Napisane przez: futrzak | 4 listopada 2013

Głos wołającego na puszczy

Jeszcze jeden
miliarder przyznał, że klasa jemu podobnych bogaczy doszła do swoich pieniędzy po grzbietach ciężko zasuwających ludzi pracy:

Having benefited enormously via the leveraging of capital since the beginning of my career and having shared a decreasing percentage of my income thanks to Presidents Reagan and Bush 43 via lower government taxes, I now find my intellectual leanings shifting to the plight of labor. I often tell my wife Sue it’s probably a Kennedy-esque type of phenomenon. Having gotten rich at the expense of labor, the guilt sets in and I begin to feel sorry for the less well-off, writing very public Investment Outlooks that “dis” the success that provided me the soapbox in the first place

Rzecz nie jest nowa, przed nim Buffet i kilku innych stwierdzilo, ze obecny system podatkowy w USA znacznie bardziej obciaza labour force niz tzw. „kapitalistów”, ktorzy z łatwością unikaja wszelkich pdoatkow albo płacą je dość niewielkie.

Oczywiscie, nie mam zludzeń, ze podobne glosy cokolwiek w tej sprawie zmienią. Na to trzeba by chyba następnej rewolucji – bo panowie siedzący na Kapitolu sami ze siebie nie są już nawet w stanie się dogadać.

Natomiast zadziwia mnie co innego: jak mocno wśród zwykłych ludzi, zwlaszcza w malym biednym kraiku nad Wisłą, trzyma się mit „przeciekania bogactwa w dół”.
Oczywiscie, jest dokladnie odwrotnie:

the share of total pre-tax income accruing to the top 1% has more than doubled from 10% in the 1970s to 20% today
.
Panowie wiec stali sie jeszcze bogatsi – a tymczasem, czy sila nabywcza pensji zwyklych ludzi wzrosla? Nie. Wydajnosc pracy za to tak. Oraz bezrobocie.

Rzeczywistosc jest, jaka jest, tymczasem zwykli ludzie pazurami trzymaja sie mitu. Dlaczego?

Reklamy

Responses

  1. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia?
    W Chinach przenikanie bogactwa widac golym okiem (podobno, nie bylem).
    Przeciez tam tez nierownosci rosna…. ba, w sumie to nie mam specjalnie podstaw ku temu, ale sadze, ze sa juz co najmniej na poziomie USA jak nie wieksze

  2. mialo byc „przeciekanie” zamiast przenikania…

  3. @anoneem:
    ale wlasnie gdyby punkt widzenia zalezal od miejsca siedzenia, to ci, ktorzy sytuuja sie w nizszych czesciach drabiny zarobkowej powinni miec poglady dokladnie odwrotne!!!

    Co do nierownosci: Chinom daleko jeszcze do poziomu rozwarstwienia USA. W miedzynarodowych rankingach numer jeden dzierzy Szwajcaria, za nia zaraz USA. Rosja tez jest gdzies w czolowce.

  4. Szanowna Autorko! Wydaje sie, ze te masy na dole dzialaja wg. tzw. mlodziezowej zasady sienkiewiczowskiej – jeden z drugim prawdziwe wiadomosci jednym uchem wpusci a drugim wypusci…!!

  5. @Falco:
    no wlasnie, dlaczego mechanizm ten dziala wybiorczo? Malo tego: jak rozmawiam z takimi osobami to mimo podania im na tacy czarno na bialym faktow, odmawiaja ich uznania.

  6. W temacie:
    „By switching to gold, we can measure both wages and prices on an absolute scale—in ounces—and we can make precise comparisons. To convert the price of anything to gold, just divide the price by the current gold price. For example, in 2011 if a big-screen TV was $785, then divide that by the gold price of that year; the television set cost half an ounce of gold.

    The bottom line is that, in terms of gold, wages have fallen by about 87 percent. To get a stronger sense of what that means, consider that back in 1965, the minimum wage was 71 ounces of gold per year. In 2011, the senior engineer earned the equivalent of 63 ounces in gold. So, measured in gold, we see that senior engineers now earn less than what unskilled laborers earned back in 1965.”

    http://www.forbes.com/sites/realspin/2013/10/09/measured-in-gold-the-story-of-american-wages-is-an-ugly-one/

  7. Co za bzdury. Jak go sumienie gryzie to może podwyższyć pensje swoim pracownikom a nie gadać bzdety o sprawiedliwości społecznej wymuszanej przez państwo. Buffet też jest niezłym hipokrytą z jednej strony gada o wyższych podatkach a z drugiej ciągnie potężne subsydia od państwa któremu chciałby więcej płacić…

  8. @Adam:
    drugiej czesci notki, tego paragrafu zaczynajacego sie od
    Natomiast zadziwia mnie co innego: jak mocno wśród zwykłych ludzi, zwlaszcza w malym biednym kraiku nad Wisłą, trzyma się mit “przeciekania bogactwa w dół”.
    Oczywiscie, jest dokladnie odwrotnie:

    nie przeczytales ze zrozumieniem, prawda?

    @Permakulturnik:
    no i w sumie tak jest. Oczywiscie cena zlota fluktuowala na przestrzeni tych lat i byly skoki spekulacyjne, ale na dluzsza mete to jest calkiem przyzwoity przelicznik. Mozna zlotem, albo sila nabywcza liczona uczciwie (tj. nie w sposob o ile stanialy lokomotywy :)

  9. Mit „przesiąkania bogactwa” to nie mit. Ale do tego są potrzebne określone warunki. Po pierwsze zakładamy uczciwość i etos pracy a nie „mi się należy bo mojego pradziadka złapali w sieć i przywieźli do Ameryki na farmę”. Po drugie regulacje państwowe mają umożliwiać uczciwe dorabianie się a nie premiować tych, którzy już się dorobili.
    No i zawsze jest przysłowiowy „1%” który może odstawać od schematu.

    Dowód istnienia takiego zjawiska w XIX wieku (dziki kapitalizm), zdaje się że podawał go Mises:
    Przed rewolucją przemysłową i rozkwitem wolnego rynku bogaty różnił się od biednego tym, że miał buty. W połowie XX wieku bogaty różni się od biednego tym, że ma lepszy samochód.

    Inny argument: jak oni umrą, to ich majątki odziedziczy ktoś, kto jest bardziej rozrzutny i część bogactwa „spłynie w dół”.

  10. @MK
    To nie mit, tylko bajka. Dla prostej falsyfikacji- weź sobie odpowiednio dużą próbkę państw z ostatnich 200 lat, wyłaczając boomy surowcowe, i narysuj korelację pomiędzy prędkością rozwoju gospodarki a gini cooeficient. A potem uzyj wielkopomnych dzieł Misesa i sp. na podpałke

  11. @maczeta
    A co ma piernik do wiatraka? Zamożność może rosnąć równolegle z nierównością dochodów. Od kiedy to bogactwo narodu mierzy się równością pensji?

  12. @tn:

    a od kiedy to w bogatym narodzie masz 1/4 populacji zyjaca w nędzy, niedojadajaca, bedaca wykluczona z normalnego spoleczenstwa?
    Tzw. gospodarka, liczona PKB moze sobie rosnac, co wcale nie wyklucza coraz wiekszego rozziewu w dochodach. Zarobki nigdzie sie sa rowne (nawet w takiej Norwegii czy Szwecji), ale jesli znaczaca czesc populacji nie jest w stanie zaspokoic podstawowych potrzeb (dach nad glowa, oplaty za rachunki, zywnosc, ubrania) to chyba nikt majacy chociaz troche mozgu w glowie nie nazwie takiego panstwa zamożnym. Owszem, uprzywilejowana GRUPA ludzi bedzie bardzo zamozna, ale nie „narod”. Tak dokladnie bylo w panstwach rozwijajacych sie, tak jest w panstwach neokolonialnych i zaliczanych obecnie do III-go swiata.

  13. Na kwestie bogactwa narodu mozna tez popatrzec od drugiej strony skali. Bo zamoznosc Narodu powinno sie mierzyc od strony najbiedniejszych. Bo zamozny nie jest ten Narod, ktory mialby nawet 10% miliarderow a taki w ktorym najbiedniejsi z najbiedniejszych maja na wlasnosc np.: dom z basenem a na parkingu przed domem stoja dwa samochody… .

  14. @maczeta:
    Ma buty? Czy nie ma butów? Na podpałkę to Lenina i Keynesa, do niczego więcej się te brednie nie nadają.

    @futrzak
    Lepiej mieć 1/4 niedojadającą czy 1/2 umierającą z głodu?

    Weźmy Europę w 1945. Zgliszcza. Przemysł zniszczony, miasta zniszczone (od Coventry przez Drezno po Warszawę). Na zachodzie rozwija się dziki nieludzki ustrój. Na wschodzie raj na Ziemi, który chwalili wszyscy współcześni „intelektualiści”. Na wschodzie zrównoważony rozwój i wywożenie wszelkich krwiopijców i kułaków na Sybir, na zachodzie „krwawa dyktatura” Franco i nieludzka spekulacja. Na zachodzie wyzysk i coraz większe nierówności, na wschodzie równo, „czy się stoi czy się leży”.

    To teraz odpowiedzcie towarzysze: czy wolelibyście mieć tyle co francuski robotnik po 30 latach (względnej) wolności, czy tyle co polski robotnik po 30 latach (rzeczywistej) równości??
    W Niemczech Zachodnich prawie wszyscy mieli kolorowe telewizory a w Polsce niektórzy (wcale nie „najbogatsi”) byli w stanie załatwić sobie dużego Fiata.
    Wystarczyło wprowadzić trochę nierówności i najbiedniejszy menel w III RP ma telefon komórkowy i stać go na wódkę. Nie musi pić denaturatu albo najtańszych napojów winopodobnych.

    Wiecie może czym się teraz podcierają w Chavez-landzie (eksportującym ropę naftową)? Czy rozpracowali już amerykańskich imperialistów zrzucających stonki na linie energetyczne? Jak im idzie walka ze spekulantami, przez których indeksy giełdowe rosną szybciej niż życzy sobie El Presidente?

    Socjalizm nie działa. Udowodnił to Lenin, Hitler, Roosevelt, Castro, Pol Pot, Mugabe, Jaruzelski. USA przechodzą obecnie bolesny eksperyment. Dlaczego potrzebujecie kolejnych dowodów? Dlaczego kolejne miliony mają umierać z głodu? W imię „równości dochodów”?

  15. @MK:
    czy mozesz nie bic propagandowej pustoslownej piany a odpowiedziec konkretnie na argument Maczety? Jesli nie, daruj sobie nastepne bicie piany.
    Moj blog to nie jakies forum Onetu czy cos w tym guscie.

  16. Przepraszam za bicie piany.

    Odpowiedź na argument Maczety jest taka, że nierówności nie są złem samym w sobie. Lepiej jak 10% społeczeństwa żyje za 300 dolarów miesięcznie a 50% za więcej niż 5000 dolarów miesięcznie (a „1%” za miilon miesięcznie) niż jak wszyscy żyją za 200 dolarów miesięcznie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: