Napisane przez: futrzak | 27 kwietnia 2014

Podróże kształcą*

Jeśli ktoś miał możliwość duzo podrózować, albo być wiecznym emigrantem – to wie o czym mówię.

Kiedy wyzbywamy się poprzedniego życia i pakujemy pozostały dobytek w plecak albo dwie walizki, i z tym jedziemy przez pół, a może i cały świat – nagle priorytety dotyczące tego, co w życiu ważne, ulegają zmianie.

Okazuje się oto bowiem, że można doskonale obyć się bez całego wagonu ubrań, kosmetyków, gadżetów, bibelotów, przedmiotów, dziesięciu zmian bielizny, ośmiu garniturów, pięciu rodzajów perfum – że o dwóch samochodach i pieczołowicie wiecznie remontowanym domu nie wspomnę.

Do życia wystarczają rzeczy absolutnie podstawowe: 3 zmiany ubran (kazda na inna pogodę i mega kompaktowa oraz wygodna), jedno mydlo, jeden szampon, jeden ręcznik, śpiwór (namiot+palnik+3 naczynia – to w wersji backpakerskiej), szczotka do zębów, dwie pary butów.

Więcej nic potrzebne nie jest. Może jeszcze laptop i aparat fotograficzny – i od czasu do czasu dostęp do Internetu.
To wszystko są conveniences dnia codziennego. W ogromnej większości krajów, które przemierzamy, ludzie nie mają nawet tego, a żyją. Co więcej – potrafią życiem się cieszyć.

Bo właśnie ludzie i przyroda są najważniejsi i zostawiają najbardziej wyraźny ślad w duszy. Czy pamiętasz po kilku latach ciuch, w który byłes ubrany? A może drinka, który wypiłeś, czy gadżet, którym sie pochwaliłeś?

Nie. Pamięta się ludzi, którzy widząc nas po raz pierwszy, zaprosili do swojego domu (albo lepianki) i ugościli najlepiej jak potrafili. Pamięta się ich śmiech i dialogi łamanym językiem i to, że jakoś strasznie taka kulawa konwersacja nikomu nie przeszkadza. Pamięta się drogę mleczną nad głową, księżycowy krajobraz, poszarpane szczyty i księżyc odbijąjacy się w wodzie. Skrzek żab, albo innych zwierząt, nigdy wcześniej nie widzianych.
Pamięta się ogrom świata nad głową, pustkę, ciszę i swoje własne myśli.

Pamięta się, po powrocie do cywilizacji, co było ważne. No, niektórzy pamiętają. I żyją już zupełnie inaczej, i priorytety mają inne…

* – Oczywiście, nie wszystkich i nie wszędzie. Wycieczka all-inclusive z przewodnikiem i zabawiaczem nikogo niczego jeszcze nie nauczyła, oprócz bezczelności może i postawy roszczeniowej…

Reklamy

Responses

  1. Swiete slowa. Nic tak nie uczy zdrowego podejscia do dobr materialnych jak podroze, szczegolnie te troche dluzsze, kiedy nie ma innej opcji jak spakowac jak najmniej rzeczy, zeby ich potem nie taszczyc miesiacami. Ale nawet na krotkich wakacjach nie trudno sobie uzmyslowic jak niewiele jest nam potrzebne. Nie wiem jak inni maja, ale ja nawet jak wezmie 5 tshirtow na wakacje, to i tak potem w kolko chodze w dwoch, gora trzech, ktore bez przerwy piore.

    Gdy kilka lat temu wyjezdzalam w ponad roczna podroz po Azji i Ameryce Pld, to po pierwszym jej miesiacu wyslalam do domu karton ciuchow i gadzetow, ktore okazaly sie byc zbedne – kilka kg tego bylo. Raptem kilka tygodni wystarczylo, zeby przekonac sie, ze polowa rzeczy, ktore zabralam sa zupelnie zbedne i tylko sprawiaja klopoty i sa dodatkowym ciezarem.

    Minimalistyczne podejscie do dobr materialnych zostalo mi po podrozy na stale – od jej zakonczenia minely ponad 3 lata, a ja nadal nie mam mikrofalowki (i nie bede miala), bo okazalo sie, ze mozna bez niej zyc, mam tylko dwa komplety poscieli, 4 reczniki (na dwie osoby), caly sprzet kuchenny (garnki, talerze itp) kupilam z drugiej reki na Gumtree, to samo z meblami. Niesamowie jest za jakie grosze mozna kupic swietne, uzywane rzeczy, ktore wygladaja prawie jak nowe. A zaoszczedzone w ten sposob pieniadze mozna przeznaczyc na cos bardziej wartosciowego niz nowy model telefonu czy inny gadzet, z ktorego radosc mija po kilku dniach.

  2. Ładne. I prawdziwe.

  3. dzięki.

  4. Od kiedy wyjechałam z Polski przestałam cokolwiek zbierać. Przestałam się przywiązywać do rzeczy. Nawet teraz, chociaż mam własny dom, czuję, jakbym wciąż jeszcze gdzieś miała iść. Że to nie koniec jeszcze. Więc dalej nie zbieram. A i tak gratów pełno, cholera..

    Nawet ulubione drzewo w ogrodzie mam w doniczce, na wszelki wypadek, gdybym miała się jeszcze gdzieś przenosić ;)

  5. I tak, ludzie nie graty, otóż to.

  6. doceniam potrzeba odgracenia i minimalizacji , ograniczenia potrzeb i byc vs. miec ale sporo ludzi potrzebuje uczucia zakorzenienia w przestrzeni a dzrzewo w doniczce chyba temu nie sprzyja :)

  7. @ w: Ale ja bym się chętnie zakorzeniła, tylko jakoś nie mogę.
    Może dlatego, że lubię doświadczać to o czym pisze Futrzak, a do tego trzeba być jak najmniej przywiązanym do jednego konkretnego miejsca..?
    A może to jest tak, że jak się oderwiesz od starych korzeni te nowe już nie chcą tak dobrze rosnąć? Może jest tak, że emigrant chyba zawsze pozostaje jakby wpół drogi.
    Nie wiem.

  8. @w:
    jestem zdania, ze ta potrzeba mija, o ile ktos robi podroz w jedna strone ze zlikwidowaniem korzeni. Po prostu, takie doswiadczenie zmienia ciebie, jako czlowieka.
    Potem, tak jak pisala Magda – zostaje to na poziomie podswiadomosci.

    Dopoki nie doswiadczysz tego – dopoki nie pozyjesz dluzszy czas z bardzo niewieloma rzeczami – bedziesz mial potrzebe zakorzenienia wiązaca sie z potrzeba posiadania.

    Wielu ludzi nigdy nie dochodzi do tego pozimu i nie rozumie co to jest…tacy ludzie na przyklad, kiedy zdarzy sie jakas nieprzewidywana sytuacja i utraca caly swoj majatek – kompletnie zalamuja sie psychicznie. Bo ich poczucie szczescia, samookreslenie nierozerwalnie zwiazane jest z rzeczami.

  9. poczucie zakorzenienia nie ma duzo wspolnego z potrzeba posiadania rzeczy

    zabawna choc zrozumiala jest Twoja pewnsc ze brak zakorzenienia jest jakas form wyzsza bytu , ze trzeba do tego dojsc droga medytacji lub wyrzeczem

    jest to mechanizm samoobronny i adaptatcyjny – o czym z pewnoscia wiesz

    inteligentne jednostki potrafia sie zaadoptowac do kazdych warunkow i wytlumaczyc sobie ze to wlasnie sa idealne warunki – niektrzy naukowcy wlasnie twierdza ze to jest jedna z nazych wazniejszych cech

  10. @w:
    a z czym ma duzo wspolnego?

  11. w. — nie jestem pewien czy potrzebę zakorzenienia (czy jej brak) należy automatycznie skojarzyć ze zdolnościami adaptacyjnymi, skąd już łatwe by było powiązanie z inteligencją.

    Nie zdołałem dotrzeć (w ciągu wielu lat, nie w tej chwili, przy wpisie futrzaka) do sensownych hipotez o potrzebie zakorzeniania się, ale chętniej analizowałbym to na tle historii rodzinnej oraz stabilności świata poznanego w bardzo wczesnym wieku (adres, języki, otoczenie z przedszkola itp).

  12. @f – z potrzeba przynaleznosci do stada

    @a – nie pisze zbyt precyzjnie, wiem .
    zdolonosc do adaptacji =inteligencja

    Inteligentni ludzie zaadoptuja sie do do kazdych warunkow zycia i wytlumacza sobie ze sa to warunki lepsze niz inne – mechanizm samoobronny.

    a potrzeba zakorzenia czy jej brak to (chyba) osobna sprawa – z inteligencja nie majaca wiecej niz przypadkowej stycznosci

  13. @w:
    tak, ale potrzebe przynaleznosci mozna zaspokajac nie tylko po linii ja i sasiedzi wspolny kraj, wspolny jezyk czy religia.
    Oczywiscie, najszybciej i najlatwiej adoptuja sie do nowej rzeczywistosci mlodzi, ale wsrod osob starszych zwykle ci, ktorzy maja jakies zycie zawodowe, hobby i sa otwarci na swiat.

    Mozesz zaspokajac potrzebe przynaleznosci przez Internet – to wszystko imho nie implikuje musu zostania w jednym miejscu i rozpoczecia zbieractwa rzeczy materialnych.
    Jak popytasz zwyklych ludzi, to zwykle mowia „chce sie ustatkowac” „znalezc swoje miejsce w swiecie” „miec wreszcie swoj kąt” etc itd. To jest wszystko jak najbardziej materialna plaszczyzna i zwiazana bardzo mocno z konkretnym miejscem. Z potrzeba posiadania.

  14. mozna i przez internet – ale lepiej z sasiadem pogadac.

    moim zdaniem wyciagasz bledne wnioski laczac potrzebe „ustatkowania” z checia posiadania rzeczy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: