Napisane przez: futrzak | 21 września 2013

O percepcji bezpieczeństwa

Wsrod klasy sredniej tutaj w Buenos Aires panuje przekonanie, usilnie podtrzymywane przez media z grupy Clarin, o szalejacej przestepczosci.
Ci, ktorzy czytaja blog ferfala, sa wrecz karmieni wizjami napadów, morderstw, wymuszeń itd. Coz, autor z tego zyje (sprzedazy ksiazki i gadżetów survivalowych), wiec jakby nie dziwne.

A jak to wyglada od strony statystycznej?

Chicago – 500 zabójstw (2012) 2.7 mln. ludnosci
Nowy York – 419 zabójstw (2012) 8.3 mln.
Buenos Aires
(Capital Federal) – 190 zabójstw (2011) 3 mln

Nie wypada tak zle, prawda? Oczywiscie, jest sporo kieszonkowcow w ą i ę dzielnicach (Palermo, Recoleta); turysta pierwsze co widzi w Kapitalu, to kraty w oknach mieszkań na parterze i tych na ostatnich piętrach.

Rzecz jasna liczba zabójstw zaraz po bankructwie 2002 r. skoczyla drastycznie, podobnie jak liczba kradzieży. Ale od 2003 zaczela spadac i w tej chwili jest na dosc przyzwoitym poziomie – przynajmniej w porownaniu do najwiekszych metropolii w USA.

Reklamy

Responses

  1. Jak ocenisz poziom przestępczości w Polsce?

  2. Myślę ,że poziomu przestępczości nie da się tak do końca realnie zmierzyć – w końcu przestępcy nie przychodzą się odnotowywać w urzędach :”Hej,jestem złodziejem,gwałcicielem (wybierz dowolne)”, a wiele drobnych wykroczeń nie jest nawet zgłaszanych, ba często nawet nie mówi się o nich głośno.Ale może to tylko mój pogląd- generalnie nie ufam statystykom…

  3. @brysio:
    nie wiem, na codzien tam nie mieszkam juz od dawna.
    tu jest jakis raport donosnie Warszawy:
    http://wawalove.pl/Najwiecej-zabojstw-jest-na-Woli-Co-trzeci-gwalt-na-Mokotowie-a7739

    nie wiem na ile wiarygodny.

  4. @Basia:
    generalnie masz racje – nie wszystkie przestepstwa sa zglaszane, rozne tez sa metodologie etc.
    Dlatego porownalam tylko liczbe zabojstw – te sa zawsze odnotowane, zas liczba przypadkow zaginiec jest na tyle mala, ze nie ma wplywu na statystyke zabojstw.

  5. W-wie 60 zabójstw w zeszłym albo w 2011 roku, nie pamiętam. Mieszkańców 1,75mln, + około 200tys. nie zameldowanych.
    Wynika z tego, że BA jest bardzo niebezpieczne, a Chicago to już dorównuje Afryce.
    Ciekawe czy kolosalna różnica bezpieczeństwa między NY a Chicago wynika z tego, że w NY, w przeciwieństwie do Chicago, nie można posiadać broni?

  6. Co ciekawe, liczba zabojstw w gran Buenos Aires (metro area z wykluczeniem kapitalu) jest troche nizsza niz w Kapitalu, podczas gdy percepcja spoleczna jest dokladnie odwrotna…

  7. @artur:
    to niewiele, fakt. Z drugiej strony w Wawie nie ma takich villa miseria jak w Buenos, oraz Wawa nie jest punktem przerzutowym szlaków narkotykowych.

  8. Tylko jedna uwaga, żeby być do końca rzetelnym, w Polsce pobicie ze skutkiem śmiertelnym nie jest klasyfikowane jako zabójstwo, co może znacząco zaniżać statystykę. Nie wiem jak to jest w Argentynie i USA.

  9. @artur:
    o, a to ciekawe. W tej chwili deszcz sie rozpadal i tak nigdzie nie wyjde, to moze uda mi sie znalezc :)

  10. @artur:
    ok, w Argentynie do zabójstwa (homicido) klasyfikuje sie rowniez zaniedbanie skutkujace smiercia, pobicie ze skutkiem smiertelnym oraz aborcje.

    Dzieki za zwrocenie uwagi.

  11. @artur
    O ile dobrze pamiętam wliczenie pobic ze skutkiem śmiertelnym zwiększyłoby liczbę zabójstw w Polsce o jakieś kilkanaście procent. Nadal bylibyśmy w średniej europejskiej, od której lepsze są chyba tylko azjatykie kraje typu Japonia czy Singapur. Nawiasem mówiąc zawsze zastanawiało mnie dlaczego najwyższy w Europie wskaźnik zabójstw (poza ex-CCCP) ma… Finladia. Przecież mają jeden z mniejszych odsetków imigrantów w Europie….

  12. @brysio:
    dlaczego uwazasz, ze tylko liczba imigrantow ma wplyw na liczbe zabojstw?

  13. Oczywiście nie tylko ale takie jest powszechne przekonanie. W znacznej części uzasadnione, chociaż nie należy tego przeceniać. Argentyna ma najniższy w skaźnik zabójstw w Ameryce łacińskiej.
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_intentional_homicide_rate
    Inna ciekawostka: Breivik zamordował 3 razy więcej ludzi niż zginęło w poprzednim roku w Norwegii. Nawiasem mó

  14. „Ciekawe czy kolosalna różnica bezpieczeństwa między NY a Chicago wynika z tego, że w NY, w przeciwieństwie do Chicago, nie można posiadać broni?”

    To nie jest prawda.
    Zarowno Chicago jak i miasto NY maja najbardziej rygorystyczne prawo w USA jesli idzie o posiadanie broni.
    Zabojstwa sa dokonywane przewaznie w slumsach miejskich i sa tzw „gang related” czyli porachunki miedzy gangami.
    Rzadko inaczej.

  15. Generalnie rzecz ujmując – wszędzie zdarzają się złe rzeczy.Ja wychodzę z założenia ,że jak ma mi się coś przytrafić to stanie się to niezależnie od tego gdzie będę przebywać.Choć faktycznie smutne jest to,że jednak tyle zła wokół się szerzy…

  16. @artur xxxxxxx

    „Ciekawe czy kolosalna różnica bezpieczeństwa między NY a Chicago wynika z tego, że w NY, w przeciwieństwie do Chicago, nie można posiadać broni?”

    W Chicago obowiązuje totalny ban na broń palną. Przy czym to się zmieni od stycznia 2014 roku. Polecam wyguglać „broń palna wraca do Chicago”.

    W NYC z kolei można broń posiadać – jeśli jesteś politykiem, bankierem, celebrytą albo urzędnikiem. Klasa rządząca i elity ZAWSZE mogły mieć broń legalnie.

    https://libertarianizm.net/threads/gangi-nowego-jorku-the-sullivan-act-of-1911.4068/

    @brysio

    „Nawiasem mówiąc zawsze zastanawiało mnie dlaczego najwyższy w Europie wskaźnik zabójstw (poza ex-CCCP) ma… Finladia.”

    Odpowiedź tutaj: https://libertarianizm.net/threads/finlandia-kraj-w-ktorym-alkohol-zabija-ludzi.4330/

    @Futrzak

    „rozne tez sa metodologie etc.”

    Metodologie bywają tak różne, że nie da się w ogóle porównywać niektórych krajów między sobą. Np. USA i UK. Mało tego, gdyby taki, dajmy na to, Meksyk prowadził statystyki tak jak robi to brytyjski Home Office, miałby niższe wskaźniki zabójstw niż UK.

    https://libertarianizm.net/threads/wielka-brytania-krytyczna-analiza-rzadowych-statystyk-bron-palna-przestepczosc.4276/#post-73818

  17. I tak uwaga na marginesie: na percepcję bezpieczeństwa decydujący wpływ mają media. Jeśli weźmie się pod uwagę ich siłę w kreowaniu obrazu rzeczywistości, wzmocnioną wieloma błędami kognitywnymi odbiorców informacji, to należy się spodziewać, że fałszywa rzeczywistość tworzona przez media będzie wpływać na stosunek opinii publicznej do konkretnych przypadków/idei z nie-medialnej rzeczywistości. To natomiast kształtować będzie preferencje dotyczące konkretnych rozwiązań prawnych czy kształtu polityki:

    https://libertarianizm.net/threads/bron-palna-w-mediach.3992/

  18. @Kawador
    I właśnie o to chodzi. Clarin i okolice najchętniej by wrócili do dyktatury, gdzie skądinąd im się świetnie powodziło- a właśnie percepcja przestępczości przy wojku na ulicach jest dość niska- i wyższa klasa nadal opowiada jak wspaniale bezpiecznie wtedy było. Więc jak najbardziej – obecnych wyborach ci właśnie nadymają obecnego burmistrza Tigre, który kamerami obłożył całe miasto, a media oczywiście twierdzą jak to wspaniale wszystko zmieniło.

  19. Kwestia metodologiczna:
    – w Polsce popełnia się około 750 zabójstw rocznie, przy czym tylko około 500 to zabójstwa dokonane, około 250 to usiłowania, które również się wlicza. Rzeczywista liczba zabójstw jest więc w Polsce niższa (a i tak obejmuje głównie pijaczków i narkomanów – standardowe miejsce zabójstwa to mieszkanie – melina). Niski wskaźnik zabójstw wynika w dużej mierze w Polsce z restrykcji w dostępie do broni, czy tego chcemy czy nie

  20. @Tomek_He

    „Niski wskaźnik zabójstw wynika w dużej mierze w Polsce z restrykcji w dostępie do broni, czy tego chcemy czy nie”

    Bzdura. Niski wskaźnik zabójstw w Polsce wynika z tego samego, co w przypadku innych krajów europejskich: ogromna przewaga białej populacji w miastach, brak gett, brak gangów, brak szlaków przerzutowych narkotyków, brak napięć na tle rasowym.

  21. „Nowy York – 419 zabójstw (2012) 8.3 mln.
    Buenos Aires
    (Capital Federal) – 190 zabójstw (2011) 3 mln

    Nie wypada tak zle, prawda? ”

    BA wypada sporo gorzej od NY: przeprowadziłem działania na poziomie podstawówki i otrzymalem 63 trupy (na milion) w BA, a tylko 50 (na milion) w NY.

  22. Nie pamietam dokładnie, dawno nie byłem, ale wydaje mi się, że w Chicago jest większa populacja czarnych. Są tam takie dzielnice, gdzie nie zapuszcza się nawet pojedynczy patrol policji. Turystów ostrzega się, żeby się tam nie zatrzymywali na światłach w nocy, bo szansa, że zginą w wypadku jest mniejsza, niż że oblezą im samochód, wywloką i zatłuką.

    W NY kilka lat temu drastycznie spadła liczba rozbojów i kradzieży, zdaje się (nie chce mi się teraz sprawdzać), że zabójstw też, ze względu na działania policji (program „Zero tolerancji” Giulianiego).

    Co do Buenos, z obrazu budowanego przez media spodziewałem się, że będzie o wiele gorzej.

    W Polsce jest mniej ateistów i muzułmanów a więcej chrześcijan („Nie zabijaj”), więc zabójstw odpowiednio mniej.

  23. @MK
    A jak byś ocenił agnostyków, czy też się palą do zbrodni?

  24. @MK:
    tak, przyjelo sie uwazac, ze za spadek violent crime w NYC odpowiada program Giulaniego. Nie jest to jednak prawda, co udowodnili autorzy ksiazki
    http://freakonomics.com/books/freakonomics/
    bardzo polecam przeczytanie.

    Obraz przestepczosci w Buenos jest okropny w mediach sprzyjajacych partiom opozycyjnym a to dlatego, ze zblizaja sie wielkimi krokami wybory, a dla opozycji jednym z hasel majacych pomoc im wygrac jest „walka z przestepczoscia”. Oskarzaja bowiem rzad, ze nic z tym nie robi i ze przestepczosc przekracza wszelakie granice.

    Jesli chodzi o chrzescijan i przykazanie „nie zabijaj” – coz ma to nikly, zeby nie powiedziec zaden zwiazek z liczba popelniach zabojstw.

  25. Za spadek przestępczości w NYC odpowiada państwo policyjne, które zostało stworzone za rządów Giulaniego i które było kontynuowane przez miliardera Bloomberga. W Nowym Jorku populacja latynoska i przede wszystkim murzyńska robiły, za przeproszeniem, taki rozpiździel, że miasto zyskało przydomek „Zgniłego Jabłka”:

    https://libertarianizm.net/threads/nowy-jork-przestepczosc-w-odwrocie.4076/

  26. @MK

    „W Polsce jest mniej ateistów i muzułmanów a więcej chrześcijan (“Nie zabijaj”), więc zabójstw odpowiednio mniej.”

    To nie ma nic do rzeczy. New Hampshire ma najwyższy odsetek ateistów w USA i regularnie ląduje w pierwszej trójce najbezpieczniejszych stanów w tym kraju. Dostep do broni palnej tam jest tak łatwy, że tow. Dziewulski dostałby palpitacji serca. Typowy sklep z bronią w NH – „Renaissance Firearms”:


    A tutaj inny, jeszcze lepszy – „Collectable Arms & Ammo” (witryna rządzi):

    W New Hampshire praktycznie nie ma czarnej populacji – w granicach błędu statystycznego (ok 1%). 95% stanowią biali.

  27. @kawador
    Trochę zalatuje to rasizmem, ale niestety masz rację. Niektóre grupy nigdy nie przystosują się (nawet nie będą próbowały) do zasad panujących w danym kraju, będą żyły według swoich reguł, co jest wielkim utrapieniem dla najbliższych sąsiadów.
    http://wyborcza.pl/1,75477,14270513,Slowacy_oddzielili_Romow_kolejnym_murem.html
    Chciałbym zobaczyć minę mieszkańca tego bloku, gdyby jakiś urzędnik nakazał mu segregować śmieci.
    P.S. Tak, czytam (dla równowagi), ale nie kupuję!

  28. „Trochę zalatuje to rasizmem”

    Normalnie czekam, aż ktoś złoży na mnie donos do prokuratury za propagowanie faszyzmu. W USA czarni popełniają 60% wszystkich morderstw (statystyki FBI pokazują, że 50%, ale one nie uwzględniają a) „the hispanic effect” oraz b) rasy agresorów przy morderstwach nierozwiązanych – a w przypadku większości morderstw nierozwikłanych ofiarami są Murzyni i dochodzi do nich w murzyńskich miastach (rocznie w USA to ok 6.000 przypadków, z czego większość to, jak mówię, czarnoskóre trupy). Thomas Hargrove, reporter Scripps Howard News Service, przy współpracy z kryminologiem z Uniwersytetu Maryland, Charlesem Wellfordem, zadali sobie trud kompleksowego spojrzenia na morderstwa popełniane w USA, ale z perspektywy spraw nierozwikłanych. Efektem ich pracy była seria fascynujących artykułów, które regularnie ukazywały się w amerykańskiej prasie od maja do grudnia 2010 roku (wszystkie teksty możecie znaleźć np. na stronach teksańskiego serwisu caller.com). Więcej tu:

    https://libertarianizm.net/threads/przestepczosc-w-usa.2946/page-2#post-82720

    W ogóle warto sobie uzmysłowić, że USA są JEDYNYM krajem z grona tzw. uprzemysłowionych, który posiada miasta zasiedlone przez Murzynów, czytaj: miasta, w których albo dominuje murzyńska populacja, albo jest ona istotnym składnikiem etnicznej kompozycji takiej metropolii. Naprawdę Europa może się chwalić swoimi wskaźnikami zabójstw ile tam sobie chcę, proponuje jednak, by przyjęli do siebie 10 milionów czarnych + kilka latynoskich gangów w rodzaju Mary Salvatruchy. Gwarantuje szybkie przegonienie USA na odcinku popełnianych morderstw.

    Rzecz imo najważniejsza: dużo się gada o wskaźnikach przestępczości, ale one tak naprawdę niewiele mówią o poczuciu bezpieczeństwa. A w USA poczucie bezpieczeństwa wśród ludzi – jeśli wierzyć pomiarom czerpanym z sondaży wiktymizacyjnych – jest jednym z najwyższych na świecie! Przykładowo Międzynarodowy Sondaż Wiktymizacyjny firmowany przez ONZ pokazuje, że odsetek Amerykanów obawiających się włamania do domu wynosi raptem 16%. Jest to drugi najlepszy (najniższy) wynik na świecie. Na miejscu pierwszym jest Dania (14%). Amerykanie znajdują się także na dnie tabeli uwzględniającej procent osób bojących się wyjść z domu po zmroku (19%). Wskaźniki „strachu” są wyższe w Japonii, Francji, Szwajcarii i Luksemburgu. W tym ostatnim ponad dwukrotnie!

  29. Nie złożę na Ciebie doniesienia do prokuratury. Dla mnie nie istnieje żaden Rom, czy Romowie. Jest Cygan i są Cyganie, a słowo cyganić nie wzięło się znikąd, tylko konkretnie ze zwyczajów i zachowania wobec gadziów. Gadzia można oskubać, bo to nie kłóci się z romanipenem (podobnie jak żydzi goja)
    Lubię różnorodność i odmienność dopóki nie jest up,,,liwa i nie w chodzi mi w drogę. Z przyjemnością posłucham cygańskiej muzyki, ale wolę, jak mieszkają w …innym mieście, a najlepiej w innym kraju.

  30. @kawador:
    tak jak napisalam wczesniej, program Giulianiego do spadku przestepczosci w NYC ma sie nie za bardzo. Przeczytaj sobie „Freakonomics” – tam to jest wyjasnione.

  31. @futrzak

    A ty przeczytaj Zimringa i Heather Mac Donald. Polecam również dokument „Gangsters and Gangs of New York: „Streets of New York” – wypowiadają się członkowie latynoskich i murzyńskich gangów, którzy dokładnie pamiętają, jak Giuliani pozamiatał miasto. „Koncepcja zbitej szyby” to był jeden z elementów nowej strategii w walce z przestępczością i można ją kwestionować, ale mówienie, że „program Giulianiego do spadku przestępczości w NYC ma się nie za bardzo” to jest gruuuba przesada. Program Giulianiego polegał przede wszystkim na reformie policji. Najpierw przeprowadzono ogromną restrukturyzację: decentralizację służb, spłaszczenie hierarchii decyzyjnej, odmłodzenie kadr i premiowanie komisarzy dzielnicowych według osiąganych wyników. Następnie powiększono siły: liczba funkcjonariuszy (tzw. „krawężników”) wzrosła w ciągu dziesięciu lat z 27 000 do 41 000, czyli o 40%. Jednostki do walki z przestępczością narkotykową urosły jeszcze bardziej – o 140% i zostały natychmiast rzucone w najbardziej „gorące” punkty w mieście z misją (dosłownie) zniszczenia tamtejszego rynku narkotyków. W miejsce War on Drugs zainicjowano War on Drug Violence – politykę, która w efekcie doprowadziła do wyeliminowania 90% najbardziej agresywnych dilerów bez wyeliminowania samego zjawiska zażywania narkotyków. Wdrożono także nowe technologie informatyczne, w tym sławny CompStat – system zarządzania i mapowania danych, który umożliwił śledzenie na bieżąco ewolucji przestępczości i odpowiednią alokację sił policyjnych. tj. koncentrację działań w miejscach najbardziej kryminogennych (tzw. hot spoty). Z pomocą komputerów stworzono listę miejsc o wysokim nasyceniu przestępczością i właśnie tam wysyłano wzmocnione patrole – czasem nawet w ciągu kilku tygodni – bez względu na to, czy był to odcinek ulicy, bar albo inny obiekt publiczny. W rezultacie w NYC powstało państwo policyjne – prężne przedsiębiorstwo, wyposażone w kolosalne środki materialne i ludzkie.

  32. @kawador:
    ok, powiedzmy, ze wyrazilam sie niejasno. Program Giulianiego przyczynil sie do obnizenia przestepczosci o pare procent, ale nie o trzydziesci pare (dokladnej liczby w tej chwili nie pamietam) jak twierdza korwinisci. Za ten najwiekszy spadek odpowiedzialne bylo pewne prawo, ktore weszlo w zycie 20 lat wczesniej…
    Podkreslam – akurat tu i akurat w tym czasie. To nie znaczy, ze dokladnie ten sam mechanizm bedzie obowiazywal wszedzie i zawsze.

    Having said that. Problem gett i gangow (nie tylko w USA) zawsze ma podloze w tym, ze jakas grupa ludzi jest spoleczenie wykluczona i nie ma szans na normalne zycie.
    Dziecko, ktore urodzi sie w slumsie czy to Chicago czy to Limy ma w zasadzie zadne szanse na wyrwanie sie z tego kregu.

  33. Co do spadku przestępczości- wydaje mi sie, że można postawić wspólny mianownik w USA, Polsce i Argentynie. To po prostu- beznadzieja i brak perspektyw dla powiedzmy 20-latków. Kazdy chce jakoś żyć- i to zazwyczaj w zgodzie ze społeczeństwem, dopiero jak tej mozliwości nie ma, zaczyna się kraść, itp. W USA taki wybuch przestępczości spowodowała reaganomika, w latach 90- tych zaczęło to wygasać, W Argentynie plan Menema, a zwłaszcza jego załamywanie się w latach 95-2001, od 2002 przetępczośc cały czas spada- o pracę dla każdego względnie łatwo- po co kraść?
    W PL wybuch w latach 90- tych, po 2004 przynajmniej można wyjechać i jakoś żyć- z przestępczością też jest przecież dużo lepiej niż 10 lat temu.

  34. Jacy korwiniści? Przecież Zimring to nie jest korwinista.

    „Za ten najwiekszy spadek odpowiedzialne bylo pewne prawo, ktore weszlo w zycie 20 lat wczesniej…”

    Chyba żartujesz. Te blubry z aborcją debunkowano wielokrotnie, na angielskiej Wiki jest pełni linków do różnych badań i artykułów. Już prędzej stawiałbym na upowszechnienie telefonów komórkowych:

    http://law.queensu.ca/events/lectureshipsVisitorships/klickPaper.pdf

    „zawsze ma podloze w tym, ze jakas grupa ludzi jest spoleczenie wykluczona i nie ma szans na normalne życie.”

    Nie zgadzam się z tym.

  35. @maczeta

    „W USA taki wybuch przestępczości spowodowała reaganomika”

    Nieprawda. Wybuch przestepczości w USA datuje się na lata 1964-65.Reaganomika nie miała z tym NIC wspólnego.

  36. @kawador:
    debunkowano wielkokrotnie? Zobaczmy, jakaz to krytyka tej ksiazki znajduje sie w Wikipedii, na ktora sie powolujesz:

    „Freakonomics has been criticised for in fact being a work of sociology and/or criminology, rather than economics”

    „economists like Levitt … have swaggered off into other fields”, saying that the „connection to economics … none” and that the book is an example of „academic imperialism”

    „Economist Robert P. Murphy takes exception to the way the book describes economists and their field, saying the authors end up actually describing econometrics.”

    Nie widze zeby gdziekolwiek w odsylaczach ktos obalil jego teze. Najblizej byli ci panowie:

    Later in 2005, Christopher Foote and Christopher Goetz claimed that a computer error in Levitt and Donahue’s statistical analysis led to an artificially inflated relationship between legalized abortion and crime reduction. Once other crime-associated factors were properly controlled for, they claimed that the effect of abortion on arrests was reduced by about half. Foote and Goetz also criticize Levitt and Donahue’s use of arrest totals rather than arrests per capita, which takes population size into account. Using Census Bureau population estimates, Foote and Goetz repeated the analysis using arrest rates in place of simple arrest totals, and found that the effect of abortion disappeared entirely.

    Na co dostali odpowiedz:

    Donohue and Levitt subsequently published a response to the Foote and Goetz paper. The response acknowledged the mistake, but showed that with different methodology, the effect of legalized abortion on crime rates still existed.

    Jak narazie nikt nie udowodnil, ze ten zwiazek nie istnieje. Sorry. Dobrze jest czytac dokladnie i ze zrozumieniem, bo sama lista artykulow na jakis temat i fakt, ze istnieja, nie przesadza jesszcze o tym, czy ktos ma racje czy nie.

  37. Jakiś „bardzo zatroskany” o swój kraj, czy swoje miasto może spróbować rozwiązać problem gett, przestępczości, czy niechcianych przybyszów w bardziej radykalny sposób. To tylko kwestia czasu – przynajmniej zdaniem Maxa Kolonko.
    http://max.salon24.pl/536017,armageddon-etniczny-pocisk

  38. „Jak narazie nikt nie udowodnil, ze ten zwiazek nie istnieje. Sorry.”

    Słynna polemika między Steve’em Sailerem a Levittem na ten temat, moim zdaniem Sailer wygrał:

    http://www.isteve.com/abortion.htm

    Telefony komórkowe, upowszechnienie prawa do noszenia broni palnej (shall-issue states), redukcja stężenia ołowiu w powietrzu i farbach, masowe zamykanie czarnych w więzieniach za Clintona, reforma sądownictwa – naprawdę istnieje przynajmniej kilka znacznie lepiej udokumentowanych i wiarygodniejszych możliwych przyczyn spadku przestepczości aniżeli autorski pomysł Levitta dot. aborcji.

  39. Ja się tylko do Cyganów odniosę, bo z nimi jest zabawniejsza sprawa. Na pewnym przykładzie z mojego życia. Otóż w jednej z klas do której rzuciła mnie kolejna przeprowadzka uczęszczał Cygan. Cygan, choć czarny z pyska jak trza, choć muzycznie uzdolniony, choć starał się żyć po cygańsku, Cyganem jednak z punktu widzenia Cyganów nie był. Był „skalany”. MO kiedyś przyłapało jego rodziców na jakiejś kradzieży i w zamian za nienadanie biegu sprawie zmusiło ich do osiedlenia i podjęcia pracy. A ówczesna cygańska starszyzna postawiła veto, stwierdziła, że jak pójdą do pracy to będą skalani i oni i ich dzieci. Ale niechęć do odsiadki przeważyła i od tej pory mogli tylko pomarzyć o byciu Cyganami. Ich dzieci też. Gdzieś jeszcze ten mój kolega z klasy próbował jakoś się wkręcić w wieku lat nastu – ożenił się, pierwszą córkę spłodził jak miał lat 16. Ale chyba niewiele potem dał sobie już spokój. Obecnie jest dość szanowanym przedsiębiorcą budowlanym. A jego córka aktualnie jest inżynierem informatykiem po całkiem porządnej uczelni, przefarbowała się na blond, na Cyganów nadaje jeszcze gorzej niż wy.
    I takich przypadków w Polsce jest cała masa – Cygan, który odnosi sukces po prostu przestaje być Cyganem. Wtapia się w społeczeństwo. Bo cygańskość to nie rasa, to nie narodowość w naszym sensie rozumienia tego słowa. Tego oni nie mają. Mają tylko pewien kodeks postępowania, który gdy zniknie, znikną również Cyganie.

  40. Udalo mi się moją prowokacją trochę rozgrzać dyskusję. Podtrzymuję tezę o wpływie dominującej religii na przestępczość, ale rozumiem, że wpływ nie jest aż tak duży. Prawdziwy chrześcijanin nie morduje. Muzułmanin może walczyć z niewiernymi, a ateista może zabijać jak się to opłaca i nie złapią (bo co? Kant go opieprzy jak umrze?)
    To, że u nas nie ma Murzynów i Arabów ma też znaczenie. Cyganie z kolei mają swoje specyficzne prawa, i zdaje się, że zabijać też im nie wolno.

    Co do Giulianiego: z Autorką się nie zgadzam, zależność liczby rozbojów od karania za rzucenie niedopałka została stwierdzona nie tyko w NY (nie przyczynowość, ale korelacja zupełnie wystarczy). W dużych miastach w USA w latach 70. (jeszcze przed Reaganem) naprawdę było jak w „Brudnym Harrym”. Każdy się bał, metody pracy policji (np. „wsadźmy pierwszego Murzyna z brzegu, wykrywalność się podniesie”) zupełnie nie przystawały do rzeczywistości. No i rosły getta, tworzyły się struktury dużych gangów a program ekonomiczny Cartera wpędzał coraz więcej Amerykanów w biedę.
    Książki nie czytałem, więc zanim skrytykuję, będę musiał przeczytać.

    Jeszcze jedna uwaga: w każdym społeczeństwie, w każdym kraju może pojawić się Breivik czy inny McVeigh czy np. Cyba: chorzy psychicznie, którzy znajdują jakiś powód zbrodni, planują, organizują broń i zabijają. Taki pojedynczy przypadek ma duży wpływ na ogólną liczbę zabójstw, a przyczyny tak naprawdę nie ma. Chociaż nie wiem czy Breivik zabiłby chociaż 20 Hitlerjugend zanim by go zastrzelili…

  41. @MK
    O ile sie nie mylę to procent ateistów wśród więźniów jest zazwyczaj niższy niz w całym społeczeństwie. A w USA najwięcej morderstw (pomijam wielkie metropolie bo to problem sam w sobie) jest w Bible Belt a najmniej w lewackiej Nowej Anglii….

  42. @MK
    „Prawdziwy chrześcijanin nie morduje. Muzułmanin może walczyć z niewiernymi, a ateista może zabijać jak się to opłaca i nie złapią (bo co? Kant go opieprzy jak umrze?)
    To, że u nas nie ma Murzynów i Arabów ma też znaczenie. Cyganie z kolei mają swoje specyficzne prawa, i zdaje się, że zabijać też im nie wolno”
    Znowu prowokujesz.
    Przy okazji mógłbyś poczytać też kilka książek historycznych, np o podboju Ameryki Południowej przez Hiszpanów i Portugalczyków.

  43. @brysio
    Nie potrafię na to odpowiedzieć, ale moje rozumowanie nadal wydaje mi się poprawne:P

    @miodzio
    Co do Ameryki, przed kolonizacją miejscowi (Majowie i Inkowie) dokonywali ludobójstw, o których w Europie przed Marksem się nie śniło.
    A dzisiaj można porównać populację Indian na obszarach kolonizowanych przez Purytanów (kilka nędznych rezerwatów) i katolików (znacząca część populacji).
    Zresztą to co Portugalczycy wyprawiali przynosi hańbę naszej cywilizacji i w żaden sposób się w naszą kulturę nie wpisywało.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: