Napisane przez: futrzak | 2 września 2014

Muzeum kolei w Buenos

Następne muzeum. Tym razem trzeba było mnie wyciągać, bo zbyt wielkim zwolennikiem kolejnictwa nie jestem, no ale Chłop się uparł.

Lokomotywa

Muzeum w sumie malutkie, trochę eksponatów jest (zdaniem Chłopa, co się zna) źle opisanych, trochę toto wszystko zabiedzone i zakurzone… ale jest. I jest wstęp za darmo, a to lubimy.

Z mojego, dyzajnerskiego punktu widzenia, ciekawe były:

– dwa zabytkowe wagony, do których można było wejść do środka i robić zdjęcia. Jeden był prezydenckim wagonem Perona, drugi dyrektorską salonką szych kolei. Państwo zgadną: który bardziej wypasiony?

– sanitariaty zawżdy używane na kolei. Porcelanowych kibli i umywalek, malowanych w przępiękne kwiaty, to się nie spodziewałam…

– zastawy używane w wagonach jadalnych. Kto powiedział, ze naczynia z metalu są obleśne i brzydkie..?

Poza tym było trochę mebli z epoki, gadżetów kolejniczych oraz nieco zdjęć. No i mapa sieci kolejowej Argentyny z początków zeszłego wieku. Imponująca…

Muzeum znajduje się zaraz za dworcem Retiro, trzeba przejść wzdłuż Avenida del Libertador z dwie kwadry, po prawej stronie.

Zdjęcia wraz z opisami.

Reklamy

Responses

  1. To muzeum to niestety cień tego, czym było dawniej. Większość rzeczy została rozkradziona. Ale tak to niestety często jest jeśli nad czymś, w tym kraju, czuwa Państwo wespół ze związkami zawodowymi. Choc, trzeba to przyznać, jakies dwa-trzy lata temu odremontowali toto i wyczyścili. Bo wcześniej wchodziło się tam jak do jakiegoś zapomnianego kolejowego magazynu. I opisów praktycznie nie było żadnych.
    A mapa to chyba z początku minionego wieku. Bo jeśli z początku tego wieku to raczej nie mogła być „imponująca”.

  2. polportenio:
    o, nie wiedzialam. A kiedy tam byly wlamania i te kradzieze?

    Mapa rzeczywiscie z minionego wieku, poprawilam.

  3. Nie napisałem, że były włamania. Po prostu sobie brali, to co można było łatwo i z zyskiem szybko sprzedać. Gdy pierwszy raz byłem w tym muzeum było znacznie więcej eksponatów. Choć może słowo „eksponat” było wówczas trochę na wyrost, bo wyglądało to bardziej jak wielki skład nikomu nie potrzebnych rzeczy niz muzeum. No i wejść można było tam, bodajże, 2 razy w tygodniu i to w jakichś bardzo dziwnych godzinach.
    Za każdym razem gdy się tam pojawiałem znowu tych rzeczy było mniej. Więc kiedyś, gdy nagle zniknęła taka bardzo ciekawa ręcznie napędzana drezyna, zapytałem się kogoś z obsługi co sie dzieje. I on opowiedział, że „ciągle tu biorą sobie i sprzedają”. Gdy się troche podopytywałem kto, wyjaśnił niechętnie że „z kierownictwa związku, albo z ministerstwa”. Najbardziej te zbiory uszczuplono w czasie drugiego rządu Nestora. Był nawet okres, że muzeum, przez wiele miesięcy było zupełnie zamknięte i mówiło się, że może zostac zlikwidowane. No ale jakoś, jak widać, skromnie, bo skromnie, na szczęście przeżyło.

  4. Fajne zdjęcia. Zawsze chciałem odwiedzić to muzeum i choć tyle razy przechodziłem obok, nigdy mi się to nie udało. Może ten Twój wpis mnie kiedyś zmobilizuje… :)
    Na usprawiedliwienie dodam, że kilka razy jechałem argentyńskimi pociągami dalekobieżnymi, które śmiało można traktować jak żywe muzeum kolejnictwa, przy którym PKP to szczyt nowoczesności i punktualności.
    Mam nadzieję, ze Menem będzie się w kolejowym piekle smażyć za to co zrobił z argentyńskim kolejnictwem. ;)

    PS. Fantastyczna, wielka mapa-fresk argentyńskiej sieci kolejowej, z czasów jej świetności, jest na jednej ze ścian dworca Retiro.

  5. Tomek:
    dzieki :)
    O argentynskich pociagach dalekobieznych tez slyszalam straszne historie i tak, Menem powinien w piekle jezdzic w nieskonczonosc takim wlasnie pociagiem. Za kare.

    A mapy na dworcu Retiro nie zauwazylam… chyba musze sie bardziej przyjrzec nastepnym razem i tez zrobic zdjecie :) (ta mapa z muzeum zupelnie niestety nie wyszla bo ani podejscie, ani swiatlo nie pozwalalo :-/

  6. E, fajne muzeum, ja tam takie lubię. Szczególnie mi się podobają te okwiatkowane sedesy, ja mam prawie dokładnie takie same angielskie filiżanki bone china do herbaty. Od tej pory chyba już zawsze będą mi sie kojarzyć z kiblami, hehe..

  7. Anna:
    no prosze! Tu mnie zaskoczylas :)

  8. Wow- fotki super-gdybym nie wiedziała z postu ,że to wnętrze pociagu w życiu bym na to nie wpadła.

  9. Szczerze polecam zobaczyć jak odjeżdża ze stacji pociąg z lokomotywą parową, niesamowite wrażenie.
    TGV i Pendolino to mieczaki przy starcie takiej maszyny:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: