Napisane przez: futrzak | 30 kwietnia 2014

Magister z dyplomem…

Jest taki dowcip: architekt mówi do znajomego: jeśli inżynierowie i medycy studiują tak samo, jak moi koledzy z roku, to boję się iść do lekarza i przejść przez most…

I oto dowcip stał się rzeczywistoscią.
Pani Wysoko Postawiona w Corpo
wypełniła kwestionariusz. Nieważne, czy była szczera, czy nie.

W oczy rzucają sie zdania:
– u pracowników cenie uczciwośc i pracowitość
– nie przyjełabym do pracy nieuczciwej osoby
– najwięcej zarobiłam na pisaniu prac licencjackich

Tej pani gratulujemy mistrzostwa w hipokryzji. Nie to jednak jest przerażające. Linka znajomy wrzucił na facebook i rozgorzała dyskusja.

Pojawiło się całkiem sporo ludzi argumentujących że:
– co się czepiacie dziewczyny, jest popyt i podaż, to odpowiada na zapotrzebowanie;
– w Polsce to tak zawsze, jak ktoś jest zaradny, to zaraz go próbują udupić;
– co chcecie, przecież pisanie prac licencjackich na zamówienie nie jest nielegalne
– w każdym kiosku można dostać streszczenia lektur, ona robiła to samo.

Ale o so chodzi. W Polsce jest dobrze, i będzie coraz lepiej. Przecież Polska ma najwyższy wskaznik ludzi z dyplomem magistra z całej UE…

Reklamy

Responses

  1. Ciekawe jak te prace uwzględniała w zeznaniu podatkowym. Skoro taka uczciwa to pewnie zapłaciła podatek…

  2. Nie no mozna sobie napisac „opracowanie na zlecenie” albo korepetycje czy co tam…
    Mnie ciekawi, czy przyjelaby do pracy osobę, której napisała pracę licencjacka :)))

  3. Przychodzi ochota zapytać czy skoro na morderców też jest popyt, to nie należy zwiększyć podaży, ale dyskutowanie z ludźmi akceptującymi na wejściu brak sensu prowadzi tylko do ochoty na powiększenie tego popytu.

  4. nie da sie ukryc :)

  5. Moralność istnieje albo wyłącznie w naszych umysłach (czyli jest względna) albo została dana przez Boga (czyli istnieje zestaw nienaruszalnych zasad). Według której oceniasz tę panią, Futrzak – według swojej subiektywnej czy tej danej przez Boga?

  6. @Kira:
    Kazdy czlowiek zyje w spoleczenstwie. Zeby owo spoleczenstwo jakos moglo funkcjonowac, istnieja takie rzeczy jak kodeksy prawne.
    Np. w polskim KK jest par. 272 o wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy. I tak sie sklada, ze osoby, ktore na obronie przedkładają pracę cudzą jako własną, popełniają przestępstwo. Ta pani świadomie pomagała ludziom popełniać przestępstwo.
    Do tego nie potrzeba żadnego boga.

  7. Jeśli tak, to pozostaje Ci to zgłosić do prokuratury, zamiast dywagować o moralności.

  8. PS. Ja też swego czasu załamywałam ręce, widząc ogłoszenia w „Anonsach” (takie pismo z ogłoszeniami) piejące otwarcie „Piszę prace magisterskie”, etc. Ale dziwiło mnie WYŁĄCZNIE to, że coś takiego jest drukowane – najwidoczniej prawo na to zezwala. Nie dziwię się temu, że ktoś pisze takie prace i nie ma SOBIE nic do zarzucenia.

  9. @Kira:
    jasne. Tj. rozumiem ze nie masz nic przeciwko, zeby dom, w ktorym mieszkasz, byl projektowany przez architekta, ktory kupil sobie licencje. Ani, ze jak pojdziesz do lekarza, to bedzie to lekarz z kupionym prawem do wykonywania zawodu.
    Jak rozumiem zdziwisz sie tylko, ale poza tym wszystko bedzie ok, no nie?

    Przeciez ci ludzie nie maja sobie – jak sama piszesz – NIC do zarzucenia?

  10. Niczego nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć. Sorry, ale przekręcanie cudzych słów dyskwalifikuje rozmówcę.

  11. Dodam tylko, że nie piszesz o ludziach kupujących prace, tylko o pani, która je pisze.

  12. @Kira
    Podany przez Futrzaka wyżej art. 272 kk, w slangu prawniczym by brzmiało: art. 272 w związku z art 18 par 3 kk w związku z art. 65 par. 1.
    Tłumacząc na ludzki- pomoc w wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy, z którego uczyniono stałe źródło dochodu. Ta pani dokładnie to napisała w ankiecie.
    Jeszcze raz patrzymy do kodeksu karnego i każda pojedyncza sprawa to do 3 lat pozbawienia wolności, ale w związku z art 65 par (stałe źródło dochodu) kara nie może być mniejsza niż połowa tego, a może być większa o połowę, czyli do 4,5 roku za każdą napisaną i przekazana klientowi pracę.
    Mówimy o relatywnie groźnym przestępstwie, które rozbija zaufanie do systemu prawnego i edukacyjnego, zupełnie słusznie zagrożonym długoletnim więzieniem, a ty próbujesz to bagatelizować? Bohaterka notatki powinna odsiadywać ładne parę latek, bo takie przestępstwa niszczą zaufanie do wszystkich dyplomów w Polsce i z Polski, a ty to chcesz relatywizować????
    To, że Policja i Prokuratura tego nie ściga to świadczy o poziomie rozkładu państwa, o którym trochę wiem, a nie o nieważności takiego przestępstwa.

  13. Nie bagatelizuję tego, tylko dziwię się, że wy się dziwicie JEJ podejściu do sprawy. Ona sama nie uważa się najwyraźniej za nieuczciwą. A właśnie o jej „hipokryzji” mowa w poście.

    Oceniam wszystko według swojej moralności, cudzej się nie dziwię. Nie dziwienie się nie oznacza aprobaty.

    Więcej tłumaczyć nie będę.

  14. Hmmm, może jednak powinnam, bo trochę to niejasno wyszło: otóż odniosłam się wyłącznie do tego, co napisała Futrzak w poście: o rzekomej rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami tej pani wobec własnych pracowników a jej postępkami z przeszłości. Mój stosunek do tego typu praktyk jest negatywny, ale nie dziwię się, że ktoś może mieć odmienne zdanie. A jak widać takich osób jest sporo…

  15. @Kira:
    Ja się dziwie, bo raz,
    – ze ludzie, ktorzy płaca za napisanie pracy licencjackiej czy magisterskiej popelniaja przestepstwo –
    – dwa, ci co im pisza te prace, tez podpadają pod paragraf – co już maczeta wyjaśnil.
    Jesli ta pani uwaza sie za „uczciwa” to albo nie ma pojecia o kodeksie karnym (co notabene nie zwalnia nikogo od odpowiedzialnosci karnej…) albo jest ciezka idiotka, albo hipokrytka. Nie widze czwartej mozliwosci.

  16. @ Futrzak

    Myślisz, że pisała by o tym otwarcie, gdyby obawiała się odpowiedzialności karnej?

  17. @Kira
    Jak wyżej napisałem tego typu przestępstw się nie ściga, bo aparat państwowy ma to w nosie. Problem polega na ludziach o żałosnym poziomie moralnym, którzy sami robią, albo pochwalają robienie czynów ewidentnie niszczących społeczeństwo. Czynów, które powinny być karane, a nie są, ponieważ państwo działa źle. Tak własnie myśli bohaterka tekstu, nie zdając sobie zapewne sprawy z przestępczości własnych działań. To jest naprawdę straszne. Przy każdej tego typu dyskusji przypominam sobie dlaczego wyjechałem….

  18. @Kira:
    mysle, ze jesli ta cala sprawa jest autentyczna, to kobieta (o ile ma wiecej niz jeden zwoj mozgowy oprocz kury) nie miala zielonego pojecia o paragrafach w KK, i uznala, ze skoro wszyscy dookola niej robia, jak robia, to jest to dozwolone i normalne. A to jest przestępstwo. I to jest problem.

  19. No przecie piszę, że swego czasu byłam czymś takim zbulwersowana.
    http://www.ja-kira.blogspot.com/2013/10/cierpki-smak-iluzji.html

  20. Oczywiście byłam zbulwersowana milczącym przyzwoleniem na ten proceder.

  21. Cytat z przegladu (http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/magister-za-pieniadze):

    „Na bakier z prawem

    Czy proceder pisania i – co istotne – kupowania prac magisterskich jest zgodny z prawem? Sprawa jest niezwykle kontrowersyjna i prawnie karkołomna. Ze względu na znikomą szkodliwość społeczną i trudności dowodowe bardzo rzadko trafia na wokandę.
    – Nie zajmowałem się, co prawda, tego typu sprawą, ale w podobnej dochodzenie zajęło nam prawie pół roku. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdybyśmy chcieli zajmować się każdym przypadkiem z osobna. Oczywiście, jeżeli do prokuratury wpłynie wniosek o śledztwo w tej sprawie, to bezsprzecznie zajmiemy się nim. W tej kwestii wiele do zrobienia mają władze uczelni, bowiem tam dochodzi do bezpośredniego łamania prawa, gdyż przyznaje się tytuł magistra osobie, która kupiła pracę i nie jest jej autorem – mówi Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.
    Swego czasu szczegółowo tym procederem zajęła się Prokuratura Rejonowa Lublin Północ. Sprawę badano pod kątem art. 272 kodeksu karnego. Artykuł ten mówi o wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd osoby upoważnionej do wystawiania dokumentu. W tym przypadku organem wprowadzanym w błąd jest uczelnia. Grozi za to kara do trzech lat więzienia. – Zareagowaliśmy na konkretny przypadek. Niestety, z braku dowodów sprawa upadła. Nie oznacza to jednak, iż stwierdziliśmy, że przestępstwa nie ma – mówi rzecznik lubelskiej prokuratury okręgowej, Andrzej Wasiak. Jeżeli tylko wpłynie do nas konkretne doniesienie, na pewno ponownie zajmiemy się tą sprawą. W tamtej sytuacji zaapelowaliśmy jedynie do władz lubelskich uczelni o wzmożenie nadzoru nad studentami piszącymi prace.
    Rzecznik zaznacza, iż kwestia jest bardzo skomplikowana: – Prześledziliśmy sprawę od początku do końca. Okazuje się, iż nie jest tak oczywista, jakby się wydawało. Przecież student uczęszcza na zajęcia, bierze udział w proseminarium i seminarium magisterskim, ustala temat pracy i podejmuje szereg innych kroków. Nie możemy więc mówić o tym, iż nie wnosi żadnego wkładu w pisanie pracy. Bez tego współudziału jej powstanie nie byłoby możliwe.
    Inne stanowisko wyraża Maciej Kujawski: – Jeżeli otrzymujemy tytuł magistra za pracę napisaną przez inną osobę, to bez względu na okoliczności mamy do czynienia z przestępstwem.
    Tak więc w świetle naszego prawa przestępstwo popełnia student. Czy osoby piszące prace są więc bezkarne? – W konkretnym przypadku mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za pomocnictwo w przestępstwie – stwierdza Kujawski.
    Środowisko akademickie jest zbulwersowane. – Prokuratura powinna bezwzględnie ukrócić ten proceder, wkraczając do osób zajmujących się taką działalnością. To przecież z natury jest namawianie do przestępstwa – mówi socjolog Jacek Wódz.”

  22. Przecie tu obowiązuje prowo podaży i popytu. A prawo pewnie jast z komuny, to się przecież walczy z komuną. Z mojej małości to jakieś lewe świadectwa maturalne łapali i chyba karali. A ta pani to nie wiem, uczciwa na odwrót i chyba głupia, kierowniczka przyszła?

  23. „… stempelek na łeb Przybiło się razu pewnego”

    youtube.com/watch?v=7KAvnL1qRK0

    PS A widelce wolno sprzedawać?

  24. @monsun:

    No tak.
    Większość moich klientów to studenci szkół prywatnych. Zasada w tych szkołach jest prosta. Opłacaj w terminie czesne i chodź na zajęcia, a nigdy nie wylecisz. Szkołę traktuje się jako uzupełnienie swojego cv. Pracują, zarabiają, a sama wiedza nie jest istotna – dodaje.

    Tu mnie na pusty smiech zbiera, jak sobie przypomne zapewnienia roznych korwinistow i innych neoliberalow o tym, jak to rynek rozwiaze kazdy problem i jakie uczelnie prywatne beda wspaniale, w porownaniu z panstwowymi….

  25. Owa pani popełniła przestępstwo i nie ma większego znaczenia czy sobie zdaje z tego sprawę (i w owym kwestionariuszu gra z czytelnikiem w bambuko) czy jej znajomość polskiego nie umożliwia zrozumienia, że jej wypowiedzi są sprzeczne ze sobą. Ważne jest dlaczego takie banialuki mogą być przedstawione publicznie, z podaniem nazwiska i miejsca pracy.

    Oczywiście dlatego, że nawet gdyby zdała sobie sprawę z wejścia w konflikt z kodeksem karnym to i tak by się tym nie przejęła, bo kto by tam martwił się takimi drobiazgami. Przecież to portret całej tej klasy — nazwijmy ją przedsiębiorcami czy dorobkiewiczami, tak przesiąkniętej wiarą, że sukces życiowy to lajki na fb i kasa, że w jej nastawieniach i wynikających z nich działaniach nie ma miejsca na rozmyślania o świecie i o odpowiedzialności za swoje akcje (Czytam… To co akurat mam pod ręką). Choć tacy ludzie zaprotestują, że skądże: najbardziej stresuje mnie niesprawiedliwość ludzka.

    Straszne by było żyć w takim środowisku i musieć znosić codzienne rozmowy z takimi bufonami.

  26. @andsolbr:
    sto procent pewna nie jestem, ale ten kwestionariusz ludzie wypelniaja dobrowolnie i zgadzaja sie na jego upublicznienie na stronach serwisu.

    Zgaduje, ze ta pani chciala sie w ten sposob zareklamowac….

    Odnosnie srodowiska: tak, praca w korpo z takimi straszna jest…cos o tym wiem :-/

  27. „… oko na widelcu”

    „za napisanie pracy licencjackiej czy magisterskiej popelniaja przestepstwo ”

    Oczywistą opinię prawną podano powyżej, czyż nie?
    Praca staje się licencjacką/magisterską po przedłożeniu – jako samodzielnie napisaną przez xxx – a następnie zatwierdzeniu przez upoważnione YYY, czyż nie?
    Przedtem to jeno stos specyficznie zadrukowanego i uporządkowanego papieru.
    Dalej tłumaczyć?
    To jak, czy wolno sprzedawać widelce?

    A, odnośnie za mądrych od tyłu wyłapywania to, w ramach relaksu,
    youtube.com/watch?v=7TqD5Q8gBl4

    Buziaczki

  28. @cmss
    To co napisałeś przypomina mi scenkę, jak z okazji wysypywania zboża, na tle otwartych wagonów i ziarna na torach jakiś działacz Samoobrony mówił do kamery Wiadomości TV „A kto i jak nam to niby przestępstwo wysypywania zboża udowodni?”,

  29. allegro.pl/oselka-do-kos-polska-2-szt-bcm-i4192554547.html
    na początek,
    next, zastanów się proszę: czy wolno sprzedawać widelce?

    Prawo jest koszmarnie poważną sprawą, to narzędzie polityki. Imo, winien adwokat wybronić oskarżenie o współudział.
    Jeżeli nie, to jeszcze gorzej, patrz Okudżawa in pl, ostatecznie to nie-głupiej towarzystwo powyżej chce przywalić w ramach resentymentu(?), dla sportu wydobądź wryty socjalizm w odruchach :)^:)

    Jak się tak zastanowić, to case (pisanie prac) jest frapujący.

  30. Ja tylko wtrącę że działanie wolnego rynku rozwiązałoby problem szkół różdżkarstwa i zarządzania.

    Jest tylko jedno ALE: państwowy tytuł, który jest w tym przypadku celem a nie środkiem, nadawany przez nie-państwowe instytucje. Masz magistra – masz 8 lat mniej do 26-dniowego urlopu. Masz magistra – twoje CV nie odpada na wstępie w większości firm/instytucji (dopiero w drugim kroku, po zorientowaniu się co to za uczelnia).
    Wolny rynek działałby w przypadku państwowych kwalifikacji (np. ujednolicony egzamin na testera oprogramowania, elektronika, socjologa, homeopatę czy chemika), ewentualnie w przypadku braku sankcjonowania przez państwo „tytułów zawodowych” nadawanych przez niektóre szkoły (spełniające określone kryteria). Wtedy dyplom np. UJ albo Cambridge byłby coś warty, dyplom Szkoły Magii i Parapsychologii nic => zerowy popyt => likwidacja tego typu uczelni.

    A zasadę „płać a nigdy nie wylecisz” honoruje np. jedna z krakowskich publicznych uczelni. Znajomy asystent mi się żalił że może oblać studentów dziennych ale nie może zaocznych.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: