Napisane przez: futrzak | 21 Maj 2014

Zdziwienia dnia codziennego

Chłop poszedł do rzeźnika kupić mięso na tatara, przy okazji pochwalił się, co to tatar.
Mina rzeźnika – bezcenna.

– cruuuudooooo??????

Nie mogło mu się pomieścić w głowie, zeby ktos na surowo jadł mielone mięso wołowe. Sytuacji nie uratowała uwaga, że to „comida polaca”. Pewnie uznał, że Polacy to są jacyś psychiczni albo co….

Reklamy

Responses

  1. Haha tu we Włoszech też tak reagują, a ja o ironio dopiero tu nauczyłam się to surowe mięsiwo jeść. Mięso nasze więc jakoś mi łatwiej ,choć mój G. zawsze się na mnie wydziera ,by surowego nie jeść i kropka. Ja zaś uwielbiam wyjadać mięso z tych włoskich kiełbasek- salsicia.To mięso mielone właśnie już doprawione solą i pieprzem w kiełbaskach.Pychota.

  2. ha, tutaj tez maja salcicie, chociaz zaloze sie, ze jakosciowo nie dorownuja temu co tam u ciebie mozna dostac. Ale tez je lubie – tylko nie na surowo, bo maja zdecydowanie za duzo tluszczu do takiej formy spozywania…

  3. Za to w Francji surowa wołowina (steak tartare) nie jest zadanym dziwactwem :D Znana i lubiana

  4. A w jaki sposob sie ją jada?

  5. A to we Włoszech nie znają Carpaccio?
    A tatar w warunkach polskich najlepszy jest ze zwierzyny płowej. W Argentynie to wołowina musi być niegorsza od dziczyzny, bo hodowana jest na wolności, a nie futrowana zoptymalizowanymi paszami.

  6. czekan:
    carpaccio to dopiero lata 50-te (i Wenecja), wczesniej owszem „carne cruda all’albese” z Piedmontu, ale to wszystko polnoc Wloch.
    O ile sie dobrze orientuję, ani na poludniu ani tam, gdzie Basia mieszka, tego sie nie jada (aczkolwiek zakladac sie nie bede).

    Roznice pomiedzy polnoca a poludniem Wloch sa wieksze, niz by sie moglo wydawac na pierwszy rzut oka…

    Nie ma nawet czegos takiego, jak „wloska kuchnia” – sa tylko dania z roznych stron Wloch, ktore „wyemigrowaly” za granice jako „cucina italiana” :)

  7. @czekan: wołowina hodowana na wolności była w Argentynie do czasu gdy nie odkryto, że pastwiska opłaca się zamieniać na plantacje soi. W tej chwili ponad 90 proc. argentyńskiej wołowiny pochodzi z hodowli intensywnych lub półintensywnych.

  8. @polportenio:
    a jakies konkrety? Nie zebym sie czepiala, ale po pierwsze jak kupuje mięso u rzeźnika to widze roznice miedzy jednym a drugim.
    Po drugie: w promieniu 3 godzin jazdy od Buenos widac pampe, pampe i jeszcze raz pampe. A na niej krowy i owce. Oczywiscie, nie wiem czy owe krowy nie sa dokarmiane jakas pasza (prawdopodobnie sa) – ale jednak biegaja gdzie chca a miejsca duzo jest, i to nie wyschnieta pustynia, ale pampa.

    Jak wyglada hodowla intensywna to wiem z Kalifornii…tutaj jak narazie nie widzialam takich.
    Natomiast – ze pastwiska sie wycina i przygotowuje pod uprawe soi – to fakt. Bo chwilowo soja sie bardziej oplaca (notabene calosc prawie idzie na eksport).

  9. @U rzeźnika w barrio masz małe szanse na zakup mięsa od krowy na wolnym wybiegu. Chyba, że masz pod bokiem jakiegoś „ekskluzywnego”, który się w takim mięsie specjalizuje. W BsAs jest ich kilku – głównie w Palermo i Recolecie. Ale i tak nie ma żadnej gwarancji. W Argentynie nie ma niestety żadnego niezależnego systemu „trazabilidad” w produkcji mięsa.
    Mięso, które w Europie nazywałoby się „bio” tutaj trafia głównie do najlepszych hoteli i restauracji, które często współpracują bezpośrednio z hodowcami.

    To, że widzisz pod Buenos Aires krowy na pastwiskach nie jest dziwne. W tej prowincji głównie stosuje się hodowlę półintensywną. Czyli cielaczki pasą się, a potem na ostatnie 70/100 dni życia zamyka się je w oborach, gdzie bardzo często stoją w boksach zupełnie nieruchome (bardziej miękkie mięso później) i gdzie faszeruje się je paszami, hormonami i antybiotykami. Dokładnie tak samo jak w USA, z tą różnicą że w Argentynie zabija się wcześniej, w USA tuczą krowy dłużej i do znacznie większych rozmiarów. Ale zasada i metody są niestety identyczne.

    Wiele substancji, które w Argentynie są używane do tuczenia są zakazanie nie tylko w UE, ale nawet w Brazylii i Urugwaju.

    Przez kilka lat zajmowałem się eksportem wołowiny z Argentyny, więc temat znam dobrze. Na tyle, że wołowiny w przypadkowym sklepie tu już nie kupię.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: