Napisane przez: futrzak | 2 stycznia 2014

Znów o pogodzie…

A dziś była zmiana i szpak dziobał bociana….

Wczoraj jeszcze mało nie zdechłam wracajac do domu na piechotę kilka kilometrów – 21.00 wieczór, trzydzieści parę stopni, parówka maksymalna. Było zle do tego stopnia, ze w chałupie musialam sie schlodzić klima, zeby mi mózg nie odparował.
Prognozy pogody zapowiadaly jakies tam pierunki, ale oj tam, kto by sie przejmował – chmury kolowaly przez pół dnia i w końcu się rozeszły…

No i zaczeło sie. O 4 rano jak nie trzaśnie, jak nie lunie…Na miasto spadła obłędna ilość wody. Kratki na obu patio zapchały się nawianymi liścmi, trzeba bylo w strugach deszczu je wbierac, zbierac wodę z podlogi, bo oczywiście poszliśmy spac przy wszystkich otwartych oknach i balkonie, prawdaż.

Ale nic to, dobrze jest. Temperatura spadla dzis do 18 st C (a jest poludnie w tej chwili!!), deszcz sobie nieagresywnie popaduje. Siedzę wreszcie ubrana w dresik, podkoszulek i skarpetki :))))
Mam nadzieje, ze mury zdążą się wychlodzic jako-tako do następnej fali upałów…

Reklamy

Responses

  1. Co jak co, ale nudno Ci tam nie jest :)

  2. @Anna:
    oj nie!
    A mam na blogu zapisane, jak kilka lat temu w Kalifornii narzekalam na nudna pogode. Ze przez 7 miesiecy tylko slonce i slonce :)
    No to teraz mam za swoje. Uwazaj czlowieku, czego sobie zyczysz :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: