Napisane przez: futrzak | 27 marca 2014

Jak biednieje Ameryka

Interesujacy artykul.

Autor przedstawia konkretne dane na to, że prawie polowa pracującej populacji USA zyje w biedzie.

Zanim przejdę do argumentów warto zacząć od tego, jak definiuje się tutaj biedę: otóż mamy z nią (poverty) do czynienia wtedy, jeśli rodziny nie stać jest zaspokoic podstawowych potrzeb: jedzenia, mieszkania, edukacji, opieki zdrowotnej, transportu, opieki nad dziećmi oraz podatków.

Economic Policy Institute wyliczył, ze trzyosobowa rodzina w USA potrzebuje rocznie ok. 48 000 USD aby zaspokoic powyzsze potrzeby. W/g Working Poor Families Project rodzina czteroosobowa potrzebuje ok. 45 000 USD na zaspokojenie podstawowych potrzeb (podane sumy sa oczywiscie zarobkami brutto). Tymczasem mediana zarobków gospodarstwa domowego to.. 51 000 USD rocznie.

Oficjalne miary biedy opierają się głownie na cenach żywnosci z lat 50-tych. Tylko ze… koszty zywnosci wzrosly dwukrotnie, dachu nad głową – trzykrotnie, wydatki medyczne – sześciokrotnie, czesne w collegu – jedenastokrotnie….
Z drugiej strony Bureau of Labor Statistics i Census Bureau podaly, ze koszty zywnosci, housing, opieki medycznej, opieki nad dziecmi, transportu i podatkow pochłaniają prawie CALY median household income (medianę dochodu gospodarstwa domowego).
Z trzeciej strony – te rodziny nie kwalifikują sie na żadne programy pomocowe…

Co poza tym. Dolna połowa Amerykanów jest właścicielem tylko 1.1% bogactwa kraju czyli ok. 793 miliardów. To jest kwota będąca w posiadaniu… 30 najbogatszych Amerykanów. Stan majątku netto zero cechuje az 47% Amerykanów..
Do majątku zerowego dokładają się walnie absolwenci koledżów, którzy wchodza na rynek pracy juz z dlugiem. Przez ostatnie 10 lat przeciętna pożyczka studencka zdrozala o 91 %

Tymczasem w/g oficjalnych statystyk 18% Amerykanów znajduje się ponizej poverty level, zas 32% jest powyzej tej granicy i są klasyfikowani jako „low-income”.
I nawet w/g tych statystyk ów tak mierzony poverty level wzrósł o 25% pomiędzy rokiem 2000 i 2011.

Oczywiście, jesli wezmiemy pod uwage same liczby – te 45 000 USD czy nawet 20 000 – i przeniesiemy je na grunt biednego panstwa afrykanskiego czy Indii to wyjdzie, ze Amerykanie są bogaczami fiu fiu i po co w ogole narzekaja. Tylko, ze ci Amerykanie nie zyja w Indiach ani Afryce, tylko w USA, gdzie koszty zycia sa zupelnie inne, oraz gdzie posiadanie samochodu to nie jest luksus ale koniecznosc – bo za wyjatkiem kilku miast komunikacja publiczna nie istnieje i jakos trzeba dojechac do pracy, do sklepu etc.

Powyższe liczby i statystyki pokazują wyrażnie, w która stronę zmienia sie Ameryka. W stronę republiki bananowej – bo prosze zauwazyc, ze w ciagu ostatnich 25 lat total wealth USA wzrósł z 12 bilionow do 77 bilionów. Tyle, ze te nadwyzki poszly do najbogatszych, a poziom zycia zwyklych ludzi, przecietnie zarabiajacych, systematycznie sie obniza.
Cóż za ironia. W krajach takich jak Chiny czy Brazylia w ciagu ostatnich dekad miliony ludzi wyszly z biedy i zasiliły szeregi klasy średniej. W USA dokladnie odwrotnie – miliony wypadaja wlasnie z klasy średniej i zasilają szeregi biedaków.
Tak zaczyna się upadek, bo panstwo, ktorego gospodarka jest oparta o konsumpcje i uslugi, nie pociagnie bez klasy średniej…

Reklamy

Responses

  1. hmm, taki dość słaby kontakt z kilkoma Chińczykami z zamożnych domów, generalnie rozmowa na temat problemów ich kraju zawsze wydaje mi się trudna toteż specjalnie z nimi nt. Chin od tej strony nie rozmawiałem, ani też specjalnie sam się dużo nie naczytałem, niemniej mój bardzo ograniczony stan wiedzy nt. Chin każe mi twierdzić że tam jest z grubsza takie widziane z mojego tylko ciut bardziej doinformowanego (w porównaniu z Chinami) punktu widzenia w USA właśnie, tzn., garstka bogaczy, ciut średnich, trochę średnio-biednych i biedni.. Cały wzrost w zasadzie idzie wybrzeżem i chiński interior generalnie zostaje w tyle się wydaje… (może nie najlepsze porównania: NRD-RFN, Polska A-B, choć mam wrażenie że różnica w Chinach jest sporo większa).
    Ponadto, sądzę, że spooooro amerykańskich biednych byłoby w chińskiej klasie średniej (tej szerzej pojętej) – pomijając sprawę samochodu, to edukacja kosztuje, zdrowie kosztuje.. problemy podobne, takie dog eat dog society.
    Obecną sytuację sobie tak wyobrazam w uproszczeniu: biedacy przestają żyć w absolutnej nędzy, klasa srednia powoli dorabia się, a zamozni, cóż, są zamożni nawet jak na zachodnie standardy (np. niedawno artykuł w prasie gdzie ludzie odkryli z przerażeniem? ze chińska wyższa kadra menadżerska zarabia przecietnie ciut więcej niz japońska), co przy tamtejszych cenach pozwala na bardzo wygodne życie (tyle, że te ludzie się lubią pokazać na co ich stać, dużo marek zachodnich to wykorzystuje i liczy odpowiednio więcej – niedawno artykul na GW, Haagen-Dazsz pół litra, w Chinach cena zdecydowanie premium: 12 euro, podobnie drożej niż na zachodzie ceny zachodniej markowej odzieży czy zegarków z tego co pamiętam).
    Niemniej ogółem też uważam, że tam sprawy idą w dobrą stronę – ruch w górę, a nie w dół jak w USA…

  2. To co, należy się spodziewać amerykańskiej emigracji zarobkowej do Europy? Pewnie Ruso-Sowiety, jako przyjaciele Stanów Zjednoczonych sypną złotem i problem zostanie rozwiązany. Czyż nie?

  3. Czy Rzym („Quo Vadis”) albo Rzeczypospolita Szlachecka („Krzyżacy”) albo Francja za czasów Króla Słońce („Trzej muszkieterowie”) też były R.B.?

  4. @anoneem:
    dzieki za komentarz – cenny, bo pochodzi od osoby ktora z racji zycia blizej ma bardziej realny wglad (a nie tylko na podstawie cyferek, jak ja).

    @tumry:
    nie nalezy spodziewac sie zadnej emigracji. Ludzie zyjacy z minimalnej i niewiele powyzej nie sa w stanie odlozyc zadnych pieniedzy – najczesciej nie stac ich nawet na emigracje wewnatrz USA – bo przeprowadzka kosztuje, nie majac kredytu i zla historie wynajmu moga liczyc tylko na odnajecie motelu i to platne z gory (a to wychodzi znaaaaacznie drozej niz jakikolwiek normalny wynajem na lease, zreszta tutaj i tak chca depozytu z gory). A co dopiero wyprowadzka za ocean.
    Poza tym Amerykanow w strefie shengen obowiazuja wizy pracownicze – jak sobie wyobrazasz, ze taka dostanie przewracacz hamburgerow czy kelner?

    @Bolko:
    porownywanie czasow wspolczesnych z panstwem feudalnym, demokracja oswiecona czy starozytnym Rzymem jest bez sensu. Inna struktura spoleczna, prawna i wladzy. Nie mowiac juz o braku raka wspolczesnej ekonomii czyli korporacji.
    Mozna natomiast porownywac stopien rozwarstwienia spoleczenstwa i dystrybucji dochodow. I tu ciekawie bedzie wygladac np. Islandia, ktorej ustroj od dobrych kilkaset lat za bardzo sie nie zmienil a i dystrybucja dochodow wygladala inaczej niz w feudalnej Europie…(zadnej monarchii tez nie mieli…). To w ogole jest bardzo ciekawe panstewko…

  5. a propo tumry komnetarza:
    Kiedyś chodziłem na lekcje prowadzone przez Amerykanina w Chicago.
    Facet miał dodatkową robotę jako podawacz reczników w siłowni.
    Znał też nieźle niemiecki. Pochodził z Denver.
    Na pytanie dlaczego nie pojedzie do niemiec wzruszał ramionami.
    Zmiana adresu to przede wszystkim ogromny koszt mentalny.
    75% Polaków w Chicago kupuje bilet na następne święta do Polski na zawsze.
    I nigdy tego nie robią, dlaczego?

    i mojego komentarza
    O Islandii nie mówimy bo to wyjątek potwierdzający regułę.
    Tak naprawdę to chciałem zacząć od czasów starożytnej grecji. Tylko żadna książka z tamtym okresem mi się nie kojarzy :).
    A jak wtedy było fajnie !!!!!!!!!!!!!!!!!
    Starożytnie Grecy zbierali się na agorze i dyskutowali rzeczach dt. grecji.
    Prawdziwa demokracja wszyscy sobie byli równi bla bla bla.
    Tylko nie mogli w niej uczestniczyć kobiety i niewolnicy.
    Kobiety wiadomo (sorry) ale niewolnicy, skąd w demokracji niewolnicy?
    A potem już było tylko gorzej….
    Te wszystkie okresy łącznie z twoim łączy jedno. Jest „grupa trzymająca władzę” czyli kapłani ziemianie arystokracja oligarchowie komuniści socjaliści nacjonaliści korporacjoniści i inni iści i CAŁA reszta.
    Zmieniają się tylko dekoracje.
    jak to mówi moja mama „ludziom coraz gorzej się żyje tylko samochodami coraz lepszymi jeżdżą”

    I porównując
    byłem w Indiach 5 lat temu. Mam jedno wspomnienie którego nigdy nie zapomnę Jak wjeżdżałem do Delhi pociągiem widziałem ludzi robiących kupy na torach (do tej pory nie wiem dlaczego).
    W stanach też czasami jest bieda ale chyba nie aż taka.

  6. @Bolko:
    zmiana to oczywiscie tak, ogromny koszt mentalny. Ale mysle porownywanie nawykow polonii z Chicago do przecietnego Amerykanina nie do konca jest uprawnione. Polacy en mass (zwlaszcza starsza emigracja a nie ludzie urodzeni w latach 80-tych) sa tacy imho.. nie za bardzo lubiacy zmiany. Jak juz sie okopia na miejscu, maja jakas sensowna prace, placa na emeryture to im sie nie chce ruszac. Zwlaszcza, jesli w miedzyczasie odwiedzaja kraj i widza, ze mogloby im byc gorzej znowu zaczynajac od zera.

    Tymczasem przecietny Amerykanin – poza najgorsza nędzą – przyzwyczajony jest do mobilnosci, ktora zaczyna sie od czasow collegu, kiedy zaczyna sie dla nich (no, zaczynalo….) samodzielne zycie. Potem ci lepiej wykwalifikowani przeprowadzaja sie za praca.
    Ci z miedzynarodowymi skills wyprowadzaja sie poza kraj. Amerykanow w Buenos szacuje sie, ze jest gdzies miedzy 100 tys a 200 tys. (nie wiem jak robione sa te szacunki, takie podala gazeta dla anglojezycznych w zeszlym roku zdaje sie). Cala ich kupa siedzi w Panamie, Belize, Costaryce. Emerytow zwlaszcza, takich co to z Social Security w USA nie wyzyliby (bo co to jest te 800 czy 900 USD dzis??) – tam wlasnie przenosza sie na emeryture.
    Jakos nie wyobrazam sobie podobnego ruchu ze strony polskich emerytow – nawet gdyby w cieplym kraju dalo sie przezyc z polskiej emerytury :)))

    Skad niewolnicy w demokracji… well…. a kto powiedzial, ze demokracja wyklucza niewolnictwo? Demos mozna sobie roznie zdefiniowac, Grecy (a za nimi Rzymianie) za obywateli uwazali wąską grupę tylko. Nie kijem go, to pałką :)
    W przewazajacej wiekszosci czasu i miejsc na ziemii rzadzila zawsze jakas waska grupa, ktora trzymala w lapach bogactwo – tu sie musze zgodzic.

    Co do problemu kup w Indiach dosc dobrze opisala to Asiaya, ktora w Indiach od paru lat mieszka:
    http://www.asiaya.pl/swiatowy-dzien-toalet/

    Dla mnie to jest niewyobrazalne, ale z drugiej strony w Polsce w okresie miedzywojennym wcale nie bylo lepiej, az trzeba bylo zmasowanej akcji rządu do poprawy sytuacji i stawiania sławojek :)

    Niezwykła polska nazwa tego spotykanego we wszystkich częściach świata przybytku przyjęła się w w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym od imienia premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego, który był inicjatorem akcji poprawy zdrowotności i świadomości higienicznej polskiego chłopstwa. W 1928 roku wprowadzeniu w życie rozporządzenia Prezydenta RP o prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli (Dz.U.R.P. 1928, Nr 23, poz. 202), nakazującego budowę zabudowanych ustępów na każdej zabudowanej działce. Do powstania nazwy przyczyniły się kontrole sanitarne ustępów, dokonywane podczas licznych podróży Składkowskiego po kraju, co było obiektem kpin i licznych anegdot.

    Kpiny i anegdoty, ale gdyby nie jego akcja to kto wie do kiedy ludzie w Polsce tez zalatwialiby sie pod krzakiem czy gdzie popadnie….

  7. Już o tym pisałem ale powtórzę.
    Dla mnie niesamowite w tym wszystkim jest to że mogę wymienić myśli z osobą która jest po drugiej stronie ziemi. 14 godzin samolotem?
    Czy to naprawdę nie jest niesamowite?
    A czy to nie zasługa tych cholernych korpo?

    Świat idzie do przodu,
    i ciągle zatacza koło by robić te same błędy
    Inaczej bylibyśmy już w niebie :)

  8. @Bolko:
    a dlaczego Internet mialby byc zasluga corpo?
    Gdyby nie pieniadze amerykanskich podatnikow wylozone na projekt Arpanet (budowa sieci komunikacji majacej za zadanie przetrwac atak atomowy, wiec z definicji rozproszonej i dynamicznej) figa bylaby.
    Pierwsze cywilne zastosowania i polaczenia w USA to tez byly za panstwowe w duzej mierze granty miedzy uczelniami. World Wide Web – Tim Berners -pracujacy w CERN (ktory tez z pieniedzy podatnikow).

    Jesli juz to ja widze taki wzor: przelomowe wynalazki, technologie etc. zwykle powstaja za pieniadze lozone na badania odbywajace sie na uniwersytetach.
    Dopiero potem doskonalenie i wdrazanie na masowa skale robia firmy komercyjne, ktore zreszta notabene wcale nie musza byc ponadnarodowymi korporacjami.

    Co do rozmow z ludzmi z drugiej strony swiata – hm… dla mnie to normalne, ale tez prawda jest ze uzywam czynnie Internetu od 1993 roku….

  9. a to :

  10. @Bolko:

    historia implantow sluchowych jest dluga, siega lat 50-tych… i wysilki byly podejmowane przez mase lekarzy, chirugow i inzynierow. Finalna wersja jednakowoz pochodzi znow z terenow uniwersyteckich..:

    In 1991, the systems changed from being converted through an analog compressor, now became digital. On October 5, 2005, the first of three recipients was implanted with Cochlear’s TIKI device, a totally implantable cochlear implant, in Melbourne, Australia. This was part of a research project conducted by Cochlear Ltd and the University of Melbourne Department of Otolaryngology under the umbrella of CRC HEAR to be the first cochlear implant system capable of functioning for sustained periods with no external components. The system is capable of providing hearing via the TIKI device in stand-alone mode (invisible hearing) or via an external sound processor. Although these recipients continue to use their devices successfully today, it will be many years before a commercial product becomes available.

    Powiadasz, ze Chochlear Ltd. to korporacja i bez jej pieniedzy nic?

    No to poczytaj:

    Based in Sydney, Cochlear was formed in 1981 with finance from the Australian government to commercialise the implants pioneered by Dr Graeme Clark. Today, the company holds over two-thirds of the worldwide hearing implant market, with more than 250,000 people receiving one of Cochlear’s implants since 1982.

    Czyli znowu kluczowe rzeczy sa robione z pieniedzy podatnikow.

  11. Niestety podzielam poglad ze nigdys arcypotezne mocarstwo naukowo – technologiczne jakim bylo USA zmierza naprawde w zla strone. Najgorsze jest rozwarstwienie dochodowe i majatkowe , zapuszczenie infrastruktury i oslabienie klasy sredniej . Klasa srednia zawsze jest ostaja stabilnosci i umiarkowania !

  12. Czyli znowu kluczowe rzeczy są robione z pieniedzy podatnikow.
    A skąd te pieniądze podatników się biorą?

  13. @Jerzy M:
    z przytoczonych danych z tego artykulu wynika, ze to juz nawet nie oslabienie, a exodus…

    @Bolko:
    Coz za pytanie. Z podatkow.
    Pies jest pogrzebany w tym, JAK te podatki rozkladac. W Polsce panuje przekonanie, ze WSZYSTKIE podatki sa zle z gruntu i nie powinno w ogole ich byc. Tylko, ze w Polsce gros podatkow placa najmniej zarabiajacy i male rodzinne firmy. A miedzynarodowe corpo i firmy od pewnej wielkosci nie placa nic, lub prawie nic, odciagajac swe zyski do central-matek.

    Kot pogrzebany w tym, co fundowac z zebranych podatkow na co je wydawac, co nierozerwalnie wiaze sie ze sprawnie funkcjonujaca legislacja i wladza wykonawcza (korupcja niestety zjada ogromne sumy podobnie jak zle uchwalone i wadliwe prawo).

    N ale to temat znow na inna bajke…

  14. Ciekawe dane. Wszystko wsysają banksterzy. Jakby popatrzeć na najbogatszych to mało tam przemysłowców czy wynalazców (niby jest Bill G.), raczej finansiści i menedżerowie.

    Ale może to ma też trochę wspólnego ze współczesną „kulturą”. Nie „pracuj bo musisz” ani nawet „pracuj to się dorobisz” tylko „wydawaj a później odpracujesz” – cała machina propagandowa przez ostatnie kilkadziesiąt lat próbowała w ludziach zabić oszczędność i nakłaniać do konsumpcji. Tak samo zadziałało to na gospodarstwa domowe (wszyscy żyją na kredyt przy często zerowych oszczędnościach) jak na budżet centralny („lećmy na Księżyc!”, „wyzwólmy Afganistan!”, „zbudujmy ARPANET!”).

    A z drugiej strony przypomniała mi się anegdota z lat 80., kiedy Urban opowiadał w TV o złym losie bezdomnych w Nowym Jorku. Podobno w jednej z gazet ukazało się ogłoszenie „Zamienię M3 w Warszawie na materac w NYC”…

    No i jeszcze kilka słów o klasie średniej. Dawniej to pojęcie oznaczało ludzi na tyle bogatych, że nie muszą już pracować (ale mogą!), ale za mało znaczących żeby sobie kupić szlachectwo. Dorobili się dzięki własnym umiejętnościom. Dzisiaj „middle class” to pracownik najemny żyjący trochę powyżej poziomu minimum egzystencji, który swoją pozycję zawdzięcza często pomocy państwa.

  15. @MK:
    no, jest jeszcze (byl) Jobs i Wozniak..oraz Larry Ellison oraz zalozyciele Google. Nowa klasa – oni sie dorobili i wywodzili sie wlasnie z klasy sredniej, a nie old money.

    Z ta klasa srednia to wiesz. Chyba troche nie tak. W ogole powstala dopiero w czasach przemyslowych – wczesniej ten termin nie istnial, tak jak nie bylo „working class” – bo podzial spoleczesntwa szedl w Europie inaczej.

    Ci, co nie musieli juz pracowac, to byla upper class, aczkolwiek w panstwach majacych nadal swoja arystokracje byli oni pogardliwie nazywani burżuazją :) co pieknie pokazal chociazby Prus w Lalce…ahrystokratka Łęcka versus Wokulski co sie na handlu dorobil…

    Klasa srednia to ci, (no, w bogatych panstwa zachodnich) co są working professionals, zarabiajacy na tyle dobrze, ze stac ich jest zapewnic swoim dzieciom wyksztalcenie, a oprocz tego jeszcze jakies pieniadze zaoszczedzac tak zeby miec na emeryture, ewentualne leisure time etc.
    Inaczej zupelnie wyglada klasa srednia w panstwach dorabiajacych sie – np. w Polsce , o takich Indiach juz nie wspominajac. Tutaj mysle bardziej miesci sie to, co napisales.

  16. @MK
    Myślę, że nieco się minąłeś z definicją klasy średniej. Ja bym raczej skupił się na istotnych nadwyżkach ponad minimalna konsumpcję umożliwiających oszczędzanie lub posiadaniu własnego warsztatu pracy. Tą definicję wypełnia zarówno szlachcic z I RP, jak też majster ze średniowiecznego miasta. Tak patrząc, w USA dziś klasa średnia praktycznie nie istnieje, pomimo tego, że olbrzymia większość ludności ma dochody pozwalające tą klasa średnią się stać w znacznej części świata.
    @Futrzak
    Jak podałem w powyższych przykładach nie zgadzam się z teorią o istnieniu klasy średniej dopiero w społeczeństwie przemysłowym. Pomimo przypisania stanowego średniowieczne wyglądało na podzielone według marzeń dzisiejszych lewicowych przywódców (albo skandynawskiego modelu gospodarki)- nieduże różnice majątkowe, generalnie każdego obowiązywało prawo (choć różne, oczywiście), ograniczana przepisami, ale jak na warunki gospodarki naturalnej duża mobilność społeczna. Także nieprawdopodobna jak na społeczeństwa przedprzemysłowe innowacyjność techniczna.
    Dopiero rozpad tego systemu i tworzenie szerokiej warstwy kapitalistów ze średniowiecznych kupców spowodowało problem. Już biedniejsza od nich arystokracja była skłonna zaakceptować równość społeczną z burżuazją (pecunia non olet), za cenę utrzymania rozwarstwienia społecznego. Stąd pomysł klasy wyższej, który narzucał oczywiście także niższą i średnią…. Ten podział to oprócz utrzymania przywilejów dla arystokracji, w społeczeństwie przemysłowym była od początku lipa.

  17. :^) hihi o tym upadku klasy średniej to już tak biadoli się od lat całych ..
    ‚jak biednieje Ameryka’ .. no to już koniec i kropka i chyba emigracja do Chin? …. ale chwileczkę dlaczego to Chińczycy walą drzwiami i oknami w drugą stronę :^)

    .. jestem w branży informatycznej .. każda osobą, którą znam lub znałem radzi sobie świetnie ..nie ma odwrotu o wolnorynkowej gospodarki .. utopia socjalizmu i socjaldemokracji nie da rady pod ogromem podatków ..te firmy po prostu nie będą konkurencyjne .. a ‚państwowe’ firmy są ostoją nieudolnośći i politykierstwa gdzie stanowiska zdobywa się przez plecy i tak do następnych wyborów .. tak mi się wydawało w Argentynie, że pani Fernandez właśnie odrabia tą lekcję :^) .. nic z tego dobrego dla Argentyny nie będzie

  18. @peregrinopl:
    przepraszam ale nic z tego, co napisales, nie podwaza liczb podanych w artykule – w ogole do niego sie nie odnosi. To wyraz twoich przekonan polityczno-ideologicznych – sa jakie sa, ale do tematu maja sie nijak.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: