Napisane przez: futrzak | 10 września 2014

Dlaczego ofiary przemocy domowej nie uciekają

Bardzo wiele osób zadaje sobie właśnie to pytanie, gdy dowiadują się o trwającej latami przemocy domowej. Sporo osób skłonnych jest obarczać odpowiedzialnością ofiarę – no bo przecież jak to. Każdy normalny by uciekał….

Rzeczywistość jak zwykle okazuje się i bardziej skomplikowana i nie taka piękna jak teorie pod tytułem „pewnie sama chciała, skoro została”.

Leslie Morgan Steiner w swoim TED Talk wyjaśnia, jaki jest mechanizm związku przemocowego. Bo tak, największa ilość przemocy zdarza się w rodzinie oraz zwiazkach długotrwałych.

Po pierwsze: ofiara na początku w ogóle nie wie, że staje się ofiarą. Ofiary pochodzą ze wszystkich warstw społecznych, ras, religii i społeczeństw. Oprawcy to nie tylko „patologia” (jak większość ludzi chciałaby ich postrzegać) ale też ludzie wykształceni, inteligentni, mający nieposzlakowaną opinię w pracy i wśród znajomych. 85% z nich to mężczyźni.

Oprawca bardzo dba o to, żeby na zewnątrz nikt nic nie zauważył, rozgrywa całą sprawę tak, że ofiara jest przekonana o tym, że czymś spowodowała wybuch agresji. Tak dzieje się przede wszystkim w relacji dorosły-dziecko, ale też dorosły-dorosły.

Pierwszy krok to zwykle oczarowanie ofiary. Drugi – izolacja. Izolacja powoduje, że dziecko nie ufa nikomu poza domem i nigdy nie będzie się skarżyć, bo nawet jeśli dotarło już do granic wytrzymałości to nie wierzy, że wygra w konfrontacji z rodzicem.
Izolacja w wypadku partnera w związku powoduje, że ofiara nie ma możliwości finansowych na wyrwanie się z zaklętego kręgu, nie ma gdzie pójść, nie ma z kim porozmawiać.

Trzeci krok to powolne wprowadzenie przemocy i obserwowanie, jak ofiara reaguje. Jeśli nie ucieka, przemoc będzie stopniowo, coraz bardziej narastać i eskalować. Czas działa na niekorzyść ofiary, bo im dłuzej tkwi ona w przemocowym związku, tym trudniej potem z niego uciec i zacząć żyć od początku. Oczywiście oprawca za każdym razem przeprasza, kaja się, obiecuje, że juz nigdy więcej, że to był przypadek, że on będzie „pracował nad problemem” i „jeśli mnie kochasz pomóż mi”. To dlatego tak długo ofiary potrafią się łudzić i być przekonanymi, że „prawdziwa miłość musi boleć”. Albo, że one są silniejsze i potrafią zmienić oprawcę. Że on się w końcu opamięta, że będą żyli „długo i szcześciwie bo miłość wszystko zwycięża”. Smutne, ale prawdziwe. I cholernie toksyczne.

W końcu w którymś momencie ofiara zdaje sobie sprawę z tego, że następna awantura może skończyć się jej smiercią. Jednak nie odchodzi. Dlaczego? Tutaj dane statystyczne są bezlitosne. Ponad 70% morderstw z kategorii przemocy domowej zdarza się…po tym, jak ofiara oświadczyła, że odchodzi i/lub odeszła. Oprawca nie ma wtedy już nic do stracenia.
Inne zakończenie przemocowego związku skutkuje bitwą w sądzie o dzieci, o majątek, długotrwałym dręczeniem psychicznym (stalking), używaniem dzieci jako narzędzi zemsty…

Co mogą zrobić osoby postronne? Przede wszystkim meldować policji i mówić o tym wszędzie, gdzie się da. NIEDOPUSZCZALNE są gadki w stylu „takie rzeczy załatwia się w rodzinie”, „każdy musi nieść swój krzyż”, „o tym się publicznie nie mówi”, „nikt jej/jemu nie kazał się zadawać z X” i podobne.
Pamiętajmy, to nie ofiara zadaje przemoc i nie ona jest winna!! To sprawca powinien być napiętnowany, a przede wszystkim IZOLOWANY od innych ludzi, a nie ofiara!

PS: jeśli kogoś interesuje, jak wygląda życie w rodzinie przemocowej widziane oczami dziecka, to polecam lekturę Andreas Altmann „Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość.” Książka ciężka, ale warta przeczytania.

Reklamy

Responses

  1. A w przypadku ofiary-mężatki jest taka instytucja, której przedstawiciel pierwszy o wszystkim wie, bo na przykład w naszym Kraju instytucja cieszy się szacunkiem i poparciem 99,9% ludu i przedstawiciel robi co może, żeby… no, żeby utrzymać związek jak należy, czyli w stanie nierozerwalnym, bo to grzech, a poza tym wszystko z czasem się ułoży, a nawet jak nie, to cierpienie uszlachetnia i kobieta ma taką właśnie rolę, ale za to dostanie główną nagrodę tuż-tuż po śmierci.

    Z dziećmi równie skutecznie radzi sobie szkoła. Bo komu ma wierzyć, dzieciom a nie rodzicom? I to takie dżenderowe pomysły, że dziecku nie można przyłożyć w tyłek. Tyłeczek. Tyłusiek.

  2. No coz, w Polsce temat przemocy w rodzinie jest nadal tematem tabu. Jak tylko komus sie cos wypsnie publicznie, to sa w duzej części zaprzeczenia, relatywizowanie, wypieranie, wreszcie, ze to nie jest sprawa publiczna. Przemoc ludzi niesmaczy. KK zdaje sie problemu nie zauwazac, ale czego sie spodziewac po instytucji, ktora na piedestale stawia święty sakrament a cierpienia człowieka ma w d* daleko? Przeciez bóg tak chciał…

    A z drugiej strony kultura, gdzie ogromna większość obywateli z pazurami do oczu sie rzuca, jeśli ktoś im zwróci uwage, że dzieci bić nie wolno. Bo to narusza święte prawa rodzicielskie.

    Swoja drogą, cóż za paradoks. To rzucanie sie potworne o prawa zygoty a pozwalanie na to, żeby prawa dzieci już narodzonych zostawały brutalnie gwałcone.

  3. Wpis bardzo ciekawy, a komentarze – jak to zwykle w internetach – pełne fiksacji ich autorów :) Ja też przedstawię swoje fiksacje ;)
    Co do przemocy w rodzinie wśród dorosłych i reagowania na nią – fajnie się to wszystko teoretyzuje, ale jak przychodzi do praktyki, to wszystkie teorie okazują się ogólne, a przypadek jest zawsze szczególny. Mam podobną historię w rodzinie (moja teściowa dramatycznie „wozi się” po teściu), przerabialiśmy również próby pomocy dwóm koleżankom (mężowie biją je) i na te wszystkie trzy przypadki – jako tako – udało się pomóc w jednym. I był psycholog, i była policja, i mediator rodzinny, próba wyrwania z izolacji i rzeczywiste wsparcie (łącznie z mieszkaniem, pomocą finansową) – w dwóch przypadkach ostatecznie nic nie wyszło. Jeszcze nam się obrywa po głowach, że próbujemy rozbijać szczęśliwe (tak!) rodziny.
    Tyle praktyki wśród dorosłych. A co do dzieci – są klapsy i klapsy. Na trójkę moich dzieci dwójka dostała kilka razy, jedno nigdy, ale wszystkie wiedzą, że życie to nie tylko intelektualna rozrywka i czasem złe zachowania mogą boleć w sensie dosłownym. Natomiast w wypadku klapsa ważna jest jedna świadomość: to broń ostateczna. To jest mur, który postawiony w złym, błahym miejscu, złej sytuacji zniszczy cały autorytet i całą miłość.
    Pozdrawiam

  4. @nikt:
    skąd wiesz, że ja teoretyzuję?

    Co do reszty: pomoc ofiarom przemocy nie jest łatwa. Czy to znaczy, że najlepiej nic nie robić, bo jeszcze się oberwie po glowie?

    Co do klapsów jako broni ostatecznej: dlaczego dorosły może własne dziecko bić i to jest „bron ostateczna” a nie jest tak, kiedy uderzy innego dorosłego? Dlaczego dziecko – słabsze, calkowicie zalezne od doroslych – moze byc obiektem agresji i to jest usprawiedliwiane, a inny dorosly juz nie? Przeciez agresja wyrzadza dziecku nieporownywalnie wieksze szkody, niz osobie doroslej i ono nie dostrzega podzialu na „klapsy” i „klapsy”. To dorosli usprawiedliwiajacy swoje porazki wychowawcze tak sobie je dzielą….

  5. nikt — jakie mierniki i jakiego mierniczego proponowałbyś na ustalanie które klapsy są której kategorii? Przypuszczam, że jest dla Ciebie tak jasnym jak i dla mnie, że co dla części ludzi jest po prostu brutalną przemocą i bezmyślną zemstą, dla klapsowicza jest uzasadnioną i potrzebną reakcją rodzinną, a może nawet i dowodem dbałości o dziecko. I jak widziałbyś opis prawny takich zachowań, skoro — jak wydaje się — nie aprobujesz prawa zabraniającego bicia dzieci?

  6. @nikt:
    a tak jeszcze przy okazji: co robił mediator rodzinny w przypadku przemocy fizycznej? To jakas pomylka. Psychoterapia – ODDZIELNIE dla ofiary i sprawcy przemocy, tak. Ale mediacja????

    No rownie dobrze moznaby w wypadku kradziezy z pobiciem albo gwaltem zamiast aresztowac sprawce i wszcząć postępowanie karne zorganizowac mediatora, niech sie ofiara ze sprawca dogaduje….albo tak jak w szariacie: pobicie i gwalt = zmuszenie do poślubienia ofiary i zycie z nia w swietle prawa.

  7. O czym tu mówić, skoro w Polsce nawet jak kobieta chce uwolnić się od swojego kata i przeprowadziła już rozwód, nie może się go pozbyć z domu, bo to jego własność, czy współwłasność? Często sama z dziecmi musi uciekać przed jeszcze większą eskalacją przemocy (zemsta). Idzie do jakiegoś przytułku i staje się z kolei ofiarą społecznego ostracyzmu. Nakłada się jej piętno „rodziny patologicznej”. Z jednej strony dla mnie jest niepojęte tkwić w toskycznym związku, z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć ten strach przed być może jeszcze większymi kłopotami.
    Jest jeszcze inna strona medalu, z którą osobiście się zetknęłam. Pomogłam koleżance wyjść z małżeństwa, gdzie była bita i poniżana. Co ta ofiara przemocy zrobiła po rozwodzie? Natychmiast związała się z dilerem narkotyków. Dalej nie muszę nic pisać, sytuacja szybko się powtórzyła. To mnie skutecznie oduczyło wtrącania się w cudze sprawy. Jeśli ktoś sam sobie nie chce pomóc, inni nie sprawią, że jego życie stanie się lepsze.
    Jeśli chodzi o relacje rodzic-dziecko to ręce mi opadają, jak czytam kolejny raz, że ktoś wartościuje klapsy na te groźne i wychowawcze. Póki ludzie będą usprawiedliwiali swoją agresję w stosunku do słabszych, ten świat się nie zmieni.

  8. Bicie dziecka to nie zawsze przemoc. Czasem do trzylatka nie przemówi „imperatyw kategoryczny” tylko bodziec bezpośredni. Natomiast zabicie dziecka nigdy nie jest OK.

    A zgłaszanie policji domniemanej przemocy wobec dorosłego, gdzie nie jest się bezpośrednio zaangażowanym jest wątpliwe. Można się pomylić i zniszczyć komuś życie (np. „niebieska karta” wyciągnięta po latach z akt policyjnych), a można w ten sposób pomóc. Póki co nie miałem takich dylematów, nie wiem co bym zrobił.

    @ansdolbr
    Gdyby „przedstawiciel” mógł z jakiegokolwiek powodu złamać tajemnicę to pomijając aspekt religijny, z powodów praktycznych ludzie by się nie spowiadali, więc nie byłoby czego ujawniać.
    Nie sprowadzaj wszystkiego do krucjaty antykatolickiej. Nie wiem czemu zanim zacząłem czytać Twój komentarz, domyślałem się jaką instytucję zaatakujesz. Stajesz się przewidywalny, a grozi Ci stanie się nudnym:>

  9. Forsa.
    Jeżeli kobieta (mężczyzna) ma swoje pieniądze odejdzie bez problemu. W innym przypadku będzie tkwić. Psychologia potem. No nie dałem klapsa, ale potrząsnołem mocno, bo wnuk chciał wjechać rowerkiem na ulicę pod auto. No zapomniał.

  10. Pan profesor Sołecki jako zdeklarowany wróg KK zdaje się przerzucać na niego winę za wszystko. Jego prawo, jednak to kolejny strzał kulą w płot i radziłbym mu szukać winy w systemie tego kraju i w ludziach.
    Dodatkowo może jakaś propozycja rozwiązania problemu od światłego umysłu a nie jałowe dysputy by się przydała.

  11. Oderwaliście się trochę od problemów tego kraju.
    Co wiecie o przemocy w rodzinie w Polsce i skąd wiecie, że to temat tabu ?
    Ten opisany przez Ciebie sposób dręczenia dobrze funkcjonuje wszędzie. Nie ma granic. Zdaje się, że autor pogadanki z TED’a nie miał na myśli Polski.

    Ale oczywiście pedagodzy wstydu musieli się wziąć do pracy.

    Parafrazując jednego bohatera pozostaje czekać aż niektórzy profesorowie wymrą, bo nic się już z nimi nie da zrobić ;)

  12. MK: dyskutujesz chyba ze swoimi refleksjami, nie z moimi uwagami. Mowa nie o „łamaniu tajemnicy”, ten aspekt w najmniejszym stopniu mnie nie interesuje. Także nie istnieje „atak na instytucję”, a była relacja o jej absurdalnych interwencjach w dziedziny życia, o których nie ma ona wiedzy, doświadczenia ani intuicji.

    Mówię o tym, co słyszałem od paru kobiet powtarzających księże porady, nie było w żadnym z opowiadanych mi przypadków zachęty, by szukać pomocy prawnej czy wzywać policję, te panie mówiły o jednoznacznym nastawaniu, by trwać w istniejącym stanie i cierpieć w milczeniu.

  13. profesorze Sołecki,

    Ja słyszałem od paru kobiet z Wrocławia to i owo o Panu.
    Interesujące by było poznać jak wygląda taka przemoc w Brazylii, czy Argentynie, bo to, że w Polsce jest za nią odpowiedzialny KK już wiemy.

  14. Riannon:
    od jakiegos czasu jest w polskim prawie mozliwosc orzeczenia przez sąd zakazu zblizania sie do ofiary http://www.infor.pl/prawo/pomoc-spoleczna/przemoc-w-rodzinie/250011,Zakaz-zblizania-sie-i-eksmisja-sprawcy-domowej-przemocy.html mozna tez zastosowac eksmisje. Zostalo to wprowadzone jako nowelizacja ustawy o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie.

    To, o czym piszesz, to sa zdarzenia sprzed tej nowelizacji, czy juz po niej?

    Co do ofiary, ktora wchodzi w nastepny przemocowy zwiazek: coz, przemoc i agresja niszczy psychike i bez dlugotrwalej terapii bardzo duzo ofiar popada znowu w te sam schemat. Nie umieja inaczej. Gdyby to bylo takie proste jak – pstryk – podjelam decyzje i juz jest dobrze – takie przypadki jak opisalas nie zdarzalyby sie. Niestety, tak nie jest.

    Podobnie dziecko, ktore bylo wykorzystywane i bite przez lata bardzo rzadko, bez dlugotrwalej pomocy psychologow i psychoterapeutow nie jest w stanie prowadzic normalnego zycia ani stworzyc normalnego zwiazku. Czy to znaczy, ze ludzie powinni przestac reagowac?

    Szacunek dla ciebie, ze pomoglas tej kobiecie, ale z „jesli sam sobie nie chce pomoc” — z tym nie moge sie zgodzic, bo wlasnie TAK, taka osoba NIE JEST W STANIE SAMA SOBIE POMOC.

  15. andrew:
    zwiazki przemocowe owszem, zdarzaja sie na calym swiecie. Niestety jednak KK dosc aktywnie sprzeciwia sie wiekszosci dzialan prawnych majacych na celu ograniczenie i ulatwienie walki z przemoca rodzinna. Ot, daleko nie szukajac: prezydium episkopatu Polski jest przeciwko ratyfikowaniu Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (konwencja zostala podpisana w grudniu 2012).
    A poniewaz marszalkiem sejmu jest pani, ktora jak tylko ktoś pierdnie, to zostalo to zdjete z porzadku obrad sejmu.

    A czemu to KK sprzeciwia sie tejze konwencji? Bo ponoc niby ma „rozbijac” instytucje małżenstwa oraz sprzeciwiac sie przeciwko prawu rodzicow do wychowywania dzieci zgodnie z wlasnymi przekonaniami.

    No bo tak, rodzic jak ma przekonanie, ze wlasciwa metoda wychowawcza jest bicie, to ma prawo katować wlasne dziecko i nikomu nic do tego. A jak maz bije zone, to nie wolno naruszac swietego węzła małżenskiego.

    Takze nie, nie oderwalam sie od problemow tego kraju. To w Polsce nie da sie uchwalic takiej konwencji i wprowadzic rozwiazan, ktore w innych krajach funkcjonuja juz od dawna a umozliwiaja realna pomoc ofiarom przemocy. To KK w Polsce jest przeciwko tej ustawie, podobnie jak tzw. prawica i inni o zblizonych pogladach.

  16. MK:
    „Bicie dziecka to nie zawsze przemoc. Czasem do trzylatka nie przemówi „imperatyw kategoryczny” tylko bodziec bezpośredni”

    — do osoby uposledzonej umyslowo tez nie przemawiaja zadne „imperatywy kategoryczne” – to znaczy ze wolno ich bic w celu wymuszenia zachowania, o ktorym nam zalezy?
    A co z doroslymi, do ktorych nie przemawia imperatyw, ba – kodeks karny? Czy sluszne twoim zdaniem w zwiazku z tym powinny byc kary cielesne np. baty za powtarzajace sie pobicia i kradzieze? Stosujac twoja logike – tak wlasnie powinno byc. Przeciez to nie przemoc.

  17. Nie tylko KK, ale i ludzie, którzy głosowali za tym, by nierząd się tym nie zajmował. Także ja.

    Szanuj trochę tą panią, bo właśnie została premierzycą. Myślałem, że Ci się podoba ten wybór. Powinien raczej.

    Szkoda, że się nie oderwałaś od tych problemów, bo Ciebie nijak nie dotyczą. W zasadzie to się bardzo dziwię, że chce Ci się tyle czasu na to poświęcać, ale rozumiem, że jako pedagog wstydu masz pewne obowiązki.

  18. Poza tym czy wiesz, czego uczy sie bite dziecko?

    Najpierw zaczyna sie bac i ze strachu zrobi cokolwiek, byleby uniknac nastepnego bicia. Wie, ze w obecnosci ojca nie wolno tego czy tamtego.
    Ale co potem? W dlugiej perspektywie przyswaja sobie tą lekcję: przemoc jest dozwolona i mozesz ja stosowac wobec osob, które nie mają mozliwosci obrony i sa slabsze od ciebie.

    Czy chcialbys zyc w spoleczenstwie, w ktorym dorosli ludzie wcielaja tą zasadę w zycie?

  19. futrzaku

    Czemu manipulujesz publiką. Widzę, że temat wraca jak bumerang. Ostatnim razem o biciu dzieci było ponad 100 komentarzy nic nie wnoszących poza tumanem.

    Dla ciekawych czym jest wspomniana przez Ciebie Konwencja i dlaczego nie jest tylko tym o czym jest w tytule

    http://www.ordoiuris.pl/analiza-konwencji-re-o-zapobieganiu-i-przeciwdzialaniu-przemocy-wobec-kobiet-i-przemocy-domowej,3203,analiza-prawna.html

    Tak zwana lewica też leje dzieci i żony, tylko po cichu, w domach ;)

  20. andrew:
    „Szkoda, że się nie oderwałaś od tych problemów, bo Ciebie nijak nie dotyczą. W zasadzie to się bardzo dziwię, że chce Ci się tyle czasu na to poświęcać”

    — mieszkajac w Polsce bylam w zwiazku przemocowym. To dzieki takim ludziom jak Ty i podobnym, ktorzy za kazdym razem protestuja przeciwku uchwaleniu stosownego prawa i piętnuja ofiary, musialam przejsc przez to, co przeszlam. I tak, nie bede siedziec cicho, bo w Polsce jest nadal mnóstwo kobiet (oraz dzieci i niewielki odsetek męzczyzn) ktorzy musza przez to pieklo codziennie przechodzic. Tylko dlatego, ze maja dookola ludzi takich jak TY dla ktorych wazniejszy jest ich wlasny komfort i jakies chore poglady, ktore albo gloryfikuja albo ignoruja cudze cierpienie.

    I to sie ponoc „moralnosc” nazywa. Nie, nigdy nie bede szanowac nikogo, kto wyznaje moralnosc usprawiedliwiajaca bicie, ponizanie i krzywdzenie innych.

  21. futrzaku

    kolejna manipulacja, ale tak już masz.
    Wiem, to też moja wina, że ktoś stosował przemoc wobec Ciebie :)
    moja i KK i wszystko jasne :)

    powiem tak, dla mnie Ty masz chore poglądy, dla Ciebie ja. tyle w tym temacie.

  22. andrew:

    No tak, mam chore poglady, bo nie zgadzam sie i protestuje przeciwko przemocy. Bo uwazam, ze bicie i przemoc to nie jest metoda wychowawcza. Bo uwazam, ze jakakolwiek organizacja, ktora jest przeciwko uchwalaniu prawa, majacego pomoc ofiarom i karac sprawcow, przyczynia sie do szerzenia przemocy. Bo nie uznaje moralnosci, ktora opiera sie na wydumanych zasadach a ignoruje to, ze ludzie sa ponizani, bici i cierpia.

    WOW.

  23. i znowu manipulujesz.

    jak protestujesz przeciwko przemocy ? klepiąc w klawiaturę ?
    WOW. nie bądź śmieszna.

    generalnie masz chorą część poglądów. tak zwaną lewacką, ale o tym już wszyscy zdołali się przekonać.

    poza tym ok, jesteś na pewno super babka ;)

  24. Witam po raz kolejny :)
    @Futrzaku, wcale nie piszę , że Ty teoretyzujesz. Uczulam, że teorie teoriami, a praktyka rządzi się często zupełnie innymi prawami. Powtarzam po raz kolejny: teorie są OGÓLNE, a każdy przypadek jest SZCZEGÓLNY.
    @andsolbr, mierniczym jest moje własne poczucie etyki, ot co. Przedstawię prosty przykład zastosowania klapsa: przechodzę z kilkuletnim dzieckiem przez szeroką drogę. Samochody już ruszają, a córa nagle zapiera się nogami na środku drogi, że nigdzie nie idzie, że tu zostaje. Jej wrzask, moje prośby, potem groźby – nic nie działa. Wreszcie klaps i dziecko rusza razem ze mną w kierunku chodnika. Czy powinienem wtedy kontynuować intelektualne dysputy z dzieckiem? Mam przyjaciół, którzy wychowują dzieci na sposób „nowoczesny. I obecnie jest tak, że mają na prawdę duże problemy wychowawcze, jeżdżą po psychologach, terapeutach. I koleżanka płacze bo ma syna b. temperamentnego, że chciałaby żeby jej M. był taki jak mój syn.
    Dyskutowaliśmy nieraz z przyjaciółmi na ten temat i utkwiła mi wypowiedź jednego z nich, że on wolał za jakiś zły czyn dostać lanie, bo potem było już po wszystkim – odbył karę i znów czuł się dzieckiem swych rodziców. Najgorzej było, gdy rodzice byli na niego obrażeni – wtedy nie wiedział co się dzieje, myślał że przestali go kochać.
    Problem z przemocą wobec dzieci jest bardzo podobny do aborcji – mówimy o tym samym, a widzimy co innego. Na słowo „bicie dzieci” jedni widzą zapitą patologię, posiniaczone ciała i połamane kończyny, a drudzy klaps dla otrzeźwienia. I później kończy się jak zawsze: karę dostaje rodzic, który dał klapsa, a do patologii policja boi się przychodzić na interwencje, bo jeszcze samemu można oberwać po pysku.

  25. Przeczytałem tę historię z TED i cos budzi moje wątpliwości: że pani, która wyciągnęła wnioski z tej historii (etapy: oczarowanie, izolacja, próba przemocy itp.) jest przekonana o PLANIE jaki jej mąż sukcesywnie realizował. Nie przekonuje mnie to. Facet zadał sobie tyle trudu, żeby móc wyżywać się na żonie? Zaryzykował zmianę pracy, miejsca zamieszkania, ślub (ze wszystkimi jego konsekwencjami)?

    Wydaje mi się, że pierwsze dwa etapy (oczarowanie, izolacja) w tym konkretnym przypadku nie były planowym początkiem kolejnych tragicznych wydarzeń. Że facet po prosu zwariował w nowym otoczeniu i dopiero wtedy zaczął bić żonę.

    Teoria, że od początku planował, że poderwie dziewczynę, oczaruje ją, oddzieli od wszystkiego co zna i kocha a następnie będzie ją bił brzmi dla mnie podobnie niczym teorie spiskowe.

  26. @Łukasz

    Pamiętaj, że ten facet na pewno był gorliwym członkiem KK i wyznawcą Chrystusa z chorymi poglądami.
    Wtedy już takie zaplanowane znęcanie dla znęcania nie dziwi.

  27. To jeszcze trochę w temacie.

    „według badań Agencji Praw Podstawowych UE, przemoc wobec kobiet jest najwyższa w krajach skandynawskich w UE i blisko 3 razy częstsza niż w Polsce (Dania – 52%, Finlandia – 47%, Szwecja – 46%; średnia UE to 33% w Polsce 19%). W Polsce za to zgłasza się na policję 2-3 razy częściej przypadki przemocy niż w krajach skandynawskich.”

    „Polska jest krajem o najniższym współczynniku przemocy wobec kobiet w UE i jednocześnie należy do tych krajów, w których kobiety najczęściej zgłaszają przypadki przemocy na policję.”

    Ciekawe co na to nasi pedagodzy wstydu ?

    W rodzinie mojej żony jest taki przypadek. Lubelska wieś zabita dechami. Ojciec alkoholik bijący matkę i dzieci. Zgłoszenia, policja przyjeżdżała, czasem dała kolesiowi popalić. Sprawa trafiła do sądu. Nastąpił rozwód po czym sąd zarządził wspólne mieszkanie, bo facet nie ma się gdzie podziać.

    Kto winny?
    a) Ja i mi podobni tzw. prawicowcy z chorymi poglądami
    b) KK

  28. Łukasz:
    „Przeczytałem tę historię z TED i cos budzi moje wątpliwości: że pani, która wyciągnęła wnioski z tej historii (etapy: oczarowanie, izolacja, próba przemocy itp.) jest przekonana o PLANIE jaki jej mąż sukcesywnie realizował.”

    ??
    Autorka powiedziala:
    „I didn’t know that the first stage in any domestic violence relationship is to seduce and charm the victim” oraz „I also didn’t know that the second step is to isolate the victim”

    To sie tlumaczy: „Nie wiedzialam, ze pierwszym etapem w przemocowym zwiazku jest uwiedzenie i oczarowanie ofiary” i „Nie wiedzialam takze, ze drugim krokiem jest izolacja ofiary”.

    Nie ma tu ani slowa o planie wykonywanym z premedytacja przez jej męża. Jest natomiast o tym, w jaki sposob zachowuja sie sprawcy w zwiazkach przemocowych.
    Zdaje sie, ze nie zrozumiales dobrze znaczenia oryginalu a teraz uwazasz, ze autorka snuje jakies teorie spiskowe.

  29. @nikt:
    w przykladzie ktorym podales – po co bic dziecko? Jesli przechodzi akurat (na przyklad) okres tzw. „buntu dwulatka” i uprze sie ono, ze na srodku ulicy dalej nie pojdzie – to bierze sie dzieciaka na reke, przechodzi przez ta ulice a potem w spokojnym miejscu mozna mu tlumaczyc, co grozi w razie pozostania na srodku ulicy.
    Podobnie, jak nabierze nagle pędu do wybiegnięcia na ruchliwą ulice: łapiesz za ręke i odciagasz w bezpieczne miejsce. Potem, kiedy sie uspokoi, mozna tlumaczyc.

    Tymczasem co widac na ulicach (obserwowalam to setki razy)? – najczesciej rodzic robi pierwsz czesc z tego, co opisalam, dziecko sie drze, wiec dostaje klapa, jak trzeba, to nastepnego (towarzysza temu slowa „nie wolno” a czasami bardziej ordynarne), milknie – i rodzic uwaza, ze sprawa zalatwiona.

    Co do tlumaczenia: dziecku trzeba tlumaczyc tak, zeby ZROZUMIALO a nie uprawiac z nim intelektualne dysputy. Jak chcesz, zeby dzieciak nie pchal nozyczek i innych metalowych przedmiotow do kontaktu to oczywiscie wykladanie mu teorii elektrycznosci NIC NIE DA bo dziecko z tego nic nie zrozumie! Jak powiesz, ze nie wolno, i poprawisz to klapsami, to dziecko bedzie sie balo nastepnym razem w twojej obecnosci powtorzyc eksperyment, ale powtorzy go wtedy, gdy ciebie nie bedzie w poblizu.
    To NIE JEST skuteczna metoda wychowawcza i smutne, ze do tak wielu rodzicow w ogole to nie trafia. Potem natomiast dziwia sie ze jak to, maja takie „niegrzeczne” dziecko…

    Najgorzej było, gdy rodzice byli na niego obrażeni – wtedy nie wiedział co się dzieje, myślał że przestali go kochać.

    To jest nastepny, dosc czesty błąd wychowawczy. Rodzice szantażują dziecko, albo „za kare” mowia mu, ze jak nie zrobi tego czy tamtego, to „juz go nie będą kochac”. Albo wlasnie – obrazaja sie.
    Nie tędy droga. A czego uczy sie dziecko, ktore „zamiast” jednej blędnej metody wychowawczej dostaje druga czyli klapa? Ano uczy sie, ze na milosc trzeba sobie zasluzyc BÓLEM. Ze jest ból nieodlaczny w milosci. Jesli klapy powtarzaja sie wystarczajaco czesto, takie dzieci wchodza w dorosle zycie z wyuczonym schematem i beda go powtarza w swoich wlasnych relacjach – stajac po jednej stronie (ofiary w zwiazku przemocowym) albo drugiej (sprawcy, ktory za niewlasciwe zachowania musi ukarac uderzeniem i bedzie robil to „z milosci”). Poza nielicznymi wyjatkami, tacy ludzie beda tez bić swoje własne dzieci będąc świecie przekonanym, ze to jest najlepsza metoda wychowawcza, bo skoro oni „wyszli na ludzi” to znaczy, ze wszystko jest ok.

  30. @futrzak
    Dokładnie tak zrozumiałem jej słowa. Tylko po całej historii wyciągnąłem wniosek, że opowiada swoją historię ku przestrodze. Coś w rodzaju „Uważajcie drogie panie na facetów, którzy są dla was mili. Uważajcie po stokroć bardziej, jeśli są mili i namawiają was do przeprowadzki w zupełnie nowe miejsce! To pierwsze 2 etapy których doświadczają ofiary przemocy domowej”.

    Zdaję sobie sprawę, że ona nie wiedziała w jakie bagno wchodzi. Ale mam wrażenie, że już po fakcie jest przekonana, że jej mąż działał od początku celowo i metodycznie. A ja nie jestem tego taki pewien. Tyle.

  31. andrew:
    Ojciec alkoholik bijący matkę i dzieci. Zgłoszenia, policja przyjeżdżała, czasem dała kolesiowi popalić. Sprawa trafiła do sądu. Nastąpił rozwód po czym sąd zarządził wspólne mieszkanie, bo facet nie ma się gdzie podziać.

    Az do czasu nowelizacji ustawy o przemocy (bodajze rok 2010) takie przypadki zdarzaly sie nagminnie, bo nie bylo narzedzi prawnych. Teraz sąd moze juz ustalic zakaz zblizania sie oraz natychmiastowa eksmisje.

    KK jednakze i ludzie wyznajacy te same poglady bardzo protestowali przeciwko takiej zmianie ustawy – przyczyniajac sie w ten sposob do cierpienia wielu ofiar. Teraz zas prostestuja przeciwko ratyfikowaniu Konwencji o Zwalczaniu Przemocy.

  32. @futrzak

    BYZDURA! uwłaczasz rozumowi.

  33. Łukasz:
    tak, opowiada swoja historie ku przestrodze i zeby uswiadomic innym ofiarom jaki jest schemat zwiazku przemocowego.
    Oczywiscie, to jest duze uproszczenie bo ile da sie powiedziec w ciagu 20 minut, prawda?

    Natomiast ja wcale nie odnioslam wrazenia, ze ona byla przekonana o tym, ze jej maz mial starannie zaplanowane dzialanie i metodycznie wykonywal jakis plan.

    Owszem, JAKIS odsetek sprawcow dziala calkiem swiadomie (ot chociazby tzw. „grooming” stosowane przez handlarzy zywym towarem na nieletnich dziewczynkach w celu wyszkolenia ich do pracy w burdelu, ale tez i zmuszanie doroslych kobiet do tego samego) – w wiekszosci jednak robia to nieswiadomie, a zachowuja sie w/g okreslonego schematu, bo takie zachowania sa SKUTECZNE.

  34. aha, uu, cenzura się pojawiła

  35. andrew:
    oczywiscie. To jest moj blog a nie jakis sciek typu onet czy salon, gdzie ludzie rzucaja inwektywami, lekawakami, idiotami etc.
    U mnie tego nie ma i nie bedzie.
    Jak chcesz sie popienic i porzucac, idz gdzie indziej.

  36. andrew:
    jeszcze jedna proba zresetowania mi hasla na wordpressie zaskutkuje raportem do administracji wordpressa i administratora puli adresow IP, z ktorej nadajesz.

  37. nikt, w kwestii „Przedstawię prosty przykład zastosowania klapsa” futrzak przedstawił rozwiązanie, które widzę jako właściwe, proste i unikające stosowania upokarzającej przemocy.

    Mimo tego wracam do tematu, bo widzę zaskakującą zmianę tonacji; zaczęłaś od dość niewinnie brzmiącego „są klapsy i klapsy. Na trójkę moich dzieci dwójka dostała kilka razy, jedno nigdy, ale wszystkie wiedzą, że życie to nie tylko intelektualna rozrywka i czasem złe zachowania mogą boleć w sensie dosłownym” — choć może nie takie to niewinne, skoro świadomie decydowałaś o zadawaniu bólu swoim dzieciom (i to dlatego, że życie nie jest tylko intelektualną rozrywką, ciekawostka).

    Ale teraz uchyliłaś tarczy i mówisz, że „utkwiła mi wypowiedź [przyjaciela], że on wolał za jakiś zły czyn dostać lanie, bo potem było już po wszystkim”. Ach, to nie klaps versus klaps, a lanie? Upust krwi dopuszczalny czy tylko dziecko ma ryczeć z bólu?

    No i wybacz, ale co to za brednie z sugerowaniem, że przyjaciele „mają na prawdę duże problemy wychowawcze, jeżdżą po psychologach, terapeutach” dlatego, że wychowują dzieci w sposób „nowoczesny”?

    Bardzo mocno mi to trąci tradycyjną wiedzą rodzinną, że „jak się baby nie bije to jej wątroba gnije”. Nowoczesność jest winna, nie, cywilizacja śmierci??

    futrzak, ktoś Ci wrzucił dane procentowe o wielkiej ilości przemocy względem kobiet w Skandynawii i nikłości tego zjawiska w Polsce, ale zapomniał dodać, że te dane pochodzą z „Instytutu Ordo Iuris”, który zajmował się w tym roku głównie obroną postępowania prof. Chazana. Metodologia użytych badań nie jest nigdzie wspomniana, wyniki przypuszczalnie pochodzą z objawienia.

  38. @andsol:
    Sprawdzilam tą ankiete przeprowadzona przez Agencje Praw Podstawowych UE – rzeczywiscie Polska wypada tam pięknie w porownaniu ze Skandynawia czy chociazby UK. (http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra-2014-vaw-survey-main-results-apr14_en.pdf) Tylko ze. Jest tam jeden rozdzial „explaining country differences”.
    I tak dowiadujemy sie, ze na wynik wplyw maja:

    – Whether it is acceptable to talk with other people about experiences of violence against women
    – Increased gender equality leads to higher levels of disclosure about violence against women
    – Women’s exposure to risk factors for violence, particularly outside the home

    Ktos z tego instytutu Ordo Iuris zdaje sie ze przepisal po prostu procenty a zupelnie zignorowal cala reszte detali.

    Potem wychodza z tego takie rozne kwiatki.
    Ostatnio czytalam tez gdzies w jakims artykule przytoczone dane o tym, jakoby ilosc gwaltow w Indiach byla 30 razy nizsza niz w GB.
    No, moze to i byc. Jak sie nie wezmie pod uwage underreporting oraz tzw. risk factors for violence….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: