Napisane przez: futrzak | 9 września 2014

MAMBA koko dżamba…

chciałoby się powiedzieć ale nie, to nie żadne zaśpiewki, ale kolejne muzeum, które nazywa się wlasnie tak: MAMBA czyli Museo de Arte Moderno de Buenos Aires.

Ma trzy piętra, zaczeliśmy od najgorszego (imho), czyli sztuki prawdziwie współczesnej, enigmatycznej i wymagającej. Na początek – perkusja posypana solą udającą śnieg. Zebym nie wiem ile sie przyglądała, to nadal będzie perkusja posypana sola. Nie łapię tej poetyki. Potem bylo podobnie: rupiecie posypane solą (udającą śnieg), ksiazki ze słowami nieistniejącymi oraz mała dziewczynka (na video) czytająca Kanta. Tak, nie rozumie co czyta i słowa jej się zlewają. Sorry, nie przemawia do mnie taka sztuka. Notabene jak się dziecku da do czytania Biblię to też nie rozumie, ale to już nie sztuka a religia i słowa powiedzieć nie wolno…

Anyway.
Następna sala była już bardzo ciekawa. Autor aranżacji (sama kolekcja jest własnością Deutsche Bank) postanowił „zniknąć” architekturę i efekt jest (jak widać na zdjęciach) powalający. Nie widać ścian sali, a obrazy wiszą w powietrzu, przewijając się łagodną linią….
Bardziej byłam zachwycona tym efektem, niz samymi obrazami, ale znalazło się kilka całkiem interesujących, nie powiem. Oraz ludzie pozujący na tle.

Potem Eduardo Costa i wariacje na temat mody. Mini-wybieg robi wrażenie. Tak zjadliwej grotesko-ironii w temacie współczesnej mody dawno nie widziałam :)
Dalsza część sali w tonacji sztuki prawdziwie współczesnej tj. „nikt nie wie co artysta miał na myśli póki nie przeczytał, że makieta arbuza wielką sztuką jest” :)

Na drugim piętrze wystawa czasowa pod tytułem Argentina Lisergica czyli sztuka psychodeliczna. Pełen odlot :) – brakowało mi tylko tabliczki przed wejściem typu „osobom nieupalonym i nie na haju wstęp wzbroniony” :)))
Na prawdę, tą salę powinno się zwiedzać będąc pod wpływem – inaczej tracimy co najmniej połowę wrażenia…i jeszcze muzyczka z Woodstok w tle. Następnym razem, jak sie wprowadzę w stan odpowiedni, pianinko w kolorach tęczy będzie mnie gonić po całej sali wymachując trzecią nóżką :)

Na koniec sala grozoponura. Tonacja jak z Beksińskiego, tyle ze zamiast obrazów instalacje. Trochę tego mało, a i klasa ciut nie ta, ale…
W sumie całe muzeum – in plus. Poza Fabio Kacero – cała resztę zdecydowanie warto zobaczyć. Wejście jest też tańsze, niż MALBA, bo tylko 15 peso.

Tu fotoreportażyk z podpisami

Reklamy

Responses

  1. Ile ot bedzie zlotowek albo Euro te 15 peso za psychodeliczne wrazenia niezbyt wysokich lotow

  2. Mamba? Koko dżamba? Może jeszcze czarna mamba? RASIZM!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: