Napisane przez: futrzak | 21 listopada 2013

Dlaczego healthcare w USA jest jednym z najdroższych na świecie

Wpis dla naiwnych neoliberałów którym wydaje się, że lekiem na biurokrację jest zawsze i wszędzie prywatyzacja wszystkiego.

Otóż: system opieki zdrowotnej w USA jest jednym z najdroższych na świecie. A przeciez jest prywatny!
Jak to mozliwe i co wlasciwie sprawia, ze jest tak drogi? Kilka rzeczy:

1. Koszty administracyjne są gigantyczne: stanowią 1/4 wszystkich kosztów
2. Wynagrodzenia lekarzy są wyższe, wszystkie leki i sprzęt są droższe niz w innych krajach (mowimy o porownaniu takich samych leków i sprzetu produkowanych przez ta sama firme);
3. Amerykanie otrzymują o wiele wiecej medical care niz ludzie z taka samą diagnozą w innych krajach.
zrodlo.

Ad 1.
Przyklad szpitala Duke University. Ma on 900 łóżek, za to zatrudnia..1300 urzędników! (billing clercs). Ci ludzie zajmują się tylko i wyłącznie tym, jak, komu i za ile wystawiac rachunki oraz obsługa papierkologii z firmami ubezpieczeniowymi. Tzw. „single payer systems” (jak np. w Kanadzie) maja znacznie, znacznie mniej administracji potrzebnej do obslugi calego systemu, wiec i koszty nizsze. Po prostu single payer system jest mniej skomplikowany i zupelnie nie ma znaczenia tutaj forma wlasnosci.

Ad 2.
Wynagrodzenia lekarzy są wyższe, bo koszty studiow (w porownaniu z innymi krajami) są znacznie wyzsze oraz lekarze musza miec ubezpieczenie od błędów w sztuce, które tez kosztuje. W efekcie w momencie ukonczenia studiow ich koszty praktyki sa znacznie wyzsze, bo oprocz ubezpieczenia maja jeszcze na glowie splate pozyczki za studia – a ta spokojnie moze wyniesc pol miliona dolarow, jesli to jest bardziej renomowana uczelnia a wiec i drozsza oplata za studia…
Co jeszcze. Koszty leków i sprzętu w krajach z powszechna opieka zdrowotna sa nizsze, bo rząd moze skladac zamowienia hurtowe i przy takiej ilości ma ogromną zdolność negocjacyjną ceny. Rząd USA tego nie robi, a tam, gdzie robi (medicaid), sa najnisze ceny lekow i najnizsze oplaty za uslugi medyczne (wynagrodzenia lekarzy).

Ad 3.
Taka sama diagnoza, postawiona w USA, powoduje wykonanie o wiele wiekszej liczby zabiegów oraz przypisania wiekszej ilości leków, niz w innych krajach. Przyklad: operacja na otwartym sercu. W Ontario (prowincja Kanady) jest 11 szpitali będących w stanie ją wykonać. W Pensylwanii (ktora ma porownywalna liczbe ludnosci) jest takich szpitali ponad 60. W Kanadzie czasami ludzie musza dłużej czekać, ale tak naprawde liczba tych operacji jest znaaaacznie nizsza niz w USA, głównie dlatego, że w wypadku takiej samej diagnozy zaleca się taką operacje w mniejszej liczbie wypadków. Co ciekawe – liczba zgonow w ciagu jednego roku od ataku serca jest (one year mortality after a heart attack)… taka sama w obu krajach.

Przyczyna tego jest bardzo prosta: firmy ubezpieczeniowe, szpitale, kliniki etc. sa prywatne. Ich celem nadrzędnym jest wypracowanie zysku dla wlascicieli/akcjonariuszy. Tego nie da sie zrobić, jesli popuacja bedzie wzglednie zdrowa, a zdrowie pacjentów da się wypracowac względnie tanimi sposobami. Skutecznie wyleczony pacjent, to pacjent nie przynoszący zysków. Interesu pacjenta i prywatnej firmy ubezpieczeniowej po prostu NIE DA sie pogodzic. Na dodatek system zrobiony jest tak, ze pacjenta łatwo „naciągnąć” na dodatkowe koszty. Po pierwsze, nie jest on specjalistą, wiec najczęsciej nie jest w stanie zweryfikowac koniecznosci takiej a nie innej operacji, leków i zabiegów. Po drugie, idac do lekarza i dostając skierowanie na najrozniejsze zabiegi (np. MRI) nie ma on pojęcia, jakie są ceny. Rachunek dostaje dopiero duzo, duzo pozniej, kiedy nie ma wyjścia i musi albo zapłacić, albo zbankrutować (przypominam, ze niezaplacone rachunki medyczne to druga przyczyna prywatnych bankructw w USA juz od wielu lat).

Dobrym przykladem jest leczenie nadciśnienia i miażdzycy. W krajach, w ktorych jest publiczna służba zdrowia (np. w Argentynie) problem traktuje się w ogromnej większości wypadków zmianą diety. Przy czym zalecenia dietetyczne.. nie sa takie same, jak w USA. Nikt nie odżegnuje od czci i wiary tłustego mięsa zwierzęcego, masła czy jajek. Nikt nie przypisuje tez statyn przy poziomie cholesterolu uważanego tutaj za normalny, a który jest uważany za zbyt wysoki w USA. Statyny jednak są drogie i mają sporo nieprzyjemnych skutków ubocznych…oraz – tego na ogół lekarze też nie mowią – ze cholesterol przyswajany z dietą nie odklada się w arteriach. Ten co sie odkłada, jest produkowany przez naszą własną wątrobę. I dokladnie wlasnie tak dzialają statyny: obniżają poziom cholesterolu poprzez blokowanie enzymu HMG-CoA reductazy, ktory to enzym odgrywa kluczowa role w produkcji cholesterolu przez wątrobę…
Skutki uboczne statyn to:
– bóle mięśni i ich niszczenie
– uszkodzenia wątroby
– problemy układu pokarmowego
– wysypki
– cukrzyca typu II
– utrata pamięci, dezorientacja

Oczywiscie nie wszyscy, ktorzy przyjmują statyny, będą mieli w/w listę problemów. Niemniej, do obowiązków lekarza nalezy poinformowanie o nich pacjenta. Pytanie: ilu z was, drodzy czytelnicy, jesli miało przypisane statyny, zostało poinformowanych o ich skutkach ubocznych?

Teraz, najwiekszy smaczek na koncu: czy Obamacare zlikwiduje wyzej wymienione problemy? Oczywiscie, ze nie. Pisalam o tym już wczesniej, powtorzę raz jeszcze. Nie zlikwiduje, bo caly system healthcare pozostaje w swojej niezmienionej formie. Owszem, ubezpieczyc sie beda mogli ludzie, ktorzy wczesniej ubezpieczyc sie nie mogli, ale bedzie to uczynione kosztem podwyzszenia cen dla wszystkich. To sie JUŻdzieje – coraz wiecej ludzi dostaje wypowiedzenia dotychczasowych umow z ubezpieczycielami i dostaja w zamian mniej korzystne, a drozsze polisy.
W dluzszej perspektywie liczba bankructw z powodu rachunkow medycznych wzrosnie, a normalni ludzie zbiednieja. Nic sie nie zmieni, bo obamacare jest jak pudrowanie syfa, a nie usuwanie przyczyn trądziku…

Advertisements

Responses

  1. Amen.

  2. Mnie interesuje jak w przyszłości będzie wyglądać Obamacare która obecnie jest korzystna dla firm ubezpieczeniowych bo zwiększa ich przychody. Ciekawe jednak co będzie kiedy przyjdzie do płacenia za wykonane zabiegi. Myślę że prawnicy wymyślą jakieś sprytne powody dla których ubezpieczyciel nie musi płacić. Nie mogą się powołać na ‘preexisting conditions’ ale na pewno wymyślą coś nowego.

  3. Słuszny wpis sytuacja w służbie zdrowia USA to horror .Mało tego po co się
    ubezpieczać jeśli i tak płacisz więcej udziału własnego niż w innych krajach
    za całe prywatne leczenie ?. To spisek firm farmaceutycznych , lekarzy oraz
    ubezpieczycieli . Wiecie ja tutaj jestem od 3 miesięcy i tutaj jest dziki zachód
    a nie Ameryka oni potrzebują max taniej siły roboczej a jak coś nie tak to
    ląduj pod mostem . Szkoda mocarstwa które samo upada i w XXI wieku nie
    potrafi zapewnić minimalnej obsługi zdrowotnej obywatelowi .
    A i dolar strasznie się dewaluuje .Normalnie nie mogę wyjść z podziwu
    owoce na sztuki pomarańcz 59 centów np. Niesamowite :)
    P.S. to nie jest tak że to tylko moje odczucia bo z 3-ema lokalsami rozmawiałem i każdy widzi ten absurd .

  4. @obserwator:
    zaraz znowu spisek. Jaki spisek. Po prostu tekst ustawy (tzw. Obamacare) byl w wiekszosci pisany pod dyktando tzw. lobbystów.
    Bo w USA korupcja zostala ulegalniona i mamy lobbystów przeciez. Kto zaplaci wiecej, taka bedzie ustawa.

    Z USA wyjechalam 2 lata temu i wtedy nie bylo jeszcze pomaranczy na sztuki.

  5. Dokładnie tak jest, ale państwowa służba zdrowia przegina w drugą stronę. Weźmy np. takie badania kontrolne. U „państwowego” lekarza musisz naprawdę się postarać, żeby dostać skierowanie. U prywatnego – pójdziesz po badanie krwi, a oni Cię poślą do wszystkich swoich lekarzy – od okulisty po ortopedę. Kiedyś prywatna lekarka w Czechach – nie zapomnę jej tego nigdy, bo dla mnie to dno – przepisała (i od razu sprzedała) antybiotyk „na wszelki wypadek”, w sensie – jeśli się nie poprawi w ciągu 3 dni, trzeba zacząć brać. Już po jej wyjściu zorientowałam się, że antybiotykowi kończy się data ważności za miesiąc i – zgodnie z przewidywaniami – wylądował w koszu, bo nie było potrzeby go zażywać. W Indiach praktycznie każdy, kto nie umiera z głodu, korzysta z prywatnych klinik. Znajoma leżała kilka dni w szpitalu z problemem neurologicznym, w międzyczasie przyszła do niej do pokoju dietetyczka z pogadanką. Jak się okazało, pogadanka została uwzględniona na rachunku, a nikt jej nie pytał o zgodę. Takich przykładów jest mnóstwo. Rozmawiałam ostatnio z indyjskim lekarzem i przyznał, że w niektórych klinikach mają odgórne przykazanie generowania kosztów. Pytanie: jakie jest rozwiązanie?

  6. Koszty leczenia w US są wysokie na życzenie lekarzy. Około 80 lat temu zaczeli marudzić, że ceny usług medycznych sąza niskie, i żeby władza coś z tym zrobiła (no i zrobiła). Więcej szczegółów tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=IBFoC1gkExI

  7. szczerze to nie ogarniam ostatnich zmian w USA, ale liberalowie (klasyczni, nie neo) wydaja sie nie zgadzac z drugim akapitem:

    Health care in the United States has been nationalized—not by the government, but by a trade association. By the 1950s, power had been consolidated to the point where the medical monopoly had what it had been working for all along: total control over health care in the United States

    to cytat z http://mises.org/daily/1749 (chociaz moglo poniekad stracic na wartosci, tekst z 2005).

  8. Sugeruję najpierw użyć trochę logiki zanim się coś napisze. Oczywistością jest, że nie da się połączyć interesów pacjenta i prywatnej firmy ubezpieczeniowej. Oczywiste jest, że ta firma chce jak największe zyski. Wniosek logiczny. W INTERESIE FIRMY UBEZPIECZENIOWEJ SĄ ZATEM JAK NAJNIŻSZE KOSZTY A NIE NAJWYŻSZE. Wyniki z tego jasno, że NIE prywatność płatnika wpływa na wysokie koszty służby zdrowia. Przyczyna musi być inna.

  9. Angeldust, ty nasz obrońco logiki – mówimy o zysku placówek zdrowia, nie firmy ubezpieczeniowej. Paniał?

  10. Nina: Pomarańcze (i inne owoce) albo sprzedają w siatkach w już określonej i oznakowanej cenowo ilości, albo na wagę, więc jeśli chcesz jedną sztukę, to zważysz i kupisz. W NYC na ulicach są stragany sprzedające owoce, tam też na sztuki się kupi. No i wszelkie snack bars też sprzedają owoce na sztuki jako dodatek do lunchu, takoż samo vending machines.

  11. P.S. Nie wrzucasz tego wpisu na blogerówzeswiata? Imho bardzo się nadaje…

  12. @kd:

    Ciekawe jednak co będzie kiedy przyjdzie do płacenia za wykonane zabiegi. Myślę że prawnicy wymyślą jakieś sprytne powody dla których ubezpieczyciel nie musi płacić. Nie mogą się powołać na ‘preexisting conditions’ ale na pewno wymyślą coś nowego.

    Nie musza wymyslac nic nowego. Od dawna firmy ubezieczeniowe zatrudniaja na etatach ludzi, ktorych praca jest selekcjonowanie (ubezpieczionych) pacjentow pod kątem „kosztownosci” ich choroby oraz prawdopodobienstwa nie wszczęcia sprawy sądowej. Maja placone procent od „oszczednosci” firmy uzyskanych w ten sposob. Jest to oczywiscie niezgodne z prawem ale co z tego? Jesli firma ubezpieczeniowa odrzuci ci calkowicie sluszny claim, co mozesz zrobic? Pojsc do sądu. A ludzie, ktorych nie stac na prawnikow i ktorzy nie maja mozliwych do wyszarpania setek tysiecy dolarow, do sądu nie pojdą. Bo albo placisz za godzine prawnika, albo robi on za contingency fee. Ta ostatnia zalezy od wywalczonego odszkodowania i jesli jest ono wysokosci kilku tysiecy dolarow to nikt z lozka nie wstanie do takiej sprawy…

    @asiaya:
    odnosze wrazenie, ze w Indiach cokolwiek, co jest panstwowe, nie funkcjonuje albo funkcjonuje fatalnie. Bo mentalnosc, bo korupcja i cala masa innych problemow. Ale sa panstwa, gdzie publiczna sluzba zdrowia moze nie jest idealna, ale calkiem sprawna. Np. Kanada, Australia, Francja..
    Sa rozne modele, zarowno pod kątem organizacji, sposobow finansowania i oplat, zapewne nie wszystko wszedzie bedzie dobrze funkcjonowac, natomiast nie znam ani jednego kraju, w ktorym prywatny healthcare funkcjonowalby normalnie.

    @aneta:
    a w sumie masz racje, ze moge wrzucic :) do tej pory kierowalam sie tym, ze wpis musi byc o Argentynie, ale wlasciwie.. nie ma takiego wymogu ;)

  13. Dziekuje ze napisalas o „naiwnych neoliberalach” a nie liberalach. System opieki zdrowotnej w USA jest jedna z wiekszych patologii na swiecie. Ale z wolnym rynkiem nie ma wiele wspolnego.

    1. Kontrolowany dostep do zawodow medycznych. Gdybym udzielil komus rady „zmien diete” moglyby mnie scigac wladze federalne pod zarzutem narazania kogos na utrate zdrowia. Jak to wplywa na cene uslugi chyba nie trzeba wspominac.

    2. O biurokracji juz napisalas.

    3. Wielkie korporacje ubezpieczeniowe i wielkie szpitale dzialaja razem wbrew interesom pacjentow – i wbrew wlasnym interesom. Bo wlasciciel/akcjonariusz tez moze zachorowac i zaplaci wiecej niz zarobil na wysokich cenach.

    4. Rzadko trafia sie na informacje o spolecznych kasach ubezpieczeniowych. A takie istnieja – i sa o wiele tansze niz ubezpieczenia komercyjne.

    5. Medicaid i Medicare wysysajace ogromne pieniadze z budzetu. Jak szpital ma umowe z Medicaid to nie musi obnizac cen. W efekcie nie dosc ze pacjenci placa ogromne pieniadze, to jeszcze w podatkach placa wiecej niz gdziekolwiek indziej na swiecie.

    6. Obamacare. Wiekszosc ubezpieczycieli pozrywala z klientami umowy bo bedzie mozna sprzedawac to samo drozej.

    7. Jakbym chcial otworzyc szpital z tanszymi uslugami, znalazlbym lekarzy „z misja” pracujacych za poldarmo, skombinowal sprzet to i tak bylbym przesladowany przez konkurencje (grozaca np. lekarzom usunieciem z zawodu, wlascicielowi pozwami o nieuczciwa konkurencje) i wladze („jak to nie wspolpracujesz z Medicaidem?!”).

    Jako alternatywe polecam zapoznac sie z polskim przedwojennym systemem zdrowotnym. Prawie wszystko bylo prywatne. Wszystko bylo platne. Bylo drogo. Ale na lekarza, ktory przynajmniej raz w tygodniu nie przyjmowal za darmo (pacjent nie placil za nic, ani za lozko w szpitalu, ani za badania) patrzono krzywo. I kazdy mogl isc do znachora albo pielegniarki po porade.

  14. @MK:
    tzw. „wolny rynek” niczym nie ograniczony rodzi monopole i kartele, bo TAK JEST LATWIEJ ZAROBIC KASE niz sie zmęczać na poprawianiem jakosci, innowacyjnosci i nad cala reszta. Po prostu i normalnie. Tej czesci ani liberalowie ani neoliberalowie nie przyswoili najwyrazniej. Zapominaja tez, ze w czasach najwiekszego rozwoju USA stosowaly one polityke cel ochronnych… no ale ad rem.

    1. Zgadza sie.

    3. Nie zgadza sie, to jest czysto teoretyczny wniosek. Ludzie, ktorzy sa rentierami (zyja z dywident, obligacji etc.) maja wystarczajaco kasy, zeby uprawiac turystyke medyczna i ja uprawiaja. Albo placa w USA. Myslisz, ze jak kogos stac na kupno sobie domu za kilka milionow, jachtu i innych takich to nie stac go zaplacic jakies glupie 100 tysiecy dolarow za operacje – albo placic miesiecznie pare tysiecy dolcow za super-wypasione ubezpieczenie?

    4. istnieja, ale jest ich zbyt malo w stosunku do chetnych, nie ma ich wszedzie oraz maja bardzo ograniczony zakres uslug.

    5. Nieprawda. Z artykulu, ktory przytoczylam jako zrodlo, wynika cos dokladnie przeciwnego. Natomiast owszem oficjalna propaganda robi wszystko, zeby ludzie uznali, ze medicare i medicaid jest wyrzucaniem pieniedzy w bloto i zeby dalo sie to skasowac

    6. tak, pisze o tym.

    7. mniej-wiecej

    Natomiast nie przywoluj systemu opieki zdrowotnej w przedwojennej Polsce jako przykladu. Zadna opieka nie byli objeci ludzie mieszkajacy na wsi. Bieda az piszczala, nikogo nie bylo tam stac na lekarzy. Zobacz, jaka byla smietelnosc przy porodach, niemowlat i pozniej dzieci. Zobacz, na jakie choroby umieraly.
    Mniej-wiecej podobny system panuje w wielu krajach afrykanskich. Porzadne szpitale dla bogatych ekspatow i rzadzacej elity, a reszta niech zdycha na malarie, cholere i caly wachlarz innych chorob, ktore w pierwszym swiecie juz dawno zostaly zlikwidowane za pomoca szczepionek, antybiotykow i profilaktyki.

  15. W przedwojennej Polsce były (owszem dla stosunkowo nielicznych) Kasy Chorych i tak samo jak powojenne wzbudzały wściekłość lekarzy, którym ograniczały zyski. Przedwojenne Kasy wykończyła wojna, w IIIRP wystarczyła kontrakcja lekarzy specjalistów pod wodzą ministra Łapińskiego.
    Nie ma idealnego systemu opieki zdrowotnej, zwłaszcza nie ma takowego w perspektywie wieloletniej. Zbyt wielkie to pieniądze by nie przyciągnęły inteligentnych pasożytów zaciekle broniących swego koryta. Mam nadzieję, że po następnych wyborach jednak uda się powrót do Kas Chorych plus sprawny system informatyczny wyłapujący przekręty.
    Jakby ktoś już nie pamiętał, Kasy były równie państwowe jak NFZ, jednak ze sobą konkurowały. Wtedy pieniędzy na zabiegi nie brakowało do tego stopnia, że nawet laserowe korekty wzroku robiono za pieniądze z Kas.

  16. 80% wydatkow na zdrowie ponosimy w ostatnich 6 miesiacach zycia.

    Oczywista nieefektywnosc systemy w USA jest niejako ‚by design” ale glowne pytanie niejako swiatopogladowe jest czy spoleczenstwo jest winne jednostce opieke zdrowotna?
    A jesli tak – ta jaki jej poziom, co wlaczyc a co wylaczyc – i kiedy?
    A jak jes winne opieke zdrowotna to czemu nie wyzywienie i dach nad glowa?

    Pamietam autora tego wywiadu jak dyskutowal z jakims oficjelem z Anglii w czasie dyskusji na wprowadzeniem ACA kilka lat temu.
    Oczywiscie obaj sie agasdzali ze stado powino zapewnic minimum opieki ale nie zgadzali sie co jest tym minimum.

    Dodatkowo zadniem Anglika ( nie pomne jego imienia ale jakis na szczycie ichniego systemu) Ameryka nigdy sie nie zgodzi na to – zbyt indywidalistyczne ( czyli prymitywne) spoleczenstwo.

  17. Przypominam, że 50% wydatków na służbę zdrowia w US to państwowe instytucje Medicaid i Medicare a kolejne 30% to firmy ubezpieczeniowe wyrosłe na zwolnieniach podatkowych.
    Przypominam, że 90% szpitali to instytucje publiczne
    Przypominam, że regulacje w ochronie zdrowia biją światowe rekordy (50
    % ustawodastwa dotyczy tej dziedziny)

    Naprawdę uważasz że upaństwowienie afrykańskiej medycyny zlikwidowałoby choroby, biedę, śmiertelność porodową i szereg innych problemów ?

  18. @pawel:
    single-payer health system nie oznacza, ze na huuuuuraaaa leci sie „upanstwawiac” wszystko i to bedzie remedium na wszelakie plagi tego swiata.

    Taki system moze byc mieszany i moze byc roznie zorganizowany. W skrocie polega na:

    Single-payer health care is a system in which the government, rather than private insurers, pays for all health care costs. Single-payer systems may contract for healthcare services from private organizations (as is the case in Canada) or may own and employ healthcare resources and personnel (as is the case in the United Kingdom). The term „single-payer” thus only describes the funding mechanism—referring to health care financed by a single public body from a single fund—and does not specify the type of delivery, or for whom doctors work. Although the fund holder is usually the state, some forms of single-payer use a mixed public-private system.

    Jak system zorganizowac, w jaki sposob i jak go sfinansowac, to jest kwestia do starannego zanalizowania w oparciu o realia danego kraju. Nie ma jednego rozwiazania nadajacego sie zawsze i wszedzie i dla wszystkich. Jedyne, co nam praktyka pokazuje to to, ze healthcare w formie calkowicie prywatnej po prostu NIE DZIALA tj dziala ale tylko dla ludzi bogatych.
    Mozna sobie wieszac psy, syf i co jeszcze na komunistycznej Polsce, ale glowne wskazniki stanu zdrowia spoleczenstwa poprawily sie ogromnie wlasnie dlatego, ze zorganizowano publiczna opieke zdrowotna.
    Tani dostep do lekarzy i podstawowej opieki tak owszem LIKWIDUJE pewne choroby zakazne, powaznie ogranicza inne (szczepienia, podstawowe leki), zwieksza przezywalnosc matek i niemowlat (opieka szpitalna we wlasciwych warunkach).

    Zupelnie nie wiem, skad ci sie do tego przyplątała bieda, „szereg innych problemow” i przekonanie o tym, ze public healthcare bedzie rozwiazaniem? Nigdzie tego nie napisalam, wiec nie stosuj demagogii.

  19. pawel – uscislij co masz na mysli piszac ze 90% szpitali to insttytucje publiczne?
    Jak definiujesz instytucje publiczna?

    Ze swojej strony widze rozgraniczenie pomiedzy „public hospital” a „private hospital” – czy to wlasnie miales na mysli?

  20. dodatkow doda ze udzial Medicare and Medicaid w generalnych wydatkach jest rowniez – jesli nawed dokladny – to dosc zludny.

    Nam Medicare ida ludzie starsi albo na tyle chorzy ze private insurer nie jest za nich w stanie placic – np ludzie z end-stage kidney disease.
    Ich koszty sa astronomiczne.
    Na Medicaid – ludzie „biedni” i w zwiazku z tym generalnie bardziej chorzy.

    CIezko wiec wyciagnac wniosek ( jesli to sugerowales) ze Medicare i Medicaid za gorzej zarzadzane czy w jakis inny sposob „gorsze” od private insurers – oni po prostu maja inna populacje.

  21. @w:
    wlasnie, dobrze ze to zauwazyles, wiekszosc osob nie zdaje sobie sprawy, jaki rodzaj pacjentow korzysta z medicare i medicaid.

  22. Ja tylko chciałem podkreślić, że w US system jest zdegenerowany i kosztowny, ale nie dlatego że jest prywatny.

    http://liberalis.pl/2007/09/22/roderick-t-long-jak-panstwo-rozwiazalo-kryzys-sluzby-zdrowia/
    „Osiemdziesiąt lat temu także wmawiano Amerykanom, że kraj stał w obliczu kryzysu służby zdrowia. Wtedy jednak problem był taki, że koszty medyczne były zbyt niskie i że ubezpieczenie zdrowotne było zbyt szeroko dostępne. Ale także i w tamtych czasach rząd zajął się problemem. I to jak się nim zajął!”

    Na jakiej podstawie uważasz, że prywatna SZ nie działa ? Dlatego, że w biednych krajach jest słaby dostęp do leczenia ? Wskaźniki zdrowia poprawiają się wraz z rozwojem gospodarczym i równomiernym wzrostem zamożności, a nie formą organizacji SZ.
    Wiara, że np w Polsce powołanie NFZ który kosztuje klikanaście miliardów zł i zatrudnia kilkanaście tysięcy ludzi zwiększa ilość i jakość opieki zdrowotnej jest złudna. To w większości tylko dodatkowe koszty.
    To państwowa forma kompletnie się nie sprawdza:
    http://mises.pl/blog/2012/07/20/maltsev-czego-uczy-nas-sowiecka-medycyna/

  23. @Pawel:

    Na jakiej podstawie uwazam, ze nie dziala? Juz o tym pisalam wyzej w notce. Bardziej wyraznie sie nie da.
    Zamiast czytac propagandowe bajeczki liberalow podaj mi przyklad prywatnego healthcare, ktory jest dostepny dla CALEJ populacji (a nie tylko dla tej, co ma pieniadze) i dziala.
    HINT: jesli masz zamiar podac KSA, to zwroc uwage, ze to rowniez jest single-payer system…

    Kraj taki jak GB przez II wojna swiatowa nalezal do ligi swiatowych imperiow, a jednak smiertelnosc niemowlat i inne wskazniki zdrowotne wiekszej czesci populacji (biednej) byly okropne. Bo po prostu nie bylo ich stac na leczenie/lekarzy. Krolowa mogla sobie pozwolic na zachcianki typu jako jedna z pierwszych w kraju zazyczyc sobie znieczulenia przy porodzie, ale reszta kobiet z mniej uprzywilejwanej klasy albo miala dobry porod silami natury, albo umierala przy komplikacjach.

    W Polsce system opieki zdrowotnej to tez niewydajne kuriozum nie dzialajace – ale z innych przyczyn, niz w USA.

  24. Podaj mi przyklad państwowego healthcare, w którym nie czeka się w kolejkach na operacje.

    Napisałem „równomiernym wzrostem zamożności”. GB nie spełniała tego warunku.
    Patrzysz na przeszłość z obecnego punktu widzenia, ale 80 lat temu SZ czy ochrona środowiska była pięciorzędnym problemem. Priorytetem było
    budowanie fabryk dla milonów głodujących mieszkańców wsi.

    Jeszcze to. Koszty rosną wszędzie:
    „Government health care expenditures have grown much more rapidly than the economy in all developed countries. Between 1970 and 2002 these expenditures per capita grew at almost twice the rate of gross domestic product (GDP) per capita in 10 countries studied: Australia, Austria, Canada, Germany, Japan, Norway, Spain, Sweden, the United Kingdom and the United States.”

  25. @Pawel-l:

    nie, to ty twierdzisz, ze prywatny system jest najlepszy, wiec to na tobie spoczywa obowiazek dowiedzenia, ze faktycznie taki jest tj. przytoczenia przykladow zrealizowanych tj. krajow, w ktorych taki wlasnie jest i dziala dobrze.

  26. 32 lata jestem zwiazany z amerykanska sluzba zdrowia – jako pracownik (IT) potem konsultant instalujacy EHR , moja rodzina jest rowniez zwiazana z nia( zona lekarz, syn student medycyny) i i moi znajomi sila rzeczy tez.
    do tylu tez lat dyskutujemy na temat uzdrowienia tego bajzla – i od tylutez lat te same argumenty i kontrargument sa walkowane.
    jest kilka low-hanging fruits (administracja , prewencja) – ale im dluzej o tym sie walkuje tym bardziej dochodze do wniosku ze postep medycyny jest winien tym kosztom.
    jest presja na coraz to nowe leki, nowe techologie operacyjne, nowe sytesmy komputerowe – kto za to placi?
    85 latek idzie na $100k wymiane obu bioder bo jest to teraz mozliwe ze wzgldu na malo inwazyjne techinki operacji – kto za to placi i na ile mu to starczy?

    jesli ma sploeczenstwo za to placic – to spoleczenstwo powinno to racjonowac – jesli nawet troche okrutnie to sie wydaje i przupomina mi Poalin i jej death panels

    nota bene moja opinia jest ze single payer obnizy koszty administracji duuuzo – ale to dopiero poczatek

  27. Jeden prosty wskaźnik świadczy o poziomie opieki medycznej w USA . Umieralność niemowląt na poziomie 8 na 1000 żywych urodzeń . W biednej , skorumpowanej , postsowieckiej Polsce to … 4,7 na 1000 .
    Kraj który aspirował do bycia jedynym światowym mocarstwem wypada prawie dwa razy gorzej od państwa słynącego w świecie z złodziejstwa , pijaństwa i produkcji min przeciwpiechotnych .

  28. @coyote
    Spożycie alkoholu w Polsce jest poniżej średniej europejskiej….

  29. Ironia może ?

  30. @w:
    Zgadzam sie i przeciez tak jest w roznych krajach. Najbardziej podstawowe rzeczy sa dostepne dla wszystkich i bezplatne, natomiast im wieksze koszty a „outcome” mniejszy, tym wiecej trzeba prywatnych pieniazkow doplacac.

    Ja wiem, ze niektorzy dostaja bialej goraczki na sama mysl, ze „ktos bedzie decydowal” – ja jednak sądzę, ze nalezaloby podejsc do tego bez zbednych emocji. Na czysto racjonalnym poziomie znacznie lepiej, jesli o zakresie platnosci uslug medycznych decyduje spoleczenie kontrolowalna grupa ekspertow z danej dziedziny niz w sposob zupelnie dowolny prywatne firmy ubezpieczeniowe.

    @brysio:
    a skad wziales te dane? czyzby z artyulu, co niedawno przetoczyl sie przez mainstream? Jesli tak, to wiedz, ze byl on robiony metoda odpytania ilus-tam respondentow. Czyli sami deklarowali, ile spozywaja.
    Takie dane sa biased.
    Uwierze, ze Polacy pija mniej na glowe niz srednia europejska jak zobacze dane oparte o ilosc sprzedazy alkoholu w Polsce w ciagu roku (a i tak trzeba tu zrobic poprawke na produkcje wlasna i nielegalny przemyt).

  31. @Coyote:
    umieralność niemowląt jest to jednocześnie wskaźnik najłatwiejszy do zmanipulowania. Wystarczy zmienić, jak to się zrobiło w PRL, definicję zdrowego urodzenia i nagle spada o 30%. Albo wprowadzenie aborcji na życzenie, albo jeszcze lepiej przymusowych aborcji dla Cyganek i innych pań z nizin społecznych. I znów statystyki się radykalnie poprawiają.
    Porządnie skonstruowane statystyki oceniające jakość medycyny, obawiam się, że nie leżą w interesie ani lekarzy, ani polityków.

    @Futrzak
    ale to prawda. Naprawdę w Polsce się ostatnio mało pije. Ostatni raz mocniejszy alkohol piłem 1.5 roku tamu, a większą imprezę to pamiętam sprzed kilkunastu lat. Pijaczków stojących pod osiedlowymi sklepikami jest teraz najwyżej połowa tego co jeszcze parę lat temu.

  32. @Futrzak

    Przepraszam, nie mam czasu dyskutować, sprostuję tylko jedną sprawę. Monopole powstają WYŁĄCZNIE tam, gdzie są regulacje. Wystarczy jeden przedsiębiorca z odpowiednią kasą (jak Henry Ford) i cały kartel leży i kwiczy. Sprawa jest znana i z teoretycznego i praktycznego punktu widzenia, ale większość ludzi myśli odwrotnie. Dlatego tylko to prostuję i znikam.

  33. @MK:
    niestety, ale staranna analiza rzeczywistosci USA z czasu rozwoju przemyslu az do dzis zaprzecza twojemu przekonaniu.
    Raz ustabilizowany monopol stosuje dumpingowe ceny oraz poprzez lobbying wplywa na uchwalanie korzystnego dla siebie prawa.
    Rzbic monopol mozna tylko jesli uchwali sie rozsadna i dobrze przemyslana ustawe antymonopolowa.

  34. Ceny dumpingowe są dobre dla konsumenta. Wiem, w niektórych branżach konkurencja nie może „przeczekać” jak się wanna-be-monopolista wykrwawia. Ale po pewnym czasie pojawi się nowa konkurencja.
    Jeśli chodzi o uchwalanie korzystnego dla jednego podmiotu prawa, to niestety główny problem z wolnym rynkiem: wymaga stabilnego systemu politycznego, w którym prawodawcy nie opłaci się być przekupionym (bo go np. powieszą).
    Ustawy w zamyśle antymonopolowe też mogą preferować określony podmiot. Była taka sytuacja kilka lat temu: firma M sprzedała firmie N swój dział. Na to urząd antymonopolowy w pewnym państwie wstrzymał transakcję aż nie zgodziła się na nią firma H. Czy skorzystali konsumenci? Czy przedsiębiorcy? Czy obywatele? Czy może akcjonariusze jednej z zainteresowanych firm i urzędnicy (bo pokazali że są ważni)?

  35. @MK:
    ceny dumpingowe dobre dla konsumenta? No przez chwile, a potem jak konkurencja zbankrutowala, to sie je podnosi w niebiosa, BO MOZNA.
    Tak bylo zawsze i wszedzie.

    Konkurencja to sie moze pojawic szybko w biznesie niskonakladowym, ale nie w przemysle ciezkim i wysokich technologiach. Odtwarzanie przemyslu rozpieprzonego do zera to sa DEKADY i to jeszcze przy wspomaganiu. Skad ci sie niby ma wziac ta konkurencja, no SKAD????
    SKAD ma wziac ciezkie miliardy dolarow na postawienie zakladu, linii produkcyjnej, ze juz o R&D nie wspomne ??
    Czowieku, o czym ty mowisz? W czyms takim jak SOFTWARE – powtarzam, SOFTWARE a nie zadny hardware komputerowy – startupowi, ktory ma genialny pomysl, zajmuje co najmniej 2-3 lata, zanim nie wyjdzie NA ZERO.
    Skad brac kase na ten okres? Myslisz, ze google w ogole urosloby do tego, czym jest w tej chwili, gdyby Brin i Page nie znali dojsc do kapitalu???

    Wszyscy neoliberalowie wierza w to magiczne pojawienie sie „konkurencji” jakby to faktycznie bylo tak proste jak pstrykniecie palcami i wyciagniecie krolika z kapelusza.
    Po co ktos, kto spi na miliardach, mialby ladowac je w mocno niepewny biznes, ze stopa zwrotu po 10 latach, skoro moze spekulacja na gieldzie i w hedge funds zarobic 20 razy tyle w ciagu pol roku???
    No obudz sie.
    Nie wpomne juz o tym, ze kluczowe galezie przemyslu (energetyka, zbrojeniowka, infrastruktura) sa upolitycznione i to dokladnie – to o jakiej ty konkurencji mowisz? Ze maly Jas zaczyna sobie w garazu skladac samolot pasazerski albo z tegoz garazu rozpoczyna budowe linii kolejowej???

  36. ach ten słynny poziom dyskusji forsowany przez futrzaka.
    aż się chce dyskutować. normalnie jako wzorzec do Sevres powinni to wziąć.

    czy dopuszczasz wogóle, że możesz nie mieć racji, czy już tak uwierzyłaś w swoją nieomylność ?

  37. Kilka lat temu rynek telefonów komórkowych był opanowany przez Nokię. Motorola (podupadająca), RIM, Siemens i Ericsson (i kilka innych firm) miały kawałki tortu. Nikt nie wyobrażał sobie żeby nowy gracz miał szanse na tym rynku.
    Bogata firma na A spoza branży telekomunikacyjnej zainwestowała w mocno niepewny biznes, dający zwrot z kapitału po kilku latach. Musieli zaprojektować i zrobić software i sprzęt, rozkręcić produkcję, ustawić testy (nie robili wcześniej urządzeń, które przechodziły certyfikacje 3GPP i podobne). W dodatku ich pierwszy produkt okazał się mocno przeciętny i drogi. I gdzie jest dzisiaj Nokia?

    Są ludzie i firmy, które mają za dużo (!) pieniędzy i tylko szukają okazji żeby je zainwestować albo wydać. Niemcy emitują obligacje z ujemnym oprocentowaniem – i są na nie chętni! Jak takiemu miliarderowi pokażesz biznesplan, który może przy okazji zaszkodzić jego rywalowi to myślę że masz niezerowe szanse na kasę.

    A „magiczne pojawienie się konkurencji” działa. Bo jak rośnie monopol to jego produkty są za drogie i kiepskiej jakości a klienci chcą mieć taniej i lepiej.
    Czy gdyby Polska miała stabilne i pewne zaopatrzenie w gaz i ropę, ktokolwiek rozważałby gaz łupkowy (którego wydobycie niszczy środowisko)?

    Ford, linuks, gmail, ajfon – przykłady wejścia konkurencji na „zamknięty” rynek.
    AT&T, Goldman Sachs, FIAT – przykłady z państw, gdzie gospodarka ma „znaczenie dla państwa” a państwo miesza się do gospodarki.

    Energetyka, zbrojeniówka – tu reguł wolnego rynku obecnie nie ma i raczej już nie wrócą. Ale jeszcze w czasie II wojny światowej przetargi na samoloty bojowe wygrywały firmy lepsze – a nie lepiej ustawione i upaństwowione.

    Jeśli chodzi o dumping i regulacje państwowe: podobno jak się w Polsce pojawiły „dopalacze” (tajemnicze świństwa robiące za narkotyki) to działające tradycyjnie mafie bardzo odczuły spadek sprzedaży naturalnych produktów. I wtedy tajemniczym zbiegiem okoliczności Premier Się Wściekł i zarządził Walkę Z Dopalaczami Nawet Na Granicy Prawa. Sytuacja wróciła do normy a klienci stracili możliwość wyboru (oczywiście dla swojego dobra). [to tylko przykład, który mi przyszedł do głowy – nie ma tu znaczenia czy narkotyki powinny być zabronione tylko działanie mechanizmu antyrynkowego]

  38. @Futrzak

    „tzw. “wolny rynek” niczym nie ograniczony rodzi monopole i kartele”

    Jeżeli wolny rynek rodzi monopole i kartele, to trójpodział władzy rodzi dyktatury.

    „A przeciez jest prywatny!”

    Nie jest. Prywatny system (wolnorynkowy) wygląda tak: http://www.barczentewicz.com/cat/prawo/konkurencja-na-rynku-farmaceutycznym/

    W USA panuje system państwowo-korporacyjny. Jego powstanie datuje się na 1943 rok. Poniżej tłumaczenie moje.

    „W przeciwieństwie do rzeczywistego ataku na Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 roku, „Pearl Harbor” w służbie zdrowia, które miało miejsce dwa lata później, nie trafiło na czołówki gazet, nie zostało podniesione przez prezydenta Roosevelta na żadnej z sesji Kongresu i nie spowodowało masowych zgonów i zniszczeń. W rzeczywistości jedynie garstka ludzi była świadoma tego, co zaszło w systemie opieki zdrowotnej 26 października 1943 roku. Niemniej jednak podobnie jak prawdziwe Pearl Harbor, tamte wydarzenia okazały się katastrofalne w skutkach. Zmieniły fundamentalnie i nieodwracalnie na gorsze kierunek, w którym będzie podążać amerykańska służba zdrowia przez najbliższe 66 lat.

    Aby zrozumieć tamte wydarzenia, musimy cofnąć się w czasie do początku wojny. W kilka miesięcy po oficjalnym przyłączeniu się Ameryki do działań wojennych, liczba rekrutów rosła lawinowo od kilku tysięcy do kilku milionów, by w szczytowym momencie osiągnąć szesnaście milionów kobiet i mężczyzn w mundurach. Niemal wszyscy zwerbowani przez armię ludzie stanowili ówczesną siłę roboczą USA. Spowodowało to olbrzymie niedobory rąk do pracy w przemyśle, a jak wiadomo, Departament Obrony zaprogramowany na prowadzenie wojny pochłaniał w tamtym czasie ogromne ilości produktów przemysłowych (guma, żelazo, węgiel, gaz etc.). Braki zarówno w sile roboczej, jak i w dostępności środków produkcji wymusiły konieczność przestawienia gospodarki na centralnie planowy system kontroli cen i płac. Sektor prywatny desperacko zabiegał o nowych pracowników, lecz z wiadomych przyczyn nie mógł na starcie oferować im atrakcyjnych zarobków. Prywatnym przedsiębiorcom zezwolono natomiast na oferowanie pracownikom bonusów takich jak np. prywatne ubezpieczenia – wszystko bez naruszania zadekretowanej struktury płacowo-cenowej. Warto w tym miejscu przypomnieć, jaki był stan amerykańskiej służby zdrowia w tamtym momencie historii. Otóż ubezpieczenie zdrowotne było traktowane jak anomalia.

    (…)

    W każdym razie oferowanie ubezpieczenia zdrowotnego stało się atrakcyjnym sposobem na przyciągnięcie pracowników. A potem nadszedł 26 października 1943 roku. I padło pytanie: czy ubezpieczenie zdrowotne świadczone przez pracodawcę powinno podlegać opodatkowaniu jako dochód? W tamtym momencie nie było na to jasnej odpowiedzi. Większość firm, które oferowały takie ubezpieczenia, nie zgłaszały tego jako przychodu, więc pojawiła się potrzeba „dogadania” tej kwestii ze Skarbówką.

    Nie wiadomo, czy odbyła się debata polityczna w tej sprawie. Czy wśród zwolenników nowego prawa były firmy ubezpieczeniowe, cieszące się z perspektywy otrzymania zwolnień podatkowych z tytułu świadczenia ubezpieczeń? Nie wiemy. Czy byli jacyś przeciwnicy (może grupka świadomych powagi sytuacji kongresmenów)? Też nie wiemy. Czy były jakieś dyskusje na temat możliwych konsekwencji tego orzeczenia dla systemu opieki zdrowotnej? Bardzo wątpliwe. Oczywiście biorąc pod uwagę stan amerykańskiej służby zdrowia w tamtym okresie, nikt przy zdrowych zmysłach nie wypowiedziałby zdania: „Musimy lepiej kontrolować wydatki”. To byłoby bezsensowne. Tak czy owak, 26 października 1943 roku jakaś osoba, panel, komisja, jakieś ciało ustawodawcze do dzisiaj nieznane i anonimowe, orzekło, iż ubezpieczenie zdrowotne oferowane przez pracodawcę nie podlega opodatkowaniu z tytułu uzyskanego przychodu. Reszta jest historią. W 1954 roku uchwałą Kongresu w końcu oficjalnie ratyfikowano to postanowienie. ”

    http://smperle.blogspot.com/2009/09/making-of-american-health-care-system.html

    Dalej autor podaje powody, dla których w ten sposób uregulowane ubezpieczenia zdrowotne stały się nagle po wojnie obowiązującym, bezalternatywnym systemem, a co za tym idzie, przyczyniły się w dłuższej perspektywie czasu do eksplozywnego wzrostu kosztów opieki medycznej.

    Po pierwsze, nastąpiło związanie ubezpieczenia medycznego z zatrudnieniem. Wcześniej rzecz nie do pomyślenia (ekonomiczna anomalia). Po wojnie nagle zwykła codzienność. W 1941 roku było mniej niż 5 milionów Amerykanów posiadających jakiekolwiek ubezpieczenie. W 1950 roku, gdy miliony ludzi wróciło z wojny, liczba ubezpieczonych wzrosła do ponad 100 milionów – znakomita większość z tych 100 milionów korzystała z ubezpieczeń oferowanych w ramach zatrudnienia przez pracodawców. Równolegle gwałtownie podskoczyła liczba ludzi decydujących się na wykupienie ubezpieczenia indywidualnego – i to było akurat dobre zjawisko, które zostało niestety znacznie spowolnione w drugiej połowie lat 60.

    Autor cytowanego tekstu podkreśla, że ustawowe powiązanie ubezpieczenia i zatrudnienia stanowi tę specyficzną anomalię ekonomiczną amerykańskiego kapitalizmu, której Amerykanie najzwyczajniej w świecie nie znoszą – nie znoszą faktu, że dla większości ludzi obecnie jedynym praktycznym sposobem zapewnienia sobie ubezpieczenia zdrowotnego jest dokonanie tego za pośrednictwem pracodawcy. Korzyści podatkowe wynikające z takiej a nie innej polityki ubezpieczeniowej sprawiają, że ​alternatywne opcje wydają się albo niekorzystne, albo niedostępne.

    Po drugie primo, ubezpieczenia zdrowotne są dotowane przez państwo. Kiedy możliwe jest zakupienie wartego 1$ ubezpieczenia w cenie, dajmy na to, 0.75$ (efekt istnienia ulgi podatkowej/subsydiowania) , wówczas człowiek kupi większe ubezpieczenie aniżeli w przypadku, gdyby takich ulg nie było. Gdy ten system był jeszcze w fazie rozwoju (lata 1945-65), większość ludzi zdawała sobie sprawę, że tzw. „główne ubezpieczenie zdrowotne” to ubezpieczenie od „wielkich tragedii” takich jak np. konieczność leczenie nowotworu. Dzisiaj tacy ludzie stanowią wyjątek od reguły. A reguła jest następująca: dotowanie ubezpieczeń skutkuje coraz bardziej rozbudowanymi polisami. Pomysł ubezpieczenia od dużych i nieprzewidzianych wypadków wymagających dużych nakładów finansowych został zastąpiony ideą ubezpieczania się od wszystkiego – nawet od rutynowych i przewidywalnych wypadków, których leczenie normalnie dałoby się zaplanować odkładając potrzebne pieniądze.

    Trzy: nastąpiło oddzielenie klienta (pacjenta) od usługodawcy (lekarza). Żaden inny sektor amerykańskiej gospodarki nie charakteryzuje się istnieniem takiej patologicznej triady: kupujący, sprzedający i płatnik, gdzie kupuje pacjent, sprzedaje szpital, a płaci – korporacja albo rząd. W tej triadzie kupujący znaczy najmniej i jest obojętny dla przebiegu transakcji, przez co brakuje hamulca, który mógłby powstrzymać rozrzutność na odcinku wykorzystywania zasobów medycznych i przy okazji zatrzymać wzrost cen.

  39. czyli przyczyną jest prawniczy dyktat a nie lekarze, zatem reforma niczego nie da.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: