Napisane przez: futrzak | 8 listopada 2013

Obserwacje dnia codziennego

Scenka ze sklepu wczoraj. Zastanawiam się, na ile znacząca.

Otoż stoi w kolejce kobieta z wypakowanym po brzegi wózkiem i marudzącym dzieckiem, moze ze dwuipółletnim.
Dziecko stęka, że głodne. W sklepie są rzecz jasna słodycze, ciasteczka etc. ale kobieta nie ma ich w koszyku. Dziecko wyjmuje z wózka pokojoną w plasterki i zapakowana na tacce szynke, próbuje odwinąć, kiepsko mu idzie, więc matka odwija tak, żeby nie podrzeć naklejki z kodem kreskowym i daje mu. Dzieciak pożera dość sprawnie.

W USA widzialam w sklepach duzo marudzacych dzieci i na ogol pierwszym odruchem bylo sięganie wlasnie po jakies slodycze, ciastka, batoniki, chipsy i tym podobne. A tu dzieciak chaps – za szynkę.

Refleksja druga, teraz mi sie przypomnialo. Kiedy na wsi odwiedzilismy wlascicielke mieszkania które wynajmujemy, byla tam jej córka z trojką dzieci. Najmlodszy syn jakies ze trzy lata. Czym byl karmiony? (dodam, ze dorosli konsumowali tluste mieso z parilli) Czy mial jakies specjalne przeciery w sloiczku, zupki, soczki czy inne „specjalnie dla dzieci” pokarmy? Skad. Babcia podsuwala mu pod nos tą samą tłustą wołowinę, którą jadla reszta rodziny. Oraz kaszanke, flaczki podpieczone etc. Jedyna roznica polegała na tym, ze kroiła na małe kawalki i podawała na widelcu. Dzieciak jadł.

Zastanawiam się, czy to aby nie jest tak, ze rodzice sami sobie choduja dzieci-niejadki? Przez setki tysiace lat ewolucji dzieci, po odstawieniu od piersi, jadly to samo co dorosli. W spolecznosciach łowców-zbieraczy co najwyzej dostawaly kąski uważane za specjalnie wartosciowe, np. sfermentowaną wątrobę dorsza albo rekina. Albo inne organy. Albo jakies owoce. Nie bylo przecierow w sloiczkach, soczkow, jogurcikow, chrupek i batonikow. Czemu wiec dzisiaj rodzice dają sobie wmówić, ze jest to żywność jedynie sluszna dla dzieci?

Reklamy

Responses

  1. Szanowna Futrzak! Bo wtedy byly autorytety reprezentowane przez szamanow (ktore sie znaly na rzeczy), a dzis mamy specjalistow, ktorzy byle kit sprzedadza jako cos bardzo cennego… .

  2. Amen.
    P.S. Macie właścicielkę? Do niewoli tam trafiłaś, czy co? ;)

  3. @Aneta:
    heh, zabawnie wyszlo. Na codzien tutaj uzywa sie okreslenia „dueña” i kazdy wie, ze chodzi o wlascicielke mieszkania, ktore sie wynajmuje :)
    A na polski wyszlo jak wyszlo :)

  4. @Falco:
    tak, najbardziej mniej rusza jak przejete matki karmia dzieci „specjalna mieszanka zdrowotna zastepujaca mleko naturalne matki”.
    Patrze na sklad, a tam soja…jakies chemiczne dodatki…i inne cuda.
    A potem matka sie dziwi, ze dziecko na okraglo choruje i ciagle ma jakies problemy ze zdrwiem :-/

  5. Oczywiście że dawniej było lepiej.
    Mój syn złapał zapalenie płuc w pierwszym dniu życia.
    Dawniej po prostu by umarł.
    A teraz antybiotyki inkubatory witaminy itd. itp.
    Ale my tego nie chcemy. Chcemy się zdrowo odżywiać.
    200 metrów od mojego mieszkania jest obelisk upamiętniający cmentarz gdzie chowano ludzi chorych na cholerę coś koło 1873 roku!!!!!!!.
    Nie naprawdę dawniej było super…

    Futrzaku czy masz dzieci?
    Czy musisz pogodzić życie zawodowe z wychowaniem dzieci.
    „Słoiczek” jest ceną jaką się płaci za pogodzenie tych dwóch „światów”.

  6. @Bolko:
    polecam czytanie tego, co zostalo napisane, a nie tego, co sobie ktos umanił.
    Hint: czy napisalam gdzies, ze nalezy wyrzucic do smieci wspołczesną medycynę, antybiotyki, szczepionki? GDZIE????

    Co do godzenia zycia zawodowego z wychowaniem dzieci: moja matka wychowala troje, w tym samym czasie pracując. Wtedy nie bylo mleka sojowego ani sloiczkow gerbera. Po prostu gotowala obiad na tydzien i wsadzala do zamrazalnika, a potem odgrzewala. Tadaaaa!!!! Jak dziecko chcialo szybko jesc dostawalo kawalek miesa, jajko, ugotowane warzywo czy owoc. To sie absolutnie nie daje pogodzic z praca zawodowa!!!! Niemozliwe!!!!! Dzis oczywiscie ugotowanie jajka na twardo czy raz na tydzien upieczenie miesa w piekarniku koliduje z praca zawodowa. Bo przeciez trzeba w tym celu isc do lasu, nabierac drewna, rozpalic ognisko w domu, no a potem upolowac jedzenie w lesie :))))

  7. Specjalne mieszanki, tzw. mleko modyfikowane, jest sensowne w okresie między mlekiem matki a mlekiem krowim. Małe dzieci mają problem z trawieniem krowiego.
    Specjalne słoiczki są wygodne. Zamiast jeździć 20km po marchewkę bezołowiową i robić pół godziny 50g obiadu dla dziecka, łatwiej otworzyć słoik. Zresztą w środku jest np. marchewka z ziemniakami i nic więcej (bez soli, ulepszaczy, konserwantów, barwników).

    A jak dziecko nauczy się przeżuwać jedzenie przed połknięciem to można już dawać normalne dania. I obecnie w Polsce tak się zaleca robić (nie wiem jak jest w krajach Pierwszego Świata i co na to WHO). Moje dziecko dostaje to co ja, nie licząc słodyczy i junk food.

  8. @MK:
    Male dzieci NIE POWINNY jesc mleka krowiego.

    A tutaj sklad takiej mieszanki, zalecanej dla noworodkow przez pediatrów:

    Białko serwatkowe, oleje roślinne, laktoza, mleko odtłuszczone, cytrynian wapnia, olej rybi, lecytyna sojowa, cytrynian potasu, chlorek potasu, L-fenyloalanina, witaminy (C,E,niacyna,kwas pantotenowy, A,B1,B6,B2,kwas foliowy, K1, biotyna, D3), chlorek magnezu, fosforan sodu, tauryna, L-histydyna, inozytol, chlorek sodu, nukleotydy, siarczan żelazawy, siarczan cynku, fosforan wapnia, L-karnityna, kultury bakterii Bifidobacterium lactis, siarczan miedzi, siarczan manganu, jodek potasu, selenian sodu.

    Na zdrowie!

  9. Ksiądz w mojej parafii właśnie organizuje zimowisko dla starszej młodzieży połączone z kursem gastronomicznym. Okazuje się, że jednym z głównych powodów nieporozumień w młodych małżeństwach jest obecnie kompletny brak umiejętności korzystania z kuchni. Dobrze jak chociaż ów słoiczek potrafią otworzyć.

  10. ‚Najmlodszy syn jakies ze trzy lata. Czym byl karmiony? (dodam, ze dorosli konsumowali tluste mieso z parilli) Czy mial jakies specjalne przeciery w sloiczku, zupki, soczki czy inne “specjalnie dla dzieci” pokarmy?’ Wiem, że są specjalne soki dla dzieci, gotowe potrawy itepe, ale jak dla mnie to zabieg marketingowy, żeby coś sprzedać, a nie coś, co jest w powszechnym użyciu przez dzieci w tym wieku…. Moja trzylatka też je to co ja, a nawet mądrzej:)

  11. Futrzaku, przy pierwszym dziecku dałam się „zwariować” i trochę było słoiczków i gotowania breji pod szumną nazwą „brodo vegetale” (mieszkam we Włoszech). Przy drugim zero słoików: mała od 6go miesiąca życia jadła to, co my, czyli ryż, makaron, mięso, warzywa i owoce – jako dodatek do karmienia piersią. Jedzenie czasem pokrojone, a nawet lekko przeżute (o zgrozo! ;)) Córka świetnie się rozwija i rośnie. Żeby nie było: pracuję zawodowo, czyli można.
    Żałuję tylko, że dałam się ogłupić przy synu i serwowałam mu te mdłe papki.

  12. @zaz:
    jest to dla mnie rzecz niewyobrazalna. Ja w wieku lat kilku (7-8) potrafilam sama sobie zrobic herbate, jajecznice, kanapke, ugotowac ziemniaki etc. Zadne wymyslne rzeczy, ale jednak. Poza tym mialam juz obowiazki domowe. Odnosze wrazenie, ze dzisiejsi rodzice robia z wlasnych dzieci kaleki, nie uczac ich nic z normalnego, codziennego zycia.

    miss, Justyna:
    no wlasnie…

  13. @futrzak
    Oj przepraszam.
    Potraktowałem pierwszy o komentarz o szamanach łącznie z Twoim tekstem i wyszło mi że dawniej było lepiej to a propo szczepionek.

    A co do Twojej mamy.
    Jeśli było tak dobrze to dlaczego zmieniła system panujący w Polsce:)
    A na poważnie…
    Czy słoiczek jest dobry czy zły? Ja nie wiem.
    Ale jest daje wybór gdy chłopaki są głodne.

    PS
    Kiedyś na jogurcie przeczytałem że zawiera wytłoki buraczane.
    Smakuje mi – więc co mam robić – jem dalej.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: