mniejsze mieszkanie.
    I to naprawdę nie jest jedyny przypadek ignorancji ekonomicznej jaki znam

    Ale to co uważasz że lepiej nie kupować Od kilku lat śledzę blogi na których autorzy mówią że jest bańka na rynku nieruchomości. Ale z drugiej strony jak człowiek 2 lata po studiach zarabia 6000 na rękę czyli tyle co 1 m2 mieszkania (Kraków) to nad czym On ma się zastanawiać? Przecież zawsze tyle będzie zarabiał i będzie młody i zdrowy.

    Moja teściowa ostatnio narzekała że Ona całe życie oszczędzała i g.wno z tego ma bo inflacja wszystko zjadła.

    I teraz mam w kieszeni 200 tys polskich złotych (ewentualnie taką zdolność w Banku). I biorąc pod uwagę powyższe historie co ja typowy Polak mam z tą kasą zrobić?
    Kupić mieszkanie i wynająć komuś.
    I tak myśli większość.
    Dlaczego?
    Bo to jest „pewne” rozwiązanie
    Dlaczego?
    Bo to podpowiada mi intuicja a tak naprawdę to nie mam innych równie pewnych rozwiązań do objęcia umysłem zwykłego zjadacza chleba który próbuje sobie radzić we współczesnym świecie. Gdzie fizyk z jednej dziedziny ma problemy z porozumieniem się z fizykiem z drugiej

    trochę off topic
    Futrzak ostatnio zauważam że Polska w której żyję
    nie wygląda tak jak sobie to wyobrażałem 10, 15 lat temu.
    Zacząłem odwiedzać strony różnych „oszołomów” którzy opowiadają że trzeba wrócić do korzeni tzn w II RP.
    No i wpadła mi w rękę książka z historii tego okresu.
    Czytam
    A tam zabójstwo prezydenta (Narutowicz),
    strzelanie przez wojsko do ludzi (przewrót majowy),
    aresztowanie opozycyjnych działaczy (Brześć, Bereza),
    sprzedaż za grosze polskich fabryk i niemal ich likwidacja (Żyrardów),
    zaginięcie Generała (Zagórskiego) który miał obciążające kwity na rządzących.

    Wniosek:
    To już wszystko było.

    Tylko co robić ?

  19. Bolko:
    Futrzak mam kuzyna doktor nauk medycznych więc – wydaje się nie głupi człowiek, prawda?

    Wiesz, to ze ktos ma magistra czy inny tytul przed nazwiskiem, wcale a wcale nie implikuje, ze posiada chociazby podstawowa wiedze dotyczaca kredytow i innych aspektow finansow.

    Moja teściowa ostatnio narzekała że Ona całe życie oszczędzała i g.wno z tego ma bo inflacja wszystko zjadła.

    Oszczedzac tez trzeba umiec.. w ogole wszystko w zyciu trzeba robic z glowa :) Jak tesciowa skladala pieniazki na ksiazeczke oszczednosciowa albo trzymala w walucie w materacu/banku etc. to niestety ale inflacja jej wszystko zjadla. Moja matka oszczedzala przez cale zycie, ale kupowala za to zloto. Potem po 89 roku pojechala pare razy na wycieczke za wschodnia granice. Tez przywiozla zloto. I dzieki temu mogla wykupic okazyjnie mieszkanie spoldzielcze w bloku. Dzis nie musi splacac zadnego kredytu :)

    Na inflacji tez niektorzy zarobili – ci, ktorzy zaciagneli kredyt o stalym oprocentowaniu przed dewaluacja…
    Twoja tesciowa musiala byc najwyrazniej wyjatkowo oporna na jakakolwiek wiedze z otaczajacego ja swiata, bo przeciez koniec lat siedemdziesiatych i osiemdziesiate to inflacja, potem dewaluacja a potem znowu inflacja. I ona przez ten caly czas trzymala gotowke? No niewiarygodne, przynajmniej jak da mnie.
    Ale co sie dziwic, skoro Polacy sa w stanie kupowac onlie bilety nieistniejacej linii lotniczej jak cieple buleczki, bez zastanowienia…

    Kupić mieszkanie i wynająć komuś.
    I tak myśli większość.
    Dlaczego?
    Bo to jest „pewne” rozwiązanie
    Dlaczego?
    Bo to podpowiada mi intuicja a tak naprawdę to nie mam innych równie pewnych rozwiązań do objęcia umysłem zwykłego zjadacza chleba który próbuje sobie radzić we współczesnym świecie.

    No nie przesadzaj. Ktos, kto jest w stanie rozwiazac rownanie z dwoma niewiadomymi i generalnie dal rade zdac mature JEST W STANIE zrozumiec podstawy udzielania kredytow, finansow etc – tylko musi najpierw CHCIEC oraz sie tym ZAINTERESOWAC. Wyrwac sie z tego idiotycznego marazmu bo w telewizji, bo sasiad, bo Kryska powiedziala…

    Tylko co robić ?

    Chodzi ci o skale kraju czy jednostki?

  20. Nie przesadzajmy z tymi milionami kupującymi w Polsce domy na kredyt we frankach.

    Kredytów frankowych w ogóle funkcjonuje kilkaset tysięcy, a większość z nich, może nawet ogromna, to na mieszkania.

    Zresztą, wcale nie jest wykluczone, że długoterminowo frankowcy całkiem nieźle na tych kredytach wyjdą.

    Samoograniczeń w kiwaniu instytucji to niewiele w mentalności funkcjonuje.

    itd…

  21. gszczepa:
    w jaki niby sposob frankowcy maja dlugoterminowo dobrze wyjsc na splacaniu kredytu w walucie, w ktorej nie zarabiaja? Zakladasz, ze w perspektywie dwoch dekad zlotowka bedzie sie ciagle umacniac w stosunku do franka?

    Co do splacalnosci kredytow, to idzie coraz lepiej, ta….
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,15680031,_Dziennik_Gazeta_Prawna___Przestajemy_placic_kredyty.html

    a to dane z poczatku roku.

  22. Znacznie niższa bazowa stopa procentowa.

  23. gszczepa:
    tylko ze nizsza stopa bazowa nie przeklada sie automatycznie na nizsze oprocentowanie kredytu hipotecznego – to ostatnie ustala sobie bank. Bylo to ladnie widac w USA, gdy interest rates polecialy na pysk, a nawet staly sie ujemne, a oprocentowanie kredytow hipotecznych jak stalo uroczo na 4%, tak stalo i nic.

    Ba. Sama stopa bazowa to tez ciekawe zjawisko i szwidle tutaj odchodza az sie kurzy – vide afera z manipulowaniem LIBORu.

    Ale to wszystko i tak ma nizszy wplyw na miesieczna rate kredytu niz kurs zlotowki do franka. Zakladanie, ze bedzie on staly przez 3 dekady to czyste szalenstwo, po prostu…

  24. @futrzak

    > Ktos, kto jest w stanie rozwiazac rownanie z dwoma niewiadomymi

    Ono ma właśnie taką właściwość, że ma często nieskończenie wiele rozwiazań. Można podać jedno rozwiązanie w postaci parametrycznej, ale zawsze konkretny wynik będzie zależał od wartości parametru, a tych jest od….

    A tak konkretnie, żeby para nie szła w gwizdek, tylko korzyści z tego były: jaki jest Twój sposób na obejście inflacji, w jakiej formie Ty magazynujesz swoje nadwyżki finansowe?

  25. @miodzio:
    dlugofalowo (perspektywa lat) to metale szlachetne. Krotkofalowo – waluta i akcje. Tylko trzeba wiedziec ktore i kiedy, zeby nie wtopic ;) I trzymac sie jak najdalej od wszelakich funduszy inwestycyjnych, doradcow etc.
    Zlota zasada tutaj zawsze, ale to zawsze obowiazuje: nie rozumiesz czegos, nie pakuj w to pieniedzy, zeby nie wiem kto nie wiem co ci opowiadal i obiecywal. W tym punkcie niestety wiekszosc zwyklych ludzi sie wyklada.

  26. @Futrzak: Rozumiem, ze pomimo tego ze z Polski wyemigrowalas tyle lat temu, mieszkasz w kolejnym juz innym kraju i nadal wierzysz, ze za Twojego zycia zmieni sie cos na tyle w mentalnosci spoleczenstwa polskiego, aby nastapily silne i trwale pozytywne zmiany?
    Co Ci daje tyle optymizmu?

    Ja jestem mlodszy (rocznik ’82), za czasow studenckich angazowalem sie w rozne pozytywne inicjatywy… i raczej swoja wiare w takie drastyczne zmiany na plus stracilem. Ostatnim takim gwozdziem do trumny bylo to jak nie wypalila koalicja PO-PiS w 2005. Niemcy na duzej koalicji dobrze wyszli, a u nas sie bardak zrobil.

  27. PawelW:
    Napisalam Moze Polska jako panstwo zniknie znow z mapy swiata, a moze nie. Jedno wszak jest pewne: kazda zmiana zaczyna sie od zmiany mentalnosci i uwierzenia, ze MOZNA COS ZMIENIC.

    To nie to samo, zauwaz, co „wierze, ze za mojego zycia zmieni sie mentalnosc spoleczenstwa” :)

    Ja tylko napisalam, ze zmiany sa MOZLIWE – bo są. Co musi zajsc i ile sie trzeba będzie namordowac, zeby tak sie stalo – to inna sprawa.

    W sumie – moim zdaniem – najwiekszym problemem Polski w tej chwili jest bardzo niski stopien zaufania spolecznego. To uniemozliwia oddolne organizowanie sie ludzi wokol zalatwiania konkretnych spraw.

    Rozumiem, ze jestes rozczarowany… ale nie wiem, dlaczego liczyles na powodzenie jakichkolwiek politycznych koalicji – koalicji skladajacych sie w sumie z tych samych kolesi, ktorzy w polityce polskiej i kregach okolorzadowych siedza juz druga dekade i jasno widac, ze dzialaja w interesie swoim wlasnym i utrzymania wladzy a nie tego, zeby zwyklym ludziom sie zylo latwiej.

    Oni sa bardzo sprawni – wmowili ludziom, ze w Polsce sa progresywne podatki, ktore „zabijaja” biznes. Tymczasem struktura opodatkowania w Polsce jest deregresywna – najwieksze obciazenia ponosza najbiedniejsi ludzie, ktorzy zarabiaja minimalna i mediane, podczas gdy korporacje maja sute zwolnienia od podatkow, ulgi, specjalne strefy takie i siakie etc. oraz kredyty z bankow prawie za darmo.
    Ale powiedz komus, ze od jutra mozna podniesc kwote wolna od podatku dochodowego do 7000 PLN miesiecznie, to cie opluje ze smiechu – bo przeciez KRAJ ZBANKRUTUJE.

    To jest wladza idealna – wypranie umyslow, ustawienie ludzi tak, ze beda sami pilnowac bycia niewolnikami…zmiany trzeba zaczac od zmiany tejze mentalnosci.

  28. @Futrzak: Dlaczego liczyłem na powodzenie jakichkolwiek politycznych koalicji? Dlatego, że w 2005 roku miałem 23 lata i zero orientacji w świecie a duża koalicja wydawała się mi wtedy być czymś co zmieni Polskę.

    Później był wyjazd na studia za granicą… i kolejny zonk po nich… nikt nie chciał absolwenta zagranicznej uczelni (200-300 aplikacji i nic). A tutaj w DE po 17 aplikacjach 3 oferty pracy… i tak zostałem i robię karierę.
    Ale rozczarowanie pozostało.

    Natomiast to, że teraz więcej wiem i więcej widzę wcale mnie bardziej pozytywnie nie nastawia. Sam wiem jak łykałem telewizyjną propagandę i wiem, że gdyby nie te 9 lat za granicą dalej pewnie byłbym przysłowiowym lemingiem… ale 38 milionów polaków nie wyślesz na 10 lat za granice i zagraniczne studia :-/

  29. PawelW:
    a z ciekawosci – co skonczyles tj. jakie studia?

    Polakow juz dawno nie ma 38 milionow…i nie trzeba ich wysylac – 2 mln juz same wyjechaly i jakos nie pala sie do wracania – bo niby do czego? To sa ludzie w wieku produkcyjnym. Oni nadal maja prawo do glosowania w wyborach.

  30. Szczerze to po co Stany Zjednoczone zlecałyby produkowanie Lexusów w Polsce. Przecież to dodatkowe wydatki, a Ameryka jest w stanie sama sobie poradzić z tym żeby z ich fabryk wychodziły świetne samochody. Więc ja bym raczej nie zlecał na miejscu Stanów Zjednoczonych produkcji tak daleko od swojego kraju. Pozdrawiam i gratuluję wpisu.

  31. @Futrzak: Inzynieria Mechaniczna (Robotyka i Mechatronika).
    Ale teraz to juz wiecej bawie sie w kierowanie projektami miedzynarodowymi w przemysle – teraz wprowadzamy nowy produkt na indyjski rynek elektroenergetyczny (OLTC).

    Te 2 miliony nadal moga glosowac…. ale nie maja na kogo :-(

  32. PawelW:
    No to juz sie nie dziwie, ze nie mogles pracy w Polsce znalezc. Gdziez tu jest przemysl, ktoryby zatrudnial takich ludzi? (w fabryce mebli, okien czy podobnych nie potrzeba robotykow i mechatronikow…).

  33. Komentarze, wiele z nich, pokazują, jak Polacy są podobni do Amerykanów. Wszyscy niemal wierzą, że jak jest źle, to ich wina i tylko ich.

    Ja np zarabiam kilka średnich krajowych, a wiem że wszystko co mam to szczęście urodzenia się w tym kraju w miarę zdolnym + szczęśćie ogólne. Np branża lotnicza rosła, gdy miałem odpowiednie doświadczenie, by się zatrudnić w najlepszej w Polsce firmie (amerykańskiej).

    Ciekawe jakie życie miałbym kończąc te studia dziś. Oczywiście pozostałaby mi raczej tylko emigracja, albo jakimś cudem ochłapy w Polsce.

    Ale tutaj ludzie płączą, że w Polsce samochody droższe niż w USA. Inna sprawa to znaleziony tutaj komentarz o jakości samochodów w USA względem europejskich. Jest dużo niższa, choć w segmencie premium już bardzo mała (w znaczeniu luksusowe BMW z Ameryki jest tylko w kilku % wykastrowane względem europejskiej wersji, natomiast w klasie kompakt różnice są już znaczne)

    Pozdrawiam

  34. kazdy ranking jakosci samochodow jest naciagany – ale w wiekszosci ich na topie sa toyoty, hondy i ich luksusowi kuzyni acura i lexus

    samochodow tzw. europejskich – czyli niemieckich bo inne sie u USA nie licza- nie widac na tych listach poza BMW ktore poprawilo sonbie opinie znacznie w ciagu kilku lat

    ja od 25+ lat nie mialem nic innego niz samochod japonski – alle to takie nasze polonijne zboczenie :) – pewien komfort psychiczny rzeczy znanych

  35. @Wojtek inzynier:
    Komentarze, wiele z nich, pokazują, jak Polacy są podobni do Amerykanów. Wszyscy niemal wierzą, że jak jest źle, to ich wina i tylko ich.

    Ano wlasnie…to jest m. in. to o czym pisalam :-/

    w:
    dlaczego „polonijne”? Ja mieszkajac w USA tylko raz mialam inny niz japonski samochod (Mercedes SLK a i tak to moj eks maz sie przy tym upieral a nie ja).
    Poza tym to byly Hondy, Toyoty i Nissany. Prawie wszyscy z moich znajomych (oprocz jednego , ktory z MidWestu byl) tez jezdzili japonskimi – z prostego wzgledu. Sa bardziej ekonomiczne, niepsujace i lepszy stosunek ceny do tego, co za nia dostajesz…

  36. no mozna tez miec koreanskie :)
    teraz oczywiscie roznica sie zaciera – wiekszosc hond i toyot jest robiona w uas przez union workforce – ale kiedys pojechac do Detroit japonskim samochodem to bylo prosic sie o klopot

    swoja droga pojechac czymkolwiek teraz do detroit to proszenie o klopoty – ale to inna sprawa

  37. sorry, będzie offtop…

    co sądzisz o tym:

    Argentina’s new ‘supply law’, or Ley de Abastecimiento, due to take effect in December next year.

    Under this new law, the government will have the honorable burden of defending consumers from greedy producers.

    Companies are now prohibited from setting their prices too high, generating too much profit, or producing too little.

    And unlike the country’s astronomically high taxes (which at least have defined numbers and penalties), the new supply law doesn’t even say what is meant by too high, too many, or too little.

    It simply reinforces the government’s unchecked power to arbitrarily audit, fine, shut down, and expropriate production of private companies.

    (źródło: http://www.sovereignman.com/trends/argentina-you-wont-believe-what-law-the-government-just-passed-15222/)

    – już teraz zdaje się są jakieś ceny kontrolowane, ale to chyba już przegięcie..?

  38. anoneem:
    oh Simon Black jak zwykle czarna propagande uprawia. Po pierwsze, to nie jest zadne nowe prawo, tylko zmodyfikowane stare, datujace sie (o ile pamietam, na szybko z glowy) z lat 70-tych. Po drugie, uchwalone toto zostalo jakis miesiac temu i uhm….

    To ja moze napisze nowa notke, bo on jak zwykle czarny pijar uprawia a tak na prawde nie wie o co chodzi.

    Odnosnie „cen kontrolowanych” czyli precios cuidados pisalam juz dawno:
    https://futrzak.wordpress.com/2014/01/03/nowy-rok-nowe-ceny/

    to NIE JEST jednostronne zarzadzenie rzadu.

  39. Te 2 miliony nadal moga glosowac…. ale nie maja na kogo :-(

    Futrzak nie może głosować, bo nie posiada polskiego paszportu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: