Napisane przez: futrzak | 1 marca 2014

Herezje o tangu..

Nadeszła godzina prawdy i muszę to powiedzieć: nie lubie tanga argentyńskiego! I nie chodzi mi bynajmniej o muzykę, nie, ta jest w porządku. Chodzi o sam taniec.
Zanim ktoś na mnie wyleje wiadro pomyj pragnę wspomnieć, że taniec towarzyski zasię, w młodości, tańczyłam przez dwa lata w klubach połprofesjonalnie. Tango też tam było, ale klasyczne. Więc nie mówię tego dlatego, że komuś czegokolwiek zazdroszczę i bo mam dwie lewe nogi :)

Ale ad rem. Co mi sie nie podoba? Tzw. posture. Partnerzy są do siebie przyklejeni górą i niemalże rozpłaszczeni. Jakby ich ktos na wysokości ramion gumką recepturką obwiązał – a nóżki poniżej pląsają w te i wewte i zadki odstają, kobiecie zwłaszcza. Jakieś to takie pozbawione gracji, wyważenia i piękna. Ni pies, ni wydra.

Mówi się, że tango argentyńskie takie pełne pasji jest i te rzeczy. No może i jest ale. Krótkie porównanko. Obejrzmy sobie różne tańce. Na początek full passion czyli flamenco:

Jakbym miała komukolwiek czegokolwiek zazdrościć w temacie tańca, to tej pani. Tak, jest genialna.

No ale wróćmy do tanga. Klasyczne (zwane po anglijsku balroom) nie jest takie złe:

A na koniec argentyńskie, które notabene chyba ostatnio zdobywa świat i wyrasta na giganta:

Państwo sami wyrobią sobie zdanie na temat…

No.
A tymczasem na Ukrainie wojna domowa zbliża się wielkimi krokami…

Reklamy

Responses

  1. Tango argentynskie akurat bardziej lubie od klasycznego i uwaam, ze przekazuje wiecej emocji. Natomiast zgodze sie, ze flamenco (i sevillana) to przepiekny, pelen pasji taniec i tez najtrudniejszy jakiego probowalam sie nauczyc.

  2. Mnie jak dotąd najbardziej zaimponował filmik z tangiem fińskim… tańczonym na śniegu. ;)

  3. Tango klasyczne – sądzę. Babka i facio sa przyklejeni pupam a górą sie odpychają jak mogą. W argentynskim babka i facio sie przepychają jak mogą, jak przy pchanii wozu pod górke. Na disco i weselu się tego pięknego tańca (filmiki) nie tańczy, chyba że 2 na 1 i w ogóle nie tak, zwłaszcz a grubą teściową.

  4. Tango: milonga, vals, nuevo, amerykańskie, fińskie, międzynarodowe….

    Ale lepiej zeby zadnej wojny czy powaznego konfliktu na Ukrainie nie bylo !

  5. @Jerzy M:
    ciesze sie, ze w ogole KTOKOWIEK zauwazyl to ostatnie zdanie…

  6. Jak dla mnie, flamenco rządzi! Nie tylko ta pani, ale i ten pan był genialny! Ja jestem jednak kobieta nie tańcząca, ale śpiewająca, zatem zachwycił mnie również wokal.
    Tańców towarzyskich, tanga również w każdym wydaniu, nie znoszę. Dla mnie przekraczają one granicę intymności. Czuję się zażenowana, jakbym podglądała coś, co nie jest przeznaczone dla moich oczu. Tańce współczesne natomiast bardzo lubię ogladać. A im bardziej styl jest odjechany, tym lepiej :-)

    Wszyscy niepokoimy się sytuacją na Ukrainie. Znajdujemy sobie zastępcze tematy, aby o tym nie myśleć :-(

  7. A o Ukrainie tutaj calkiem niezly artykul, bo traktuje o ekonomii a nie o polityce Krymu:
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/bez-ukrainy-krym-czeka-gospodarcza-katastrofa/

  8. @Riannon:
    a wokal tego pan od flamenco w istocie fenomenalny :)

  9. Ja jednak wole to klasyczne.!

  10. Jak byłem młodszy to w TVP był nadawany program nagrany w epoce czarno-białego filmu w Metropolitan Opera w NY prowadzony przez sławnego dyrygenta dla dzieci.
    Pamięta ktoś tytuł ? (bo chętnie obejrzałbym jeszcze raz)
    I zapamiętałem: ” że nie ważne jak utwór się nazywa – ważne jakie wywołuje emocje ”

    I wracając do Tanga.
    Malując ściany w Chiago szukałem miejsca gdzie mógłbym podszkolić angielski i odreagować polskie klimaty.
    Trafiłem do amerykańskiej szkoły tańca.
    By nie przedłużać opowieści.
    Po pół roku poszedłem na kurs Tanga.
    I wtedy pojawiła się dziewczyna.
    Przez kilkanaście tygodnie ćwiczyliśmy razem po zajęciach do utraty sił.
    Nie pamiętam jej imienia.
    Nawet nie wiem czy to co tańczyliśmy to było Tango.
    Ale wspomnienie tych emocji do tej pory gdzieś nadal we mnie tkwią.

    ps
    Ze Stanów nie przywiozłem ani fury kasy ani znajomości języka.
    Ale jak wchodzę teraz na parkiet to po prostu trudno to opisać…..
    I dlatego uważam że chociaż by po to by móc to przeżywać warto było malować ściany w Chicago.
    A czy to jest flamenco, tango, chodzony, wlac jakie to ma znaczenie????

    pps
    Dzieki Futrzak za fajny wpis i przywołanie wspomnień.
    Chętnie poleciałbym na godzinkę na Irving Park do szkoły.

  11. @Bolko:
    .. ale szkoly tanca sa… wszedzie? W Polsce tez…?

  12. Tylko wiesz dla mnie to było mistyczne przeżycie.
    Jak leciałem do Stanów to akurat szedł Shall we dance w samolocie.
    W tym filmie jest blond-piękność która zasuwa cały tydzień żeby wieczorami na parkiecie zmienić się w księżniczkę.

    I ze mna było podobnie.
    Przez cały tydzień szlifowałem ściany żeby przez te kilkadziesiąt minut zmienić się w księcia parkietu.
    Do tego wszyscy native spekars wokoło inny świat po prostu.
    Jak tam wszedłem pierwszy raz to po chwili chciałem uciec.
    Ale starsza Pani za recepcją wzięła mnie za rękę i zaprowadziła na sale.
    Do końca życia będę jej wdzięczny,

    Po powrocie do Polski chodziłem to już nie było to samo.
    Wtedy po prostu żyłem równocześnie w dwóch światach.

  13. @Bolko:
    no to miales zycie jak z filmu :)))

    Coz, ja przez pierwsze 6 lat emigracji nie mialam nikogo mowiacego po polsku wokol siebie – wiec w tempie iscie olimpijskim uczylam sie mowic oraz nowego zawodu w pracy. Pierwszy rok to byl koszmar, ale z innych wzgledow niz u ciebie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: