Napisane przez: futrzak | 23 grudnia 2013

Ja kocham święta bo są tylko raz do roku…


Polskie Boże Narodzenie jest jak remont mieszkania. Samego malowania, czy tapetowania podczas remontu nie ma zbyt wiele. Najwięcej czasu zabierają przygotowania.

W święta jest podobnie. Mycie okien, sprzątanie pod szafą, ubieranie choinki, prasowanie koszul i garsonek, gotowanie, zakupy, szykowanie prezentów – gdy człowiek wszystko to szczęśliwie przebrnie, często złoszcząc się na innych domowników, przychodzi wigilia, a z nią zmęczenie.

Czasem tak wielkie, że trudno wytrwać do pasterki. I dwa świąteczne dni odpoczywa się po zadanej samemu sobie robocie. Albo którą ktoś zadał, a nie dało się odmówić. No bo jak odmówić Tradycji?

Przeczytalam TU i mysle, ze jest to jedno z najlepszych podsumowań polskiej tradycji Bożego Narodzenia :)

Tak jak autor opisuje – w Peru tak nie ma, w Argentynie zresztą tez nie. A nawet w USA, gdzie Christmas przerodzily sie orgię komercji i ciężko dopatrzeć się czegoś wiecej spod góry obowiązkowych prezentów :)

Osobiście podoba mi się podejście latynoskie. Bóg się urodził, wiec CIESZMY SIĘ a nie katujmy jakimiś obrządkami, ktore sami sobie, na własną zgubę, wymyśliliśmy :)
Jak cieszą się latynosi? jedzenie nie jest tak ważne (chociaz tutaj tez istnieja pewne ustalone zwyczaje o ktorych pisalam wczesniej) jak taniec i parady.

Swoją drogą daje to ciekawy przyczynek do rozwazan antropologicznych nad dana kulturą – no bo religia ta sama, geneza swięta taka sama – ale jak różnie moze byc obchodzone w zależności od konkretnej kultury.

Ja sama od dobrych kilkunastu juz lat Bozego Narodzenia nie obchodze na modłę polska. W USA bywało różnie. Raz czy dwa u rodziny eks-męża. Ładnych kilka razy w postaci wyjazdu do ski-resort na deskę (czy to w USA, do Kanady czy do Europy). Kilka razy ze znajomymi z Mountain View na sposób świecki (chociaz tutaj byly elementy tradycyjnie obchodzone przez Brytyjczyków, jako ze organizatorzy to bylo malzenstwo brytyjskie, chociaz ateistyczne). Dwa razy tu w Buenos z przyjaciółmi na modłę argentyńską, ale w wydaniu świeckim.
Czy brakuje mi polskiej tradycji? Nie. Być może dlatego, ze mogłam się nią cieszyć tylko jako małe dziecko, ktore prawie zadnych obowiązków zwiazanych z, nie miało. Pozniej juz niestety minusy ujemne zaczęly przewazac nad plusami dodatnimi :)
Im starsza jestem tym bardziej zwracam uwage na stosunek pracy włożonej do efektu otrzymanego :)
W polskiej tradycji wypada on zdecydowanie dośc słabo, po co się więc męczyć?

Advertisements

Responses

  1. Również się stopniowo odświętczyłam. Zero stresu, minimum wysiłku.

  2. Wszystko wlasnie chyba zalezy od nastawienia do Wigilii/Swiat. Dla mnie to czas kiedy chce sie spotykac z ludzmi, ktorych lubie, i to jest dla mnie w okresie swiatecznym najwazniejsze. Choc przyznam, ze Tradycja tez jest dla mnie wazna i potraw minimum 12 musi byc :) Ale zmadrzalam na starosci i juz wlasnych pierogow i makowca nie robie, co mniej wiecej mi zaoszczedza dzien roboty :)

    Poza tym jak sie spedza Wigilie z milymi znajomymi, to roboty jest malo i stresu nie ma, bo kazdy sie do Wigilii przyklada. Np wczoraj obchodzilam Wigilie z osemka znajomych i w kuchni spedzilam mniejj niz 3 godziny. A w zeszlym roku goscilam okolo 30tu osob i co prawda wtedy przygotowania pewnie musialy mi zajac caly dzien, ale roboty nie pamietam, a to, ze sie swietnie bawilam tak :)

  3. Najważniejsze, żeby spędzać święta, jak się chce, a nie pod przymusem, bo rodzina, bo tradycja, bla bla bla. może nie powinnam tego pisać, ale odkąd spędzam święta tylko z Chłopem z dala od swojej rodziny, to nie sprawia mi problemu ani posprzątanie chałupy, ani spędzenie w kuchni kilku godzin, żeby pierogi ulepić. Chodzi o atmosferę i to, że nic nie muszę, a wszystko co robię, robię, bo chcę. I na świąteczne śniadanie jem sam sernik, bo nikt mi w talerz nie zagląda i nie komentuje, co powinno znaleźć się na stole :-)
    Życzę Wam przy tej okazji wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Latynosi lubią się bawić, zatem podejrzewam, że w Buenos będziecie mieli naprawdę wystrzałowego Sylwestra :-)

  4. wszystko pięknie, tylko dlaczego zrównujesz zwykłe spotkanie ateuszy z kolacją wigilijną, czy rodzinnymi świętami?
    na każdym kroku podkreślasz świeckość tych waszych spotkań.

    albo za czymś mocno tęsknisz, albo tego nie rozumiesz. Nikt nie stoi z pejczem nad osobami przygotowującymi te święta. jedne Panie szykują więcej, inne mniej, ale wszystkie z jakiegoś powodu. Dla, męża, dzieci, rodziny, tradycji.
    Ci co się tego wyrzekają próbują coś im umniejszyć, obśmiać, odebrać.
    W ogóle jestem zdziwiony, że jako zdeklarowany ateusz piszesz, że w USA zdarzało się obchodzić te święta. Myślałem, że ateusze robią wtedy wszystko, żeby zamanifestować swoją ateuszowość ;)

  5. @mosiek:
    jak pojezdzisz kiedys (moze) po swiecie to zobaczysz, ze nie ma jednej, jedynie slusznej, tylko katolickopolskiej (wszyscy inni wara od naszego swieta!!! Haha, tylko ze i chrzescijanstwo zawlaszczylo sobie swieta przesilenia zimowego, ktore byly obchodzone w kulturach na polkuli polnocnej na dlugo przed narodzeniem Chrstusa…) wersji Christmas. Zycze ci tez, zebys sie czesciej obracal w towarzystwie ludzi niewierzacych. Moze wtedy przestaniesz projektowac na nich cechy wlasnej religii (przemozna chec manifestowania i pokazywania dookola swojej wiary).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: