Napisane przez: futrzak | 10 kwietnia 2014

Najbardziej mordercza religia na świecie

„Bieda i nieszczęścia są wpisane w hierarchiczny ład społeczny – skomplikowana kastowa i klasowa piramida jak niepowstrzymany wodospad przesuwa upokorzenie, głód i cierpieniew dół, tam, gdzie ich miejsce. Hindusi uznają, że każdy człowiek przychodzi na świat we wcieleniu, na które zasłużył w poprzednich żywotach. Jakiekolwiek nieszczęście go dotyka, nie zostało mu zesłane przez ślepy los; jest konsekwencją jego czynów.
Uznanie istnienia wyższego porządku paraliżuje ubogich, bo umacnia stan faktyczny, uniemożliwia tworzenie nowych norm.
Wciąż prawomocny jest ład klasowy, sprzyjający interesom najwyżej urodzonych. Starszy i trwalszy niż prawa i wolności zapisane w najdłuższej konstytucji świata. Służy nie wspólnotowości i wyrównywaniu szans, przeciwnie – został skonstruowany, by zachować wyraźne granice, dokładnie odseparować grupy społeczne. Każdy hindus, rodząc się, nabywa precyzyjnie zdefiniowany status, który określa jego rolę, możliwości, a przede wszystkim zakazy.
Wiara w reinkarnację, nagrody i kary wymierzane przez bogów długo zapewniały indyjskiej demokracji relatywną stabilność i spokój, bo jej najubożsi i najbardziej zdesperowani obywatele akceptowali boskie wyroki.

Tak właśnie. To najbardziej mordercza religia (chociaż, właściwie, trudno mówić tu o jednej religii w wypadku hinduizmu) na świecie – oraz porządek społeczny. Sprawić, żeby ci, którzy urodzili się w skrajnej nędzy uwierzyli, że to ich wina. Że na nią zasłużyli. Że do końca życia muszą gołymi rękami usuwać fekalia z kibli możnych. Można to robić ideologią, ale religia jest o parę klas skuteczniejsza. Niemniej pęka tam, gdzie pojawia się niepohamowany kapitalizm:

Ale im szybciej pogłębia się rozdźwięk między bogatymi a biednymi, tym bardziej Hindusi przybliżają się do latynoskiego scenariusza.
Rozrastająca się szybko klasa średnia jest agresywna i niepohamowana w swych żądaniach – potrzebuje więcej przestrzeni, elektryczności, wody, szerszych dróg i większych lotnisk. Hipermarketów, równych chodników, zadbanych parków, basenów, siłowni i klimatyzowanych biur. Chce nowego, wspaniałego świata. I buduje go na plecach biedoty – slumsy znikają, a na ich miejscu wyrastają nowe osiedla.
Wielkie sklepy spożywcze wykańczają handlarzy i rolników utrzymujących się dzięki targowiskom. Bezrobotni rikszarze patrzą, jak młodzi biznesmeni suną do firm własnymi samochodami. A po pracy nie mogą nawet pójść do kina, bo te stare, z tanimi biletami, upadły. Rozkwitają natomiast pięciokrotnie droższe multipleksy.
Rośnie przepaść i złość. Metropolie są pełne zdesperowanych wieśniaków, którzy porzucili dotychczasowe życie. Budzą się na chodniku, patrzą na bogactwo, a sami nie mają nic. Nic do stracenia.
I coraz częściej rezygnują z bierności, decydują się na cios. Policja informuje o niespotykanych wcześniej aktach przemocy, kradzieżach i morderstwach dokonanych z wyjątkową brutalnością, zabójstwach za drobne kwoty i nienawistnym torturowaniu ofiar. W mieście pojawiła się nowa zaraza.

Stary porządek jest przełamywany. Tu kończy się bieda, a zaczyna brutalna agresja – już nie tylko walka o swoje prawa, ale szukanie zemsty i rewanżu za wieki upokorzeń, nędzy i nieludzkiego traktowania. Kto wie, czym to się skończy.

Chiny, Korea, Wietnam – po wojnie zaczynały od równie wielkiej nędzy i kompletnie wyniszczonego kraju. Każde z tych państw obrało własną drogę, różnych -izmów. Dziś są w zupełnie innym miejscu niż Indie. Tam już nie ma potwornej biedy, jak ciągle do dziś w Indiach. Tylko, że tam również nie było systemu kastowo-reinkarnacyjnego, betonującego na tysiąclecia misternie ustaloną hierachię społeczną wraz z jej okrutnym ostracyzmem i starannym pielęgnowaniem winy wśród pechowo urodzonych.
Naprawde – nie przychodzi mi na mysl zaden innym system religijno-spoleczno-ideologiczny będący bardziej okrutnym, niz hinduski…

Cytaty z książki Lalki w ogniu.

Advertisements

Responses

  1. Drogi Futrzaku,
    w Argentynie tyle się dzieje, a Ty o Indiach ! Znów Argentyna na czołówkach gazet z powodu 30% inflacji i strajku generalnego, który sparaliżował cały kraj, a Ciebie jakby to w ogóle nie obchodziło.

  2. ZQW:
    Oh juz wiem skad ta panika. Wlasnie przeczytalam artykul w Onecie. Brednie i to tak tendencyjne, ze az nie mam sily tego poprawiac. BBC lepiej napisalo, bez bicia piany i apokalipsy chociaz tez „mgliscie” jak to zwykle.

    Strajki pod wodzą Moyano sa polityczne. I to nie jest strajk generalny, ale kierowcow ciezarowek, autobusow i maszynistow pociagow podmiejskich. Centrala zwiazkowa se oglosila „strajk generalny”, ale do niego przylaczyli sie tylko ci co powyzej – dodac tu nalezy, ze szef zwiazku kierowcow to syn Moyano…
    I oczywiscie to wszystko nic a nic nie ma do zblizajacych sie wyborow…

    Zwiazkowcy zablokowali wjazd do Kapitalu, nie kursowaly autobusy, a co gorsza ci bandyci rowniez zablokowali tory metra, ukladajac tam najrozniejsze przedmioty – wobec czego motorniczy (ktorzy wcale nie mieli zamiaru strajkowac) odmowili jazdy ze wzgledow bezpieczenstwa. Wkurzyli sie, ze nie bylo policji – ale metropolitaną zawiaduje Macri, a ten rządu nienawidzi szczerze, więc jak może w jakikolwiek sposób dokopać, to zrobi to.

    Ani to pierwszy, ani ostatni strajk Moyano i CGT. Nie spoczna dopoki sami nie obejma wladzy.

  3. Jeśli masz to na podstawie teksu z Onetu to jest to Radio Erewań do kwadratu: „W pierwszych dwóch miesiącach 2014 roku odnotowano wzrost cen konsumpcyjnych o 7,1 procent w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku. Do tego dochodzi wysoka inflacja, która w lutym wzrosła o 34,9 procent względem tego samego miesiąca 2013 roku.”
    Teraz rozkład logiczny: inflacja w styczniu i lutym wyniosła 7,1 w skali rocznej. Z tego w lutym była 34,9 % wyższa niż w styczniu. I tyle mówi ten tekst.
    Nie licząc za dokładnie, powiedzmy, że w styczniu wynosiła 6%, a w lutym 9% W tym przykładzie wzrosła o 50%. Nie ma to oczywiście żadnego związku z inflacją 50% w skali roku, ale nie takie rzeczy można pisać i jak widać, przeciętny czytelnik nie widzi manipulacji, bo i skąd. Zresztą nawet bym nie winił Onetu, bo to mogło być dokładnie przepisane i tłumaczone z Clarinu

  4. Aaaa- jeszcze tam jest cytowany niejaki Barrionuevo, to z grubsza rzecz biorąc pajac, kierujący maleńkim związkiem zawodowym kelnerów, który jest tak postrzegany jak daleko nie przymierzając Korwin-Mikke w Polsce- czyli dokładnie bez żadnego znaczenia i nawet nikt poważny z nim nie utrzymuje kontaktów. Reszta tez w tym stylu.

  5. Dobrze, że napisałaś w ostatnim zdaniu o systemie (betonującym hierarchię… – bardzo ładne zdanie). Bo co do tego, czy jest to najokrutniejsza, najbardziej mordercza religia, to mam wątpliwości, czytając doniesienia o panoszącym się w Europie islamskim ekstremizmie.

  6. Duze postepy w zwalczaniu nedzy poczynila Brazylia. Wiele zalezy od woli elit. Jest szansa ze w koncu i w Indiach zacznie konczyc sie upadlajaca nedza.

  7. @Jerzy M
    Aby taka zmiana mogła się zdarzyć, władza musi przejść w ręce ludzi, którzy tego chcą. W Brazylii, czy Argentynie (podobne sytuacje) na czele państwa stanęli ludzie sami wywodzący sie z klas niższych czy średnich i na każdym kroku muszą z demokratycznym poparciem walczyć z antyspołeczną i antypaństową oligarchią. W Indiach układ jest podobny, tylko wszystko jeszcze jest wzmocnione religią, więc jakakolwiek zmiana społeczna by faktycznie musiała być najpierw demokratycznym antyreligijnym (w sensie przeciw hinduizmowi) buntem mas. Według mnie, na dziś kompletnie niemożliwe, system który petryfikuje na stałe nędzę i skrajny wyzysk ma się dobrze i nawet rys na nim nie widzę.

  8. ostatnia ksiazka Lahiri – Lowland – przypomnialo mi o flirtach Indii z Chianmi, Rosja i innymi smaczkami komunizmu – dosc brutalnie stlumionymi

  9. A z drugiej strony, czy przeciętne medium hiszpańskojęzyczne w Argentynie jest jak gazeta z poniższego komiksu?

    Czy jednak co się dzieje na świecie też ma wystarczająco miejsca? (dla porównania: wiadomości wieczorne o 19 z radia japońskiegho państwowego: ok. 20 minut o kraju, w tym sport dobrych kilka minut, o zagranicy.. nooo z 5 minut, chyba że akurat zahacza to też o Japonię – typu wieść że najbliżsi sąsiedzi to i tamto)
    Wracając do komiksu, również jeśli pozwolicie spytam, czy faktycznie jest jakiś kompleks nt. europejskości w Argentynie, i jak często naprawdę słyszy się to „che”?

  10. @Jerzy M:
    no wlasnie – w czym upatrujesz tą szansę? Indie – z tego co mi wiadomo na dzis – nie podjely zadnego, zakrojonego na szeroka skale programu walki z bieda, podobnego do tego realizowanego w Brazylii. Slumsy usuwa sie w sposob calkowicie bezmyslny – puszczajac buldozery a ludzi wysiedlajac do nowo wybudowanych blokow z malutkimi mieszkankami. To nie ma prawa dzialac – bo takie Dharavi na przyklad, to jednoczesnie miejsce zarobkowania biedakow, ktorzy zajmuja sie recyclingiem (najczesciej) – a w nowych blokach nie maja na to szans. Wiec nie chca sie preprowadzac, bo z czego beda zyc?
    Zorganizowanie pomocy na zasadzie takiej, ze rodzina dostaje kase za to, ze dziecko bedzie posylane do szkoly i skonczy ja, tez ma nikle szanse powodzenia, bo jak niby dostarczac te pieniadze bezposrednio do biorcow? Ci ludzie w ogromnej wiekszosci to analfabeci, zyjacy albo w odleglych wioskach albo na ulicy, dzieci ktore im sie rodza sa nierejestrowane nigdzie – jak sprawdzic, ze nie dochodzi do wyludzen i ile jedna rodzina ma wlasciwie dzieci i czy uczeszczaja one do szkol?

    Albo wezmy program micro-loans, ktory z sukcesem zostal zaimplementowany w Bangladeszu. W Indiach jego realizacja wygladala jak w krzywym zwierciadle: pozyczki oddano w ręce wielkich bankow, ktorych predstawiciele zaczeli jezdzic po wsiach i namawiac biedakow do brania pozyczek znacznie wyzszych i koszmarnie oprocentowanych, niz w normalnym programie. Po jakims czasie zostalo to uwienczone plaga bankructw i samobojstw….ci ludzie nic z tego nie rozumieli, ale na poczatku cieszyli sie, ze dostana pierwsze w zyciu jakiekolwiek pieniadze..

    Ja po prostu nie widze, zeby rzad Indii czy ktokolwiek inny robil cos w strone likwidowania. Zreszta powiedzmy sobie szczerze – przy takim podziale spolecznym i kastach wyzszych pogardzajacych biedakami, jakikolwiek program odwroci sie w swoja karykature, bo bedzie go implementowac administracja skladajaca sie z ludzi, ktorzy w przewazajacej mierze pogardzaja i nienawidza tych na dole drabiny spolecznej.

    Jak narazie wszystko wskazuje na to, ze Indie podążają droga RPA: jakas tam klasa „średnia” zaczyna kielkowac, przenosi sie ona do nowoczesnych osiedli, szczelnie oddzielonych od zewnetrznego swiata plotami, ochrona etc. Tworzą swoj nowy, wspanialy swiat, zupelnie oddzielony od reszty spoleczenstwa, zarazem odbierajac najbiedniejszym zajecia, z ktorych tradycyjnie utrzymywali sie od setek lat.
    To sie nie moze dobrze skonczyc.

  11. @anoneem:
    no wlasnie to zalezy co uznamy za „przecietna” gazete w Argentynie… jesli to, z czego robia przedruki zachodnie media – czyli La Nacion albo Clarin – to komiks ow ma duzo prawdy…
    ale jesli czytac Buenos Aires Herald – to juz nie…

    Slowka che (najblizszym polskim odpowiednikiem chyba bedzie „koleś” ? ) rzeczywiscie na ulicy uzywa sie bardzo czesto. Przecietny Argentynczyk – zwlaszcza z klasy sredniej i wyzszych – spogląda tesknym wzrokiem i porownuje sie do Europy, skad przybyli jego przodkowie – tak. Nie slyszalam porownan z innymi krajach Am Pd (poza kregiem politykow rządowych…).

  12. I buduje go na plecach biedoty – slumsy znikają, a na ich miejscu wyrastają nowe osiedla…
    Rozkwitają natomiast pięciokrotnie droższe multipleksy.
    ——–
    Uwielbiam takie cytaty. Kto chodzi do tych kin, kupuje auta i mieszkania ?
    W Chnach tyle tych mieszkań nabudowali, że stoją puste. Ten kapitalizm jest straszny…

  13. @pawel-l:

    trzeba byc mentalnie kompletnie gnuśnym zeby nie zauwazyc proporcji. Ilez tej tzw. „klasy sredniej” w Indiach jest, a ile kompletnych nędzarzy? 600 mln ludzi w tym kraju nie ma dostepu do zadnych sanitariatow ani czystej wody. Zyja w lepiankach, slumsach albo na ulicy.

    Myslisz, ze w ciagu nastepnej dekady tym szesciuset milionom nagle bogactwo splynie z klas wyzszych? Z czego? Z tych pieniedzy, ktorych starcza ledwie na miskę ryzu a i tak zaraz znikna, bo ilosc pracy dostepna dla niepismiennych ludzi tez znika?

    Moze zamiast klepac ciagle utarte komunaly przydaloby sie wyjsc poza intelektualna gnusnosc i zapalac checią do poznania tego, co poza koncem wlasnego nosa – zanim sie zacznie na ten temat wypowiadac?

  14. Co go obchodzi jak biedni to sami sobie winni , niech zdychają a nie zaśmiecają swoją obecnością lśniącego gmachu kapitalizmu i końca historii . Takie samo podejście jak u wyższych kast w indiach , nie bez powodu promuje się oparte na hinduizmie new age . Liberałowie z zazdrością spoglądają na ten system i też wmawiają że jak jesteś biedny to dlatego że jesteś loser , śmieć , patrz Kowalskiemu się udało bo się starał a ty nie ! A jak ktoś zauważy że system jest tak ustawiony by bogaci jeszcze się bogacili , biedni harowali na nich do śmierci a od pucybuta do milionera to sadystyczna ściema to zaraz socjalista , komunista , kłamca i niedorozwój . Chiny , Korea , Wietnam , zapomniałaś o jeszcze jednym państwie , gdzie było jeszcze gorzej i system bardzo podobny . Tylko oparty na buddyzmie .
    Kambodża .
    Gdy indie zdecydowanie poprą jeden z wielkich bloków , drugi da górskim rebeliantom broń i zaopatrzenie .
    Już teraz hinduscy fanatycy a nawet armia się w niektóre rejony nie zapuszcza .

  15. @Futrzak: Jestem zawodowo kilkakrotnie w roku w Indiach (południowy wschód – Tamil Nadu Chennai i okolice).
    Czasami też Mumbai. Na terenach wiejskich to nie nawet bieda, czy nędza. W wielu miejscach ludzie mieszkają po prostu w norach w ziemi.
    Ponadto to co jest mówione i pisane o systemie kastowym niestety widać, mimo, że hindusi zaprzeczają. Niemniej widać kto z kim nie rozmawia i kto musi być pośrednikiem.

    Zgadzam się praktycznie ze wszystkim co napisałaś.
    Jednakże widze światełko w tunelu. A polega ono na tym, że zarówno Islam jak i chrześcijaństwo zdobywa coraz więcej zwolenników w Indiach. A obie te religie automatycznie znoszą podział kastowy (widać po czołach ludzi – jak nie mają żadnych malunków to albo chrześcijanie albo muzłmanie).
    I mam nadzieję, że się ten trend utrzyma.

    Aczkolwiek i to światełko może zgasnąć. W obecnie się odbywających (trwających prawie miesiąc) wyborach ma dużą szansę do władzy dojść partia faworyzująca hinduizm i dyskryminująca mniejszości religijne jak i etniczne.

    Na południu Indi jeszcze tej agresji nie ma. Ale północ jest jej już pełna.
    Zobaczymy co dalej wyjdzie.

  16. @pawelW:
    tak, niby system kastowy zostal zniesiony, ale nadal jest…
    ( to sama widzialam w USA, w Dolinie Krzemowej, w najgorszym wydaniu)
    Zobaczymy jak to pojdzie. Oby pozytywnie…
    Oby…

  17. But the question of caste is probably the most important divisive factor, and it still exists inside the middle class. Doctor Ambedkar, leader of the untouchables and an architect of the country’s Constitution, observed that inequalities between castes were „tiered,” meaning that each perceives itself as inferior to another but refuses to join forces with the lower one, by fear of losing their place.

    Niestety oryginalny artykul dosc ogolnikowy, brak szczegolow (np. rozne warstwy klasy sredniej maja rozne interesy — w jaki sposob rozne? nic na temat …)
    Dla zainteresowanych calosc:
    http://www.worldcrunch.com/rss/culture-society/the-myth-of-india-039-s-middle-class/liberalization-globalization-state-caste-poverty/

  18. @anoneem:
    niestety nie poczytam sobie – po kliknieciu w link zostalam obdarzona „internal server error” :-(

  19. Sorry, link niepoprawny dałem
    Dodatkowo jest limit artykułów za darmo(5 albo 10 na miesiąc), więc pozwolę sobie tu zaspamować całość:

    NEW DELHI — As India’s national elections approach, the country’s middle class is the center of attention. Analysts cite it as the decisive demographic in the vote slated next month.

    It is true that the electoral weight of the middle class hasn’t stopped growing: according to the Asian Development Bank, the Indian middle class rose by 205 million between 1991 and 2008. Its influence is said to go beyond the raw numbers.

    And yet, there are doubts. Sociologist Satish Deshpande says of the Indian middle class that it’s a minority that claims to be speaking in the name of all the citizens of the country.

    That’s where its strength lies. The middle class has managed to impose its demands on the political debate, focusing attention on issues such as improving access to infrastructure like roads, water or electricity.

    Meanwhile, however, a large proportion of the population still lives under the poverty line, and the eradication of hunger and the fight against poverty are no longer part of the debate, like they were in the 1970s.

    The concept of the middle class gained momentum during the years of strong economic growth that followed the liberalization reforms initiated in 1991. Such banks and consulting firms as Goldman Sachs and McKinsey were only interested in indicators like the average number of television sets or income per household, and kept repeating that India was bound to overtake Europe in economic progress.

    Sure, most of India’s middle class shops in malls and buys refrigerators. But does that mean that they all share the same political aspirations and grievances?

    „The middle class is very diverse, just like the country itself,” says sociologist André Béteille. „But it tends not to occupy the middle of the pyramid. It merges with the elite, because it’s the privilege stronghold.”

    The middle class in India thus covers a dispersed social category, contrary to the United States or Europe. Divisions are numerous, depending on the jobs, on whether they speak English, or live in a big city.

    Leaning on the state

    But the question of caste is probably the most important divisive factor, and it still exists inside the middle class. Doctor Ambedkar, leader of the untouchables and an architect of the country’s Constitution, observed that inequalities between castes were „tiered,” meaning that each perceives itself as inferior to another but refuses to join forces with the lower one, by fear of losing their place.

    Leela Fernandes, a professor of sociology at the University of Michigan, describes the „new middle class” in India like a napoleon layered cake, with those born after the liberal reform of the early 1990s stacked on top of the old one without replacing or blending with it.

    After the country’s independence in the middle of the 20th century, when the government played a central role in the economy, the middle class was mostly made of employees of state companies. With the economic liberalization, members of that middle class — educated, English-speaking and mostly from higher castes — benefited from the creation of positions in the private sector in that they had better-paying jobs, especially in the technology sector. There were more people from medium-sized cities and from inferior or intermediate castes among those who replaced them as state employees.

    What was „new” about the middle class of the 1990s was not only the background of its members, but „the production of a distinct political and social identity that represents and claims the fruits of liberalization,” concludes Fernandes.

    The political interests of the different layers of the middle class are therefore far from similar. According to Professor Eswaran Sridharan of the University of Pennsylvania, between 58 % and 75% of its members depend on the state, either from subsidies or employment.

    This is one of the paradoxes of the middle class: „As a whole, it benefits from the economic liberalization,” he underlines. „It has access to a range of services and products that didn’t exist before. But that doesn’t mean that it unanimously supports all liberal measures, such as privatizations or cuts in public spending.”

    The interests of the Indian middle class are so diversified that it would be hard to predict which political party will get the majority of its votes. Despite the criticism directed at the Indian National Congress, in power since 2009, its support for Narendra Modi, the hero of the liberal reforms and candidate of the Hindu nationalist party Bharatiya Janata Party (BJP), is far from being secured. In the last two elections, the BJP, the main opponent to the Congress party, was the favorite and both times winded up losing.

    Read the full article: The Myth Of India’s Middle Class
    Worldcrunch – top stories from the world’s best news sources
    Follow us: @worldcrunch on Twitter | Worldcrunch on Facebook

  20. @anoneem:
    „np. rozne warstwy klasy sredniej maja rozne interesy — w jaki sposob rozne? nic na temat ”

    No troche tam wspomnieli. Ci, ktorch status wiaze sie z dobra rządową posadą albo ktorzy w jakis sposob czerpia z rzadowych subsydiow korzysci, beda mieli sprzeczny interes z tymi, ktorzy maja prywatne firmy i ktorym zalezy na jak najmniejszej biurokracji i podatkach…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: