Napisane przez: futrzak | 4 listopada 2013

Szkolenia a znajdowanie pracy

Po raz kolejny dostaję znów ogloszenie z jednej firmy konsultingowej hinduskiej Ebasetek. Oferuja DARMOWY kurs programowania w javie z hands-on training oraz – uwaga uwaga – job placement (co obejmuje pomoc w przygotowaniu resume, przygotowanie do interview i calą resztę).
Oczywiscie to ostatnie jest oferowane nie wszystkim, tylko tym, ktorzy spełniaja wymagania. Zeby w ogole na ów kurs sie zalapac, trzeba:
– miec wyksztalcenie bachelor/masters z engineering, matmy albo science i dobra znajomosc komptuerow;
– biegla komunikacja po angielsku w mowie i pismie (hehehe) oraz znajomosc C i C++

Kurs trwa 6 tygodni i tak naprawde firma nie robi tego charytatywnie, bynajmniej. Ci, ktorzy zalapuja sie na job placement, podpisuja umowe o pracę z ebasetek, ktory wyplaca pensję. Ebasetek zas dostaje kasę od klientow, u ktorych ich pracownicy robią na zasadzie kontraktorów. Roznica miedzy pieniędzmi płaconymi przez corpo a tym, co dostaje „konsultant” moze wynosic od 20 do 100% (wiem, bo sama jako rekruter przy czymś takim pracowałam i to tez w firmie hinduskiej, prawdaż…)

No i myślę sobie złośliwie: skoro w/g niektorych na polskim rynku jest takie zapotrzebowanie na informatyków/programistów ORAZ skoro ponoć młodzi ludzie są tak niedostosowani do rynku, brak im praktyki etc. – czemu nie pojawiła się jeszcze firma z taka samą ofertą jak ta powyżej?

Natomiast jest cala masa firm oferujacych kursy wszelakie – pranie/sprzatanie/krawaty wiaze/usuwa ciążę – tyle, ze za słone pieniądze.
O czym to świadczy?

Reklamy

Responses

  1. Na razie ciągle znacznie tańszy pieniądz dla szkoleniowców dostarcza EU.
    Oraz mamy modę na /mniej lub bardziej darmowe/ staże: http://workexpress.pl/387/csr/pracownik-call-center-szkolenie-z-gwarancja-zatrudnienia-i-stypendium :)

  2. mnie zastanawia jedno:

    „oraz znajomosc C i C++”

    otóż… kto znając w/w szukałby szkolenia u jakichś Hindusów? :))

  3. Przyczyna takich a nie innych szkolen prowadzonych w Polsce jest zapewne fakt organizowania ich z pieniedzy UE. A UE nie jest zainteresowana w inwestowaniu w polskich informatykow a w polska sluzbe domowa (bo nawet takie szkolenia: spawacz /z kompletem uprawnien/, czy kierowca C+E – pozwalajace na uzyskanie pracy od reki wymagaja „wkladu wlasnego” ze strony kursantow w wysokosci kilkunastu tysiecy zlotych)… .

    Kursy zawodowe w Polsce sluza firmom je prowadzacym (a te znowu sprawiaja wrazenie znajomych Kroliczka). Bo jesli drodzy bezrobtni sa ciagle bez pracy (i to w masowych ilosciach), to oplaca sie ich ciagle szkolic a nie wyslac od reki do nowej pracy… .

  4. Bo Polacy przyzwyczajeni są do narzekania i nic nie robienia w kierunku polepszenia swego bytu- ci co chcieli znaleźli sposoby. No i tak jak pisze Falco – kursy z UE i wszelkiego rodzaju oferty pracy wychodzące z UP są naprawdę żalosne.wielkie wymagania ,ale zero pomocy czy jakiejkolwiek współpracy.Moja siostra wchodzi w drugi rok bez pracy.Bo ma dziecko, którego nie ma z im zostawić po godzinach przedszkola , a przecież teraz się pracuje po 12-16 godzin i nie ma co się kłócić z pracodawcą o wyjście 15 minut wcześniej by odebrać dziecko z przedszkola.Ehhh

  5. Kiedy Hindus umie w C napisać „Hello World” to i on i owa firma uznają, że zna C i robią wszystko by go wcisnąć na jakieś stanowisko. Za wszelką cenę. Kiedy Polak przynosi do polskiego odpowiednika owej firmy naręcze świadectw, dyplomów z odbytych studiów, kursów, projektów, patentów, to jej pracownik zaczyna od kręcenia nosem, że mimo certyfikatu ten angielski to na jego ucho wcale nie jest C1 tylko najwyżej B2+. I w ogóle on jako magister psychologii uważa, że na aplikowane stanowisko to nie warto startować bo sobie inżynier na pewno nie poradzi.
    Ostatnio jak widzę wokół zdechło sporo tych firemek „konsultingowych”, więc powoli tworzy się miejsce dla działających w hinduskim stylu. Tylko broń Boże niech nie zatrudniają polskich magistrów psychologii do oceny kandydatów. Nawet do parzenia kawy się te kreatury nie nadają.
    Może Ty byś wystartowała w tej konkurencji ? W sumie można to robić nie ruszając się z Argentyny.

  6. @krulik:
    wiesz, w Dolinie Krzemowej jest tak, ze jak klient szuka programisty w javie z doswiadczeniem, to tego doswiadczenia wymaga. To, co sobie napiszesz w resume, ze pracowales w firmie X na stanowisku Y jest SPRAWDZANE.
    Jesli ktos chce sie przerzucic z dosc odleglych dziedzin (i tutaj jezyk programowania powiedzmy sobie nie gra az takiej roli jak zagadnienia sepecyficzne dotyczace np. znajomosci OSa na ktory sie programuje albo specyfiki okreslonych projektow/technologii/rozwiazan) – a nie ma kontaktow zeby ominac dzial HR, to moze skorzystac z podobnej oferty.

    @Falco, Barbara:
    czyli wychodzi na to, ze kursy finansowane z budzetu UE w zasadzie bardziej szkodza, niz pomagaja rozwiazac problem glowny tj. bezrobocie.

    @zaz:
    prawda jest, ze Hindusi w Silly Valley bardzo sobie pomagaja.
    Plaga magistrow psychologii tudziez (w USA) ludzi po kierunku jakims „biznesowym” w roli rekruterow w konkretnej technicznej dziedzinie to rzeczywiscie problem.
    Co do „startowania w tej konkurencji” – to jest dosc upierdliwa praca, a podobnych firm w Silly Valley jest jak mrówków. Trzeba miec zelazna dupe albo byc w mafii hinduskiej, zeby sobie radzic :)
    Moja obecna praca jest znacznie przyjemniejsza i mniej nerwowa :)

  7. @Darek:
    o ja chromole. 3 tygodnie szkolenia na pracownika call-center????
    W pale się nie mieści. No i netto 1000PLN/mies. To trzeba miec druga prace, bo z tej jednej nijak sie nie da utrzymac…

  8. Oczywiscie zaloze sie, ze bedzie minimum term przez ktory trzeba dla nich pracowac (zeby sporo sobie nadoili od klienta) plus lojalka, czyli po pitnieciu im nie wolno pracowac dla tego samego korpo przez jakis czas, zeby gasic zapedy co sprytniejszych co by chcieli bezposrednio sie zahaczyc zaraz po zdobyciu doswiadczenie. Pewnie rok minimum. Nie wiem jak jest w Stanach ale w UK takie firmy zwane umbrella, podsuwaja rowniez formularz z, oczywiscie dobrowolnym, opt-out z regulacji, ktore definiuja cie jako pracownika, a ich jako pracodawce, co w praktyce oznacza, ze jak przepracujesz powiedzmy tydzien, a klient odmowi im wyplaty kasy, to oni wtedy nie musza ci rowniez nic wyplacic.

  9. @beans:
    odnosnie lojalek to cos zwane „non-compete clause” nie jest w Kalifornii legalne (w innych stanach owszem).
    Sporo osob o tym nie wie i daje sie podpuscic na podpisanie czegos takiego, a potem boja sie szukac roboty w tej samej dzialce.
    O ile sie orientuje, firmy konsultingowe zabezpieczaja sie w inny sposob: podpisuja umowe na „dostarczenie” kontraktowych pracownikow na warunkach takich a nie innych. Wsrod tych warunkow jest kara pieniezna dla corpo jesli zatrudni ona „dostarczonego” pracownika bezposrednio. Jak jego kontrakt wygasa (moze byc 3 mies, 6 mies etc. w zaleznosci od potrzeb klienta) to zdaje sie, ze juz to nie obowiazuje.

    Co do mozliwosci nie zaplacenia kasy: w stosunku do malych kwot (do 10 000 USD) raczej sie to nie zdarza. Zgodnie z prawem zleceniodawca ma czas 40 dni (byc moze sie to teraz zmienilo) na wyplacenie naleznosci. Po tym czasie poszkodowany sklada doniesienie w Small Claims Court. Dzialaja one na tyle sprawnie, ze w ogromnej wiekszosci przypadkow samo postraszenie odnosi efekt. Tak w kazdym razie bylo u mnie – raz mnie eks-zleceniodawca szantazowal, ze kasy nie wyplaci. Wyslalam mu emaila z zacytowanym stosownym paragrafem z przypomnieniem, ile ma dni, oraz informacja, ze po tym terminie skladam doniesienie do Small Claims Court. Podalam adres na jaki ma przyslac czek i przyslal po tygodniu bez gadania…

    Natomiast jesli chodzi o sytuacje ze firma-umbrella nie dostala kasy i tobie wyplacic nie chca – w USA podejrzewam zalezaloby to od umowy – chociaz z drugiej strony tez nie wiem, czy owa umowa bylaby prawomocna. Tutaj naczelna zasada jest, ze za WYKONANA prace nalezy sie wczesniej umowiona zaplata i odmowa jej zaplacenia traktowana jest jak zlodziejstwo (czym w istocie jest). Oczywiscie dotyczy to pracy uslugowej (np. programisty) a nie kontraktow miedzy firmami, gdzie mamy do czynienia z wykonaniem np. duzego projektu, wdrozeniem, oficjalnym zatwierdzeniem etc.

    Niestety na 100% powiedziec nie moge – regulacje prawne w systemie precedensowym sa ku* ciezkie do dogrzebania sie dla osoby nie bedacej prawnikiem :(

  10. z tymi kursami bywa różnie.X-men chodzi sobie na kursy CISCO,finansowane przez Unię własnie.mamy sporo zastrzeżeń – w sensie do dupy wykładowcy,mało mówią,nie wyjaśniają wiele,samemu trzeba drązyc temat ,a i sprzęt przedstawia wiele do życzenia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: