Napisane przez: futrzak | 25 czerwca 2014

A co jeśli fakty przeczą teorii?

Zwolennicy kapitalizmu, liberalizmu i innych -izmów zwykli mówić, że uzasadnieniem astronomicznych zarobków CEO (Chief Executive Officer czyli szef korporacji) są ich wybitne zdolności menadżerskie, które przynoszą firmom miliony.

Tylko, że nie. Ukazała się właśnie praca pokazująca coś
zgoła przeciwnego.

Trzech badaczy przeanalizowało dane dotyczące 1500 firm z największą kapitalizacją: porównali płace CEO oraz performance ich firm w okresach trzyletnich, na przestrzeni lat 1994-2013 oraz zestawili to wszystko z performance firm działających w tym samym segmencie rynku.

Okazało się, że im lepiej płatny CEO, tym mniejsze zyski przynosi firma, którą zawiaduje. Co więcej, w miarę upływu czasu, tj. im dluzej CEO jest zatrudniony, tym bardziej performance spada.

Przyczyny upatrują w przecenianiu swoich umiejętności i podejmowaniu w związku z tym błednych decyzji; im zaś dluzej dany CEO pracuje, tym wiecej swoich popleczników ściąga do rady nadzorczej, ci zaś nie protestuja w związku ze złymi decyzjami.

Ograniczenie wysokości uposażenia w firmach państwowych/publicznych powinno być rzeczą oczywistą – ale czy i w prywatnych? Z jednej strony oczywiscie slusznie mozna argumentowac, ze nic ustawodawstwu panstwowemu do wysokosci zarobkow w prywatnej firmie. Tylko, ze sprawa sie komplikuje w wypadku rozproszonego akcjonariatu. W akcje firm notowanych na giełdzie inwestują fundusze emerytalne, które zarządzaja oszczędnościami setek tysięcy zwykłych ludzi. Ci ostatni nie podejmuja decyzji odnośnie inwestycji swoich pieniedzy – decyzje podejmuja zarządzający funduszem, którzy są rozliczani w krótkim przedziale czasowym. Opłaca się im więc podejmować bardzo ryzykowne decyzje. Stawka jest duza, a konsekwencje przegranej i tak zostaną poniesione przez uczestników funduszu, a nie przez zarządzających podejmujących złe decyzje…
(Najbardziej jaskrawym przykładem tutaj są wielkie banki, które dostały potężny zastrzyk pieniędzy podatników, a ich szefostwo tłuste bonusy – podczas gdy wszystkie powinny były zbankrutować).

Tak więc rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana niż chcieliby zwolennicy ideologii wolnego rynku. Popelniaja oni podstawowy błąd: przenoszą reguły, które działaja na małą skalę (np. w wypadku niewielkiego, rodzinnego biznesu) i aplikują je do zupełnie innej rzeczywistości i na inna skalę.

Korporacja mająca osobowość prawną, rozproszony akcjonariat i będąca notowaną na giełdzie podlega zupełnie innym regułom, niż mała prywatna firma. Jednakże z niewiadomych powodów zwolennicy roznych ideologii i odcieni politycznych zdają się fakt ów zupełnie ignorować…

Reklamy

Responses

  1. Ci ostatni nie podejmuja decyzji odnośnie inwestycji swoich pieniedzy – decyzje podejmuja zarządzający funduszem, którzy są rozliczani w krótkim przedziale czasowym.

    […]

    Tak więc rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana niż chcieliby zwolennicy ideologii wolnego rynku.

    No, jesli emeryci nie podejmuja sami decyzji o tym, gdzie inwestowac swoje pieniadze, tylko pod przymusem panstwa podejmuja je za emerytow wszelkiej masci fundusze emerytalne, to co to ma wspolnego z wolnym rynkiem?

  2. To był rok 1970…
    PENSJA PREZESA – CZY NAPRAWDĘ JEST ON WART 250 TYSIĘCY DOLARÓW?
    Co kilka lat na jednym z posiedzeń zarządu, całkowicie zrutynizowanych pod innymi względami, jakiś dyrektor z zewnątrz prosi waszego naczelnego, by zechciał na chwilę opuścić salę . Następnie mamrocze coś o niskich zarobkach waszego szefa i proponuje podnieść je do 250 tysięcy dolarów rocznie, co zostaje jednomyślnie zaakceptowane .
    W ciągu następnych miesięcy szef proponuje podwyżki dla różnych swoich czołowych współpracowników i kiedy ten cały proces się skończy, wszyscy oni jedzą sobie wzajem z dzióbków, czując się najzupełniej w porządku, skoro stosunek między ich uposażeniami odpowiada przeciętnej, jaką dla czołowych urzędników wielkich, średnich i małych korporacji wyliczył i podaje National Industrial Conference Board.
    Z latami między zarobkami tej uprzywilejowanej grupy a zarobkami ludzi wykonujących rzeczywistą robotę wyrasta ogromniaste i niczym nie uzasadnione przepaścisko.
    Wybierz tych pracowników swojej firmy, na których wiedzy i doświadczeniu jedziesz przez okrągły rok. Czyje odejście do konkurencji najbardziej wam zaszkodzi? Kogoś z zarządu? Waszego wiceprzewodniczącego? Nie, u diabła! Gdyby ci przenieśli się do konkurencji en masse, byłbyś w ciągu roku o 14 długości do przodu, zważywszy własne odciążenie i dodatkowe obciążenie twojej konkurencji.
    Twoje podstawowe zasoby ludzkie to inżynierowie, projektanci, artyści, kierownicy punktów sprzedaży, księgowi, matematycy, chemicy, redaktorzy, kierownicy okręgowych sieci sprzedaży czy też tylko niektórzy z nich. Wylicz przeciętną ich zarobków, a okaże się, że wychodzą na jedną piątą tego, co dostaje naczelny dyrektor.
    Czy to w porządku? Może wedle innych książek tak, ale nie mojej. A dodajmy, że i ten kij ma dwa końce. Taka przepaść w płacach frustruje ludzi o kluczowym dla firmy znaczeniu i naraża ich na bezsenność. W miarę jak zarobki szefa wznoszą się ponad pułap chmur, obserwujemy jedną z dwóch reakcji. Będąc pod wrażeniem wysokości swych zarobków świadomie lub podświadomie staje się on albo:
    1. Zadufany w sobie (ponieważ jestem taki dobry, byłoby lepiej, żeby wszystkie ważne decyzje, zanim zostaną podjęte, przechodziły przez moje biurko). Firma zamiera, a zapał w niej wygasa.
    Albo:
    2. Bojaźliwy (płacą mi tyle, by mieć pewność, że nic złego się nie przydarzy: dlatego będzie lepiej, jeżeli wejrzę we wszystko, cokolwiek ma się zdarzyć). Firma zamiera, a zapał w niej wygasa.
    Dlaczego naczelny dyrektor dopuszcza do powstania takiej przepaści, tak bardzo niekorzystnej dla firmy? Po prostu dlatego, że jak przypuszczam, nie zastanawiał się nad tym. Bo na pewno nie chodzi tu o oszczędności finansowe. Nie robi przecież pieniędzy dla firmy po to, żeby je zachować dla siebie. Jest on właściwie kanałem rozdzielczym między swymi akcjonariuszami a urzędem skarbowym.
    Tę przepaść można zasypać.
    Kiedy André Meyer angażował mnie do „Avis”, ostatnim punktem, który zreferował, było moje uposażenie.
    — Będzie pan otrzymywał 50 tysięcy dolarów rocznie.
    — Nie będę — odpowiedziałem. — Jako jeden z przyszłych poważnych udziałowców nalegam, aby pensja prezesa wynosiła 36 tysięcy, ponieważ jest to najwyższa pensja, jaką może płacić firma, która nigdy nie zarobiła grosza dla swych udziałowców.
    — Zgoda — rzekł na to Meyer, który zawsze wiedział, kiedy należy spasować.
    Kiedy „Avis” w rok później wyszła na czysto, generał Sarnoff, jeden z „zewnętrznych” członków zarządu, poprosił, abym na chwilę opuścił salę posiedzeń.
    — Wolałbym nie — powiedziałem.
    — Dlaczego? — zapytał.
    — Bo kiedy wyjdę, podniesiecie mi pensję. A skoro ja i tak jestem już przepłacony w porównaniu z agentami serwisu, wynajmu, kierownikami miejskich sieci i wiceprezesami okręgowymi, na których opiera się ta firma, podnosząc mi pensję zniweczycie panowie moją krucjatę o sprawiedliwy system wynagrodzeń. No i skoro 15 procent nie opodatkowanych zysków ma iść do podziału między 500 najlepszych naszych ludzi, to moja podwyżka będzie pochodziła z ich kieszeni i gdybym był na ich miejscu, diabli by mnie o to brali.
    Generał nie lubił, gdy mu się sprzeciwiano, i nie jestem pewien, czy mi to kiedykolwiek wybaczył. Ale siedząc w zarządzie „Avis”, tyle się nauczył o branży wynajmu samochodów, że wkrótce po sprzedaniu „Avis” do ITT, on sam kupił Hertza dla swojej RCA. Mówiąc między nami, powinniśmy wystąpić do niego o czesne za te lekcje.
    Ideałem byłoby, gdyby nowy dyrektor naczelny negocjował swoje zarobki w oparciu o zasady raz na zawsze ustalone, i to zanim przystąpi do pracy. Nie wyklucza to zwolnienia w dowolnej chwili, natomiast jeśli wszystko idzie dobrze, szef numer 1 nie zakosztuje więcej słodyczy jak tylko tyle, ile wyniknie z sukcesów przedsiębiorstwa (np. wzrost notowań giełdowych). Ustawia go to w roli wodza obiektywnie dzielącego łupy między towarzyszy ze swojej drużyny. Jeśli zaś jest i dzielącym, i obdzielanym, jego zwierzchnicy i udziałowcy wymuszą na nim, by przyznawał sobie więcej niż to, na co zasłużył.

  3. @TJL:
    tylko pod przymusem panstwa podejmuja je za emerytow wszelkiej masci fundusze emerytalne

    Ale o czym ty w ogole piszesz? W USA (a badania dotyczyly firm notowanych na tamtejszej gieldzie) nie ma przymusu panstwa odnosnie emerytur; ani 401K ani IRA nie sa przymusowe.

    tu masz porownanie: http://en.wikipedia.org/wiki/Comparison_of_401(k)_and_IRA_accounts

    Jesli decydujesz sie na 401K (ktory finansowo jest korzystniejszy) to masz pare opcji do wyboru w temacie gdzie ida twoje pieniadze, ale to wybor pozorny, bo musisz wybrac z tego, co oferuje firma, ktora juz ma podpisane umowy z innymi firmami/funduszami etc.

    Jestes typowym przykladem tego, o czym piszę w notce. Zamiast najpierw sie doinformowac, to walisz ideologiczne komunaly.

  4. @Miroslaw:
    z czego to cytat?

  5. @Futrzak

    To jesli nie ma przymusu i piszesz tyko o USA (czego we wpisie nie zaznaczylas), to kompletnie nie rozumiem dlaczego wedlug Ciebie „Ci ostatni nie podejmuja decyzji odnośnie inwestycji swoich pieniedzy”. Bo wedlug mnie podejmuja lokujac w odpowiedni fundusz, lub inwestujac na wlasna reke. A czy robia to w oparciu o wiedze, czy o reklamy, to juz sprawa ich podejscia do zycia.

  6. @TJL:
    Alez cale BADANIE tego dotyczylo. Co wiedzialbys, gdybys zajrzal do podlinkowanego tekstu, na ktorym oparlam swoja notke. No ale po co zrodla czytac, przeciez wiesz lepiej…?

    To, ze nie rozumiesz, dlaczego ludzie podejmuja takie, a nie inne decyzje – no widac. Smutne jednak, ze znow zamiast sie zastanowic nad tematem (a jest to temat na oddzielny wpis bo znow rzeczywistosc jest znacznie bardziej skomplikowana niz ideologia..) to walisz ideologia.

    Ja wiem, ze niektorzy (ty najwyrazniej tez) uwazaja, ze „podjeciem decyzji” czy tez mozliwoscia wyboru” mozna uznac wybor miedzy dzumą a cholera, albo jak pisal Sartre – nawet ci w obozach koncentracyjnych maja wybor – moga sie niezgodzic na niewole i popelnic samobojstwo…Potem jeszcze tylko dorzucic, „no ale to jest ich prywatna sprawa, co wybieraja” i juz mamy czysciutko wszystkie problemy pozamiatane pod dywan.

    Mozna wtedy spac spokojnie a nie zastanawiac sie dlaczego system ustawiony jest w sposob, ktory faworyzuje jedne grupy spoleczne nad innymi. I dlaczego tak sie dzieje za sprawa calkowicie prywatnych przedmiotow, ktore wywieraja naciski na rząd, a tez znosi regulacje (np. ustawe Dodd-Frank, ktorej zniesienie umozliwilo potem bankom szantaze i uzyskanie miliardow dolarow z pieniedzy podatnikow do pokrycia manka wywolanego przez wlasne nieudacznictwo i zachlannosc).

  7. http://natemat.pl/87733,milioner-z-orlenu-zibgniew-wrobel-szuka-pracy-12-milionow-zlotych-odprawy-nie-starczylo-na-zycie

    Ciężkie jest życie CEO jak już nie jest CEO.

    z drugiej strony Twój ostatni wpis świadczy o tym jak odpowiedzialnym stanowiskiem jest CEO

  8. Zwolennicy kapitalizmu uważają, że podstawową przyczyną astronomicznych zarobków jest nieograniczona emisja pieniądza oraz zdeformowanie rynku koncesjami i regulacjami. Fortuny w Polsce powstały dzięki układom z państwowymi instytucjami lub przekrętom podatkowym (alkohol, węgiel, złom itd)

    Więc proszę nie mieszaj do tego liberalizmu.

  9. pawel-l:
    Ja nie mieszam. To ludzie, ktorzy mienia sie byc liberalami, produkuja takie argumenty, jak zaznaczylam we wpisie. Jesli juz do kogos chcesz miec pretensje, to do nich.

    Bolko:
    CEO powinno BYC odpowiedzialnym stanowiskiem, a nie jest – wlasnie ze wzgledu na astronomiczne zarobki oraz potem astronomiczne odprawy.

  10. Moment. Co to ma wspólnego z kapitalizmem i wolnym rynkiem?

    Jestem jak najbardziej prorynkowy, liberalny i antysocjalistyczny, ale dostrzegam, że w korporacjach występuje zupełnie inny system – [dramatyczna pauza] – socjalizm.

    To, w jaki sposób do tego doszło, zostawiam na boku (osobowość prawna spółek akcyjnych, emisja akcji przez giełdę, wykupywanie akcji spółek przez inne spółki, brak osobistej odpowiedzialności akcjonariuszy, spekulacje na giełdzie, HFT…).
    Przede wszystkim korporacja charakteryzuje się tym, że nie ma właściciela. Dlatego menadżerowie mogą trwonić pieniądze, bo są „niczyje”. Mogą podejmować ryzykowne (a nawet szkodliwe) decyzje, bo nie ma właściciela, który powiedziałby „stop”. W korporacjach panują reguły podobne jak w spółkach skarbu państwa.

    Jak pan Zuckerberg chce u siebie w prywatnej firmie zatrudnić CEO i płacić mu miliard miesięcznie, jego prawo. Ale jak to jest spółka akcyjna (jak np. fejsbuk), ten miliard nie idzie z majątku Zukerberga tylko z majątku spółki (czyli niczyjego).

    Podsumowywując, wolny rynek tak, wypaczenia nie. Od tego jest państwo, żeby wolny rynek mógł dobrze działać. A uniemożliwienie tworzenia korporacji ingeruje w wolny rynek w o wiele mniejszym stopniu niż przepisy antytrustowe.

  11. „Jednakże z niewiadomych powodów zwolennicy roznych ideologii i odcieni politycznych zdają się fakt ów zupełnie ignorować…” – oj powody sa doskonale znane. Balcerowicz był promotorem złodziejskiej prywatyzacji kuponowej, co pozwoliło mu stworzyć pewnie z setkę doskonale płatnych miejsc pracy w zarządach OFE na których poumieszczał swoich ludzi. Jako beneficjenci ludzie ci budowali wpływy co pozwoliło budować jeszcze lepszą pozycję Balcerowicza. Jako człowiek fetowany we wszystkich sponsorowanych artykułach, Balcerowicz uwierzył że jest nieomylny. Doszło do tego że likwidację OFE nasz milusiński nazwał zamachem na demokrację, podczas gdy zwyczajnie było to tylko zamach na zarobki sitwy. Jak głęboko Balcerowicz siedzi w tym procederze można zrozumieć choćby dziś, obserwując jak wykorzystuje pretekst taśm opublikowanych we Wprost do wylewania swoich żali i odegrania się na Belce, który był zwolennikiem likwidacji OFE. Widać wyraźnie że podział pomiędzy ludźmi władzy i pieniędzy nie przebiega wg. kluczy partyjnych ale wg. źródeł utrzymania.
    Jakie sa więc owe „niewiadome powody”? Kasa misiu kasa, i karuzela stanowisk, Oto bowiem papa Balcerowicz, żyjący przecież ze swojego publicity i WPŁYWÓW ( bo nie z umiejętności czy wiedzy, który nie posiada) musi teraz odbudować swoją pozycję by koteria mogła znowu znaleźć jakieś zarządy do zarządzania ;-).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: