Napisane przez: futrzak | 24 września 2013

Humor codzienny

Kumpel z Doliny Krzemowej wlasnie pochwalil sie, ze wyrzucono go z biblioteki miejskiej. Gwoli wyjasnienia: dzis jest ochroniarzem i didżejem, kiedys sluzyl w wojsku, a potem pracowal w policji. Kawal chlopa z niego.

Wygladalo to tak:
Jakies male dziecko kolo mnie mowi „on ma taki wielki brzuch bo za dużo je”. Dziecko jak to dziecko – wiadomo – szczere jest. Nic wielkiego. Matka jednak zamiast zwrocic dziecku uwage, ze to niekulturalnie tak komentowac wygląd innych, odpowiada „tak kochanie, za dużo je”.
Coz, nie bylbym sobą gdybym nie odwrócił sie w strone dzieciaka i nie powiedzial „wlasciwie moj brzuch jest duzy dlatego, ze zjadam niegrzeczne dzieciaki, ktore wygłaszają złośliwe komentarze”. Dzieciaki zaczynają wyć, a mnie wyrzucają z biblioteki…

Tia……

Reklamy

Responses

  1. Nie na prozno nasi pradziadowie powiadali: „Mowa jest srebrem a milczenie zlotem”.

    Kolega powinien znac, mam (z opisywanej sytuacji, jak nie zna powinna sie go nauczyc i oczywiscie nauczyc tej madrosci dziecko ;)

  2. Też tak mam – niestety. Jak mnie ktoś podszczypuje werbalnie – odwinę natychmiast, czy jest to 70-letnia ciotka, czy policjant, czy urzędnik, czy lekarz. Ileż ja już sobie kłopotów przez to narobiłem.
    Np. na stwierdzenie powszechnie szanowanej matrony, że „dobrze sobie wyglądam” (znaczy się w jej mniemaniu – przy kości) odpaliłem: „jak ja dobrze sobie wyglądam, to ciocia bardzo, bardzo dobrze sobie wygląda i zdaje się nawet coraz lepiej”.
    „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”, ale jęzor świerzbi.

  3. Kolaga powinien: 1) pozbyć się brzucha, 2) nauczyć się samokontroli – to dla własnej satysfkacji. Co nie usprawiedliwa chamstwa matki, która powinna nauczyć dziecko, że tego typu komentarze są niegrzeczne. Ale nie martwmy się, to dziecko też pewnie w końcu będzie miało brzuch ;).

  4. @ Aneta Cuse

    A co w tym komentarzu było złego? Matka nie dość, że prostacka, to jeszcze tępa, bo nie wyjaśniła dziecku, że pan żartuje. Ci z biblioteki też tępi.

  5. dzieci to dranie… jak koty :))))

  6. Hehe niezłe.Ja czasem żałuję,że nie mogę głośno wyrazić tego co mi ślina na język przyniesie.Oj miałabym tu dwukrotnie więcej wrogów niż mam, oj miałabym….

  7. A kumpel miał wielki brzuch bo był w ciąży zapewne?;)

  8. @sprutygolf:
    a co to ma do rzeczy? Moze ma duzy, bo jest chory, a moze w ciazy, a moze poduszke wsadzil. Niczyj interes komentowac to publicznie.

  9. Toteż nikt dorosły zapewne by nie skomentował. Małe dziecko podzieliło się z rodzicielką swoją obserwacją i wnioskiem. Mama potwierdziła, gdyż obserwacja była słuszna (trudno przegapić wielgi bandzioch) i wniosek w 99,99% również. Powinna jedynie dodać: „Ale to nieładnie tak mówić, bo Panu może być przykro” i tyle. A z kolei Pan, gdyby był normalny, zareagowałby normalnie, czyli: „Oj, to prawda, jedzonko to ja lubię!”. A gdyby był baranem, zareagowałby jak baran, np. strasząc niewinnego dzieciaka, a potem chwaląc się tym.

  10. No tak, żart = straszenie…

  11. A po wygłoszeniu „żartu”…
    „Dzieciaki zaczynają wyć”
    …z niekłamanej radości zapewne? ;)

  12. Matka mogła uspokoić dziecko. Ale że jest głupia…

  13. „Matka nie dość, że prostacka, to jeszcze tępa,”
    „Ale że jest głupia…”
    Zawsze tak masz?

  14. @sprutygolf
    A nie dziwi Cię reakcja pracowników biblioteki? Mamy mało informacji o zdarzeniu, czy np. „kumpel” został wyrzucony z biblioteki z powodu monitów mamusi, czy dziatwa podniosła taki wrzask i to dziatwa wskazała „winnego”, a pracownicy biblioteki tylko „rozwiązali problem” Ale zaraz nasuwa się pytanie – skoro ma być tak cicho to co tam robią małe dzieci (bo większe powinny już znać elementarne zasady savoir-a-vivre tudzież zachowania się w takim miejscu.
    Dla mnie reakcja na wszelkie słowne zaczepki to problem: nie zareagujesz – to mają cię za gamonia, więc mogą jeździć jak po łysej kobyle, zareagujesz – to może dojść do eskalacji emocji. Najlepiej chyba reagować w takim samym klimacie, najlepiej z użyciem tych samych słów, np:
    Okulistka, dzidzia-piernik: i co się stało, wycierał pan nos i wydmuchał pan oko? (!!!)
    Riposta: Nie, …a słyszała pani doktor o szpitalu z którego wydmuchali okulistkę za złośliwe teksty do pacjentów i teraz roboty szuka?
    Każdy kijaszek ma dwa koniuszki.

  15. Nie dziwi mnie reakcja pracowników biblioteki, bo nic o nich nie wiem. Przecież ochroniarza, ex-policjanta, ex-wojskowego brzuchacza, didżeja itd. itp. wyrzuciły z biblioteki… dzieciaki! Przeczytaj uważnie. :)

  16. @sprutygolf
    Czytałem trzy razy: „wyrzucono go”, „a mnie wyrzucają”.Już to widzę. Kawał chłopa i dzieciaki go wyrzucają :-)
    Ja będąc na miejscu kumpla skupiłbym swoją uwagę na mamusi (bo dzieciaki to żaden partner, ani przeciwnik) i zapodał np tekst: No i widzi pani do czego doprowadza bezstresowe wychowanie. Może skupiłbym się na powierzchowności tejże, np Tak, nikt nie jest doskonały, mam wielki brzuch, a wasza mamusia tłuste włosy (wasza mamusia mogłaby częściej ząbki myć).
    Na pewno nie atakowałbym dziatwy.

  17. „Dzieciaki zaczynają wyć, a mnie wyrzucają z biblioteki…”
    Chyba wszystko jasne, po polsku? Dla ułatwienia, zamiast „dzieciaki” wstaw sobie „ochroniarze”, może łatwiej Ci będzie pojąć zawiłości polszczyzny? ;)

    Co do tekstu:
    „Tak, nikt nie jest doskonały, mam wielki brzuch, a wasza mamusia tłuste włosy (wasza mamusia mogłaby częściej ząbki myć).”

    No wybacz, gentleman z Ciebie wylazł pełną gębą…

  18. Wiesz co miodzio? Zainspirowałeś mnie do wspominek i wynurzeń, podobnie jak futrzak! No to specjalnie dla Was ożywię przeszłość.
    Dawno, dawno temu… miałem 5 czy 6 lat. Tuptałem ulicą obok mojej cioci, zima to była, a mróz trzaskający. Gdy mijał nas wąsaty jegomość, wykrzyknąłem: „Ciociu, ciociu! A temu panu to dopiero jest ciepło, bo go wąsy grzeją!” Ciotuchna szybciutko przeprosiła pana za moją głupią uwagę, na co ten odrzekł:
    „Ależ nic się nie stało, przecież mały ma rację!”
    Normalny gość był, więc nie obraził się, bo i za co, a i ja się nie obraziłem za tego „małego”. Obaj gadaliśmy prawdę, a tylko prawda jest ciekawa! Zresztą… prawda nas wyzwoli.
    Co się zmieniło od tamtych czasów? Czy dziś mamy zostać hipokrytami? Prawda jest passe? Więc polecam znakomity serial: „Co ludzie powiedzą” potraktować dosłownie…
    Parę lat później, gdzieś w połowie podstawówki, byłem z moim Ojcem na basenie w Rembertowie („Wiesz, synek? Parę dni temu tu właśnie trenowała drużyna Górskiego.” „Oooo…” – ale musiałem zrobić oczy, „Orły Górskiego” to wtedy była rzecz nie do pobicia. Hmm, chyba do dziś jest?). W szatni siedział obok jakiś chłopak w moim wieku. Nie zwracałem na niego uwagi, a on nagle przysunął się do mnie, uniósł zgiętą rękę na wysokość oczu, łokciem w moją stronę, i powiedział:
    „Zobaczymy, kto ma mocniejszy łokieć?” Nie zrozumiałem, o co mu chodzi, no ale też podniosłem rękę. Wtedy on wyprostował… kikut! Bo tuż za łokciem miał kikut zamiast ręki. Ale szczyl musiał mieć ubaw widząc moją minę! Nie ma dziwne, gdy prostował rękę, patrzyłem jak jego łokieć rozszerza się, rozszerza… i nagle ręka znika! Dopiero po chwili zajarzyłem, że widzę ręki brak.
    Czy powiedzenie (niepolityczne): ”Kaleki som złośliwe”* naprawdę nie zawiera ani krzty prawdy?
    * kurdupli też to dotyczy, a co!

  19. Sprutygolf, jeśli ktoś reaguje jak ta pani, to jest dla mnie tępakiem.

  20. PS. Twoja ciocia zachowała się jak należy. Może nawet była przesadnie grzeczna.

  21. Nie rozumiem, co piszesz, przykro mi. Widzę, co jest napisane i nie muszę nic wstawiać, żeby interpretować ten tekst tak jak Ty.
    Nie jestem gentlemenem, bywa, że wyłazi ze mnie chamidło, ale wtedy gdy wymaga tego sytuacja. Bywam gentlemenem, chciałbym nim być jak najczęściej i na potrzeby tego bloga nie będę budował zakłamanego obrazu własnej osoby. Staram się zachowywać adekwatnie do sytuacji. Jeżeli zaczepia mnie pijaczka, bo chce 5 zeta na winko, to najpierw uprzejmie dziękuję (jakbym nie rozumiał o co jej chodzi), a jak jest zbyt natarczywa odpalam – goń się babo, lub coś w tym guście.

  22. To Twoje zdanie. A dla mnie może być kochającą matką, która ma gdzieś urażoną dumę przypadkowych autobusowych tłuściochów, za to bardzo dużą uwagę przywiązuje do zdrowego wychowania swojego synka? Hu nołs…

  23. Moja ciotuchna jest taka sama debeściara jak moja Matulka! :)

  24. @Kira
    Ja też starałem się być przesadnie grzeczny.
    Tu jest pewna gra słów: w języku owej cioci dobrze wyglądasz – znaczy – dobrze wyglądasz. Natomiast – dobrze SOBIE wyglądasz – znaczy, że w jej mniemaniu za dużo ważysz.

  25. No popatrz, miodzio… a ja daję drobniaki „pijaczce”. Niedawno kupowałem obiad, podszedł do mnie gość sporo starszy ode mnie (są jeszcze tacy, naprawdę!;) i spytał, czy mógłbym mu kupić coś do jedzenia. Oczywiście, że mógłbym. Ale nie mam zamiaru… nie-nie, nic takiego! :) Kupiłem mu dokładnie to samo, co sobie: schabowego z frytkami (ziemniaczków nie mieli) i bigosem. Do dziś tę chwilę wspominam mile! :)

  26. @sprutygolf
    Już Cię przestałem rozumieć. Z Ciebie też wylazł niezły gentleman. Dla Ciebie ludzie wokół to tylko zbiorowisko przypadkowych tłuściochów (tudzież chudzielców) bez żadnego znaczenia.

  27. Opowiadałem żonie tą historie i nagle :”OCHRONIARZ W BIBLIOTECE W DOLINIE KRZEMOWEJ” dotarło do mnie to zdanie.
    Mówimy tutaj o bibliotece położonej (nie byłem nigdy, ale przypuszczam) w jednej z najbardziej zawansowanych technologicznie (czytaj najdroższych) miejscowości. I do tego w biblioteka w której raczej trudno spotkać kogoś z bejsbolem. No dobra można coś ukraść. Ja wiem że w takiej Jagiellonce to są jakieś starodruki itd. itp. ale tutaj???
    Czy to nie paranoja???

  28. @Bolko:
    daj spokoj. On zawodowo jest ochroniarzem, ale w barach, oraz didzejem na dyskotekach. Nie pracuje w bibliotece w Mntv tylko tam byl pozyczyc ksiazke.
    BTW: jesli chodzi o koszty zycia to zdecydowanie drozsze od Mountain View sa San Francisco (przynajmniej konkretne dzielnice), Palo Alto, Los Altos.

    A biblioteka, jak biblioteka. Rzeczywiscie drogocennych zbiorow nie ma, stoja tam kompy, ale generalnie nic nadzwyczajnego i tak – nie stoja tam ochroniarze w drzwiach. A przynajmniej ich nie widzialam zanim jeszcze wyjechalam z Mntv…

  29. Hehe, przypomnial mi sie dowcip.
    Matka jedzie z malym synkiem w autobusie stojac obok otylej kobiety i synek nagle drze sie: „Mama patrz jaka gruba baba!”.
    Matka puszcza farbe, daje gowniarzowi z liscia i mowi: „Zamknij sie. O takich rzeczach to sobie mozemy w domu porozmawiac”.
    Za jakis czas znowu jada autobusem i stoja kolo tej samej otylej kobiety, dzieciak pokazuje palcem na grubaske i drze jape: „mama, mama, a o tej grubej babie to sobie w domu porozmawiamy, no nie?”

  30. Skoro tekst Futrzaka jest o ripoście, to i ja dołożę swój dowcip.
    Ksiądz przychodzi po kolędzie i pyta małego Jasia: – A umiesz się żegnać?
    – Tak, umiem. Żegnaj.

  31. Sprutygolf:

    „A dla mnie może być kochającą matką, która ma gdzieś urażoną dumę przypadkowych autobusowych tłuściochów, za to bardzo dużą uwagę przywiązuje do zdrowego wychowania swojego synka?”

    Tu nie chodzi o „urażoną dumę”, tylko o grzeczność. No i – powtarzam – facet tylko żartował z tym jedzeniem dzieci. Tak więc zdania nie zmieniam.

  32. PS. Notabene dziwi mnie, jej reakcji bronisz, a mojej się czepiasz. Ludzie są oceniani, pamiętaj.

    PS.2 A ja czasem daję pieniądze, a czasem (częściej) nie. Prędzej jedzenie kupię niż dam pijakowi drobne.

  33. Nie lubię rozpieszczonych dzieciaków, ale też nie rozumiem urażonych na wszystko grubasów.
    Jeśli dziecko miało około 3-5 lat, to sprawa jasna – chłop się nie popisał, a prawdopodobnie tak było, bo 15-letni chłopak nie płakałby po tekście o zjadaniu dzieci.
    Gdyby mój dwuletni synek tak powiedział o grubasie, byłoby mi wstyd i pewnie powiedziałbym „przepraszam za syna”. Jednak potem bym się z tej sytuacji bardzo śmiał w domu z żoną :-)
    Jednak, gdyby chłop zaczął straszyć moje dziecko, nie wiem co bym mu powiedział. Ale na pewno by go zabolało. I raczej nie użyłbym żadnego wulgarnego słowa.

    Cóż, ludzie dzielą się na tych, co mają dzieci, i tych co ich nie mają. Dla bezpieczeństwa bezdzietnych – przestrzegam, wzbudzanie u małych dzieci płaczu to proszenie się o kłopoty!

  34. @ Wojtek Inżynier

    Widzisz, jeśli nie nauczysz dziecka podstawowych zasad (lub nie zareagujesz ZA NIE), to tez się prosisz o kłopoty. Co wolno w domowym zaciszu, to nie w miejscu publicznym.

    Ale cóż, może teraz inaczej się wychowuje dzieci…

  35. Sytuacja z wczorajszego dnia – autentyk:
    Jedziemy sobie szpitalną windą, osiem osób, w tym małżeństwo grubasów. Tłok jak diabli. Winda „mówi”: szóste piętro, oddział laryngologiczny i okulistyczny. Grubas komentuje – ależ ta winda inteligentna. Jego żona odpala – Jak ta winda byłaby inteligentna, to zwróciłaby się do ciebie po nazwisku i powiedziała: ty wysiadaj, bo jesteś za gruby.
    Wszyscy „sikali” ze śmiechu, a najgłośniej śmiał się grubas.
    Lubię takich ludzi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: