Napisane przez: futrzak | 16 sierpnia 2013

Kryzys

Przeczytalam i wlasciwie moglabym napisac wlasna wersje – bardzo dobrze zarabiajacego software engineer, ktory stracil prawie wszystko. Wlasciwie bylaby to kompilacja juz napisanych rzeczy. Ciekawe, czy gdybym zrobila z tego bardziej literacką formę, to czytający zjedliby mnie, a potem wypluli jak sowią wypluwkę? [btw: kto z was wie, co to jest sowia wypluwka?]

Advertisements

Responses

  1. Nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Pytanie brzmi: skąd wziąć marketing.

    A czemu akurat sowią? :)

  2. Fani „Lata lesnych ludzi” powinni wiedziec ;)

  3. Suche truchełko myszy wydalone przez sowę?

  4. trafne porównanie korpo-luda do sowiej wypluwki!

    jednak co do podanego linku to ja bym zachował dystans, wysokie obcasy to GW, a co do rzetelności informacji produkowanych przez ten twój medialny to zdania są bardzo podzielone

  5. i jeszcze jedno – korpo-ludki łatwo spadają z wysokich stołków i na ogół dotkliwie tłuką sobie pupy, bo nie zachowują/nie posiadają czegoś takiego jak „inteligencja finansowa”

    znałem kiedyś dobrego programistę, człowieka bardzo inteligentnego „matematycznie”, który jednak, jeśli chodzi np. o kontakty z dziewczynami gubił się zupełnie

    tak samo mają tacy inteligenci z korpo z finansami, mimo iż rzecz pozornie prosta w porównaniu do ich potencjału intelektualnego, gubią się w tym

  6. @Darek:
    fakt, nie spróbuje sie nie dowiem :)
    A sowia wypluwka dlatego, ze zdaje sie tylko sowy i puszczyki produkuja takie wypluwki :)

    @anetacuse:
    no, suche to ono najczesciej nie jest :)

    @Oszczedzanie:
    a co maja do tego korpo-ludki?
    Kryzys w USA najbardziej dotknal branze budowlana i inne pokrewne uslugi. Pobankrutowali ludzie, ktorzy mieli wlasne firmy/biznesy od wielu lat, albo pracowali jako kontraktorzy.

  7. Jesli chodzi o link z WO to akurat historia tam przytoczona jest jedna z tysiecy – mozna je uslyszec nawet osobiscie tu, w Buenos od Hiszpanow ktorzy w poszukiwaniu pracy i lepszego zycia wyemigrowali do Argentyny.

  8. Na neoliberalnym rynku pracy pracownicy sa towarem jak kazdy inny. Nie ma zmiłuj sie
    Ignacy Krasicki
    Stary pies i stary sługa
    Póki gonił zające, póki kaczki znosił, Kasztan co chciał u pana, swoje wyprosił.
    Zestarzał się. Aż z owego pańskiego pieścidła psisko stare, niezdatne, oddano do bydła

  9. @futrzak:
    Nie tylko: http://mojeptaki.info/archives/1191

  10. Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że ludzie którzy mieli własne biznesiki budowlane powinni sobie w kryzysie poradzić najlepiej – mają żyłkę przedsiębiorczości, znają prawidła rynku i jesli zbytnio nie pofantazjowali w okresie prosperity upadną może nie na miękkie poduchy, ale przynajmniej na materac.

    Korpo-ludki wierzący, że na nich splynęło bogosławieństwo od losu i sa elitą upadają zza to na goły beton.

  11. @Darek:
    ha, kazdego dnia czlowiek sie czegos nowego dowiaduje :)

    @Oszczedzanie:
    nie wiesz co mowisz – a przede wszystkim wydaje sie, jakbys nie mial pojecia na jaka skale rynek w USA sie zawalil. Mierzysz wszystkich swoja miarka, nie bierzesz pod uwage tego, ze np. ludzie maja dzieci i placa ciezki szmal za ich edukacje albo splacaja pozyczke za dom.
    Nie wiesz tez tego, ze w USA jak raz wypadniesz poza nawias, to potem wlasciwie niemozliwym jest podniesienie sie – chociazby dlatego, ze do komercyjnego wynajmu potrzebujesz dobry credit score, poswiadczenie dobrej pensji, kaucje i nierzadko rekomendacje.

  12. @Futrzak

    Oszczedzanie dobrze gada. To ty bredzisz…

  13. @Bagman:
    tak? a ciekawe, co bys mowil, jakbys nie mogl znalezc pracy przez 7 miesiecy? Ile byc przezyl ze swoich oszczednosci? Stac by cie bylo na emigracje poza USA? Albo do innego stanu, zaplacic za przeprowadzke, kaucje, i z gory za 3 mies, bo nie masz credit score, nie masz zarobkow wystarczajaco dobrych za ostatnie 3 mies (no bo przecie szukasz pracy)? Mialbys te kilkanascie tysiecy dolcow oszczednosci, zeby zaczac w nowym miejscu? Dales rade tyle oszczedzic w ciagu ostatnich paru lat swojej pracy?

  14. @Bagman:
    zreszta, o czym ty mowisz? Ja pamietam nasze prywatne rozmowy sprzed ponad poltora roku temu. Inaczej to wygladalo :-/

  15. @Futrzak

    Punkt widzenia, zalezy od punktu siedzenia. Nic nowego.
    Sytuacja jednak sie zmienia. Prace mozna w USa znalezc, lepsza lub gorsza. I to jest wlasnie to co mowi Oszczedanie, ludzie prowadzacy wlasne biznesy sa bardziej obrotni i nawet jak im biznes upadnie to i tak sobie poradza.
    Natomiast korpomatolki to na ogol jelopy ktore maja przyspawane dupy do stolkow. I jak korpo kogos takiego wywali to na ogol razem ze stolkiem. Wowczas prawdziwe zycia daje tym ludziom lekcje i brutalna prawda wychodzi na jaw, ze nic nie potrafia a szczegolnie zadbac o samych siebie…

    Mnie osobiscie byloby stac na przeprowadzke do innego miasta/stanu/ kraju, nawet rozwazam taka opcje. W zeszlym roku prace zmienialem 4 razy (tak, cztery razy). W ostatniej firmie dostalem stanowisko managerskie (bez doswiadczenia :P) i pensje wyzsza o 30%. Mozna? Mozna…

    Wracajac do twojego „pieprzenia”: Kaucja to na ogol 100-150$ – no bez przesady…
    Czynsz za trzy miesiace z gory? – chyba w argentynie. Bo napewno nie w usa. Co najwyzej mozesz miec sytuacje jak landlord wynajmuje prywatny pokoj to wowczas moze zarzadac za 1-szy i ostatni miesiac. Ale to nadal nie sa 3 miesiace…

    Credit Score to jest zart, a okrutna prawda jest taka ze im gorszy tym lepiej.

    Reasumujac;
    20 milionow nielegalnych prace maja, domy tez maja, a zebys widziala jakie…

  16. @Bagman:
    kiedy rozmawialismy, nie miales wystarczajaco oszczednosci zeby przeprowadzic sie gdzies inadziej. Sam to powiedziales. Jak to sie stalo, ze mimio lat dobrej pracy, zapobiegliwosci i oszczedzania jakos nie….nie potrafiles zadbac o siebie?

    Bardzo sie ciesze, ze sytuacja ulegla zmianie i teraz masz lepsza prace i wiecej pieniedzy. Oby tak dalej. Tylko nie zapomnaj, ze nie zawsze tak bylo i nie odwracaj kota ogonem.

    W Dolinie Krzemowej i w wiekszosci Kalifornii do wynajmu potrzebujesz to, co napisalam. Kaucja w wysokosci miesiecznego czynszu, dobry credit score, zaswiadczenie o zarobkach. Mozesz sobie sam sprawdzic, i nawet BARDZO PROSZE, zwlaszcza ZANIM zaczniesz mi zarzucac klamstwa oraz uzywac slow typu „pieprzenie”. Szkoda, ze wraz z ta podwyzka zarobkow nie podwyzszyl ci sie poziom kultury dyskusji :-/

    Jesli chodzi o 20 mln nielegalnych i to, jaka maja prace i domy – po prostu tego NIE WIESZ. Ilus tam zapewne znasz, ilus domy widiales, ale nie 20 mln. Sorry.

  17. pewnie tak samo jak i Ty nie pukałaś do drzwi w „większości Kalifornii” :P
    a Ty byłaś w końcu software engineer czy test engineer ?

  18. @onanmim:
    akurat zeby wynajac mieszkanie, nie trzeba pukac. Sama rozwazalam taka opcje, pomagalam znajomym znalezc mieszkania – dzieki temu dosc dobrze orientowalam sie w rynku wynajmu.

  19. tego nie wiem, ale czy pracując we dwójkę jest trudno oszczędzić tam rocznie te 10k-15k na exodus?

  20. @onanmin:
    To zalezy od tego, jaka sie ma prace. Jesli w uslugach, za te kilka/kilkanascie dolarow za godzine brutto, plus nie ma sie domu/mieszkania wlasnego (tylko splaca kredyt albo wynajmuje) – to nie.
    Jesli ma sie prace na etat (a wiec jakies ubezpieczenie firmowo-korporacyjne) ok. 50 000 USD/rocznie i prowadzi sie rozsadna polityke wydatkow (zamiast samochodu na kredyt stary, uzywany, zadnych wakacji, nie wydajemy na stolowanie sie na miescie, wynajmujemy do spolki ze znajomymi mieszkanie/dom) to mozna – tylko nie wiem, czy az tyle rocznie. W koncu te 12K rocznie to tysiac dolarow miesiecznie. Sporo.

  21. Dzięki.

  22. Ten kryzys wsrod „software engineers” w USA to moim zdaniem byla tylko korekta a nie kryzys.
    Sztucznie rozdmuchany popyt na uslugi informatyczne czy im pokrewne stworzyl nadprodukcje niedouczonych pseudospecjalistow – absolwentow muzyki, biologii politologii czu innuch kierunkow nie majacych z programowaniem nic wspolnego oprocz dwumiesiecznych ( w najlepszym razie) kursow

    Potem popyt sie skonczyl , ludzie znalezli sie na bruku bez prawdziwych umiejetnosci i mieli poniekoad sluszne pretensje do systemu ktory ich wykorzystal.
    Sprytniejsi w pore sie zorientowali i zlapali cos bardziej w swojej dziedzinie – ale wiekszosc nie.

    W sumie niczyja wina – jesli czyjas to tych firm ktore przyjmowalu konsultantow po sprawdzeniu pulsu i wysylaly do klientow biorac za nich $150/h
    Oczywiscie taki konsultant po roku pracy czegos sie nauczyl. troch liznal Javy i Unixa i byl przekonany ze taka placa sie mu nalezy ze wzgledu na umiejetnosci

  23. @Futrzak

    Jesli masz jakies watpliowsci co do czyjejs kultury to propnuje zebys dala dobry przyklad i zaczela od siebie. Rozmowy prywatne pozostaja prywatne – to po pierwsze.
    Po drugie, nigdy i nigdzie nie zarzucalem ci klamstwa tylko demagogie.
    Demonizujesz patrzac przez pryzmat jakiegos malego skrawka californi. A california to nie cale USa…
    Po trzecie, wiekszosc nielegalnych zyje jak paczki w masle i to jest fakt.

  24. @Bagman:
    rozmowy prywatne pozostaja prywatne – nie ujawnilam zadnego szczegolu (wysokosc pensji, rodzaj pracy etc.) W twoim wypadku – w takiej rozmowie mowisz co innego, a na publicznym blogu mowisz odwrotnie, na dodatek obdarzajac mnie epitetami „bredzisz” i „pieprzysz”.

    Nie zycze sobie takiego slownictwa i jesli nadal bedziesz go uzywal, bede twoje wpisy moderowac.

  25. @w:
    w gruncie rzeczy kazdy kryzys jest efektem… dokladnie tego samego: sztucznie rozdętej bańki (zapotrzebowania) w jakiejs dzialce. Na poczatku tego milennium to bylo wlasnie IT i zachlysniecie sie dotcomami a potem idacy za tym naplyw kapitalu pakowanego w akcje byle startupu, na slepo.

    W 2007 to bylo pompowane bania na nieruchomosciach, napędzana przez CDSy, ktore dzieki zmowie bankow i agencji ratingowych mialy najwyzszy rating AAA, wiec wszyscy tzw. „inwestorzy” kupowali je jak cieple buleczki. To rownie efekt zniesienia regulacji bankowych (takich jak Glass-Steagal act) i potwornego ich zalewarowania. Pieniadz kreowany z thin air a potem pakowany w cos, co banki do spolki z agencjami ratingowymi uznaly za dobry investment. Winnych jak najbardziej wskazac sie da, niestety unikneli oni odpowiedzialnosci, dostali suty bailout, a konsekwencje poniesli zwykli ludzie.

  26. @Bagman
    Z babskiej ciekawości chciałabym jeśli można wiedzieć dlaczego w zeszłym roku zmieniłeś pracę aż 4 razy? Co prawda nie ta branża, ale jako dla pracodawcy gdybym taką informacje usłyszała w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej lub zobaczyła w CV wydałoby mi się to raczej niepokojące a nie świadczyło o zaradności potencjalnego pracownika. I myślę, że wielu pracodawców niezależnie od branży zareagowałoby podobnie.

  27. jak po kazdej peknietej bance przykro jest znalezc sie trzymajac w rece pusta torbe
    ale – jak w kazdej bance hindsight mowi nam ze wszystkie ostrzezenia byly dla nas wyraznie napisane tylko mu w nie nie chcielismy wierzyc.

  28. @w:
    skali ostatniej banki normalni ludzie nie mieli szans przewidziec – nikt nie znal wielkosci zalewarowania bankow i innych instytucji finansowych – to wyplynelo dopiero, jak sie wszystko ryplo. Tj. wyplynelo do wiadomosci publiki, bo pracownicy poszczegolnych istytucji, ktore „kręciły lody” oczywiscie wiedzieli, co sie swieci. Jak sie ustawia shorty na miliardy dolarow a potem manipuluje kursami na forexie, to zaprawde doskonale wiadomo, o co chodzi :-/

  29. @Kamenari:
    w mojej branzy tez sie na to patrzy podejrzliwie, chyba ze ktos pracuje jako firma consultingowa i ma kontrakty po 2-3 miesiace.

  30. @Futrzak

    Mozesz sobie moderowac albo nawet i nie. Mozesz sobie postawic rozwego slonia w trampkach na resorach. Robta co chceta.

    Nie zgadzam sie po prostu z twoimi wypowiedziami (chociaz z innymi sie zgadzam) ani tez nie obdarzam cie epitetami bo okreslenie „pieprzysz” uzylem w cudzyslowiu. Niewierzysz? Sprawdz.
    Prosze nie wmawiaj mi tez ze co innego mowie priv a co innego na blogu.
    Wiele tematow tu poruszanych walkowalismy w te i nazad i dochodzilismy do wspolnych konkluzji, jednak zycie toczy sie nadal i pewne sytuacje ulegaja po prostu zmianie.

    Twierdze natomiast, ze demonizujesz za bardzo. Oboje sie zgodzilismy co do tego ze USa sie skonczyly i juz nigdy nie beda jak kiedys. Nie zebym pial z zachwytu nad ameryka ale tez nie mozna popadac w skrajnosci bo znowu nie jest az tak zle jak piszesz. Tym bardziej ze nie mieszkasz w USa. ile? 2 lata?

    Nie mozna patrzec przez pryzmat kawalka Cali na usa jako calosc. A swoja droga to cos nic nie piszesz o Detroit…

  31. @Kamenari

    Prace zmienialem z powodow finansowych. A jako powod zawsze podawalem chec dalszego rozwoju i niemozliwosc awansu w poprzedniej firmie.

    W mojej branzy efekty pracy po prostu widac i to natychmiast dlatego nigdy nie bylo problemu z zatrudnieniem. Zreszta caly czas dostaje oferty i pytania „czy bylbym zainteresowany”.

    Jakkolwiek jedna z prac to byl po prostu part time po poludniu bo chcialem sobie dorobic, a z jednej mnie zwolnili po miesiacu bo… Odmowilem przyjecia szczepionki :-)

  32. No nie wiem, moja siostra nie w Cali a w innym stanie, żeby wynająć mieszkanie/domek musi mieć pozytywny credit score (ma 3 karty kredytowe żeby się nabijał), dać zaświadczenie z pracy o zarobkach i jeszcze np kontakt do pracy żeby wynajmujący mógł to zweryfikować.

  33. Bagman – nie wnikajac w istote duskusji mala (niezlosliwa) uwaga na temat zmian pracy.
    W sektorach technicznych w istocie mozna byc produktywnym od pierwszego dnia – praca jest podobna w firmie A jak i B. Dziala to jednak niestety w obie strony – kazdy jest do zastapienia.
    Poza tym podobna to nie identyczna – jakas tam specyfika zawsze jest i trzeba sie jes uczyc miesiac lub dwa a niektorzy twierdza ze nawet pol roku.
    Rekrutacja pracownika kosztuje – czy jest to 10k czy 40k to zawsze to koszt jakiego lepiej nie ponosic.
    Pracownik co w czterech miejscach stolka nie zagrzal moze stac sie toksyczny.
    Oferty i zapytanie o zainteresowanie moga byc zludne – nie kazda prowadzi do zatrudnienia.

    Oczywiscie nie wiem jaki jest Twoj zawod czy specjalizacjia – ale to sa prawdy dosc ogolne i jesli czasami sa naginane to nie na dlugo bo rynek wszystko reguluje – nedobor pracownikow tez.

  34. Troche jestem zdziwiony czytajac, ze w USA ludzie po studiach nie odkladaja co miesiac kilku tysiecy dolarow.
    Z zona zyjac i pracujac w Warszawie odkladamy co najmniej 1000 $ miesiecznie, wakacje kilka razy w roku, male dziecko, praca na etatach, ja pracuje dla tych zlych Amerykanow, a zona w organizacji pozarzadowej. Nie mamy zadnych plecow, zwykla droga ludzi z biednych domow – najlepsze mozliwe studia + rzetelna praca + kilka zmian co kilka lat w celu dostania sie do firm docelowych (najlepszych na dany czas dla pracownikow).

    Jezdzimy starym (11 lat) ale niezlym samochodem kupionym jako 7oletni, nasze mieszkanie to mniej niz 60 metrow kwadratowych. Codziennie jednak (pn-pt) jem w innej restauracji (oczywiscie to zbior ograniczony do okolo 10), choc nie bede klamal – to sa i kebabownie i bary mleczne, choc dzis calkiem dobry lokal, bo w Warszawie maja fajne lunch hours, wiec za obiad placi sie polowe tego co wieczorem. Moja zona dba o siebie i niezwykle rzadko widze ja w tym samym ubraniu dwa razy, choc ona zapewnia, ze wszystko kupila dawno temu ;-)

    Moze znam sie na samochodach, wiec nie musze wydawac 30 000 $ by miec szybki woz, ktorym dojade w jeden dzien do Wenecji, a wlasnie na wakacje nie musze leciec pierwsza klasa, choc sam hotel juz wole miec w wysokim standardzie. Zwyczajnie nie rozumiem, jak w USA nie mozna odkladac?!

    Znam ten kraj z delegacji, wczesniej pracowalem tam jako student. Poznalem niziny, jak i klase srednia na przestrzeni 8 lat. I jest tam jeden minus – ubezpieczenia zdrowotne, bo nawet jesli chodzi o edukacje – nie jest zle, chyba ze ktos koniecznie chce byc lekarzem, albo prawnikiem. Cala reszta to dla ludzi pracowitych raj na ziemi.

    Dzis moje oszczednosci to dwuletnie zarobki, mam chrystusowy wiek.

    Pisze o Polsce, gdzie zycie to nie bajka. Naprawde moi znajomi na Zachodzie obracaja zupelnie innymi oszczednosciami.

    Nie kupilem ani zlota, ani srebra, wiec nie kazdy korposzczur jest idiota :-)

    Szczerze myslalem o forexie, ale rozmowa z kierowniczka poradni leczacej uzaleznienia kompletnie mnie z tego wyleczyla – forexowscy to jej najgorsi klienci.

    Na koniec – rozumiem ludzi, ktorzy na samym poczatku drogi zawodowej wpadaja w kryzys. Nie ma lekko. Nie rozumiem ludzi z problemami zawodowymi majacymi 5+ lat doswiadczenia. Co oni robili przez te 5 lat z pieniedzmi? Sam sie czuje winny, ze sa ludzie zdolni przezyc w Warszawie za 2 x minimalna krajowa. Ja bym mial z tym problem. Ale jak widze studentow jeszcze przed obrona kupujacych 3letnie audi, bo wlasnie dostali pierwsza umowe o prace, to rece mi opadaja…

    Pozdrawiam

  35. oczywiscie zdajesz sobie sprawe ze doswiadczenia zawodowe uczestnikow tego forum to nie jest reprezentacyjan probka – tu raczej laduja ludzie rozczarowani ameryka z takich czy innych powodow, najczesciej z jakims niepowodzeniem
    dowiedzione jest ze szukamy do czytania raczej czegos co potwierdzi nasze zdanie raczej niz z nim polemizuje
    gratuluje dobrej posady, pensji i gospodarki finansowej – jednak pozwole sobie zachowac zdanie ze rowniez nie jest to typowa sytuacja co slysze dosc czesto od rodziny – tez wyksztalconych mlodych ludzi

    pozdroawiam imiennika :)

  36. @tez wojtek

    Dzięki za odpowiedź.

    Tak, zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo w Polsce, sam też o tym napisałem. Jest u nas znacznie trudniej niż na Zachodzie, gdzie przy podobnym zaangażowaniu jeździłbym nowym samochodem i miał spłacony dom – też nie teoretyzuje, połowa moich kolegów wyjechała z Polski i wiem ile zarabiają i ile kosztuje ich normalne życie – w GB inżynier spłaca dom na luzie (częste fajne wakacje, zero spinania się) w 5 lat.

    Jednak choćby w obecnej firmie co najmniej połowa zatrudnionych jest z ubogich domów, często nawet ze wsi. Tak jak ja pracowali by studiować. Tak samo pracowała moja żona.

    I co mam napisać – że dziwi mnie sytuacja ludzi, którzy nie mają oszczędności po wielu latach kariery?

    A co do pytanie o młodych i wykształconych w Polsce, którym nie wiedzie się za dobrze – naprawdę to bardzo szerokie pojęcie, bo tak samo możesz nazwać absolwentów politologii, czy historii sztuki, czy nawet inżynierów, którzy kupowali wszystkie projekty, łacznie z pracą magisterską, a resztę czasu pili i się bawili, jak i ludzi, którzy skończyli trudne studia cały czas walcząc o umiejętności poszukiwane na rynku pracy.

    Nawet mój szef, skończył politologię i otrzeźwiał – zaczął i z wyróżnieniem skończył najtrudniejszy wydział najlepszej polskiej politechniki. W Polsce studia są bezpłatne, naprawdę wystarczy chcieć i ciężko pracować.

    Sam imprezować zacząłem dopiero w drugiej pracy w zawodzie, gdy miałem nie tylko dyplom, ale świetne referencje i roczne doświadczenie w prestiżowej firmie. I naprawdę większość moich współpracowników właśnie ma takie życiorysy.
    Ilu z tych zgorzkniałych bezrobotnych/słabo opłacanych absolwentów to dawni panowie wszystkich studenckich klubów, znani przez wszystkich w akademikach, ale przez wykładowców kojarzeni jedynie przez kilkukrotnie oblewane egzaminy.

    Generalizuję – na pewno. Ale choć jestem osobą towarzyską i poznałem w życiu bardzo wielu ludzi, kompletnie nie znam ani jednego ambitnego studenta z głową na karku, który dzisiaj klepie biede. Oczywiście nie znam całej Polski i wszystkich mieszkających w niej ludzi. Ale wśród tych kilkudziesięciu osób poznanych w moich ostatnich 15 latach życia, ani jednego. To chyba o czymś świadczy.

    Sam uważam, że miałem w życiu dużo szczęścia, jednak zawsze temu szczęściu pomagałem. I znów nie znam nikogo, komu brak szczęścia zniszczyłby życie, co najwyżej pracuje teraz nie w Polsce, a w Niemczech, bądź Anglii.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: