Napisane przez: futrzak | 9 lutego 2014

Las a ekonomia

Kopiuję stąd, bo to wyjątkowo trafne porównanie najważniejszych ekonomiczno-ideologicznych stanowisk dotyczących preferowanej polityki rządu w okresie recesji:

Wyobraźmy sobie, że jest wioska, która utrzymuje się z eksploatacji lasu. Jej mieszkańcy pozyskują drewno, zbierają jagody, polują na zwierzynę. Wyobraźmy sobie, że las opanował poważny pożar (na przykład wskutek zbyt intensywnej albo nieostrożnej eksploatacji). Co należy w takiej sytuacji zrobić?

Istnieje grupa ekonomistów czy myślicieli, którzy uważają, że należy pozwolić pożarowi pochłonąć tyle lasu ile zechce. Wychodzą oni z założenia, że pożar jest wynikiem niewłaściwej eksploatacji lasu i mieszkańcy wioski muszą ponieść karę za swoje niewłaściwe postępowanie.

Istnieje też grupa ekonomistów, którzy twierdzą, że należy pozostawić pożar swojemu biegowi ponieważ w długim terminie koszty gaszenia pożaru okażą się większe niż krótkoterminowe korzyści. Zwracają uwagę, że gaszenie pożaru pochłonie zasoby, których zabraknie później – po pożarze – co zmniejszy możliwości inwestycyjne w wydajniejsze sposoby eksploatacji lasu. Niektórzy podkreślają znaczenie pokusy nadużycia – jeśli rząd gasić będzie pożary lasu wywołane przez lekkomyślnych ludzi to nigdy nie nauczą się oni odpowiedzialnego postępowania. Zwolennicy tego podejścia wskazują także, że gaszenie pożaru uratuje wiele chorych, spróchniałych drzew, z których mieszkańcy wioski będą mieć niewiele korzyści w przyszłości. Podkreślają, że w długim terminie korzystniej byłoby pozwolić tym drzewom spłonąć i poczekać aż na ich miejsce wyrosną nowe, zdrowe, wydajne drzewa.

Jest także grupa ekonomistów, którzy zwracają uwagę na inne zagrożenie związane z gaszeniem pożarów lasu. Wskazują oni, że gaszenie pożarów sprawia, że w lesie gromadzą się duże ilości łatwopalnego materiału – spróchniałych drzew, wyschniętej ściółki. Ich zdaniem zwiększa to ryzyko pojawienia się w przyszłości gigantycznego pożaru, który pochłonie wszystko na swojej drodze. Co ciekawe, argument ten niemal bezpośrednio przeniesiony jest z rozważań ekologów o prawdziwych pożarach lasu i nieplanowanych konsekwencjach polityki kontrolowania pożarów.

Jest wreszcie Keynes i jego zwolennicy, którzy postulują potrzebę gaszenia pożarów lasu. Podkreślają oni, że pożar nie jest wybiórczy – zagładzie ulegają nie tylko chore, spróchniałe drzewa ale także zdrowe i produktywne. Ich zdaniem przyzwolenie na to by pożar niszczył duże połacie zdrowego lasu jest wielkim marnotrawstwem. Zwracają także uwagę, że ludzie operują w ograniczonym horyzoncie czasowym. Polityka nieingerowania w pożary lasu skazywałyby miliony ludzie, całe pokolenia, na niezwykle ciężkie życie, w którym musieliby się utrzymywać z wypalonego lasu, w którym znajdowałoby się bardzo mało zasobów. Podkreślają także, że pozostawienie pożarów ich własnemu biegowi generuje duże koszty w długim terminie – wielu mieszkańców wioski przez długie lata nie może znaleźć zajęcia co tworzy negatywne skutki gospodarcze. Długi okres mimowolnej bezczynności wpływa na ich cele życiowe i etykę pracy. Nawet jeśli po wielu latach powrócą do pracy w lesie to nie będą już tak wydajni jak wcześniej.

Keynes zauważył także pewne ryzyko związane z niegaszeniem pożarów. Jeśli pożar jest na tyle duży, że wypala dużą część lasu to istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że to traumatyczne wydarzenie sprawi, że mieszkańcy wioski staną się bardzo agresywni. Być może napadną na inną wioskę by zagarnąć jej zasoby albo arbitralnie wybiorą część współmieszkańców jako kozły ofiarne i rozpoczną ich brutalne prześladowania. Zdaniem Keynesa sfrustrowani widokiem wypalonego lasu, trudami życia ludzie mogą próbować wyrżnąć się nawzajem w niekontrolowanych wybuchach agresji.

Reklamy

Responses

  1. To juz wiemy jak las gasiliby ekonomisci ;)

    A jak gasilby las mlody (onegdaj) strazak (nawet komendat – swego czasu ;) . Ano w sposob kontrolowany wypalilby pewna strefe dookola pozaru i pozwoliby zeby pozar (pod czujna kontrola strazakow) sam wygasl… .

  2. @Falco Peregrinus
    To w nocy był ten pożar, ale jak w sposób kontrolowany wypalali strefę dokoła, to dorzucili do ognia trochę „starych teczek, szpargały jakieś, stare faktury”. Zjarało się wszystko i się pożar nie rozprzestrzenił… :)
    W każdym normalnym kraju taki strażak dostałby kulę w łeb (już choćby za kontrakty gazowe), albo w najlepszym razie zgniłby w pierdlu.

  3. Fajne:)

    Ale i tak wyszło szydło z worka: Keynes postuluje potrzebę „gaszenia” a nie „zgaszenia”.
    Jak FDR zaczął „gasić” to okazało się że z pożaru może nieźle wyżyć wiele tysięcy specjalistów od gaszenia. Nie będę się czepiał bo dzięki jemu i jego „gaszeniu” (zwiększaniu popytu na siłę roboczą) Jankesi mają całkiem ładną sieć autostrad, przy okazji zwiększania popytu na zbrojenia pokonano jeszcze hitlerowców w zachodniej Europie ale gaszenie trwa do dzisiaj i pewnie jeszcze potrwa.
    [Przeczytałem u Ciebie więc komentuję u Ciebie. Wpis Trystero jest dłuższy więc u niego będę się musiał odnieść do całości.]

  4. Wszystkim krytykom Keynesa polecam uwadze to ze powojenne cwierc wieku nazywane jest wiekiem chwaly kapitalizmu. Wysoki wzrost , stabilnosc , dobrobyt ,egalitaryzm.
    Czegos takiego nie bylo wczesniej a teraz mamy od dekad stagnacje i coraz gorsze perspektywy na przyszlosc

  5. Problem nie polega na pytaniu gasić czy nie gasić, tylko czy należy zmusić wszystkich do ponoszenia kosztów gaszenia.
    Czy koszt powinien ponosić sprawcy, właściciel lasu, użytkownicy, okoliczni mieszkańcy, czy wszyscy obywatele.
    Poza tym o ile pożar niszczy materialną wartość to depresja skutkuje raczej zmianą właściciela.
    A pierwsze przykazanie zarówno w wypadku pożaru jak i depresji jest niedopuścić do powstania.

    @Jerzy M
    Dlaczego wybierasz sobie czas rozwoju jako przykład keynesizmu, a przemilczasz chociażby stagnację lat 70-tych ?
    Naprawdę uważasz, że to co robi obecny rząd to nie keynesizm ?

  6. @pawel-l:
    koszty powinni ponosic wszyscy ci, ktorzy z lasu korzystaja. W tym cytacie jest milczace zalozenie, ze wioska ktora z niego korzysta jest lasu wlascicielem.

    Problem z tym, co robia rzady obecne polega na tym, ze koszty „gaszenia” ponosza wylacznie zwykli, mali ludzie (uzytkownicy lasu) – a sprawcy zamiast zostac ukarani i obciazenia grzywna, dostaja jeszcze nagrody za ładne podpalenie..

  7. „Czegos takiego nie bylo wczesniej a teraz mamy od dekad stagnacje i coraz gorsze perspektywy na przyszlosc”

    I będzie jeszcze gorzej. Uniwerek im. George’a Masona wystartował z nową inicjatywą – otworzyli bazę danych, w której gromadzone będą informacje dotyczące poziomu obciążeń regulacyjnych w USA na szczeblu federalnym. W odróżnieniu od wcześniejszych metod polegających na liczeniu stron w kodeksach, teraz liczone będą pojedyncze przepisy, po czym sumowane i szeregowane w odniesieniu do konkretnego sektora gospodarki. Chodzi o wszelkie zapisy, w których pojawiają się frazy „may not”, „must”, „prohibited”, „required”, „shall” etc.

    W roku 1997 federalne biurokracja wygenerowała 834.949 fraz o mocy regulacyjnej. W 2010 roku liczba ta wzrosła do 1.001.153 – 16.6-procentowy skok na przestrzeni raptem trzynastu lat. Średnio daje to 12.808 nowych regulacji każdego roku. Instrukcja obsługi na stronie Uniwersytetu:

    http://regdata.mercatus.org/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: